Obudziłam się w pokoju na podłodze. Obok mnie leżała Poppy, która cichutko pochrapywała. Usiadłam, podpierając się na rękach. W tamtej chwili świat zawirował mi przed oczami i poczułam ból, potworny ból, który oznaczał kaca. Nie cierpiałam tego stanu ponad wszystko, ale z drugiej strony, kto go lubi... -_- Stanęłam jeszcze na chwiejących się nogach i trzymając się wszystkich ścian w domu ruszyłam na poszukiwanie Lou i Liama. Obraz przez chwilę miałam rozmazany, ale gdy odzyskałam ostrość wzroku moim oczom ukazał się jeden wielki syf. Chodziłam od pokoju do pokoju, ale zero śladu chłopców, jeszcze ta cholerna głowa! Kiedy znalazłam się na dole willi, przez przeszkloną ścianę, przez którą był widok na ogród z basenem, ujrzałam (oczywiście, że syf) coś jakby rozlanego, koloru czerwonego. W głębi duszy byłam przestraszona na maxa i jednak winem, albo innym trunkiem mi to nie śmierdziało. Wyszłam na dwór, kucnęłam przed plamą i nawet nie musiałam jej dotykać, bo wiedziałam, że to krew, tym bardziej, że od plamy widniały małe krople krwi. Dokładnie tak, jakby ktoś krwawił i oddalił się od tego miejsca. Poszłam tym śladem i za domem, na trawie, leżał Louis z podbitym okiem, spuchniętym policzkiem i czerwonym nosem. W tamtym momencie zapomniałam o całym Bożym świecie i natychmiast zaczęłam go budzić.
- Louis! Obudź się! Wstawaj, już 12 w południe dochodzi! Koniec spania! Louis! - Krzyczałam na darmo, nie reagował.... - Co jest do cholery jasnej?! Przecież puls jest wyczuwalny!
- Co się drzesz? - Powiedział słabym głosem Tomlinson.
- Co się drę?! Wstawaj idioto, opatrunek trzeba ci zrobić! Jesteś cały poturbowany i spałeś za domem!
Gwałtownie otworzył swoje jeszcze zamknięte oczy, dotknął twarzy i przeraźliwie krzyknął z bólu.
- Wstawaj. - Powiedziałam.
Pomału podniósł się z zimnej ziemi i w ślimaczym tempie ruszyliśmy w stronę kuchni.
- Jaki syf. - Rzekł Tommo, rozglądając się na tyle ile mógł na boki.
- To prawda, ale tym się teraz nie zajmujemy. Powiedz lepiej co się wczoraj stało, że jesteś taki poobijany.
- Sam nie wiem. Chlaliśmy chyba równo, bo nie pamiętam nic, kompletna pustka, jakby skasowało mi pamięć.
- Cholera... Bo ja też nie pamiętam wczorajszego dnia.
- A masz kamery? - Zapytał Louis, kiedy przekraczaliśmy próg domu.
- Na co mi? Nie lubię kamer w domu. Czuję się wtedy taka... obserwowana.... Kamera w sypialni? Eh... Na samą myśl robi mi się nie dobrze. Nie chciałabym być podglądana, bo jednak.... Co do kur...
W tym samym momencie usłyszałam jęk dochodzący spod moich stóp.
- Świetnie. Nie ma to jak zdeptać własnego chłopaka. - Warknęłam sama do siebie, bo kompletnie nie zauważyłam leżącego na podłodze Liama.
Natychmiast przykucnęłam do niego i ujrzałam obity nos (leżał na boku, nie plecach).
- Czy wyście zgupieli?! Louis obity, ty obity! Wyście się wczoraj lali!
- Jakie lali.... - Rzekł Payne.
Bez zastanowienia poszłam po małe lusterko i podałam Liamowi. Ten, aż się zlękł obitym noskiem, bo w końcu to angielski arystokrata....
- Jak ja teraz wyglądam?!
- Jak gówno Liam, jak gówno. - Odpowiedziałam stanowczo.
- Możesz mi nie dogryzać?!
- Nie, nie mogę!
- Cholera jasna, dziewczyno, - Podniósł się z podłogi. - Ty myślisz, że ja pamiętam co się stało?! Nikt z nas nie pamięta!
- Ale pewne jest, że pobiłeś się z Louisem, tylko o co człowieku, wytłumacz mi to!
- Czy ty kobieto, nie rozumiesz, że ja nic nie pamiętam!
- Co m.....
- Dobra, uspokójcie się, bo zaraz wy się pobijecie! - Wtargnął Lou.
Popatrzeliśmy się na niego złowrogo i już zamierzałam dokończyć to co zaczęłam.....
- Ale to nie zmie....
- Ej! Powiedziałem, spokój! Rose, uspokój się! Tak to my do niczego nie dojdziemy! - Krzyknął Louis.
- Poppy!!! Pobudka!!! - Darłam się jak popapraniec z dołu, zamiast pójść na górę i ją zbudzić.
- Czyś ty do reszty zdurniała?! - Krzyczał Liam.
- O ile pamiętam, to to jest mój dom, a jak ci się coś nie podoba to spier papier do hotelu!
- Uważaj ze słowami, bo się jeszcze zdziwisz!
- Co się tak drzecie?! - Zapytała Poppy trzymając się za głowę. - Oj, co wam się stało?
- Spytaj jej! Jakaś nabuzowana od rana! A to nic takiego...
- Okej. - Poppy wzruszyła ramionami i poszła wziąć kąpiel.
Po chwili ciszy, Liam zapytał się mnie:
- Uspokoiłaś się już?
- Nie! Siadajcie na krzesłach przy barku.
- Po co? - Zadał pytanie Lou.
- Trzeba was opatrzyć, głąby!
Bez gadania udali się we wskazane przeze mnie miejsce i grzecznie usiedli. Ja w tym czasie poszłam po środki pierwszej pomocy.
30 MINUT PÓŹNIEJ
- Dobra panowie, teraz róbta co chceta, ale bez bicia.
- Przekręcili tylko oczami i poszli zrobić porządek koło siebie, oczywiście w oddzielnych łazienkach.
- Teraz tyko ogarnąć ten syf. - Powiedziałam sama do siebie. - Poppy poszła do sklepu po jedzenie, a ja muszę zająć się mieszkaniem. Zajmie mi to całą wieczność, no ale co mam zrobić? Ja o duży dom nie prosiłam.
Zaczęłam zbierać butelki po alkoholu, papierki, opakowania, jednym słowem śmieci. Zaczęłam od podwórka, bo tam najmniej do roboty było. Krew zmyłam, basen na czyszczenie włączyłam, taras wymyłam i w efekcie w niecałą godzinę skończyłam sprzątać na zewnątrz. Aż miło było spojrzeć. Chłopcy nadal okupowali łazienki, gdy niespodziewanie zadzwonił dzwonek do drzwi. Ja oczywiście wczorajsza i to dosłownie.... Wymięta koszulka, w której spałam, majtki i niechlujny kok... Cały mój outfit na tamtą chwilę. Zanim przebiegłam te hektary, aby dotrzeć do drzwi to ten ktoś zdążył tyle razy zadzwonić dzwonkiem, że ta melodia zaczęła działać mi na nerwy.... Bez patrzenia w wizjera otworzyłam drzwi....
- Słucham?!
- Cześ.... - Osoba nie skończyła mówić, bo nagle coś zaczęło jej świtać, a zresztą czytajcie dalej... - What the fuck?! Rose, to ty?! Byłem święcie przekonany, że jakiś chłopak się tu wprowadził, bo go widziałem i chciałem się przywitać z nowym sąsiadem...
Byłam w szoku... On to zawsze wiedział kiedy wpaść...
- Daruj sobie, Styles! Napewno wiedziałeś kto tu się wprowadza!
I powiem szczerze, że to co za chwilę opiszę, było the best, ale dzięki Liamowi i Lou, bo gdyby nie oni....
- Kto to? - Zapytał Lou, który podchodząc do mnie był w samych bokserkach.
Już miałam się odezwać, ale w takim samym "ubiorze" podszedł do mnie Liam...
- Przeszło ci już kotku? - Zapytał i pocałował mnie w policzek.
Mina dupka Styles'a była niemożliwie satysfakcjonująca. Jego zdziwienie i ten ból dupy, który widziałam w jego oczach, że nie jest na miejscu, któregoś z nich....
- Widzę, że dobrze ci się powodzi. Zaledwie 3 lata po naszej rozłące, a ty masz dwóch facetów...
Widziałam kątem oka jak Lou powstrzymywał śmiech, był cały czerwony, jak burak....
- Widzisz drogi Harry... Teraz ja prowadzę bujne życie towarzyskie.
- Właśnie widzę.
- Więc nie przeszkadzaj! Bayo Bongo!
I znów jego wzrok.... I rzeczywiście, ludzie wierzą we wszystkie bujdy, jakie im się wciśnie...
- Cześć Rose. Miłego dnia!
Trzasnęłam drzwiami i wszyscy zaczęliśmy się śmiać, z jego miny i tego, że "działam" na dwa fronty.
- Widzę, że humorki przeszły. - Powiedziała Poppy przekraczając próg domu niecałe 5 min później.
- Przepraszam was za tamto. Wcale nie chciałam żeby tak wyszło. Mnie po prostu zmartwiły wasze obite twarze, bo męczy mnie co się stało wczoraj i kto lub co był tego powodem.
Nikt z nas nie pamiętał ubiegłej nocy. Ciekawiło mnie co się wydarzyło, bo w końcu Lou i Liam, kuzynowie, którzy w świątek, piątek i niedzielę mogą spędzać ze sobą każdą wolną chwilę i nagle takie coś... Ale w tamtej chwili nie wiedziałam, że jest osoba, która wie co zaszło tamtej nocy....
- Nic się nie stało. Każdy może mieć gorszy dzień. - Rzekł Lou i pogłaskał mnie po ramieniu.
Nie przeszkadzało mi to, a nawet schlebiało. To jest coś niesamowitego, tym bardziej, że z oboma młodymi mężczyznami czułam dziwną więź, uczucie nie do opisania, coś niesamowitego i dodałabym jeszcze, że podchodzącego pod stan euforii.
Chłopcy poszli się ubrać, a ja z Poppy szybko zaczęłam robić tosty.
- Wiesz, mijałam się z twoim ex dupkiem.
- I?
- I powiem ci, że z bliska to niezłe ciacho, jest taki przystojny, potrafi się ubrać, a kiedy przeszedł obok mnie to poczułam zapach drogich perfum.
- Pewnie Armani.... Od innych projektantów nie używa....
- Co? Dlaczego?
- A bo ja wiem... Wiem o nim niezbyt wiele, bo tylko chodził i na boku pieprzył się z prawie każdą dziewczyną.
- Ałć.... To, aż tak? Na twoim miejscu też bym z takim nie siedziała, ale uroku odmówić mu nie można.
- Z tym się zgodzę, ale kiedyś wyglądał jeszcze lepiej, bo miał krótsze włosy, jak znajdę zdjęcie to ci pokażę. Teraz wygląda równie dobrze, świetnie i nadal sexy, ale jakoś mam wrażenie, że spoważniał, chociaż tacy jak on rzadko kiedy się zmieniają...
- Może i masz rację....
- Kiedy śniadanie. - Krzyknął Liaś z jadalni.
- Un momento! Zaraz, tylko na talerz wszystko wyłożymy!
***
- Śniadanie, a raczej, śniadanioobiad zjedzone i chyba trzeba jakoś zorganizować sobie czas, tym bardziej, że jak na złość pada deszcz. - Wyszła z inicjatywą Poppy.
- Ja nigdzie nie idę, głowa i brzuch mnie strasznie bolą. - Powiedziałam.
- To zostaniemy z tobą. - Rzekł opiekuńczo Liam.
- Nie, chcę zostać sama. Możecie zostać, ale ja idę do sypialni.
Wstałam od stołu i poszłam prosto do łózka, a bałaganem zajmę się jak tylko przestanie boleć mnie brzuch i głowa. Praktycznie zaraz za mną przyszedł Liaś i powiedział, że całą trójką idą do kina.
- Nie będzie ci przykro tak samej tu siedzieć?
- Nie, śmiało możecie iść.
Pocałował mnie na pożegnanie i po niecałych 5 minutach usłyszałam trzaśnięcie drzwiami. Nie powiem, że nie, ale trochę smutno mi się zrobiło. Jeszcze ten dom taki wielki....
PODSUMOWANIE
No cóż... Po ostatniej nocy powinnam mocno dostać w dupę. Ha! Jeszcze lepsze jest to, że nie mam od kogo....
Ogółem rzec biorąc jest beznadziejnie. Liam i Tommo się pobili, nawet nie wiadomo o co i dlaczego, a musiała być niezła zadyma skoro Lou spał za domem. Nie wiem co się wydarzyło, ale kompletnie nie daje mi to spokoju. Czuję się tak jakbym miała coś na sumieniu, tak nie fair w stosunku do kogoś, ale właśnie.... nawet nie wiem do kogo. Jeszcze jakby tego było mało to syf niemiłosierny, dobrze, że chociaż w ogrodzie ogarnęłam, ale dom, a w szczególności cały dół.... Bóg mógłby się zlitować, chociaż raz, bo prawie zawsze mam pod górkę, sporadycznie dzieje się coś po mojej myśli. Co za dupiaste życie!!! Okey, koniec użalania się nad sobą, bo muszę iść do kibla.
30 MIN PÓŹNIEJ
Nie ma to jak cholerne rozwolnienie, które na szczęście przeszło dość szybko, bo nie ma jak to dobry przeciwsracz pod ręką i do tego paracetamol w tabletkach musujących i normalnie jakiegoś cholernego uzdrowienia dostałam!
- Jest git, nie chwalmy dnia przed zachodem słońca, tylko ruszmy dupę do sprzątania! *dzwoni dzwonek do drzwi* - Ciekawe kto teraz... - Mruknęłam niezadowolona do samej siebie pod nosem.
Zerknęłam przez wizjera i komuś chyba było mało rozrywki na dziś.....
- Dobra, co ty znowu chcesz? - Zapytałam i skrzyżowałam ręce.
- Nic, tylko pogadać.
- Jeśli musisz, Styles. - Przewróciłam oczami.
- Wiesz, że nie lubię jak tak się do mnie mówi.
- Wchodzisz, czy pieprzysz po drzwiami dwa po dwa?
Wyminął mnie i stanął w korytarzu. Jak cudownie było poczuć znów jego zapach. Ten sam co trzy lata temu, ten niezapomniany "Black Code". Pomimo, jego zdrad, rozmarzyłam się. Znów chciałam znaleźć się w jego ramionach i...
- Gdzie teraz? - Zapytał Harry, wyrywając mnie z zamyślenia?
- Chodź.
Zaprowadziłam go na górę, do bardzo przytulnego, niewielkiego salonu i dzięki temu uniknęłam pytań i dziwnych spojrzeń na temat bałaganu....
Usiadł wygodnie na wielkiej sofie i rozłożył ręce na boki (jak zwykle).
- Ty dalej nie ubrana jak trzeba? - Zapytał, a ubrany był tak cudownie.... Zarumieniłam się.
- Poczekaj. Za 15 min jestem z powrotem.
Nie odpowiedział nic, tylko spojrzał na godzinę i pokiwał głową na znak, że się zgadza.
Pobiegłam szybko do toalety, ogarnęłam się i założyłam biały top i spodnie tego samego koloru.
- Chociaż raz jesteś przed czasem. - Powiedział dogryzająco brunet.
- Mógłbyś być milszy.
- Fajnie, że się tu przeprowadziłaś.
- Ciekawe dla kogo....
- Chyba razem dla nas.
- Nie schlebiaj sobie.
- Ja? A niby dlaczego?
- Bo trochę cię znam, więc mów co chciałeś.
Podszedł do mnie i zniżył głowę do mojej brody, a ja do wysokich nie należę, bo mam marne 162 cm. Dobra, ale nie mowa o moim wzroście. W każdym bądź razie złapał mnie swoimi dłońmi i przymierzał się do całowania.....
- Co ty robisz?! - Wyrwałam się.
- Jak to co? Na trzeciego się nie załapię?
- Jak tak możesz?! Przez całe życie to ty się pieprzysz na boku z kim popadnie! - Krzyknęłam i uderzyłam go w twarz. - Wynoś się, ale już!
Powtórnie podszedł do mnie, tak, że czułam jego ciepły oddech na moim uchu.
- Jak uważasz, ale wiem coś, czego ty nie wiesz....
NOWY BOHATER:
Harry Styles. Młody aktor, który zawładnął światem filmowym występując w nowej wersji "Pretty woman". Kojarzony jest z licznymi zdradami i miłosnymi podbojami. Z główną bohaterką, Rose, łączy go tyle, że jest jej ex chłopakiem. Jak wiadomo, Rose do świętych nie należy, ale licznych zdrad nie mogła przetrawić. A kto by mógł? Harry ma bardzo wybujały charakter. Jest osobą pewną siebie i czasami uważa, że jest Bogiem, a świat jego podwładnym. Kiedy Rose pomału wychodzi na "prostą drogę", pojawia się, chociaż było to nieuniknione.... Co takiego zrobi Styles? Czy rozwali związek Rose i Liama? A może zmieni się i w końcu się ustatkuje?
-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
----------------------------
Hej! Witam po miesiącu mojej nieobecności. Z góry przepraszam wszystkich, ale nie miałam weny, żadnej, ani grama... Pojechałam na wakacje, gdzie w ogóle nie odpoczęłam..... Długa historia by opowiadać.... Wróciłam do domu to musiałam pozałatwiać kilkanaście spraw, w tym okulistę, bo delikatnie zrobiły mi się 0,5 na plusie, więc do kompa i innych urządzeń tego typu muszę zakładać okulary.
Wenę dostałam wczoraj, mega motywującą wiadomością od Oli (wiem, że to czytasz) i chcę Ci podziękować, bo gdyby nie to co napisałaś o blogu i o mojej twórczości to dalej wisiałabym na jednym zdaniu, więc stokrotne dzięki kochana :*
Co do rozdziału to mam nadzieję, że Wam się podoba i moim zdaniem robi się trochę tajemniczo...
Jak widzicie, do bohaterów doszedł Styles (nie mogłam inaczej :-D), który chyba trochę namiesza....
Ale ocenę zostawiam Wam. :* Do następnego! *-*
P.S. Wiem, że przez dwa miesiące nie było "Photos", więc w związku z tym pojawią się przy najbliższej okazji.




