niedziela, 10 stycznia 2016

Rozdział 17

(ostatnie kilka zdań rozdziału 16)
Widziałam po jego minie jakby zaczął analizować głos, który do niego mówi. Nagle z pozycji leżącej podniósł się do siedzącej. Przetarł oczy. Nie dowierzał.
- Cccoo tty ttuu rrobbissz? - Zapytał, jąkając się.
- Minęły 4 dni. Musimy porozmawiać. Przeanalizowałam twoje ostatnie słowa, w których mówiłeś, że mnie kochasz.... 


*** 

          Patrzył na mnie swoimi wielkimi, zielonymi oczami, tak jak na kosmitę, którego widzi pierwszy raz w życiu.
- To co chcesz mi w takim razie powiedzieć? - Zapytał po krótkiej chwili, a serce waliło mu jak oszalałe.
Z uśmiechem na twarzy zaczęłam mówić swoją kompletnie nieprzemyślaną wcześniej kwestię.
- Przyszłam, bo chcę ci powiedzieć, że jesteś szują i dupkiem, więc jeśli liczyłeś, że będziemy jeszcze raz razem, to się zdrowo pomyliłeś. Ty się nigdy nie zmienisz. Dalej będziesz arogancki, może fakt, nie sypiasz już z byle kim, ale to co zrobiłeś było szczytem wszystkiego. Po ciula wsadziłeś łapy w nieswoje sprawy?! To tyle.
Harry był w wielkim szoku. Siedział na skosie, obok mnie, a jego oczy zawiesiły się na bliżej nieokreślonym punkcie. Wstałam i udałam się w kierunki drzwi od jego sypialni. Wychodząc z jego pokoju, zatrzymałam się i odwróciłam się w jego stronę.
- Zapomniałam ci powiedzieć, że wyprowadzam się. Nie szukaj mnie i nie próbuj nawiązać ze mną jakiegokolwiek kontaktu. 
- Rose, Zaczekaj!
Nie zatrzymałam się. Szłam prosto przed siebie, a Harry za mną. Przed ostatnimi drzwiami, które prowadziły na uliczkę, złapał moją rękę i usilnie błagał mnie o szansę. Byłam nieugięta. To koniec.
           Wróciłam do domu i jeśli mam być szczera to chciało mi się wyć. Byłam w martwym punkcie bez żadnego zarysu na najbliższe dni. Wiedziałam tylko, że dzisiaj muszę się wyprowadzić. Wszystko działo się tak bardzo szybko.... Tamtego dnia Poppy i Lou wrócili do Anglii, a z Liamem nadal nie było kontaktu.
            Zaczęłam się pakować, a w między czasie zadzwoniłam do agencji, która zajmuje się sprzedażą luksusowych posiadłości. Nie było łatwo załatwić wszystko w jeden dzień, ale się udało. Wieczorem, kiedy niebo przybrało kolor różowy, przekręciłam kluczyk w drzwiach ostatni raz. Ostatni raz poszłam do ogrodu z basenem, by przypomnieć sobie te beztroskie chwile, które miały miejsce tak całkiem niedawno.
            Nie chciałam opuszczać tego domu, bo przyzwyczaiłam się do niego, podobało mi się tutaj, ale wiedziałam, że muszę to zrobić dla własnego dobra. Odetchnęłam głęboko kalifornijskim powietrzem i ruszyłam w drogę. Przede mną kilka tysięcy mil do pokonania. 


2 MIESIĄCE PÓŹNIEJ

           Jest listopad, a Nowy Jork jesienią wygląda przepięknie. Tak, właśnie. Przeprowadziłam się do Nowego Jorku. Przypomniały mi się słowa Zayna, w których mówił mi, że tu się czuł najbardziej anonimowo.
           Willę w New Port Beach udało się sprzedać dość szybko, bo już po tygodniu znalazła ona kupca, więc nie miałam na co narzekać. W Big Apple mieszkam w apartamencie z widokiem na Empire State Building. Wiem, apartament. Kocham przestronne i nowoczesne mieszkania, więc nie mogło to być nic innego.
           Przez ostatnie dwa miesiące moje życie obróciło się o 180 stopni. Oprócz kupna apartamentu, zaczęłam chodzić do pracy. Tak, ja i praca... Brzmi to komicznie. Co prawda parzę głównie kawę i herbatę oraz podaję ciastka w paryskiej kawiarni w centrum Nowego Jorku, ale zawsze coś. Grunt, że wzięłam się za siebie. W prawdzie praca to jeszcze nic, bo poszłam też na studia! Fakt, są to studia zaoczne, ale to jest jakiś cholerny przełom! Ja nigdy nie śniłam o studiach, nie mówiąc już o kierunku jakim jest psychologia.... 


***

           Jak co ranka, także i tego zadzwonił mój znienawidzony przeze mnie budzik, który jak zwykle wskazywał na godzinę 6:30. Przetarłam oczy i wzięłam do ręki mój telefon, bo nie byłam pewna daty tamtego dnia.
- Jasny gwint! Dzisiaj przylatuje do mnie Poppy! - Wyszeptałam sama do siebie, a przy okazji dostałam niezłego pobudzenia.
Zbiegłam/Zleciałam z łóżka i pognałam do toalety, by szybciutko się ogarnąć. Jak co ranka nie stroiłam się nie wiadomo jak, bo i tak mam na sobie fartuch z logo firmy, więc związałam włosy w koński ogon, a potem w koka, wytuszowałam rzęsy, musnęłam usta błyszczykiem i wyszłam, uprzednio ubierając się w jeansy i sweterek w bordowe, pionowe paski oraz w czarną, skórzaną kurtkę i niezawodne conversy. Ruszyłam od razu w stronę metra, bo nie chciało mi się tracić nerwów na korki i na te sieroty za kierownicą, co jeździć nie umieją. Czasami zastanawiam się jak oni w ogóle zdali na prawo jazdy....
            40 minut później przekraczam próg ciepłego i przytulnego pomieszczonka.
- Hej Rose! - Przywitała mnie moja kompanka z pracy, niska szatynka o błękitnych oczach.
- Hej Rachel!
- Nie na widzę piątków. Dzisiaj czeka nas największy przemiał ludzi, zresztą Tylor ma dzisiaj występować na Time Square, więc może nie będzie tak źle.
- Nie mam zielonego pojęcia. Dla mnie to będzie nawet udany dzień, bo przyjeżdża do mnie przyjaciółka z UK.
- To super! A tak przy okazji nie wiesz może, czy dzisiaj dajemy jakieś promocje?
- Tak, szefowa mówiła, że dzisiaj jest -25% na wszystkie herbaty, a do zamówień powyżej 15-stu dolarów mamy dorzuć kawałek ciasta. 

- Faktycznie... Wyleciało mi z głowy, bo wczoraj do późnej nocy świętowaliśmy sukces mojego Daniela, bo dostał się na okres próbny do jakiejś korporacji na Wall Street, nie pamiętam jej nazwy, ale to w sumie najmniej ważne.
- No to przekaż mu ode mnie serdeczne gratulacje.
- Oczywiście, że przekażę. A jak u ciebie na studiach?
- Jest niezły zapiernicz, ale jakoś idzie. Dobrze, że jestem na zaocznych, bo na dziennych, jeszcze na tym kierunku to gwóźdź do trumny. 


***


               - Rachel, o której występuje Taylor? - Zapytałam.
Szatynka spojrzała na zegarek, zastanowiła się chwilę i po krótkiej chwili odpowiedziała:
- O 15 coś, zresztą będziemy słyszeć.
- Czyli do chwili wytchnienia brakuje nam kilkunastu minut. Powiem ci, że padam z nóg. Jeśli ktoś mi powie, że praca w kawiarni to nie praca, bo nie ma przy czym się namęczyć to przyrzekam, że zabiję.
- Ja razem z tobą. - Odpowiedziała brunetka, lekko się uśmiechając.
            Odkąd tu pracuję, czyli od prawie 2 miesięcy, zauważyłam, że Rachel nie jest osobą wylewną. Prawie nic nie mówi o sobie, a jeśli już mówi to o jakiś duperelach. Z jednej strony to dobrze, nawet bardzo dobrze, bo po co ktoś ma znać jej życiorys, ale z drugiej strony czasami nie wiem o czym mam z nią rozmawiać. Fakt faktem ja też nie chwaliłam się nie wiadomo jak moim życiem z przed dwóch miesięcy wstecz, bo tam były tylko jednorazowe sytuacje, o których mogłam powiedzieć, ale zawsze coś. Oczywiście na samym początku, jak każda nowo poznana osoba nie obyło się bez pytań o tego dupka w długich włosach. Niechętnie rozmawiam na ten temat i staram się go jak najszybciej zakończyć.
- Słyszysz? - Zapytała Rachel.
But my friends talk to me: We are never ever ever ever getting back together. - Rozbrzmiewały echem słowa refrenu jednej z piosenek.
- Bingo! Pewnie, że słyszę! No to Rachel mamy spokój na co najmniej godzinę.
- Kawki czy herbatki? - Zapytała żartobliwie dziewczyna.
- Herbatkę proszę i kawałek ciasta truskawkowego.
- Oczywiście.
- To ja zapłacę za nas, a ty rób napoje i nakładaj żarełko na talerzyki.
- Daj spokój, Rose, ja zapłacę za siebie. - Szatynka zaczęła gestykulować w akcie protestu.
- Siedź cicho, jeśli mówię, że zapłacę to zapłacę.
- No dobra....., ale następnym razem ja zapłacę za nas.
- Okie dokie.
             Minęło niecałe 20 minut naszej upragnionej przerwy, kiedy obie usłyszałyśmy, jak ktoś wchodzi do pomieszczenia.
- Dzień dobry! - Odezwał się gość znużonym, smutnym głosem i od razu podszedł do stolika, przeglądając menu.
Kiedy tylko zobaczyłam kawałek jego nogi od razu weszłam pod ladę.
- Rose, co ty robisz? - Szepnęła dziewczyna.
- To Harry! Idź go obsłuż.... Błagam cię!
- Z kim pani rozmawia? - Zapytał dość zaciekawiony Hazz.
- Eeeee yyyyy nie, to tylko koleżanka naprawia yyyyyyy rurę, tak rurę od.....
- Może pomogę?
- Nie, nie trzeba, ona sobie świetnie radzi. Co panu podać?
- Czarną kawę.
Długowłosy podejrzanym wzrokiem usiadł na wybranym przez siebie miejscu i przez chwilę wpatrywał się w ladę, gdzie Rachel parzyła kawę.
- Proszę, coś jeszcze panu podać?
- Nie, dziękuję.
- A mogę zdjęcie z panem?
- Tak.
Harry wymownie wstał od swojego stolika, na którym postawił swojego Iphona i zrobił sobie z Rachel kilka zdjęć, w tym samym czasie do środka wparowała Poppy....
- Hej Rose! Przybywam do ciebie! - Krzyczała blondynka od progu.
- Shit! - Powiedziałam po cichu sama do siebie.
Zielonooki razem z Rachel obrócili się w napięciu, a Poppy zamurowało.
- Ałć.... - Tylko tyle wydusiła z siebie.
- Chwila. Ty jesteś przyjaciółką Rose! - Krzyknął Harry.
Nie pozostawało mi nic innego jak wyjść spod lady....
- Tak. Ona jest moją przyjaciółką. - Stanęłam za nim z założonymi rękami.
- Wyjechałaś tak szybko.
- Nie zaczynaj tego tematu. Powiedziałam, że to co było to się nie odstanie i zostaw mnie w spokoju!
- Ale ja nie potrafię!
- Gówno mnie to obchodzi! Gdzie to twoje narcyzowate zachowanie?! Nie udawaj teraz ofiary losu! Nie całą milę dalej gra Taylor, a za kulisami są jej przyjaciółki, nawet Kendall! Do niej wróć! Pewnie się ucieszy, a Kardashiankom przyda się nowa pożywka! Idź, biegnij! Na co czekasz?!
- Na ciebie!
- A odwal się w końcu ode mnie i pozwól mi żyć! Z boku jest butik SL, idź i się odstresuj i zapomnij o mnie!
Nic już nie powiedział. Postawił na stoliku 5 dolarów i wyszedł.
- Dziewczyny, ja mam tego dosyć! Jutro zmieniam kolor włosów razem z imieniem i nazwiskiem! Może to cholerna przesada, ale ja mam tego dosyć! Nadal kocham Liama, a ten przygłup niech spierdziela ode mnie jak najdalej!
- Rose, spokojnie. - Powiedziała łagodnym głosem Po.
- Idź do domu, odpocznij. Ja sobie poradzę.
- Jesteś kochana, Rachel. I mam jeszcze jedną do ciebie prośbę; jeśli Harry tu wróci, a to jest bardzo możliwe, a z racji tego, że od jutra zaczyna mi się dwutygodniowy urlop to powiedz mu, że tu nie pracuję.
- Dobrze. Masz to u mnie jak w banku.
Wzięłam z wieszaka moją kurtkę, ściągnęłam firmowy fartuch i razem z Poppy poszłyśmy na metro. 


W DOMU

          - Chcesz coś jeść? - Zapytałam.
- Coś bym zjadła. Masz może płatki?
- Tak, w trzeciej szufladzie pod oknem, a mleko w lodówce.
- Ok.
Ja zrobiłam sobie kanapki i obie usiadłyśmy w kuchni przy stole.
- Wiesz, ten pomysł ze zmianą fryzury oraz imieniem i nazwiskiem jest całkiem dobry i w cale nie głupi. Jeśli to ma ci pomóc to czemu nie? Zresztą jak zjemy to chodźmy do fryzjera. Po co czekać do jutra?
- Miałam się ciebie o to samo pytać.
- Telepatia, moja droga.
- Dokładnie, a powiedz jak sytuacja z Liamem?
Poppy odsunęła talerz z płatkami od siebie i postawiła obie ręce na stole.
- Dalej chodzi struty, a jak mija się z Lou to nawet na niego nie spojrzy. Ze mną pogadać pogada, ale szału nie ma.
- I to wszystko moja wina.... Próbowałam do niego kilkanaście razy dzwonić, ale nic. Sygnał jest, a on nie odbiera, albo włącza się sekretarka.... Jestem w jego oczach przegrana i tą najgorszą.
- Nie zgadzam się z tym do końca.
- Dlaczego?

- Bo mi się wydaje, że on mimo wszystko nadal cię kocha, ale potrzebuje czasu. Ja wiem, że ty byś chciała wszystko od razu, ale tak nie można. Jeszcze dzisiaj ten nawiedzony Harry.... Dobra! Koniec zawodzenia! Ubieraj się i idziemy do fryzjera. 

***

         - Moja przyjaciółka potrzebuje radykalnej zmiany wizerunku. Ma być totalnie inną osobą, nie do poznania.Oddaję ją w pani ręce.
- Poppy, nie zostawiaj mnie.
- Nie martw się. Jesteś w dobrych rękach, a ja polecę do urzędu po wnioski.
        Poppy przyszła do fryzjera dwie godziny później z kompletem dokumentów pod ręką.
- O mój Boże! Rose, to ty?!
- Tak.
- Zatkało mnie... Wyglądasz prześlicznie!
- Jak myślisz, nikt mnie nie pozna?
- W życiu.... Nie ma takiej opcji. 


    


           Jak mam być szczera to nie poznaję sama siebie. Od zawsze moje włosy były w kolorze bardzo ciemnego mahoniu, a tu nagle blond i ta długość..... Ale mi się podoba, a to chyba najważniejsze. Zaraz idziemy do domu, zamawiamy pizzę i wypełniamy wnioski, w między czasie popijając wszystko Cherry.


-----------------------------------------------------------------------------------


Siemanko! :*
Witam Was w 2016 roku i na samym początku  chcę Wam za wszystko podziękować, gdyż 2-go stycznia minął okrąglutki rok odkąd prowadzę tego bloga. Dziękuję Wam za wszystkie komentarze, miłe słowa i wsparcie, kiedy pisałam, że czeka mnie operacja. Jesteście najlepsi! :*
Myślałam, że podziękowania napiszę szybciej, ale byłam nieprzytomna po Sylwestrze, a potem jeszcze w trakcie jakieś problemy z bloggerem wyszły, ale na szczęście udało się wszystko ogarnąć. :)
Życzę Wam w Nowym Roku tego co najlepsze, a przede wszystkim wytrwania w szkole/pracy do wakacji. Spełnienia swoich wszystkich marzeń i postanowień noworocznych. Niech ten rok będzie Waszym rokiem!
Rozdział zostawiam Wam do oceny, ale dla mnie szału nie ma i wiem, że jest nudny, ale myślę, że nie najgorszy. Jak myślicie, co wydarzy się dalej?
Do zobaczenia! :* 

20 komentarzy:

  1. Jezu jest mega przeszlas samą siebie . Mi się bardzo podoba a nowa Rose przepiekna . Hm szczerze to już się bałam że harremu wybaczy . A ten tekst z Kendall masakra rozwalilas system . Poza tym swietny rozdzial . :-*:-*:-*

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie wierzę, że to już rok minął O.O Jestem w szoku O.O Od razu życzę ci kolejnego roku, dużo weny i tego co najlepsze, bo jesteś jedną z moich ulubionych pisarek ♡ <3 :-*
    Nawet nie mów, że rozdział nudny, bo jest po prostu mega!
    Zgadzam się z komem wyżej. Przeszłaś samą siebie. W życiu bym się nie spodziewała tego co napisałaś. O.O
    Rose poszła do pracy, studiuje psychologię... Ona naprawdę chce się zmienić, ale ten nalot Harolda.... Dobrze, że Rose mu się nie daje. No i Kendall... Dowaliłaś :D Ja nie lubię Kendall, a Hendall już tym bardziej, więc....
    No i Rose jest teraz przecudna ♡.♡
    A cos się wydarzy? Nie mam pojęcia. Masz takie pomysły, że nie wiem co ci może wpaść do głowy.
    Weny kochana i najlepszego w nowym roku ^o^ :-* <3 /Rose Chery

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem co powiedzieć... Kom jest świetny i bardzo dziękuję za takie miłe słowa :-*

      Usuń
  3. Rozdział jest extra <3
    Sukcesów w pisaniu :-*

    OdpowiedzUsuń
  4. Ale zajebisty rozdział!!!!
    Czytałam go w wielkim szoku!
    Naprawdę.
    Rose i studia! Największe zaskoczenie całego rozdziału. W życiu bym nie pomyślała, że nasza Rose może być psychologiem.
    Harry....
    Jaki fuks.... Nieszczęśliwy fuks... Boże, gdyby Poppy nie darła się od progu to może by to jakoś przeszło... -.-
    Hendall.... Też jestem przeciw.... One szukają ofiary, na której mogą zbić jeszcze większą fortunę -.-
    No i ta przemiana! Jest po prostu piękna <3
    Jej! To już roczek! Przede wszystkim zdrowia, pomyślności, szczęścia w tym roku i duuużżżżżoooo weny ♡ ♡ ♡ Jesteś najlepsza :-*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem mega szczęśliwa, że udało mi się was zaskoczyć *♡*

      Usuń
  5. O kurczę.... Nie wiem co powiedzieć.
    Szok, szok i jeszcze raz szok @_@
    Byłam święcie przekonana, że ona do niego wróci i będą razem z H, jako happy family, a tu czytam i takie zaskoczenie.
    Ale w końcu jakoś wzięła się za siebie jak należy :D
    Nawet nie dała mu się w kawiarni. I bardzo dobrze!
    Teraz tylko musi odzyskać Liama. :'(
    A i jeszcze ta przemiana imagu jest po prostu genialna!
    Heh... Jak do tej pory nie będę oryginalna. Też nie lubię Kendall i Hendall. Z ich wszystkich tylko ona mnie denerwuje, reszta jest ok. :P
    Ja ci mogę życzyć kolejnego roku, zdrowia, więcej zwariowanych pomysłów, których chyba ci nie brakuje :-*, powodzenia w szkole i żeby 2016, był lepszym rokiem niż poprzedni. <3
    I standardowo czekam na kolejny rozdział :D *♡*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to kochana przybijamy pionę, bo ja również Kardashianki i Kylie lubię, ale Kendall nie znoszę >.< Dziękuję za komentarz <3 ♡.♡

      Usuń
  6. Twoja wyobraźnia z rozdziału na rozdział zaskakuje mnie coraz bardziej :D
    Jeśli mną być szczera to byłam święcie przekonana, że Rose będzie z Haroldem, a tu surprise mada faka! Rose będzie psychologiem i pracuje w kawiarni. Jestem z ciekawa czy wrócą do siebie z Liamem, albo może spotka kogoś innego? U_U
    Czekam na kolejny i weny moja <3 :-* <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Weny jak najbardziej. W końcu jej nigdy nie za dużo :) Lovki ♡ ♡ ♡

      Usuń
  7. Na początku, nie wierzę, że to już rok, po prostu wow. Widać jak czas szybko gna po wydarzeniach. Tyle się wydarzyło w tym roku, że ojojoj. Wnet będzie rok jak Zayn odszedł z zespołu.... :|
    No to kochana, kolejnego roku i samych dobrych chwil w nowym roku! :-*
    P.S. Też byłam nieprzytomna po sylwestrze =_= Na drugi i trzeci dzień czułam się gorzej niż gówno...
    Co do rozdziału to jest naprawde genialny i mega zaskakujący.
    Tak jak osoby wyżej, tak jak i mnie zaskoczyłaś zmianą Rose na lepsze, ale Poppy... No why wskoczyła do kawiarni jak filip z konopi i drze się, że już jest. -.-
    Tak to może Rose by dalej siedziała pod tą ladą.
    I ta zmiana.<3 Ona wygląda teraz prześlicznie <3
    Czekam na kolejny rozdział, w którym nie mam zielonego pojęcia co będzie, bo tak jak ktoś wspomniał, że twoja wyobraźnia jest zaskakująca, więc nie wiadomo czego mamy się spodziewać. :D
    Weny <3 :-* *♡* <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dubdxjdbxdj *_* Nie wiem co powiedzieć. <3 Dziękuję tak bardzo :-*

      Usuń
  8. Naprawdę przeszłaś samą siebie!
    Rozdział jest genialny!
    Zaskoczyłaś mnie i jak widzę nie tylko mnie.
    Rose! Wow! Tylko, żeby ta historia za szybko nie wydawała się być taka piękna.... Chociaż mam nadzieję, że już tak zostanie.
    Pomyślności kochana moja, tego co najlepsze i nigdy więcej operacji. <3
    Buziaki :-*

    OdpowiedzUsuń
  9. Po prostu cudo !!!!!! Jak chyba wszystkie myślałam że już mu wybaczy ale nie no i git silna i niezależna kobitka :) Z tą przemianą wewnętrzną też fajnie ta akcja a pracy the best :) hahah no a ta przemiana mega super ekstra :* <3 rozdział jak zawsze boski no i dzięki za życzenia :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo ci dziękuję <3 Nie mogłam się doczekać twojego koma <3 :-*

      Usuń
  10. Wpadąłm na Twojego blog iii dum..dum.. stwierdzam , że jest boski, a Ty niewątpliwie masz talent :D
    Rose ?? Wygląda niesamowicie.
    Ogólnie rozdział takii, że brak słów :o

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ps. Kochanie zapraszam na mojego bloga, możee akurat Ci się spodoba i zostaniesz ze mną na dłużej xoxo
      http://newcompany-zaynmalik-ff.blogspot.com/

      Usuń