środa, 7 października 2015

Rozdział 12

            Na same słowo propozycja robiło mi się niedobrze. Pytanie, które chodziło mi po głowie w tamtej chwili to  "co ten dziad kombinuje?". Z resztą dziwne to było z mojej strony. Raz nazywałam go skończonym idiotą, człowiekiem bez serca i nieznającym terminu jakim była empatia do drugiego człowieka, ale z drugiej strony, było i nadal jest w nim coś co mnie pociąga. Dlaczego w tamtej chwili nie patrzyłam na Liama, cudownego mężczyznę, którego miałam przy swoim boku. Wspierał mnie, nie hańbił, przyjął mnie do swego serca, a ja? Potraktowałam go okropnie. Prawdę mówiąc to co działo się do tej chwili to jeszcze nic w porównaniu do tego co się wydarzy....
- Więc, co masz za propozycję? - Zapytałam.
Jego wzrok utkwił w wyrazie wielkiej niewiadomej. Moje uczucia były mieszane, ale byłam pewna, że bukiet kwiatów to tylko przykrywka do jego nieczystych zamiarów. Zdradziło go to pełne tryumfu spojrzenie, które zwiastowało jedną, wielką katastrofę....
- Więc, ten, jak mu tam, Liam jest twoim chłopakiem?
- Co ty kombinujesz?!
- Jest czy nie jest?
- Jest.
- A ten drugi to kto?
- Mój przyjaciel.
- Rozumiem.
- Powiesz w końcu o co chodzi?
- Nie pieklij się tak. Już mówię. Moja propozycja jest następująca. Będziesz spotykała się ze mną na szybki numerek, w tedy kiedy będę chciał i o tej porze, o której będę chciał. Jednym słowem będziesz moją...., sama wiesz kim... Jeśli jednak zdecydujesz się na odmowę, twój chłopak i kolega dowiedzą się o twojej czarnej przeszłości.
- Ty chcesz spotykać się ze mną na seks, w zamian za to nic nie powiesz?!
- Tak.
- Oszalałeś! Wokół ciebie tyle dup, tyle fanek, którym jęzor wisi na twój widok, a ty mówisz mi coś takiego?! Porypało cię do reszty!
- Czyżby?
- Wiesz. Spodziewałam się po tobie wszystkiego, ale to przekroczyło moje wszystkie myśli co do twojej osoby!
- Ale, wiesz, za....
- Pierdol się! Wynoś się z mojego domu!
- Dobrze słońce. Masz czas do 18, czyli zostało ci nie całe 5 godzin. Potem twoi współlokatorzy dowiedzą się o wszystkim. - Powiedział i dumnym krokiem opuścił mój dom.
         Upadłam na podłogę i z bezsilności zaczęłam łkać jak małe dziecko. Biłam pięściami w marmurową podłogę, z nadzieją, że coś mi to da. Na marne. Teraz, w tej chwili zdałam sobie sprawę, że zostałam sama jak palec i nikt nie może mi w tym pomóc. Muszę znaleźć w sobie siłę, której nigdy nie miałam, mimo że z zewnątrz każdy miał mnie za twardzielkę. Skorupa pękła.

***

        Kilkadziesiąt minut później próbowałam cokolwiek wymyślić, przechytrzyć Harrego, ale nic nie przychodziło mi do głowy. Ten dupek miał mnie w garści i chociażby jeden fałszywy ruch z mojej strony, a ja mogłabym przypłacić surowymi konsekwencjami. On głupi nie jest, a kameleona potrafi grać jak nikt. Jest w tym perfekcyjny. *dzwoni telefon*
- Halo?
- Hej skarbie. - Usłyszałam głos Liama.
- Cześć. Co u ciebie słychać?
- Wszystko w porządku. Mama czuje się dobrze. Jej nagły upadek na zdrowiu to jedynie fałszywy alarm, a zarazem skutek uboczny po upojnej nocy z panem Stanley'em, jej sąsiadem.
- To dobrze, że wszystko w porządku.
- Kochanie, a ty dobrze się czujesz? Wydajesz się taka smutna przez telefon.
- Nie, to nic. Jest ok.
- Na pewno?
- Tak.
- Skoro tak twierdzisz.... W każdym bądź razie spotkałem Poppy
- I co ci mówiła? - Wtrąciłam się.
- Powiedziała, że masz się o nią nie martwić, bo u niej wszystko w porządku.
- Tylko tyle?
- Tak, bo mówiła, że gdzieś się spieszy i musi uciekać, więc nawet z nią nie porozmawiałem.
- Aha... Ale i tak do niej zadzwonię. Mamy sprawę do wyjaśnienia. 
- Pokłóciłaś się z nią?
- Nie, skąd! Babskie sprawy, które nie powinny cię obchodzić.
- Oczywiście się wie. A tak w ogóle to nie nudzi ci się samej?
- Nie mogę narzekać na brak atrakcji....
- To mam dla ciebie jeszcze większą atrakcję.
- Jaką?
- Za dwa dni jestem u ciebie. 
- Co?! 
- Mam nie wracać?
- Nie, nie... Oczywiście, że masz wrócić. To tyko z tęsknoty. Reakcja, wiesz.
- Mhm... To widzimy się za 48 godzin.
- Tak...
- W takim razie do zobaczenia i buziaki ślę.
- Ja też. Pa pa.
         Odłożyłam telefon na stolik kawowy i nie miałam innego wyjścia.... 
         Wyjrzałam na dwór przez okno w korytarzu i zobaczyłam Arthura. Teraz byłam pewna, co do jego osoby, więc nie tracąc ani chwili wybiegłam na ulicę przed dom. 
- Arthur!
- Rose! Cześć.
- Cześć. Podaj mi numer do Harrego. 
- Ok. Poczekaj, zaraz..., bo mam tu gdzieś jego... Mam. Masz jego wizytówkę, tam jest kilka numerów, ale na któryś z pewnością się dodzwonisz. 
- Dobra. Będę próbować. Dzięki. Na razie!
- Cze... Szybka dziewczyna z tej Rose. - Rzekł brat Loczka i poszedł dalej.
          Siedziałam sztywno na krześle w kuchni i nerwowo wybierałam pierwszy numer z wizytówki Styles'a. Ręce miałam zimne jak kościotrup, a serce kołatało mi jak oszalałe. Nie miałam odwagi zadzwonić. Napisałam wiadomość: 
Analizowałam twoją propozycję. Nie sądziłam, że kiedykolwiek spadnę tak nisko, ale sama doprowadziłam do tego stanu... Jakbym miała na tyle odwagi, myślę że przyznałabym się do tego co zrobiłam. Życie jest usłane kolcami, tak bardzo kaleczy mnie w stopy... Przepraszam wszystkich, za to co nastąpi, ale zgadzam się na twoją propozycję, choć moje serce krwawi...
Rose
Po chwili dostałam odpowiedź:
Mądra decyzja, Rose. Zrobiło mi się ciebie przez chwilę żal, no ale... Coś za coś. Wpadnij zaraz do mnie.
Harry
         Wzięłam prysznic, zrobiłam makijaż i ubrałam się w najlepsze ciuchy. Nie miałam innego wyjścia, bo przypuszczam, że za "nieodpowiedni" strój byłby zdolny wymyślić coś równie głupiego jak to na co się zgodziłam. Z resztą, po nim można się teraz wszystkiego spodziewać.....





***

           Stałam pod jego drzwiami. Dom był pięknie oświetlony światełkami ledowymi, kolor miały podobny do ksenonów w samochodzie. Był wieczór, a na niebie zaczęły ukazywać się miliony gwiazd, które dodają uroku każdej nocy. Sprawiają, że nikt nie czuje się samotnie, dodają otuchy, a ja jej potrzebowałam. 
           Zadzwoniłam do drzwi. Po chwili otworzył mi je przystojny mężczyzna, ubrany w czarny garnitur i rozpiętą do połowy koszulę. - Pięknie wyglądasz Rose, wejdź.
- Dziękuję.  
          Przekroczyłam próg, a w tle słyszałam słowa piosenki Roxette "Listen to your heart". Czyżby zamierzony wybór? Korytarz i wszystkie pomieszczenia przez, które przechodziłam były podświetlone podobnie jak na zewnątrz ledówkami, ale zmieniającymi kolor w zależności od muzyki jaka leciała w tle. 
          Zaprowadził mnie na taras, który był na prawdę olbrzymi, a na nim był basen z jacuzzi i stolik z szampanem, dwoma kieliszkami i sałatką owocową. Facet. Przypuszczam, że ta sałatka sprawiła mu trudność skoro nic więcej nie zrobił. Dobra, to jest najmniej ważne w tej chwili. Odsunął mi krzesło jak prawdziwy dżentelmen i poprosił żebym usiadła. 
- Szampana? - Zapytał.
- Tak, jeśli ma do czegoś  dojść ty tylko w tedy, kiedy będę nachlana. 
Ten nic nie odpowiedział, tylko zaczął się śmiać wybaczcie, ale jak jakiś pojeb.....


- Dobrze się czujesz? - Zapytałam.
- Tak. - Wydukał przez śmiech, co sprawiło, że sama zaczęłam się śmiać. 
Kiedy się uspokoił, zaczął rozmowę.
- Wiesz. Ja nie jestem wcale taki zły za jakiego mnie masz.
- Nie?
- Nie.
- To po części przykrywka, a po części na prawdę zrobiło mi się ciebie żal.
- Co ty pieprzysz?! Za każdym razem mówisz coś innego i za każdym razem pokazujesz inne oblicze siebie.
- Taki mam zawód.
- Zawód. Ale dlaczego, nie potrafisz odróżnić pracy od tego co się dzieje po za nią? Nie potrafię zrozumieć co ja ci zrobiłam, że tak mnie traktujesz. Przecież my tylko ze sobą chodziliśmy i to krótko, sam wiesz. 
- Wiem. Dlatego prześpisz się ze mną jeden raz. Oszczędzę ci tego, co zamierzałem, bo jestem niedowartościowanym człowiekiem. Wchodzę ci z butami w życie, choć nie powinienem, ale nie mogę ci się oprzeć. 
Zarumieniłam się na jego słowa.... Nie może mi się oprzeć.....
- Nie mam innego wyjścia.... Ale nie powiesz o mojej przeszłości Liamowi i Louisowi.
- Nie. Obiecuję, ale muszę ci coś jeszcze powiedzieć, ale to jutro, bo on tu przyjedzie......


19 komentarzy:

  1. Wow,.Harry, powoli, sama się gubię:)
    Kto przyjedzie?
    Dobrze, że Liam nie domagal się wyjasnien, bo pewnie by wpadla j wszystko mi powiedziała...
    No nic.
    Weny życzę i czekam na kolejny! <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za kom kochana <3 A do Harrego miałabym jeszcze pewne zastrzeżenia. Jest niezłym kombinatorem...

      Usuń
  2. O Jprdl....Co ten loczek knuje?! Nie wiem, czemu ale mam wrażenie, że przyjedzie Malik..;) rozdział super, czekam nn

    OdpowiedzUsuń
  3. OMG!!! ale propozycja nie spodziewałam się tego. Takiej akcji i jeszcze Rose się zgodziła. AAle i tak z Harego cham jak ją mógł tak potraktować 1 szybki numerek i wszystko pójdzie w niepamięć MASAKRA !!! 0_o ale rozdział fajny i bardzo ciekawy nie mogę doczekać się następnego :) i weny :* <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję za komentarz <3 Nie wiem co powiedzieć ♡.♡

      Usuń
  4. Ty chory pojebie (skojarzyło mi się jak napisalas ze uśmiechnął się jak pojeb xd)
    Kto przyjdzie co co jak?
    Harry nie bądź chamem :( ej a może Arthur jej jakoś pomoże
    Albo Rose ukradnie Harremu jego piękne koszule i ten da jej spokój xd
    Ok coś ze mną jest nie tak :P
    Co by było jakby Poppy powiedziała Liamowi o wszystkim... juz lepiej żeby Rose powiedziała mu to własnymi ustami (co xd)
    Super super super rozdzialek, czekam na kolejny proszę niezbyt długo misiu ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeju <3 Dla ciebie wszystko ♡.♡ Postaram się jak najszybciej napisać, albo chociaż zacząć kolejny rozdział. ^▽^ Kocham <3 :-*

      Usuń
  5. Super mega rozdział!
    Chociaż Harry.... Dobrze powiedziane, że to kameleon.... -_- Nie można mu ufać.
    Biedna Rose... W co ona się wplątała... Teraz musi z Harrym no ten teges, ale dobrze, ze się zlitował i będzie tylko raz, chociaż nie wiem czy można mu zaufać, po tym wszystkim.
    Mam nadzieję, że nie sprowadził kogoś z mafii, żeby jeszcze bardziej pogrążyć Rose i jaka ulga, że Poppy nic nie powiedziała Liamowi. Nawet nie chcę myśleć co by było O.O
    Czekam na next i ślę dużo weny <3 Czekam na kolejny rozdział i niech będzie taki długie jak tamten, bo ten był krótszy i taki niedosyt wrażeń. :) Poproszę dłuższy i jak najszbciej kolejny rozdzialik. <3 :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo :* Tak, kolejny rozdział będzie dłuższy :*

      Usuń
  6. Genialny *-*
    Styles! W co ty pogrywasz?! Rose i tak ma już wystarczająco pod górkę! Zjawiasz się i robisz niepotrzebny szum -_-
    Z tego co na razie mi się wydaje to on i Arthur różnią się jak masło i chleb (nwm co to ma być :D) Bliźniacy, ale Harry to ma charakterek.....
    Ciekawe kto przyjdzie? Mam nadzieję, że nie wpadła na pomysł i jakimś dziwnym trafem skontaktował się z Li, żeby wcześniej przyleciał O.o
    Czekam nn i ogrom weny dla ciebie :* <3 :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha :D Masło i chleb.... Tak.... To prawda. Dwie różne faktury. :)
      Dziękuję <3

      Usuń
  7. Jestem taka zdezorientowana :-S
    Harry mnie rozwala (negatywnie). Dobrze, że to będzie tylko raz. Ale nie jestem pewna, co do jego słów, że potem da jej spokój.... Nie chce mi się w to za bardzo wierzyć :-\ On coś kombinuje, znów... >.< I największa zagadka. Kto ma przyjść?! Mi też się wydaje, że najbardziej prawdopodobne jest to, że ktoś z mafii wydanie do Rose, bo świnia Harry powiedział gdzie ona teraz jest :/
    Czekam na kolejny ♡.♡ /Rose Chery

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czy ktoś z mafii? Hm.... Wszystko w kolejnym rozdziale :D

      Usuń
  8. Genialny *_*
    Kocham ten rozdział od początku do końca <3
    Pragnę, wręcz domagam się kolejnego, bo za urwanie w takim momencie powinnaś smażyć się w piekle -.- Nie no, żartuję :D Nie wytrzymałabym bez tego bloga :-*
    Czekam na kolejny i dalszą część chytrego planu Styles'a <3 *^^*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może urwałam nie w tym momencie co trzeba, ale za to powstaje kilka teorii na temat, kto to będzie :D
      Dziękuję za kom. ♡.♡ <3

      Usuń
  9. 35 yr old Community Outreach Specialist Mordecai Tomeo, hailing from La Prairie enjoys watching movies like "Craigslist Killer, The " and Sewing. Took a trip to Historic Centre of Sighisoara and drives a Fox. przejdz tutaj

    OdpowiedzUsuń
  10. 32 year old Community Outreach Specialist Courtnay D'Adamo, hailing from Noelville enjoys watching movies like Chapayev and Inline skating. Took a trip to Primeval Beech Forests of the Carpathians and drives a Bugatti Royale Kellner Coupe. Poznaj fakty

    OdpowiedzUsuń