Obudziłam się z potwornym bólem głowy. Nikogo wokół mnie nie było. Próbowałam cokolwiek sobie przypomnieć, ale nic. Pustka, dziura. Jedyne co pamiętałam to Harry, taras i rozmowa z nim. To wszystko było dziwnie pokręcone. Nie. To ja jestem, byłam dziwnie pokręcona, ale na tamtą chwilę nawet nie zdawałam sobie sprawy, że to wszystko miało podłoże psychologiczne, że ciągnęło się za mną od dzieciństwa dopóki, dopóty nie powiedziałam STOP i naprawdę nie wzięłam się za siebie.
W każdym bądź razie miałam przeczucie, że dzień będzie upojny we wrażenia. Nie wiem czemu zawdzięczałam tę dziwną impresję, ale moja intuicja nie dawała mi spokoju i kazała o tym ciągle myśleć.
Podniosłam się i usiadłam na rogu łóżka. Moje ciuchy, w które byłam wczoraj ubrana leżały na podłodze wyłożonej na całej powierzchni panelami z mahonia. Łóżko stało na środku olbrzymiej sypialni i z pewnością wymiar jego był większy niż tradycyjne 2x2 m. Na wschodniej ścianie była wielka szafa wnękowa, a obok niej drzwi do łazienki, które w tamtej chwili były uchylone dzięki czemu doskonale widziałam perfekcyjnie położone kafelki i równie doskonale podświetlane elementy łazienkowe. Wszystko zrobione z taką dokładnością i wielką elegancją.
Założyłam na siebie wczorajszą, czerwoną sukienkę i uchyliłam okno by zaczerpnąć świeżego, rannego powietrza.
- Widzę, że już wstałaś. - Powiedział Loczek stając w drzwiach jak zwykle perfekcyjnie ubrany.
Drygnęłam.
- Tak.
- W takim razie chodź na dół. Musisz kogoś zobaczyć.
- Kogo?
- Chodź.
Serce zaczęło mi walić. Dlaczego on był taki tajemniczy?
Zeszłam za nim na sam dół jego posiadłości i zobaczyłam czyjąś posturę odwróconą tyłem do nas. Jestem pewna, że znałam tę osobę. Wyminęłam Harry'ego i podeszłam bliżej, kiedy nagle postać odwróciła się w naszym kierunku. Zaniemówiłam. Nie wiedziałam co mam powiedzieć. Oczy samoistnie wypełniły się łzami. Zaczęłam kręcić głową na znak "nie". To było niedowierzanie. Beż żadnych słów podeszłam jeszcze bliżej do tej jednostki ludzkiej i rzuciłam się jej na szyję. Wtedy dopiero zaczęłam płakać.....
- Rose. Spokojnie, uspokój się już.
- Nie potrafię. Przez ponad rok żyłam ze świadomością, że nie żyjesz, a tym czasem zjawiasz się tu cały i zdrowy. - Wydukałam przez zaciśnięte od płaczu gardło.
- Już jest wszystko w porządku. - Powiedział pełnym spokoju głosem i pogłaskał mnie po głowie.
- Zayn, nawet nie masz pojęcia jak się cieszę, że jesteś, a co najważniejsze, że żyjesz. - Rzekłam odrywając się od bruneta.
- Harry? - Odwróciłam głowę w stronę Styles'a. - Dlaczego mi o tym nie powiedziałeś od razu? Dlaczego taiłeś to, że Zayn żyje skoro się z nim przyjaźniłeś i przyjaźnisz dalej?
- Zayn mnie o to poprosił. - Powiedział oparty o wysoki drewniany regał, obity złotymi elementami Harry.
- Zayn, dlaczego? - Mój wzrok z powrotem powędrował na Malika.
- Nie chciałem, aby Harry ci o czymkolwiek mówił, bo pewne nie było czy przeżyję do dzisiejszego dnia.
- Dlaczego?
- Mafia mnie ścigała.
Mój wzrok wyrażał więcej niż tysiąc słów. Nawet nie musiałam zadawać kolejnego pytania.
- Usiądźmy w salonie. - Zaproponował długowłosy.
Po krótkiej chwili Zayn zaczął opowiadać.
- Opowiem ci wszystko w skrócie, bo nie ma czego ciągnąć.
- To mów.
- Ostatnie miesiące przed twoim wyjazdem do szkoły do Anglii, uprzedzając twoje pytania. Tak, po części wiedziałem co się z tobą dzieje, bo Harry mnie informował.
- Chwila. - Przerwałam. - Skąd ty wiedziałeś gdzie ja jestem? - Skierowałam to pytanie do Loczka.
- Pamiętasz zimną jesień, Londyn, premiera filmu, ty w taksówce ze swoimi znajomymi.
- Nie mów, że...
- Tak.
- Dobra. Jestem w szoku, ale opowiadaj dalej, Zayn.
- Ostatnie miesiące, kiedy rzekomo nie żyłem, ukrywałem się przed tą mafią, którą pozbyłaś najlepszego członka. Oni w akcie zemsty próbowali mnie zabić, bo wiedzieli, że jestem twoją prawą ręką, a samej nigdy cię nie zabiją, bo jesteś za przebiegła i tylko straciliby czas, a nic nie wskórali. Kiedy ty myślałaś, że nie żyję, uciekłem na drugi koniec Stanów, by na chwilę uciszyć sprawę. Kiedy wróciłem okazało się, że nasza mafia już nie istnieje, a ty jesteś w szkole z internatem i to za oceanem.
- I przez te kilka miesięcy kiedy byłeś na drugim krańcu kraju również utrzymywałeś kontakt z Harrym?
- Tak.
- Świetnie. A ja nic nie wiedziałam..... A tak w ogóle to czemu o tym wszystkim dowiaduję się teraz?
- Bo chciałem mieć pewność, że nic ci się nie stanie.
- Nie rozumiem.
- Wybiłem wszystkich z tej mafii. Wszystkich.... Co do joty....
Mówił z takim spokojem, ale nie dziwię się.... Teraz wszyscy wiemy, że mamy święty spokój i to na dobre. Nie mówiłam tego, ale przyjeżdżając tu żyłam w strachu, że oni mnie znajdą i zabiją, przy czym ciało tak zmasakrują, że nikt mnie nie pozna.
- Co zamierzasz teraz?
- Chyba zacznę normalnie żyć.
- Po tym wszystkim nie wiem czy dasz radę normalnie żyć.
- Dlaczego?
- Bo ja nadal nie żyję jak człowiek. Moim bliskim wyrządzam same krzywdy i dość często nie potrafię się opanować. Jestem zakłamaną szują.
- Dlaczego tak o sobie mówisz.
- Odkąd jestem z moim chłopakiem zdążyłam zdradzić go już trzy razy i w perfidny sposób zranić przyjaciółkę.
- Ale przecież nadal jesteś z Harrym i chyba on nie ma problemu, że go zdradziłaś.
- Ja nie jestem z Harrym.
- Nie?
- Nie.
- A mogę wiedzieć co u niego robiłaś przez całą noc i to jeszcze tak ubrana?
- Lepiej żebyś nie wiedział..... Słyszę, ze dzwoni mój telefon. Cholera! Gdzie on jest?!
- Tutaj.
- Podaj mi go Harry.
Na wyświetlaczu widniał numer Lou. Odebrałam.
- Halo?
- Rose, do cholery! Gdzie ty się podziewasz?! Zdążyłem już cały dom z dziesięć razy obejść, a po tobie ani śladu!
- Co?! - Krzyknęłam, a Zayn z Haroldem tylko spojrzeli na mnie dziwacznym wzrokiem.
- To co słyszałaś....
- Dobra. Dziesięć minut i zaraz będę.
Rozłączyłam się i pobiegłam na górę po buty i torebkę.
- Co ci? - Zapytał mulat.
- Nic. Muszę lecieć. Pa!
Uścisnęłam Zayna.
- A ja?
- Pa!
Trzask drzwi i już mnie nie było.
Sprintem i to dosłownie ruszyłam spod domu Harry'ego i w równe dziesięć minut byłam pod moją willą. Spojrzenie Lou.... Lepiej nie pytajcie....
- Hej Tommo! - Powiedziałam zadyszana. Zdecydowanie brakowało mi kondycji.
- Gdzieś ty byłaś?!
- Załatwić sprawy.
Podeszłam do niego i przytuliłam na powitanie.
- Tak ubrana? Chwila... Ty pachniesz męskimi perfumami! Rose?!
Momentalnie odskoczyłam od niego.
- Co? Wydaje ci się. - Rzekłam chłodno i zaczęłam szukać kluczy w torebce.
Otworzyłam drzwi i oboje weszliśmy do środka. Torebkę i buty rzuciłam w róg korytarza i obrałam cel, jakim była kuchnia.
- Chcesz coś do jedzenia?
- Nie. Jadłem na lotnisku.
- Co się stało, że tak szybko wróciłeś? - Zapytałam nalewając do szklanki przeźroczystą ciecz, jaką była woda.
- Nic się nie stało. Po prostu szybko i sprawnie udało mi się załatwić wszystko co trzeba i nie uwierzysz.
- No nie uwierzę. Mów.
- Udało mi się załatwić kontrakt na 235 tysięcy dolarów!
- Ło mój Boże! Kupę siana....
- To prawda. Ale połowę chcę przeznaczyć na dom dziecka w Doncaster.
- To bardzo dobrze świadczy o tobie.
- Dzięki. Kasa nie ucieknie, jeszcze będzie niejeden kontrakt, a dzieciom bardzo się przyda.
- Masz rację.
Zrobiłam sobie kanapki z twarogiem, a Louisowi herbatę i poszliśmy do jadalni.
- Rose, co sądzisz abyśmy jeszcze dzisiaj, no wiesz.
- Nie.
- Ale Rose....
- Nie. To co chwilowo było między nami nie powinno mieć miejsca i wiesz o tym dobrze. Liam to twój kuzyn, a mój chłopak i wobec niego zachowałam się bardzo nie fair i w stosunku do jednej osoby też... Nie możemy tego ciągnąć. Wróciłam tu po to by zacząć normalnie żyć. Dzisiaj okazuje się, że osoba z niedalekiej przeszłości jest tutaj, ma się dobrze i żyje. Powinnam uciec z tego miejsca, ale nie zrobię tego, bo całe życie się chowam w ciemnej dziurze i co rusz uciekam. Mam dosyć. Pora stawić czoło przeciwnościom i zmierzyć się z tym co mnie czeka.
Po krótkiej ciszy Lou odpowiedział:
- Masz rację. To było nie fair w stosunku do bliskich nam osób. Ale nie mogłem i nadal nie mogę się tobie oprzeć.
- Louis!
- Bądźmy nadal przyjaciółmi i zapomnijmy o tym co było.
- Tak, to dobry pomysł i nam obojgu wyjdzie to na zdrowie.
- Co miałaś na myśli mówiąc, że ciągle uciekasz i chowasz się i jakaś osoba z przeszłości.
- Dowiesz się w sowim czasie. Już za niedługo.
- Dobra, o nic więcej nie pytam.
- Wiesz, że Liam jutro wraca?
- Wiem. Rozmawiałem z nim wczoraj.
- A wiesz o której ma samolot, bo się nie zapytałam.
- Bąknął coś, że jeśli zdąży na przedpołudniowy o 11 to będzie wcześniej, a jeśli nie to o 22 ma kolejny.
- Aha. Chwila!
- Co?
- Zmiana czasu! Przecież są strefy czasowe!
- No i?
- Jeśli zdąży na samolot o 11 to będzie dzisiaj kilka minut po 20 u nas!
- To chyba dobrze.
- Tak, ale.... To ja lecę pod prysznic, muszę się ogarnąć i musimy posprzątać, a potem zrobić coś do jedzenia.
- Serio?
- Dobra, dobra. Już widzę twój grymas na twarzy. Nie ma, że boli. Skoro jesteś to ja sama nie będę sprzątać.
- Dobra.
Pobiegłam na górę do łazienki, wcześniej biorąc z garderoby zwykły siwy dres. Usiadłam jeszcze na brzegu wanny i wzięłam telefon do ręki. Wybrałam z listy kontaktów numer do Poppy i tradycyjne oczekiwanie, aż do momentu włączenia się automatycznej sekretarki. Tak bym chciała żeby w końcu odebrała i pozwoliła mi wszystko wyjaśnić.
W tamtej chwili tak bardzo pragnęłam mamy, osoby, która może mi pomóc, przytulić, pocieszyć, ale nie. Radź sobie sama. Matka i ojciec cię nie kochają. Przez całe życie radzę sobie sama, nie radzę. Mafia, Zayn, zdrady.... Czy to można nazwać radzeniem sobie w życiu, już nawet nie wspominając, że to nic z dorosłością wspólnego nie ma?
Czułam się tak bardzo podle...
Wzięłam prysznic i z mokrymi włosami, zawiązanymi w turban z ręcznika zeszłam na dół, gdzie czekał już na mnie Tommo.
- To od czego zaczynamy? - Zapytał.
- Od wytarcia kurzu. (Urok ciemnych mebli. Codziennie trzeba ze ścierką latać, co czasami wprawia człowieka z stan najwyższej irytacji, wchodzący w lekką paranoję.)
- Sprzątamy cały dom?
- Nie. Góry nie musimy.
***
- Koniec. Większego syfu mieć nie mogłaś?
- Oj tam, oj tam.
- Jezu Chryste, Rose....
- Co?
- Nic.
- To dobrze jak nic. Teraz jedziemy do Walmart'a, bo trzeba kupić coś do jedzenia.
- Serio? Do Walmart'a?
- Nie narzekaj. Jest najbliżej. Jak ci nie pasuje to możesz nie jechać i nic nie jeść.
- Chyba nie mam wyjścia.
- No to chodź.
Po 15-stu minutach jazdy samochodem byliśmy na miejscu. Wzięliśmy koszyk i weszliśmy do środka schłodzonego od klimatyzacji sklepu.
- Masz w ogóle spisane artykuły spożywcze, które są ci potrzebne?
- Nie. Bierz to co uważasz, że się przyda. Koszyk zostaw tu - wskazałam palcem na regał z sypkimi produktami; mąki, kasze itd. - a ja idę na chemię.
- Oki.
Brałam z półek szampon, odżywkę, płyny do podłóg, bo przy dzisiejszym sprzątaniu wszystkie się skończyły. Oprócz tego wzięłam tabletki do zmywarki i płyn do nabłyszczania naczyń. Wrzuciłam wytwory chemiczne do koszyka i poszłam na dział owoce/warzywa.
- Lou, masz ochotę na jakieś owoce bądź warzywa?
- Z chęcią zjadłbym banana.
- To weź z funt i 20-30 uncji (jednostki masy), albo ile uważasz, a ja pójdę po jabłka i mango.
*KILKA MINUT PÓŹNIEJ*
- Coś jeszcze mamy do kupienia bądź załatwienia? - Zapytał Loui wsiadając do mojego Land Rover'a.
- Nie. Chyba nie. Myślę, że możemy spokojnie wracać do domu. Albo nie.
- Co?
- Zajedziemy jeszcze pod Subway'a i zamówimy coś do jedzenia. Teraz chyba nie powiesz, że nie jesteś głodny.
- No nie.
Kiedy zamówiliśmy jedzenie, zjedliśmy je w drodze powrotnej, aby nie mitrężyć cennego czasu, który musieliśmy przeznaczyć na przygotowanie posiłku, bo intuicja mówiła mi, że Liam będzie dzisiaj.
Wnieśliśmy zakupy do domu, kiedy mój telefon wydał dźwięk wiadomości sms.
- To od Li. - Powiedziałam.
- Co napisał?
- Ha! Wiedziałam. Wsiada do samolotu. Zdążył na przedpołudniowy rejs. Co oznacza....
- Że mamy trochę czasu dla siebie. - Wtórował mi Lou.
- Loui, nie. Mówiłam ci coś dzisiaj na ten temat. Nie możemy tak.
W akcie niechęci przewrócił oczami i oparł się o blat kuchenny. Ja w tym czasie rozkładałam zakupy do szafek i do lodówki.
- Możesz wsadzić to do szafki obok zmywarki. - Podałam mu tabletki i płyn.
- Rose, nie mo.... Nie ważne....
- Jak zacząłeś to dokończ.
- Nie, nie ważne. Co robimy do jedzenia?
- Myślę, że możemy upiec kurczaka.
- Okej, ale chyba jeszcze czas. W końcu kurczak nie potrzebuje Bóg wie ile czasu na upieczenie się.
*dzwonek do drzwi*
- Pójdę zobaczyć kto to.
Lou kiwnął głową na znak, że się zgadza.
Poszłam otworzyć drzwi, a tam osoby, których najmniej się spodziewałam.
- Wszystko w porządku, Rose? Wybiegłaś dzisiaj z domu jak poparzona.
- Harry, mów ciszej. - Powiedziałam przez zaciśnięte zęby.
- Ale czemu? - Zapytał Zayn.
- Bo przyjechał Lou, a za kilka godzin mój chłopak. A w ogóle pamiętaj Harry, że nasza znajomość jest skończona! Żegnam! A z tobą, Zayn spotkam się w któryś dzień i na spokojnie pogadamy.
Zamknęłam drzwi i zobaczyłam Lou za mną.
- O czym ty do nich mówiłaś?
- O niczym.
- Rose. Przecież ten z długimi włosami już tu był.
- Dobra, okej! Naprawdę nie wiesz kto to był?!
- Nie.
- Nie czytasz gazet?!
- Czytam.
- Czytasz i nie rozpoznajesz tego gościa?! A filmy oglądasz?!
- Tak. Jasny gwint! To był...
- Tak! A teraz zmieńmy temat....
***
Zbliżała się 20, kurczak "siedział" w piekarniku, ziemniaki się gotowały, a sałatę starczyło tylko przyprawić. Przebrałam się z dresów w jeansy i kremową koszulę z ozdobnymi guzikami. Lou ubrał czarne rurki i szarą koszulkę z napisem GENIUS. Nie zostało nam nic innego jak tylko czekać....
Po kilku minutach rozległ się dzwonek do drzwi. Oboje pobiegliśmy otworzyć drzwi.
- Liam! - Krzyknęłam i bardzo mocno go przytuliłam.
- Cześć brachu! - Powiedział Louis i wymienił się z Li uściskiem dłoni.
Przytulając Liama rzuciła mi się w oczy taksówka, która jeszcze nie odjechała. Zmrużyłam oczy i omijając wszystkich ruszyłam w stronę pojazdu. Otworzyłam tylnie drzwi i dzong!
- Poppy! - Wyszarpałam blondynę z samochodu i mocno ją przytuliłam. - Ja ci wszystko wyjaśnię. To nie było tak jak myślałaś. Próbowałam się do ciebie dodzwonić, ale nie odbierałaś. Ja cię bł...
- Dobra, przestań już tak gadać, tylko wejdźmy do środka.
Wyszarpałam od niej walizkę i weszliśmy do środka.
***
- Kurczak był pyszny. - Rzekł Liam.
- Cieszę się.
- Hrm hrm.- Chrząkał Lou.
- No dobra. Loui ma rację, cieszymy się, że wam smakowało. A teraz, kto ma ochotę na szampana?
- Wszyscy. - Powiedział Li.
- Oki. Jak wszyscy to wszyscy. Chodź Poppy ze mną, pomożesz mi.
Sympatyczna osóbka wstała od stołu w jadalni i pomaszerowała za mną do kuchni.
- Poppy, posłuchaj mnie. Ja wiem jak się mogłaś poczuć. To było bardzo niesprawiedliwe z mojej strony co do twojej osoby. Zachowałam się okropnie. To nie powinno się wydarzyć, ale pewnie mi nie uwierzysz, ale to Lou zaczął. On się do mnie przysunął. Bardzo żałuję tego co się stało, bo nigdy nie powinnam tak zrobić. Mogłam jasno odpowiedzieć "nie", ale wtedy szukałam ucieczki od problemów... Tak bardzo chciałam żebyś była przy mnie w ostatnich dniach. Tyle brudów z mojej przeszłości wyszło na jaw. Żyje osoba, która byłam przekonana, że nie żyje i to z mojej winy. Błagam cię, Poppy, wybacz mi. Kocham cię jak siostrę, której nigdy nie miałam, ty mnie po części zmieniłaś w dobrą osobę, chociaż do dobroci jeszcze mi daleko. Proszę cię....
- Wierzę ci Rose. Ja wiem, że to Lou zaczął, widziałam, a potem słyszałam... Dlatego się zmyłam, bo myślałam, że mu odmówisz, ale przecież Lou nie jest moim chłopakiem. Ja też głupio postąpiłam, chociaż nie tak głupio jak ty.
- Masz rację. Przyjacielski uścisk na misia?
- Ttttaaaakkkkkk!
- Ile jeszcze mamy czekać?! - Krzyczał Tommo.
- Już idziemy! Poppy, bierz kieliszki z tamtej witryny i możemy świętować pojednanie.
- Ale opowiesz mi o tych brudach z przeszłości.
Mina mi zrzedła.
- Tak, będę musiała, ale jeszcze nie teraz.
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Hejka!
Rozdział gotowy, dla mnie taki sobie, ale opinię zostawiam Wam. :)
Jak widzicie szablon zmieniony. Musiałam to zrobić, bo co jakiś czas, wyświetla mi się wiadomość, że jeśli jakiś szablon jest za bardzo obciążony to muszę go zmienić.
PERFECT is my life <3 Ten album to będzie petarda! Nigdy jeszcze tak często jak teraz nie puszczali 1D w radiu i w TV z czego jestem mega szczęśliwa, a z nich potwornie dumna! :`)
Do następnego :*
Rozdział jest świetny, nie wiem,dlatego uważasz, że jest taki sobie:)
OdpowiedzUsuńZaraz wszyacy dowiedza sie o zyciu Rose, a Liam?
Jemu też bedzie musiała powiedzieć.
Dobrze, że nie ddaje się zajsc Lou i mu nie ulega.
Kocham PERFECT. I zgadzam się, teraz czesciej leci 1D i jestem very happy z tego!
Weny życzę i czekam na next<3
Bardzo dziękuję ♡.♡ Rose jest zmienna. Czy będzie tak oczywiście jak ona zapewnia? Nie wiem, ale mogę zdradzić, że będzie sajgon..... =)
UsuńAwww *_* Poppy jest! <3
OdpowiedzUsuńTen rozdział jest genialny! I długi :D
Jestem ciekawa w jaki sposób Rose im o tym wszystkim powie... O_O
Harry coś jest jeszcze dla mnie za bardzo podejrzany.... Teraz trochę jakby głupa przyrzynał, ale nie.... On głupi nie jest....
Malik żyje! Szok!
Ale Rose.... Jak ona mogła w takie gówna się wmieszać w przeszłości i to wcale nie tak dawno temu. :(
Szkoda mi dziewczyny, no ale cóż :(
Czekam na kolejny i ogrom weny życzę ♥ ♥ ♥
Dziękuję za super kom <3
UsuńO co ci chodzi, skoro rozdział jest genialny??? ^^
OdpowiedzUsuńUffff. Poppy pogodziła się z Rose. Czyli Liam ją zabunkrował :D Czekam na rozmowę Rose + Liam w cztery oczy i mam nadzieję, że patafon Harry nic nie wymyśli -.-
Ale super, że Zayn jest! Jestem ciekawa co teraz zamierza O.O
I dobrze, że Rose nie daje się Lou. Może w końcu wbiła coś sobie do tego durnego móżdżku... :D
Czekam na nn. <3
Weny *♡* /Rose Chery
Dziękuję kochana <3
UsuńPoppyi Rose nareszcie w zgodzie ! Jupi . <3
OdpowiedzUsuńCo do Louisa to dobrze, że Rose przedstawiła mu jasno jak się sprawy mają.
Coś czuję jedank , że Harry nie da za wygraną i nadal będzie próbował spotykać się z Rose, przez co namiesza w związku Liama i Rose . No ale, żeby dowiedzieć się jak się wszystko dalej potoczy nie pozostaje mi nic innego jak tylko czekać na next <3 <3
Bardzo ci dziękuję za komentarz ♡.♡ Taka wielka dawka motywacji :-*
UsuńZaczynając od końca.... Perfect jest cudowne, a teledysk to już w ogóle. Loczek jest tam taki sexy, że aaaaa orgazm!!! *-* W ogóle ta piosenka to diss na Tay i coś mam wrażenie, że pod Olivią będzie kryć się Tay, bo skoro ona mogła obsmarować naszego Haroldzika, to teraz chłopcy ją obsmarują :D
OdpowiedzUsuńA rozdział no po prostu mega :* Super, że jest długi i poniekąd trochę spraw się wyjaśniło.
Zayn żyje O.O
Zgadzam się z poprzednimi komentarzami... Lokowaty do świętych nie należy i nie wydaje mi się żeby tak łatwo odpuścił.
Co prawda Rose bucha do niego nienawiścią, ale myślę że wymyśli coś takiego, że znów dopuści się zdrady, mimo, że chce zacząć normalnie żyć i mimo, że daje coś do zrozumienia Lou, ale nie wierzę jej.
To je Rose ;)
I genialnie, że Poppy jest pewnie za sprawą Liama, ale mniejsza o to. Najważniejsze, że się pogodziły.
Czekam na kolejny, a tobie dużo weny :*
Wow! Jaki długi kom. Dziękuję <3 ^o^ Nie wiem co powiedzieć :-*
UsuńJa tak bardzo kochać ten blog <3
OdpowiedzUsuńMoże to głupie co teraz powiem, ale myślę że szablon, zdjęcie i zmieniony tytuł dużo sugeruje.... Może się mylę, ale nieprzypadkowo wybrałaś to foto. Chyba szykuje się wielki happy end! :)
Perfect is Perfect. Nie ma innej opcji. :D
Rozdział naprawdę bardzo fajny i super się go czytało, mimo, że nie było dużo akcji, ale przecież ona nie jest potrzebna w każdym rozdziale, bo gdyby w każdym była zdrada, nowy chłopak, porwania, narkotyki, to byłoby to trochę nudne, a tak. Opis dnia i git :D Taka odskocznia....
Weny <3
No nie powiem. Ciekawie żeś wymyśliła jeśli chodzi o szablon. :D Ale i tak nic nie będę zdradzać.... ;)
UsuńZAYN, POPPY!!! JESUS CHRIST!!! O.O
OdpowiedzUsuńTeż mam wrażenie, że Harry ma nieczyste intencje.... -_- Nie ufam mu. Jest przebiegły.
Jestem happy, że Liam wrócił i, że jest Lou, który próbuje startować do Rose, no ale nie ma bata. Rose jest z Liamem i już!
Teledysk jest $%*XVB587da@$, Lou na początku jest przepiękny (wszyscy są piękni) ale Harry na ścianie rozpierdolił wszystko :D Niall gra w golfa.... Niby piosenka poważna, ale jednak :D No i wolałabym, aby teledysk był w kolorach, bo widoki mieli mega <3 A ja tak bardzo kocham skyscrapers i to nowojorskie <3
Co do diss'u na Tay to zgadzam się z Dark Night, sam tekst mówi sam za siebie i też myślę że pod Olivią ukrywa się Taylor. W końcu cały album 1989 jest o Harrym, więc może robił dobrą minę do złej gry, ale oczernianie raczej go tak nie bawiło.... A poza tym nie ma to jak dobrzy kumple, którzy pomogą ci napisać fajne piosenki i lojalnym chamstwem załatwić drugą osobę :D
Czekam nn :* <3
Haha :D To prawda... Harry na ścianie... Bez komentarza :D Też bym wolała w wersji kolorowej, ale i tak nie mamy na co narzekać, bo teledysk jest naprawdę genialny ♡.♡ Jeśli chodzi o Tay, to zgadzam się w stu procentach i też myślę że pod Olivią kryje się Swift.... Ale prawdę mówiąc to dla mnie jest to trochę niekomfortowa sytuacja, bo ja osobiście Taylor uwielbiam. Nie podoba mi się to jak jedzie po Harrym w całym albumie, ale kreuje sobie inną postać w głowie :) Jeśli kiedykolwiek miałabym wybierać pomiędzy Tay a 1D, no cóż... Ciężki wybór, ale wybrałabym 1D (z Tay nie będę mogła mieć dzieci :D) God, to moja najdłuższa odpowiedź na kom :D
UsuńDziękuję bardzo za kom :-*
Louis irytuje mnie jeszcze bardziej od Harrego. Plis ić stond
OdpowiedzUsuńZayn ♥ a jak teraz wszyscy będą mieć jakieś kłopoty? To znaczy ktoś odkryje, że Zayn żyje i w ogóle
Dobrze, że pogodziły się z Poppy ;*
Perfect jest cudowne- zresztą Home tez, dajcie mi już cały album plis
Rozdział jest tak samo cudowny jak perfect <3 nie mogę się juz doczekać kolejnego ♥
Takie big dziękuję :-* Tak, Home jest takie Perfect ♡ Ja też zacieram ręce na album, bo tak jak mówię to chyba będzie zresztą lepsze niż petardy w sylwestra :D
UsuńŚwietny rozdział :)
OdpowiedzUsuńTak jak pojawiało się w komach powyżej, trochę spraw się wyjaśniło, ale nadal jesteśmy w kropce.
Dobrze, że Rose pogodziła się z Poppy, a raczej dobrze, że Poppy jej wszystko wybaczyła.
No i Zayn! Szczerze mówiąc, myślałam, że to będzie ktoś z mafii, w ramach dziwnej zemsty na Rose ze strony Loczka, bi jak na razie to nie robi nic sensownego w jej kierunku.... A tu bam Zayn, żywy Zayn.....
Nie wiem jak teraz nasza Rose powie do wszystkich jaka z niej przebojowa Girl, ale nie zazdroszczę jej tego co nastąpi :/
Co do Taylor, to witaj w klubie, bo też ją bardzo mocno wielbię, ale tak. Przykre to jest kiedy cały album napisała o Harrym i w dodatku przedstawiła go w takim złym świetle. Ale Harry nie musi być idealny dla niej, starczy, że dla nas jest idealny ♥ I tak. Muszę się zgodzić, że piosenka jest sarkazmem, ale tym takim jak to się mówi; "bądź chamem, ale honorowym" i to udało się na sto procent. :)
Czekam z niecierpliwością na kolejny rozdział i dużo weny życzę ♥ ♥ ♥ :-*
Dziękuję tak bardzo :-* Uwielbiam te zastrzyki motywacji, które przesyłacie w komach :-*
UsuńOmomomomom *_*
OdpowiedzUsuńTo jest takie super <3
Nie wiem co powiedzieć, bo wszystkie moje poprzedniczki wyraziły to co mogłabym napisać ♡.♡
Ale jeśli o Olivię chodzi, to może to będzie o kocie Tay :D
Nie no... To by było głupie :D
Czekam na kolejny ❤ ❤
Dziękuję bardzo *_* :-*
UsuńPrzepraszam że teraz ale szkoła :( Rozdział boski wiedziałam że Popy wróci to z Zaynem masakra :) barodzo ciekawy i fajny rozdział oby tak dalej wena ci towarzyszyła :* / dos <3
OdpowiedzUsuńWybacz, że dopiero dzisiaj, ale blogspot nie wiem, z jakiej przyczyny usuwa mi kilkakrotnie dużo rzeczy..Poppy wróciła!!!! No wreszcie! Proszę, niech Louis zmądrzeje..Jak można być tak ślepym, że Poppy coś do niego czuje?! Zayn! Ty wiesz, że ja wiedziałam, że to on, chociaż mi nic nie mówiłaś : D Ciekawe co Harry znowu wymyśli..Rozdz. superowy czekam nn
OdpowiedzUsuń