sobota, 19 grudnia 2015

Rozdział 16

3 DNI PÓŹNIEJ

             Tak. Właśnie tyle minęło od wyjścia na światło dzienne feralnej prawdy, która satysfakcjonowała tylko i wyłącznie Harry'ego.
- Rose? - Zapytała niepewnie Poppy, wchodząc do mojej sypialni.
- Co chcesz?
- Nie możesz siedzieć w tym pokoju całe wieki. Minęły już 3 dni, a zapuściłaś się jak menelka. Rozejrzyj się jaki tu syf. Rose, popatrz na mnie. - Podeszła do mnie i ujęła moją twarz w swoje dłonie. - Powiedz mi, czego ty się spodziewałaś? Myślałaś, że jak ty mu powiesz to inaczej zareaguje? Myślałaś, że rzuci ci się na szyję i wszystko ci wybaczy, na pstryknięcie palcem?
- Zostaw mnie! - Wyrwałam się blondynie.
- Rose! Popatrz mi prosto w oczy i opowiedz!
Po krótkiej chwili podniosłam wzrok na Poppy.
- Nie, wcale tak nie myślałam! Zadowolona?!
- Tak.
- Teraz wyjdź.
- Ale....?
- Wynocha! - Trzasnęłam drzwiami tuż za jej plecami.
Wzięłam telefon do ręki i wybrałam numer Liama. Miałam malutką, wręcz mikroskopijną iskierkę nadziei, że odbierze. Na próżno.... Abonament niedostępny, nagraj wiadomość głosową......

POPPY


            Nie wiem co ja mam zrobić by ta dziewczyna wzięła się w końcu w garść. Zawsze taka silna psychicznie, mocna w gębie, a teraz? Zupełnie inna osoba. Ja wiem, że ona kocha Liama, ale jak się kogoś kocha to nie powinno wyrządzać mu się takiej krzywdy. Z jednej strony sama sobie nawarzyła piwa, ale z drugiej, kto chciałby się przyznać do brudów z przeszłości, a Li wiążąc się z nią jeszcze w szkole, powinien mieć na uwadze, że Rose do grzecznych nie należy. Powinien wiedzieć, że złego byka nie tak łatwo okiełznać.
          Ale cóż. Ja czasu nie cofnę. Było minęło, a ta dziewczyna naprawdę musi wziąć się w garść, bo będzie coraz gorzej. Warto zaznaczyć, że już jest tragicznie, aż boję się co będzie jutro, a broń Boże po jutrze....
         Przez te trzy dni w mojej głowie mam tylko Rose i Liama. Ciągle myślę na ich temat, a powinnam chyba pogadać z Lou o tym wszytskim, w końcu to jego kuzyn. A zresztą, teraz to pewnie nie będą się do siebie latami odzywać.....
         Usiadłam w salonie przed telewizorem, gdzie już wcześniej, na wielkiej sofie usadowił się Louis.
- I jak z nią? - Zapytał.
- Kiepsko.... Nie odzywa się, a jeśli już, to z wielkim przymusem i złością. Ona się załamała, a w pokoju u niej jest jedna wielka melina.
- Mogę dać sobie uciąć rękę, że z Liamem jest podobnie. Jest bardzo wrażliwy i kochał Rose. Za to mnie znienawidził i jak sobie pomyślę, że będziemy musieli się spotkać na jakiejś uroczystości rodzinnej to zaczyna mnie mdlić. Ja wiem, że to moja wina, ale cholera, jesteśmy kuzynami, od dziecka razem, najlepsi kumple. Może jeszcze Li zachowałby się inaczej gdyby nie to, że niestety dwa razy przespałem się z Rose i myślę, że nawet to go mogło zaboleć bardziej, niż ten cały Harry.
- Pewnie masz rację, ale musimy ją stąd wyrwać. Ona nie może do końca swojego życia siedzieć zamknięta.
- No dobrze, ale pytanie za 100 punktów, jak chcesz to zrobić?
- Nie wiem, Louis, nie wiem. Coś wykombinuję.
- A może ją na zakupy zabierz, w końcu to jest czynność, którą kobiety kochają najbardziej.
- To nie jest dobry pomysł. A jak spotkamy, a w szczególności ona spotka Harry'ego? Przecież z tego co mi się wydaje i wiem to ten narcyz pół życia spędził w galerii i w butikach i pewnie wiele jeszcze czasu tam pobędzie.
- No to może do kina na jakiś film, albo do kawiarni na jakąś dobrą kawę i ciastko?
- Ten pomysł już o wiele lepszy, ale ona na to nie pójdzie jak wprost jej powiem, żeby ze mną poszła. Trudny orzech do zgryzienia z nią mamy.... Wiem..... A może ty z nią pogadaj.
- Jak to? Ja?
- A widzisz tu innego Louisa?
- No nie.
- No to masz odpowiedź.
- Ale co ja mam jej powiedzieć?
- Louis, nie wiem. Ja nie potrafiłam do niej przemówić, bo kiepski ze mnie psycholog, ale może tobie się uda. W końcu znasz ją trochę lepiej niż ja....
- Sarkazm?
- Tak.
- Dobra, szkoda mitrężyć czas. Idę.

***

          - Rose? Jesteś tam? Halo? Rose? Mogę wejść?
Cisza.
- Rose, wpuść mnie, chcę tylko porozmawiać.
Cisza
- Pros....
- Nie mamy o czym!
- Błagam cię, otwórz te drzwi.
- Nie! Idź stąd! Chcę być sama!
- Jesteś sama od trzech dni. Nie możesz tam ciągle siedzieć.
- Powiedziałam idź stąd!
         Louis tylko ciężko westchnął i zszedł na dół, do kuchni. Ja w tym czasie przygotowywałam coś do jedzenia.
- I jak? - Zapytałam.
- Beznadziejnie.
- Czyli?
- Nie wpuściła mnie nawet do środka.
Oparłam się o blat, a ścierkę kuchenną, którą trzymałam w prawej dłoni zarzuciłam na ramię.
- Czyli jest jeszcze gorzej....
- Raczej tak.
- Dosyć tego! Pilnuj sosu by się nie przypalił i makaronu, żeby się nie rozgotował, a ja idę zrobić jej terapię wstrząsową! - W tym samym momencie podałam ścierkę Lou i stanowczym krokiem ruszyłam do pokoju dziewczyny o hebanowych włosach.
           Stanowczo i nie bawiąc się w pukanie do drzwi weszłam do pokoju Rose.
- Co się tak patrzysz? Wstawaj, a nie gnijesz w tym łóżku!
Podeszłam do garderoby i wyciągnęłam z niej ręcznik, czystą bieliznę i ubrania, które rzuciłam prosto w ciemnowłosą. - Masz 3 sekundy, by podnieść swój zadek i iść do łazienki, którą masz 5 kroków dalej.
Moja przyjaciółka już podniosła rękę, już chciała coś powiedzieć, jednak nie pozwoliłam jej na to.
- Bez żadnych p r o t e s t ó w. Idziesz i się nie odzywasz.
Widziałam, że trochę się przestraszyła widząc we mnie taką stanowczość, ale to dobrze. Albo użala się nad sobą, albo udowodni Liamowi, że zrobi wszystko, aby go odzyskać, bo gębą wiele nie narobi.... 
          W czasie, kiedy Rose brała prysznic, pozwoliłam sobie wziąć odkurzać, byle jakie wiaderko, płyn do podłóg i jakąś szmatę znalezioną w garażu. Musiałam pomóc dziewczynie, bo wiedziałam, że ona dzisiaj na pewno nie posprząta swojego burdelu. Tak więc, poskładałam do garderoby walające się po podłodze ciuchy, wytarłam kurze, odkurzyłam i umyłam podłogę. Po skończonych porządkach, które wydawały się, że zajmą mi całą wieczność, zamknęłam pokój dziewczyny na klucz, a na drzwiach zostawiłam kartkę: Zejdź do kuchni, bo do pokoju i tak się nie dostaniesz. 


ROSE

         Nie mam zielonego pojęcia co ta dziewczyna wyprawia. Jej się fajnie gada, bo ma Lou, który nie zdradził jej, chodząc z nią i jest fair w stosunku do niej. Co prawda, to prawda, nie mogę całe życie się użalać, ale jak mam zachowywać się inaczej? Mam mętlik w głowie. Nie wiem, czy mam iść do Harry'ego, pogadać z nim na spokojnie, wyjaśnić wszystko, czy dać sobie z nim spokój. Tak bardzo chciałabym odzyskać Liama, ale teraz nie będzie chciał ze mną rozmawiać, muszę dać mu czas na przemyślenia. Z drugiej strony... Kogo ja oszukuję? Przecież on ma mnie za dziwkę, która puszcza się z pierwszym lepszym napotkanym facetem.
        Po 45-cio minutowym zawodzeniu pod prysznicem, stwierdziłam, że pora wyjść, bo jeszcze trochę i ta dwójka z dołu może wyważyć drzwi od łazienki. 


***

        - No w końcu jesteś. - Rzekł Louis, delikatnie się uśmiechając.
- Dzięki Poppy, że wyrwałaś mnie z tego molochu. Gdyby nie ty, pewnie utkwiłabym tam na wieczność.
- Daj spokój. W końcu od czegoś ma się najlepszych przyjaciół. Teraz siadaj i podaję ci spaghetti.
- Super! Od trzech i w zasadzie pół dnia, nie jem nic porządnego, więc z miłą chęcią coś skonsumuję.
        Dostałam do dyspozycji cały, kopiasty talerz makaronu z sosem i całą górą sera. Pewnie przytyję po tym z 5 kg, ale szczerze mówiąc mam to gdzieś. 
- Nie wiem, które z was to robiło, ale jest to tak nieziemsko pyszne, że brakuje mi słów! - Powiedziałam z pełną buzią, przez co trochę sepleniłam. 
- Ja tylko pilnowałem, żeby się nie przypaliło. - Odparł Lou.
- Eeeee tam. To zwykły makaron i nic więcej.
- Może zwykły makaron dla ciebie, ale dla mnie siódmy cud!
- A jak się czujesz?
- Dzięki Po. O wiele lepiej. - Posłałam uśmiech blondynie.
- To dobrze, że lepiej, bo jutro rano mamy samolot do Londynu. - Poinformował mnie Loui.
- Co?
- Dzisiaj jest 25. Musimy już wracać, a Poppy i ja nie pojechalibyśmy, gdybyś nie wyłoniła się ze swojego pokoju.
- Zabralibyśmy cię ze sobą. - Dodała Po.
        Szczerze mówiąc zatkało mnie. Nie wiedziałam co mam powiedzieć. Straciłam rachubę czasu. Nie zdawałam sobie sprawy, że już jest końcówka sierpnia, więc podwójnie nie mogę się załamać. 


RANEK, 26 SIERPNIA 

        Wstałam o godzinie 5 rano (Lou i Poppy jeszcze spali) i postanowiłam przygotować im kanapki na drogę i śniadanie. Nie jestem wybitną kucharką, więc śniadanie nie było wykwintne, ale za to smakowite. W końcu kto nie lubi naleśników? Postawiłam na stole w jadalni talerz naleśników, nutellę, dżem oraz kawę i sok, a kanapki zapakowałam do podręcznej torby Poppy.
- Co tak pachnie? - Zapytała Po wchodząc do kuchni razem z Louisem.
- Zapraszam do jadalni.
       Zjedliśmy śniadanie o bagatela 5:30 (!) Mój rekord. Nigdy nie wstawałam o tej godzinie, ale głupio bym się czuła gdyby Poppy i Lou odjechali spod mojego domu, a ja bym słodko ucinała komara. Nie..... To by było nie do przyjęcia. 


***

          Taksówka stała już pod domem, a my w korytarzu. Chciało mi się płakać.
- Dziękuję, że byliście ze mną. Dziękuję, że podtrzymywaliście mnie na duchu i dziękuję ci Poppy, że przyjeżdżając tutaj powtórnie, wybaczyłaś mi wszystko.
- A ja ci dziękuję, że zmieniłaś moje życie i pokazałaś mi, że szaleństwo zaczyna się dopiero za murami szkoły. Dziękuję.
- No to przytulas. - Rzekł Loui.
         To był bardzo emocjonujący moment. Przytuliliśmy się wszyscy razem, a kiedy dwójka zakochanych opuściła mój dom, pobiegłam do mojego pokoju, zabrałam telefon, a z korytarza drapnęłam klucze od domu. Nie próżnowałam. Nie obchodziła mnie wczesna pora. Wyszłam. Powietrze było rześkie. Szłam 5 minut. Tyle czasu wystarczyło by stanąć po drzwiami jego domu. Nie pukałam, ani nie dzwoniłam, tylko weszłam. Skierowałam się wprost do jego sypialni, uprzednio mijając oszołomioną moim widokiem panią od sprzątania. Przywitałam się z nią szeptem. Moją uwagę przykuły butelki po różnych alkoholach i gazeta, a na niej nagłówek: Zapłakana Rose Collins wybiega z domu swojego ex, Harry'ego Styles'a. Czy znów ją skrzywdził? Moja pierwsza myśl jaka nasunęła mi się to; skąd oni to wiedzą? Przecież nie widziałam żadnych wścibskich oczu. Chyba, że byłam tak przejęta całą sytuacją, że nikogo nie widziałam.... Nie ważne.....
          Zatrzymałam się pod drzwiami jego sypialni, wzięłam głęboki oddech i weszłam.
          Usiadłam na rogu łóżka, a Harry spał, całkiem rozwalony na wszystkie "cztery strony świata". Po krótkiej chwili zaczęłam go szturchać.
- Co? - Wymamrotał nie zdając sobie jeszcze sprawy, kto znajduje się obok niego.
- Jajco.
         Widziałam po jego minie jakby zaczął analizować głos, który do niego mówi. Nagle z pozycji leżącej podniósł się do siedzącej. Przetarł oczy. Nie dowierzał.
- Cccoo tty ttuu rrobbissz? - Zapytał, jąkając się.
- Minęły 4 dni. Musimy porozmawiać. Przeanalizowałam twoje ostatnie słowa, w których mówiłeś, że mnie kochasz....

22 komentarze:

  1. Poppy i Lou już wracają :'( Jaka szkoda :'(
    Dobrze, że wyrwali naszą nieszczęsną Rose ze szponów użalania się nad sobą.
    Dziewczynie chyba zależy na Liamie, ale cholera. Ta końcówka mnie do reszty zmyliła O.O Co ta dziewczyna teraz zamierza?
    Po niej można się wszystkiego spodziewać, więc szczerze mówiąc mam 1200 myśli na sekundę co może się wydarzyć...
    Czekam na kolejny i wenyyy <3 :-*

    OdpowiedzUsuń
  2. Ok takze jestem złym człowekiem wiem i teraz postaram sie odpokutowac
    A więc Karolcia wiesz ze kocham twoje opowiadania i to tez kocham ale mam ochote cie zabic za to co sie tu dzieje
    Pieprzony Harry xd
    Ale w koncu Lou i Poppy razem taaaaaaaaaaaaaaaaak
    Oba rozdziały są swietne i czekam na ciąg dalszy :*
    I w ogole to zakonczenie...o co jej chodzi musze wiedziec
    <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja kochana, ja chcę żyć :D Tak bardzo się cieszę, że dodałaś koma, bo uwielbiam je na maxa :-* <3

      Usuń
  3. Moje pierwsze pytanie.
    Rose, co ty kobieto odpierdalasz???
    Ledwo co Poppy pomogła ci się ogarnąć, ledwo co ona i Lou opuścili ten dom, a ona już biegnie do Styles'a -_-
    Zgadzam się z poprzednim komentarzem, że rzeczywiście wygląda jakby jej zależało na Liamie, ale to zakończenie przewiduje milion scenariuszy. Nie wiem co ta dziewczyna wymyśliła, ale jestem przerażona O.o
    Pozostaje mi tylko czekać na kolejny rozdział :* :* *-*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję <3 A rozdział pojawi się jak tylko wymyślę sobie jakikolwiek zarys fabuły tego co ma się wydarzyć :)

      Usuń
  4. Wow! Wow! Wow!
    Rose jest przerażająca!
    Serio.
    Dopiero co Po i Lou się "odmeldowali", a ta dziewczyna co wyrabia?!
    Na co ona do niego polazła?
    Chce kolejny rozdział! :D
    Miłej niedzieli! :* /Rose Chery

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie wiem co mam powiedzieć...
    Rose rozwaliła mnie na łopatki swoim zachowaniem. :|
    Ta dziewczyna chyba nigdy nie przestanie mnie zaskakiwać... :|
    Boże, Liam wybacz jej i niech będą razem :'( Niech ta dziewczyna nie straci głowy i niech nie wyskoczy z niczym głupim -.-
    Weny ♡.♡

    OdpowiedzUsuń
  6. Boże tylko nie to Rose nie Hazz masz Liama kobieto ogarnij się .Bo jak nie to kara zobaczysz :P haha rozdział boski jak zawsze, pełen emocji ,zaskoczenia i pozytywnych i niepozytywnych emocji.Ciekawe co będzie u Harego już nie mogę się doczekać. Dużo weny !!!!!!!! <3 :* i pomysłów wiesz może nas na maksa zaskoczysz? zobaczymy :) <3 :8

    OdpowiedzUsuń
  7. Kara jesteś mega , ale mam ochote cię udusic . Zakonczyc w takim momencie , ale poza tym to swietne . Poppy i louis zachowali się jak prawdziwi przyjaciele :-* . No i pamietajmy że paparaci są wszedzie :-* Z niecierpliwoscia czekam na kolejny rozdzial :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ususz mnie, bo chyba z tęsknoty byś się zaryczała :-* Ale bardzo dziękuję za kom <3 ♡.♡

      Usuń
  8. Rose i Liam muszą być razem , on po prostu musi jej to wybaczyć, bo ta para jest stworzona dla siebie.
    Co do Harrego , czy on zawsze musi wszystko komplikować ?
    Nie, nie, po prostu się załamię jeśli on i Rose będą razem .
    oNa musi być z Liamem .
    No więc podsumowując rozdzial jest na prawdę świetny i na dodatek wyszedł ci dość długi <3
    weny życzę :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To je Harry, a Harry lubi się mieszać tam gdzie nie powinien :P A wena baaarrrrddzzzzzooo się przyda. Dziękuję <3 *♡* :-*

      Usuń
  9. O nie!
    Co ta dziewczyna robi?!
    Zraniła Liama i jeszcze pcha się w szpony Stylesa -_-
    Na co ona tam poszła?!
    Przypuszczam, że gdyby Poppy i Lou zostali jeszcze dłużej ona by się w ogóle nie ruszyła. Nawet by palcem nie kiwnęła....
    Czekam na kolejny i weny :*

    OdpowiedzUsuń
  10. Przyrzekam ci, że jestem w lekkim szoku....
    Rose znów zaczyna pokazywać swoje różki....
    Czy ta dziewczyna kiedyś się zmieni?
    Była z Li to wszystko w miarę zaczęło się układać, a teraz co?
    Wychodzą jakieś cuda na kiju.
    Jak ona będzie z Harrym to się chyba zastrzelę :/
    Ten dupek jest nic nie warty....
    Weny kochana i jestem ciekawa co będzie dalej <3

    OdpowiedzUsuń
  11. Mam wielką ochotę wytargać Rose za te jej kudły!!!!
    Co ta dziewczyna wyprawia?! Przecież tak nie można!
    Zaskoczyłaś mnie na maxa w tym rozdziale, zarówno załamką Rose tak i tym, że zrobiła sobie wycieczkę do tego dupka >.<
    Czekam nn *♡*

    OdpowiedzUsuń