sobota, 12 grudnia 2015

Rozdział 15

         Minęły dokładnie dwa tygodnie od moich urodzin, moich najlepszych urodzin jakie obchodziłam w ciągu wszystkich lat mojego życia.
         Zbliża się pomału koniec sierpnia, a za tym idzie wyjazd Poppy do Anglii. Lou i Liam też pewnie pojadą, tym bardziej, że ostatnio mama Li jest strasznie nachalna. Dzwoni bardzo często za byle pierdołą, co doprowadza mnie lekko mówiąc do szału.
         Zmieniając temat. Umówiłam się dzisiaj z Zaynem na spotkanie, do którego myślałam, że dojdzie wcześniej, ale nie znalazłam grama czasu, co jest oczywiście pretekstem, bo chciałam by ostatnie wydarzenia trochę ucichły. Najzwyczajniej w świecie bałam się Harry'ego. Miał mnie w garści i nadal ma.
         Przez ostatnie dwa tygodnie nie wydarzyło się nic spektakularnego, oprócz jednego. Poppy i Lou są razem! Jestem z tego powodu mega szczęśliwa. W końcu nic nie zapowiadało, że stworzą jakikolwiek związek. Lou w ogóle nie palił się zapłon, by zagadać do Poppy. Wydawało się, ze ich stosunki już zawsze będą utrzymywały się na relacji czysto koleżeńskiej, ale jednak! Zauważył w końcu dyskretne sygnały jakie wysyła mu Po.
        Aktualnie jest przed południem, za oknem żar (tradycyjnie) i właśnie wybieram się na spotkanie z Zaynem, ale najpierw muszę po niego pojechać, bo chłopak nie ma swojego samochodu, a Harry nie pożyczy mu swojego "muzealnego" gruchota, ani żadnego innego pojazdu.
- To ja wychodzę! - Krzyknęłam stojąc jedną nogą w domu, a drugą na zewnątrz.
- Chwila.
- Co?
- Gdzie ty idziesz, a w zasadzie jedziesz? - Zapytał Li.
- Mam ci kupić lecytynę na pamięć? Przecież mówiłam ci wczoraj, że jestem dzisiaj umówiona na spotkanie z koleżanką.
Tak, kłamstwo numer tysiąc jeden....
- Aaaaa, no tak. Zapomniałem. No to jedź, bo się jeszcze spóźnisz.
Cmoknęłam go w usta i wyszłam.
        Włożyłam kluczyki do stacyjki samochodu i ruszyłam kilka domów dalej. Umówiliśmy się z Zaynem, że ma czekać na mnie pod domem, bo nie mam ochoty na żadną konfrontację z Harrym, ale widocznie mnie nie posłuchał.
- Trudno. - Burknęłam sama do siebie i wyszłam z samochodu, prosto pod drzwi długowłosego i zadzwoniłam dzwonkiem, raz, drugi, trzeci raz.
Nikt nie otwiera.
- Czy ktoś tu robi sobie ze mnie jaja?! - Wrzasnęłam.
- Nie pieklij się tak, kochanie. Złość piękności szkodzi. - Powiedział Harry, kiedy otworzył drzwi wejściowe.
- Daruj sobie, Styles.
Niebotycznie wysokie szpilki sprawiały, że mogłam mu patrzeć prosto w oczy, z taką pogardą i obrzydzeniem, jakich dawno mój wzrok nie przejawiał w spojrzeniach.
- Nie patrz się tak na mnie, bo jeszcze jakiś urok rzucisz.
- Ciebie to naprawdę bawi?!
- Tak, a nie widzisz?
Właśnie w tym momencie zrobił tą swoją uwodzicielską minę. Chyba myślał, że na mnie podziała.
- Wiesz co? Jesteś tępy jak moja temperówka z przedszkola!
- Tępy? Oh.... Dzisiaj się przekonamy kto jest tępy, więc waż słowa, kotku.
- Dobra, nie chce mi się z tobą gadać. - Wyminęłam go i weszłam do korytarza. - Zayn! Ruchy! Ile można na ciebie czekać?!
- Już schodzę!
Obróciłam się i właśnie miałam opuścić ten przeklęty dom, kiedy ten ułomny człowiek o imieniu Harry, zasłonił mi drogę.
- Możesz mi powiedzieć co ty robisz?
- Jak to co? Stoję.
- To się przesuń i nie stój jak ciele malowane na środku.
- Ależ proszę.
Wsiadłam do samochodu, a ten drań stał, oparty o framugę drzwi i lampił się jak nie powiem kto.
- Daj jej spokój. - Powiedział Zayn.
- To nie twoja sprawa. Nie wtrącaj się.
- Jak chcesz, ale wiesz dobrze, że ta intryga nikomu nie wyjdzie na dobre...... Będę później. - Cześć Rose. Wybacz, że tyle musiałaś czekać, ale musiałem wyglądać jak człowiek.
- Nic nie szkodzi. Właśnie widzę, że wyglądasz jak z okładki.
- Dzięki. To gdzie jedziemy?
- Myślałam o takiej knajpce w Malibu. Jest na poboczu drogi. Pewność, ze nikt nas nie podsłucha, a przede wszystkim, nie spotkamy żadnego z naszych wspólnych znajomych.
- Dobra, a skąd pewność?
- Zaufaj mi.
- Ufam. Zmieniając temat. Muszę ci coś powiedzieć.
- Słucham, choć trochę jestem przerażona.
- Powiem prostu z mostu bez owijania w bawełnę.
- No dobrze, mów.
- Harry ciągle o tobie mówi.
- Co?!
- Uważaj! Patrz na drogę!
Złapałam kierownicę dwiema dłońmi i patrzyłam przed siebie.
- Powiedz mi, jak mówi o mnie? Przecież my oboje za sobą nie przepadamy.
- Nie. On cię lubi, nawet bardzo.... Nie może przełknąć, że ułożyłaś sobie życie z jakimś angolem, a nie z nim.
- Słucham?!
- Tak. On wie, że źle zrobił, ale nie potrafi się do tego przyznać.
- Nie wierzę.... Ale przecież jego zachowanie wobec mnie ciągle sugeruje coś innego.
- Bo nie chce stracić swojego statusu "macho".
- Dobra. Ten człowiek jest dziwny.... Na szczęście już dojeżdżamy i koniec tematu o Harrym.

KILKA CHWIL PÓŹNIEJ

          - Pięknie tu i rzeczywiście, dość ustronnie.
- A nie mówiłam? Ale mniejsza z tym. Nie przyszliśmy podziwiać knajpki tylko porozmawiać.
- Racja.
- Jak udało ci się zbiec, już dwa lata temu? Ale ten czas leci.....
- Powiem ci, że sam nie wiem. Nadarzyła się okazja, kiedy mogłem wyrwać się z tego bagna i zaszyłem się w Nowym Jorku. Czułem się tam komfortowo, a przede wszystkim anonimowo. Były małe szanse, że ktoś mnie znajdzie w centrum tej metropolii.
- No dobrze. I jak tam żyłeś?
- Pracowałem w galerii handlowej, jako sprzedawca, a mieszkałem w malutkiej kawalerce obok Manhattanu.
- I mam rozumieć, że Harry o wszystkim wiedział?
- Tak. To on załatwił mi pracę i mieszkanie oraz donosił mi jak sytuacja z tobą, czy wszystko się już uspokoiło.
- Czemu on mi nie powiedział, że żyjesz i masz się dobrze?
- Nie chciałem cię niepokoić i wywoływać szoku. Wiedziałem, że jesteś w Anglii i wolałem nie denerwować cię na odległość.
Wstałam od stolika i zaczęłam chodzić w kółko. Byłam zdenerwowana, aż nachyliłam się nad Zaynem i wykrzyczałam:
- Czy ty masz pojęcie jak ja się czułam?! Przez prawie 1,5 roku żyłam ze świadomością, że nie żyjesz przeze mnie, a ty w tym czasie beztrosko żyłeś w Nowym Jorku!
- To nie tak.
- A jak?!
- Proszę Pani, proszę się uspokoić. - Podszedł kelner.
- Przepraszam.
Usiadłam z powrotem przy stoliku.
- Chciałem cię chronić.
- Przed czym?!
- Skąd ja mogłem wiedzieć czy nie wpadnie ci do głowy dziwny pomysł, a oboje wiemy, że twój mózg jest wybitnie zdolny jeśli chodzi o takie akcje!
- Proszę Państwa, proszę się uspokoić, bo inaczej będę zmuszony was wyprosić.
- Dobrze, przepraszamy. - Rzekł Zayn. - Rose, zrozum mnie. Nie mogłem się ujawnić. Nie mogłem narazić ciebie i mnie. Byliśmy tylko we dwoje, a akcje rozbojowe przeprowadzaliśmy wyjątkowo zgrabnie i szybko. Sama wiesz, że ani razu nie wpadliśmy w ręce policji. - Mówił bardzo cicho, tak, że ledwo go słyszałam.
- Tak. Z perspektywy czasu, wiem, że to był tylko bunt wyrażony patologicznym wychowaniem, a narkotyki, którymi się zajmowaliśmy były strasznym świństwem. Wstydzę się tego, ale było minęło. Tamte gangi policja zgarnęła, a nas nie. Upiekło się nam..... - Moja chwilowa złość jaką żywiłam do Zayna ulotniła się szybko, tak szybko jak się pojawiła.
- No właśnie. Więc już wszystko rozumiesz?
- Tak. Cieszę się, że jest już wszystko w porządku. Powiedz jeszcze. Jakie masz plany na przyszłość?
- Chcę wyjechać do Europy. Jutro rano mam samolot.
- Tak szybko?
- Tak.
- A wrócisz kiedyś do Stanów, może wpadniesz w odwiedzinki?
- Rose, słońce, oczywiście, że tak.
Na te słowa momentalnie na mojej twarzy pojawił się uśmiech. Ponownie wstałam od stolika i złapałam Zayna za rękę.
- Chodź, pojedziemy gdzieś. Pokażę ci fajną miejscówkę.
Wyszliśmy z knajpki i stanęliśmy przed samochodem. Bez słów rzuciłam się na szyję Zayna i mocno go przytuliłam.
- Dziękuję, że jesteś i obiecaj mi, że będziesz moim przyjacielem do końca moich dni, nawet wtedy, kiedy jutro rozdzieli nas 7 tysięcy mil.
- Obiecuję, możesz być tego pewna.

15 MINUT PÓŹNIEJ

         - 3,2,1 możesz otworzyć oczy.
- Wow!
- I jak?
- Widok robi przeogromne wrażenie! Jest naprawdę pięknie! Widać stąd całe LA i góry!
- To mam rozumieć, że nie byłeś tu nigdy?
- Nie, w tym miejscu, nigdy.
- A jak układa ci się z tym, no....
- Liamem.
- O, tak właśnie.
- Nie chcę zapeszać, ale póki co, bardzo dobrze. Wszystko idzie w coraz lepszym kierunku, ale boję się, że Harry może wszystko popsuć. Kiedy u mnie się układa, on wyskakuje jak Filip z konopi i oczekuje cudów na kiju.... Momentami on mnie naprawdę przeraża.
        Kolejne pół godziny minęły na gadaniu o duperelach, do momentu, kiedy usłyszałam dźwięk przychodzącej wiadomości o treści: Wracaj jak najszybciej, kłopoty.....
- Coś się stało?

- No właśnie nie wiem. Poppy napisała mi sms'a, żebym wracała, bo są jakieś kłopoty.
- No to wracajmy, szybko. Nie chcę cię niepokoić, ale to chyba sprawka Harry'ego.
- O nie.... Chyba czeka mnie najgorsze....
- Chcesz, żebym ja pojechał?
Bez namysłu rzuciłam mu kluczyki i wsiadłam do pojazdu od strony pasażera.

***

          Zayn wysiadł koło domu zielonookiego, ja w tym czasie przesiadłam się na miejsce kierowcy, wcześniej żegnając się z brunetem. Wszedł do domu i pokiwał mi głową na znak, że Harry'ego nie ma.
- Witaj piekło. - Pomyślałam w duchu.
Zaparkowałam w garażu i jak najprędzej udałam się do drzwi. Nie zdążyłam złapać klamki, kiedy te się otworzyły, a przede mną zobaczyłam posturę lokowatego z tym jego cwano-zadowolonym wyrazem twarzy.
- Coś ty narobił.... - Szepnęłam, widocznie musiał mnie usłyszeć.
- Chyba się domyślasz.
         Weszłam do salonu. Lou z Poppy ulotnili się do innego pokoju kiedy tylko mnie zobaczyli, a Liam siedział i patrzył się na mnie.
- Ja cię przepraszam, to nie.....
- Jak mogłaś?! A ja ci zaufałem! Myślałem, że jesteś inna! Czy ty w ogóle miałaś zamiar mnie poinformować o narkotykach, gangu, o tym, że kiedy mnie nie było, przespałaś się z tym popieprzonym aktoreczkiem?!
- Liam.... To nie tak. Miałam ci powiedzieć, ale się bałam! Bałam się Harry'ego! On miał mnie w garści! To on mnie zmusił do spędzenia z nim w nocy w zamian za dochowanie sekretu z mojej przeszłości! - Zawodziłam przez ściskające mnie od płaczu gardło.
- Nie wierzę ci! Chciałaś ten związek budować na kłamstwie?! Jesteś podła! Takie jak ty, nigdy się nie zmieniają! Nie na widzę cię! Myślałem, że jesteś normalna, ale nie! Ty udawałaś normalną!
- Muszę ci coś jeszcze powiedzieć...
- Słucham?! W twoim wykonaniu już chyba nic mnie nie zaskoczy!
- 2 razy przespałam się z Lou, raz, kiedy byliśmy pijani, co na drugi dzień się pobiliście, a drugi....
- Nie chcę tego słuchać! Jesteś skończoną szmatą!
- Liam, proszę, wybacz mi! - Rozpłakałam się. Moje życie właśnie runęło...
- Idę się pakować. Nie dzwoń do mnie!
- Przecież jesteśmy razem, kochamy się!
- Czy ty siebie słyszysz?! My byliśmy razem, teraz nie ma nas!
         Na te słowa wybiegłam z domu i cała zapłakana pobiegłam prosto do domu Styles'a i nie pukając wbiegłam do środka. Stał osłupiały i się na mnie patrzył. Podeszłam do niego i złapałam za jego koszulę.
- Dlaczego ty mi to zrobiłeś?! Dlaczego zrujnowałeś mi życie?! - Zaczęłam go szarpać. - Kiedy w końcu wyszłam na prostą, zjawiasz się ty i wszystko pierdolisz! Pytam się, dlaczego ty mi to do jasnej cholery zrobiłeś?!
- Bo cię kocham! Rozumiesz?! Kocham cię i chciałem żebyś była ze mną, a nie z nim! Zmieniłem się! Od naszego rozstania nie byłem z nikim innym! Zrozumiałem, że ciebie kocham i chcę z tobą być!
Zaczęłam śmiać się irytującym i nerwowym śmiechem.
- Ty mnie kochasz! Chcesz być ze mną! Ty jesteś zdrowo pojebany! Miałeś swoją szansę i ją straciłeś! Musiałeś odreagować i zrujnować moje życie, bo myślałeś, że co?! Że wrócę do ciebie?! Niedoczekanie!
Odwróciłam się i cała zapłakana zmierzałam w stronę wyjścia.
- Rose. - Harry złapał mnie za rękę.
- Spierdalaj! - Wyrwałam się i ruszyłam do mojego domu.
Liama już nie było, a Lou siedział przy stole w kuchni z podbitym okiem. Wskazałam na niego ręką, a Po tyko pokiwała głową.

PODSUMOWANIE
       Zawaliłam na całego, chociaż dobrze, że wszystko wyszło na jaw. Choć oboje teraz cierpimy, wiemy, że ta decyzja była właściwa. Związek nie może opierać się na kłamstwie tak jak w naszym przypadku. Żałuję, że straciłam tak cudownego mężczyznę, jakim był Liam. Wiem, że już nigdy takiego nie spotkam. Miałam szansę jedną na milion. Nie skorzystałam z niej tak jak trzeba.
       Nie wystarczy pokochać, trzeba jeszcze umieć wziąć tę miłość w ręce i przejść z nią całe życie....
My nie umieliśmy, nam się nie udało....

20 komentarzy:

  1. Harry ty idioto (nie wiem, czy mogę przeklinać)!
    No zaraz wyjdę z siebie!
    Jak on śmiał zrobić coś tak podłego!
    Biedny Li, jest załamany i zdradzony...
    Oby wszystko się jakoś ułożyło, a loczek w końcu zrozumiał, że niszczy przez swoje zachowanie Rose.
    Życzę weny i czekam na kolejny <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzeba było kląć. Sytuacja do tego zmusza... :D Cieszę się, że ci się podoba i dziękuję :-*

      Usuń
  2. Co tu się dzieje?!
    Nie ogarniam Harry'ego! Co za podła szuja z niego! Jak on tak mógł?! Jak chciał odzyskać Rose, to nie mógł z nią porozmawiać, po dobroci, wyjaśnić co i jak?! A nie.... rzucił się na nią jak na mięso i wszystko spieprzył!!! Nie na widzę tego gościa!!!
    Biedny Liam :'( Tak mi go szkoda.... Ale Rose też tu winię... Mogła na początku powiedzieć prawdę, a tak? Wyszło jak wyszło.... :(
    Ale to podsumowanie brzmi tak, jakby był to już ostatni rozdział.
    Weny i czekam na (mam nadzieję) kolejny rozdział :* :* :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo za taki komentarz <3 :-* ♡.♡

      Usuń
  3. Boże co za akcja, załamałam się.Jak to mozliwe jak mogłaś LI i Rose nie razem :( ryczę ,załamka. Kobieto dużo weny!!! Już nie mogę doczekać się następnego a co jeszcze tego rozdziału Sytuacją w knajpie kłócili się jak stare małżeństwo a co do Hazza Masakra ale samolub i idiota jak on tak mógł zrobić. I już chyba domyslam się za co Lo dostał :( :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehe :D W końcu Rose i Zayna dużo spraw łączy. :D Dziękuję <3

      Usuń
  4. Boże! Rozdział jest świetnie napisany, ale dlaczego tak cholernie smutny? :'(
    Mam ochotę wyklinać Harrego na wszystkie możliwe sposoby! Co za dziad z niego!!! Nie mogę tego pojąć co on zrobił :|
    Może wszystko by się inaczej potoczyło, gdyby powiedziała Liamowi o tym wszystkim sama Rose, bez osób trzecich. A tak? Wpierdzielił się ten głąb i pozamiatane -.-
    I zgadzam się z drugim komentarzem. To rzeczywiście brzmi jak ostatni rozdział :'( Mam nadzieję, że to się tak nie skończy... O.O
    Weny ślę ♡ ♡ ♡ /Rose Chery

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie :D Harry to głąb :D Dziękuję za kom <3 ^▽^

      Usuń
  5. Fuck.
    Nie wiem co mam powiedzieć O.O
    Zatkało mnie :|
    Zgadzam się, że rozdział super napisany, ale taki smutny :(
    Harry, I will found you and I kill you -.- I swear. -.-
    Boże, Rose, zrób coś. Jedź za Liamem, proszę :'(
    Oni muszą być razem!
    Weny kochana <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To ja ci pomogę znaleźć i zabić Harry'ego :D (razem raźniej :D) dziękuję za kom <3 :-*

      Usuń
  6. Strasznie długo cię nie było, ale dobrze, że już wróciłaś, ale za to z takim dramatycznym rozdziałem, że szok.... O.O
    Harry, Rose, Liam, Harry, Liam, Rose....
    Matko Boska Częstochowska.....
    Harry to drań i mam wielką ochotę go wykastrować ><
    Rose!!! Kobieto, jak mogłaś do tego dopuścić?!
    Ty byłaś z Li, nie z tą zdradziecką szują, Harrym!!!!
    No nic.. Weny i czekam nn <3

    OdpowiedzUsuń
  7. Vas happen???
    Poppy i Lou są razem. Jest! Super!!! :*
    Ale za to Harry woła o pomstę do nieba...
    Ten gościu ma coś nie tak pod kopułą :/
    Rose powinna się ogarnąć i albo zacząć użalać się nad sobą, albo w końcu zacząć nowy, normalny rozdział w swoim życiu.
    Czekam na kolejny z wielką niecierpliwością i ogrom weny :* :* :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję <3 A jak dobrze pójdzie to kolejny rozdział będzie jutro :)

      Usuń
  8. Hhm od czego by tu zacząć ?Najlepiej po kolei . Szczerze kiedy mowilas tragiczne to myslalam o takim malym tragizmie a ty pojechalas . Tu wszystko okej , później potajemne spotkanie i małe klamstewko ale dalej wszystko Rose uchodzi plazem i tu nagle bam nagły esemes . A później to wogóle karamba . Hm szczerze nie jest mi żal Rose zasluzyla za te wszystkie klamstwa . No i nie zapomnijmy o naszym aktoreczku , Harry coś ty narobil , nie mogles normalnie pogadac ? A nie nagle bo miales takie zachcianki zniszczyc życie Rose !!! Mam na ciebie focha . No i jeszcze na koniec Lou i Poppy , cóż tu powiedziec szczęścia życzę :*
    A tobie kreciku dużo weny i więcej szalonych pomyslow :* Twoje słońce P.S przepraszam za błędy ale telefon się psuje :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cudowny komentarz! :-* Postaram się też zrealizować twoje zamówienie, którego prośbę wysłałaś mi w wiadomości prywatnej ^.^

      Usuń
  9. Jestem! Wybacz, że kom tak późno, ale wiesz. Szkoła -_-
    Supcio, że jest rozdział, a jeszcze lepiej, że w której z odpowiedzi na kom napisałaś, że jak dobrze pójdzie to jutro pojawi się nowy rozdział! :D Lepszego info w piątek po południu, chyba nie mogłam otrzymać!
    Co do rozdziału.
    Harry jest deklem z pod zielonej wierzby!!! JAK TAK MOŻNA?! Co on sobie myśli?!?! Po tym wszystkim wyskakuje do Rose i mówi, że ją kocha! Czy jego do reszty (wybacz) pojebało?!?!
    Mam nadzieję, że nie wpadniesz na pomysł i ich nie połączysz w parę... o.o
    Poppy i Lou ------> Pou :D Nie no, żartuję..... Nie chcemy tu gówienka XD Ale super, że są razem! Wiedziałam, ze będą!
    Weny i czekam na jutrzejszy rozdział! :* :* :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację. Nie róbmy gówienka :D Dziękuję za miłe słowa :*

      Usuń
  10. Zaczynając od początku.
    Świetny ten szablon, z tym zdjęciem, just PERFECT <3 i tytuł bloga.... "I will always love you" awwww <3 Mega mi się podoba. Zauważyłam, że co jakaś większa zmiana akcji na blogu, ty zmieniasz wygląd i tytuł :D Ale fajnie, ja jestem za i mi się to podoba :) :*
    Co do treści w rozdziale....
    Harry, Harry, Harry, Harry, Harry, Harry, Harry * infinity
    To co ten dziad odpindolił, przekracza wszystkie możliwe grancie czegokolwiek -_-
    Nie ma słów, które by opisały jak bardzo nie cierpię tego gościa! Jest tak bardzo irytujący, że 29y99hr mać!!!!!
    Tak bardzo mi szkoda Liama :'( Czym on sobie na to zasłużył?
    Z niecierpliwością czekam na jutrzejszy rozdział i życzę weny <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jej! W końcu ktoś zwrócił uwagę na zdjęcie i tytuł :D W sumie... Wydarzenia w rozdziale i tak przyćmiły wszystko :D Cieszę się, że ci się podoba <3

      Usuń