To było jak uderzenie piorunem w sam środek mojej pysznej dumy. Nie sądziłam, że coś, a w zasadzie ktoś będzie mógł zmienić mnie nie do poznania w inną, bardziej czułą dziewczynę, która zrozumie, że pomimo życia w bogatej lecz patologicznej rodzinie, że jest też coś innego, coś co daje siłę do przetrwania w dzisiejszym świecie...
Był piękny, majowy ranek, w niczym nie przypominał zwiastującej katastrofy. Jak to bywało, obudziłam się jak zwykle o 6 rano, by o 7 móc wyjechać z domu do tej nieszczęsnej budy, której ponad wszystko nie cierpiałam. Moim priorytetem w życiu były imprezy i alkohol, dużo alkoholu.... Co prawda miałam dopiero 17 lat, ale moi starzy są potwornie bogaci i co chciałam to zawsze miałam. W XXI wieku, jeśli masz kasę to masz przebicie wszędzie, nawet wpuszczą cię na imprezę i sprzedadzą alkohol, mimo że w USA, można pić napoje z ilością alkoholu dopiero po osiągnięciu 21 lat. Szczerze mówiąc; mam to głęboko w dupie, tak jak moi rodzice mnie. Wychowywałam się sama i co ze mnie wyrosło to wyrosło i jak komuś nie podoba się moje zachowanie to ma problem....
- Rose! - Usłyszałam krzyk mojej nauczycielki od historii.
- Co? - Zapytałam z totalną zniewagą, żując gumę w buzi.
- Co?! Dziewczyno! Obudź się! Zaczynam tracić do ciebie jakąkolwiek cierpliwość!
- I?
- I idziesz do tablicy!
Przewróciłam oczami, przeciągnęłam usta błyszczykiem i mierząc nauczycielkę wzrokiem wstałam i ociągając się podeszłam do tablicy.
- Wiesz, że jesteś zagrożona?
- Wiem.
- I nie masz zamiaru nic z tym robić?
- A czy widać, że mam jakiś zamiar do poprawienia ocen?
Widziałam jak pani McCarter zagotowała się w środku na moje słowa, a cała klasa gapiła się na mnie jak szpaki w dupę.
- Dobrze, więc ile trwała wojna stuletnia?
- Za proste... Wiadomo, że 100 lat. - Rzekłam ze zniewagą, oglądając moje paznokcie, a cała klasa wybuchnęła śmiechem.
- Pani się nie martwi! Rose da dupy i zaliczy większość przedmiotów! - Palnął jeden z fircyków, a większość chłopców zaczęła gwizdać.
Podeszłam do niego i złapałam jego kark moją dłonią.
- Przypieprzył ktoś ci kiedyś porządnie? - Zapytałam w dalszym ciągu niewzruszona.
- A co ty mi możesz zrobić?
W tym momencie z całej siły uderzyłam jego twarzą w ławkę szkolną.
- To...... - Syknęłam przez zęby i odeszłam, a Danny podniósł swoją twarz, z której lała się krew, a w zasadzie z nosa.
Nauczycielka zaczęła coś tam lamentować, nad moim zachowaniem, zaczęła wzywać Boga, jakby zaraz miał zstąpić z nieba i jej pomóc. Nie ogarniam, ale okey.....
- Collins!
- Słucham panią.
- Zasuwaj do kozy i to w try migi, a ja zaraz zadzwonię po twoich rodziców!
- Z miłą chęcią. - Odpowiedziałam i poszłam w stronę wskazanego mi miejsca.
Za biurkiem w kozie siedziała gruba Li, podeszłam do pierwszej ławki i rzuciłam torbę z książkami na podłodze.
- Co znowu przeskrobałaś? - Odezwała się Li.
- Przywaliłam twarzą jednego kolesia w ławkę.
- Oh... A co on ci zrobił?
- Powiedział, że dam dupę nauczycielom i w ten sposób zdam do następnej klasy.
- Pewnie zrobiłabym tak samo.
- Dzięki, że chociaż ty mnie rozumiesz.
- Się wie Rose. Babka od historii poszła dzwonić po rodziców?
- No a jak. Życzę jej powodzenia, bo wątpię, by ktoś z moich starych odebrał telefon. Przecież oni są wiecznie zajęci.
- Taaa, znam ten ból... Moi wcale nie byli lepsi.
***
- Do pokoju Rose! Zachowałaś się karygodnie! - Powiedziała moja matka wchodząc razem ze mną do domu i gadając przez telefon.
Miała mnie głęboko w dupie, ojciec nie lepszy... Nienawidzę mojego popapranego życia! Od zawsze na pierwszym miejscu była firma, kasa i ważne kontrakty. Żyłam w patologicznej rodzinie, dokładnie takiej jak tej z opisu "Skąpca" Moliera. Moi rodzice byli właśnie takim Harpagonem, a ja Elizą, tylko o wiele bardziej niepoukładaną i zlewającą wszystko jak leci...
Przebrałam się w wygodne ciuchy i położyłam się na moim łóżku. Wzięłam do ręki laptop i zaczęłam szperać w Internecie po różnych stronach internetowych.
- Widzę, że Internet też spadł na psy. - Mruknęłam sama do siebie.
- Ona nie może z nami mieszkać! Przynosi nam tylko kłopoty! - Usłyszałam darcie się mamy i uchyliłam drzwi.
- Ale Rose jest moją, naszą córką! - Krzyczał tata.
- Ja mam dosyć jej wybryków!
Moje oczy pokryły się łzami i trzasnęłam drzwiami. Postanowiłam, że pomogę moim rodzicom w ich decyzji i spakuję się pierwsza.
Nazajutrz o godzinie bardzo młodej, wpadła do pokoju moja matka i zaczęła mnie szarpać i drzeć mi się nad uchem, że mam wstawać. Otworzyłam oczy i usłyszałam:
- Jedziesz do internatu!
- Przynajmniej będę miała święty spokój. - Odburknęłam i poszłam do łazienki się ogarnąć, po czym gotowa do wyjścia razem z walizką stałam w progu i czekałam, aż wielce rodzice się zbiorą.
Zobaczyłam, że jedziemy na lotnisko. Nie odzywałam się do nich. Kiedy dojechaliśmy, wręczyli mi bilety, dokumenty i bez pożegnania odjechali. Na bilecie widniał kierunek Wolverhampton GB.....
Li?
OdpowiedzUsuńAle się bosko zaczyna!
Uwielbiam takie luzackie podejście, bo sama niestety taka nie jestem.
Aww
Czekam na rozdział!
Pierwszy komentarz i pierwsze ciepłe przyjęcie! Dziękuję :-*
UsuńCudo cudo cudo *-* Tak mi się podoba, że masakra ;* Taka nie grzeczna dziewczynka ;))) I want I want (next)
OdpowiedzUsuńBędzie next i jak dobrze pójdzie to myślę, że w poniedziałek ♡
UsuńFgagahjakakakaj ♥♥♥♥♥ nowe ff
OdpowiedzUsuńRose jest taka. ..nniepokorna, już ją lubię ;))
Czyżby to będzie o Liamie? <3
Czekam na pierwszy rozdział ;*
Zgadłaś. Będzie o Liamie *♡*
Usuńoj karcia ostro się zapowiada :) . Jaka buntowniczka, masakra już się boje co dalej będzie. TO jest piękne :* <3 /dos
OdpowiedzUsuńHah :D Dziękuję :) Wcześniej była poukładana dziewczyna to teraz czas na tą bardziej niepoukładaną :D
UsuńOmomom *_* Boski prolog.... Zapowiada się bardzo ciekawie.... Rose do grzecznych nie należy, ale winię w tym jej rodziców, którzy w ogóle nie zwracają na nią uwagi..... Ale za to w internacie będzie miała święty spokój..... No i to tak gdzie mieszka Liam, więc zapowiada się fajowsko :D Czekam na rozdział z wielką niecierpliwością <3
OdpowiedzUsuń:-*
UsuńWidzę, że wielka zmiana :D Poprzednie ff o grzecznej, wręcz nieskazitelnej Dominice, która dąży do spełnienia swojego marzenia, a tu z kolei totalne przeciwieństwo. Dziewczyna be celów na przyszłość, otoczona jednym i tym samym amokiem; depresją. Kurczę, ale żem interpretację zrobiła :D Ale jest mega i czuję, że to ff też będzie zajebiste! Buziaki :*****
OdpowiedzUsuńMam nadzieję, że takie będzie :-*
UsuńAle boski prolog! :*** Już nie mogę doczekać się poczynań Rose w internacie..... :D
OdpowiedzUsuńBędzie się działo :D
UsuńAle zajebiście się zaczyna... :D Chciałabym się rozpisać, ale może innym razem, bo teraz nie ma mnie w domu. Jak każdy pragnę rozdziału pierwszego... <3
OdpowiedzUsuń<3
UsuńJak miło... Chwila przerwy na przeczytanie prologu i jest zajefajny!!! Będzie ostro! Rose będzie nieźle szaleć :D Czekam na chapter 1 <3
OdpowiedzUsuńDziękuję <3
UsuńPrzepraszam, że ja taka spóźniona jestem, ale ja nie mam pojęcia jak to się stało, że mam tyle zaległości. Boże już jestem fanką tej dziewczyny! Uwielbiam jak kobieta nie jest taką ciotą tylko ma porządny charakterek.
OdpowiedzUsuńCzekam na pierwszy rozdział i życzę dużo weny.
Pozdrawiam.
www.secret-harrystyles.blogspot.com
Dziękuję kochana :***
Usuń