wtorek, 26 maja 2015

Rozdział 3

        Cudowna sobota i mniej cudowne angielskie popołudnie.... Czy tu musi padać 24h?! No dobra, ale w sumie się wyspałam i wstałam o normalnej porze co w moim słowniku oznacza godzinę 13. Rozejrzałam się po pokoju, ziewnęłam i spojrzałam na Poppy, siedzącą na swoim łóżku naprzeciwko mnie.
- Co tu tak pusto? - Zapytałam.
- Dziewczyny wróciły do swoich domów.
- Słucham?!
- No bo madame uznała, że nie potrzebne są już w tej szkole, bo są na tyle dobrze wychowane, że mogą wracać do domu.
- Na początku roku szkolnego?!
- Dyrektorka to lisica..... Jej wolno wszystko, nawet jeśli uczniowie i cała szkoła protestuje...
- A to suka!
- I tu się o dziwo z tobą zgadzam!
- Ale teraz zostałyśmy tylko we dwie. Będzie ciężko się ogarnąć, ale damy radę! - Powiedziałam wkurzona.
- A tak zmieniając temat, to idziemy razem na bal?
- Bal, bal, bal..... To niegłupi pomysł! Będzie okazja odegrać się na Amandzie, a przy okazji..... poderwę syna dyrektorki i wylecę ze szkoły! Zapowiada się całkiem nieźle!
- Cóż za entuzjazm, ale jak ty się cieszysz to i ja się cieszę!
- Oki. To ja idę się ubrać i zjemy coś na mieście.
- A po co chcesz iść na miasto? - Zapytała Poppy.
- Jak to po co?! A strój na bal?
- Ale to ma być bal, o tematyce nowożytnej Anglii i stroje nasze mają wyglądać jak za tamtych czasów. Jednym słowem mówiąc, to to jest bal przebierańców.
- Ciebie chyba pogrzało, że wskoczę w jakąś śmierdzącą kieckę z wypożyczalni strojów i to w dodatku na bal przebierańców!
- Ale inaczej madame będzie zła.
- A uczył cię ktoś kiedyś takich dwóch zdań: Miej to w dupie i Wrzuć na luz?
- Ale ty...
- Ja wszystko doskonale rozumiem, ale najpierw zanim pojedziemy do miasta mam plan na fajną akcję...

***

       Ubrana i gotowa do wyjścia złapałam Poppy za rękę i pociągnęłam za sobą na dziedziniec przed głównym budynkiem.
- Co ty chcesz zrobić? - Zapytała blondynka półszeptem.
- Patrz co mam.
- Płyta CD?
- Tak. Widzisz ten samochód? - Zapytałam.
- Samochód woźnej.
- No właśnie i w dodatku kabriolet.
- Ty chcesz...
- Mhm. Nawet mam kluczyki, żeby nie włączył się alarm.
- Szalona jesteś, ale co mi tam... W końcu raz się żyje!
- Takie podejście to ja lubię!
Wkradłyśmy się obie do samochodu Cerbera, wsadziłyśmy płytę i odkręciłyśmy jeden malutki guzik, od którego wszystko zależy i szybko pobiegłam odstawić kluczyki na miejsce. Wyszłam na dwór, a Poppy stała i śmiała się z tego co zaraz nastąpi, gdy nagle usłyszałyśmy brzęczenie silnika.
- Na dół! Szybko! - Krzyknęłam i wczołgałyśmy się pod samochód czarnej damy.
          Samochód, który wjechał na dziedziniec zaparkował koło pojazdu, pod którym byłyśmy ukryte. Usłyszałam brzęk uderzających o kamyczki kluczyków od samochodu i za chwilę zobaczyłam dłonie i głowę Liama, który schylał się po przedmiot leżący na ziemi. Kiedy zobaczył nas, zrobił minę w stylu "WTF" i już miał coś powiedzieć kiedy automatycznie obie na raz przytkałyśmy palec do ust, nakazując, że ma być cicho.
- O, dzień dobry pani Wilkinson! - Krzyknął Liam do właśnie wychodzącej z boku pałacu woźnej.
         Poppy wykorzystała ten fakt i wydała z siebie odgłosy pierdzenia, na co czarna mamba skarciła wzrokiem syna dyrektorki, a ja ze śmiechu ukryłam twarz w dłoniach.
- Nie ładnie tak chłopcze!
- Przepraszam panią, no bo to... ten.. tamtego.... Fasolę jadłem.
Woźna poszła po coś do schowka, Liam poszedł do matki, a my wykorzystałyśmy sytuację i wyszłyśmy z samochodu.
- Chodźmy się przebrać. - Powiedziałam, bo od mokrej ziemi wyglądałyśmy jak moczone w gównie...

***

          Stałyśmy sobie na przystanku. Nawet zaczęło się przejaśniać co było dla mnie normalnie jak prezent pod choinkę w Boże Narodzenie. Ale mniejsza z tym. Tylko wkurwiające jest to, że jestem w żółtym sweterku z psią mordą..... W życiu bym się tak nie ubrała.... Ale oczywiście nie wpakował mnie w to nikt inny jak tylko ta obesrana po pachy Amanda!
- Rose! Chodź! - Krzyknęła za mną Poppy, kiedy weszła do autobusu.
- Czekaj! Muszę znaleźć mój środek dezynfekujący!
- Rrrrrroooooosssssseeeeee! 
          Podniosłam wzrok i ujrzałam ruszający autobus. Szybko rzuciłam się w pościg za nim i ledwo co, ale ostatkiem sił udało mi się do niego wskoczyć. Ja nie wiem, ale ten kierowca albo był ślepy, albo nie posiadał lusterek!
- Słyszycie tą melodię? - Zapytała jedna z dziewczyn.
I wtedy wszystkie odwróciłyśmy się w jedną stronę, by już za chwilę móc cieszyć się widokiem pani woźnej z popsutym dachem i piosenkami Black Sabbath na całą możliwą głośność w samochodzie. Ten widok i nasz śmiech..... Boże, to trzeba było zobaczyć na żywo!

CHWILĘ PÓŹNIEJ

         Dojechałyśmy na miejsce i znów zaczęło lać -_- Kto wymyślił tutaj tak popieprzoną pogodę ja się pytam?! Kto?! No dobra, ale pomijając ten cały deszcz to doszłyśmy do jakiejś kawiarenki, pubu. Nawet nie wiem jak to nazwać i kiedy zobaczyłam co oferują do zjedzenia to myślałam, że się porzygam. Chleb z frytkami, kanapka z chipsami..... Jak oni to jedzą?! I że się jeszcze wrzodów żołądka nie nabawili, czy czegoś tam innego.....
- To zamawiasz coś? 
- Wiesz Poppy, chyba skuszę się na ciasto czekoladowe. - Powiedziałam. - W końcu musi być zjadliwe. - Dodałam pod nosem.
- Co mówiłaś?
- A nic, nic.
          Kelner przyjął zamówienie i za momencik przyniósł mi kawałek ciasta z herbatą. Na oko ciasto wyglądało ładnie, pachniało nawet przyzwoicie, ale po jednym kęsie poleciałam do toalety no i...... wiecie sami co było...... Przemyłam twarz zimną wodą, wytarłam ją ręcznikiem papierowym zapłaciłam i szybko wyszłam z tego miejsca.
- Coś ty tak wyleciała jak poparzona? - Zapytała Poppy.
- Nie ważne..... Pewne jest, że więcej tam nie wracam. A teraz bez zbędnych pytań udajmy się do sklepu z normalną, zaznaczam normalną odzieżą.
         - To tylko tyle? - Zapytałam wchodząc do sklepu, a właściwe secondhandu. 
- Nom. Kupujemy tutaj ciuchy, bo pieniądze idą na cele charytatywne.
- Mój Boże.... Żeby dziewczyna nie mogła się normalnie ubrać. No ale nic, jeśli mamy tylko to do wyboru..... No i przy okazji kupimy z 2 kg proszku do prania, bo ja nie mam zamiaru chodzić w śmierdzących ciuchach po kimś innym.
- Wyluzuj! Czarna mamba wypierze.
- I kto to mówi.....
          Kolejne dwie godziny minęły nam na mierzeniu i łączeniu różnych zestawów kolorystycznych. Kiedy w końcu udało nam się "w miarę" coś wybrać to zapłaciłyśmy i usiadłyśmy na ławce na dworze.
- Jak impreza to i jakieś procenty by się przydały.
- Piłaś już?! 
- A ty nie Poppy?!
- Nie.
- No to pora spróbować! - Krzyknęłam rozweselona na maksa.
- Ale nie sprzedadzą nam alkoholu.
- Nie martw się. Ja już o to zadbam, że nam sprzedadzą, ale musisz mi w tym pomóc.
- Jak?
- Normalnie. Po prostu jak wejdziemy do sklepu, to od samego progu musimy udawać dorosłe i najlepiej mężatki.
- Nie widzi mi się ten pomysł....
- Nie marudź tylko chodź!
        Przekroczyłyśmy próg sklepu i od razu zaczęłyśmy odgrywać naszą scenkę....
- Jak tam twoje dzieci? - Zapytała przerażona blondyna.
- A bardzo dobrze, uczą się lepiej, niż ja w ich wieku. A co tam u twojego męża? - Spytam, przemierzając półki z winem.
- Nawet w miarę mu idzie. Znalazł sobie nową pracę i ma nawet szansę wskoczyć na miejsce starego kierownika.
- O to trzeba świętować! - Powiedziałam z entuzjazmem i sięgnęłam po słodkie, deserowe Porto i razem z Poppy udałam się do kasy.
- O jajka czekoladowe! - Krzyknęła Poppy i drapnęła dwa.....

PODSUMOWANIE

            Dzień mogę zapisać do prawie udanych.  No właśnie "prawie", bo gdyby pomijając Amandę i ten niewypał w sklepie, to byłoby nawet całkiem przyzwoicie....
            Jak doszło do tego, że miałam na sobie ten obleśny sweterek? No cóż.... Otóż kiedy dzisiaj w korytarzu na dole były zapisy na jutrzejszy bal, to oczywiste, że poszłam się zapisać. Ze mną była Poppy, a za nami ta psycholka..... Kiedy zobaczyła mój strój i trend w jakim chodzi się teraz w Stanach to normalnie wgięło ją w podłogę. Zaczęła coś pieprzyć o manierach wyrażanych strojem i o tym, że wyglądam jak ladacznica na tle całej, porządnej szkoły i ble ble ble..... Więc wpadła na pomysł, że poleci do "cudownej" dyrektorki i naskarży na mnie. Ta zgodziła się z zarzutami Amandy i wręczyła mi ten ohydny sweter i zakazała ściągać. Sprzeciwiłam się, ale powiedziała, że jak ściągnę to nie przyjdę na bal..... i tu mnie miała, bo na bal musiałam pójść! 
         A jeśli chodzi o sprawę drugorzędną, tą ze sklepem, to gdyby nie to, że Poppy zachciało się jajek czekoladowych to wino byłoby nasze! Następnym razem, na pewno je kupimy!
        O fuck! Alarm przeciw pożarowy! Spadam! Zabieram zeszyt i lecę......
       Okey. Już po wszystkim. Stoimy na dworze i dyrektorka właśnie poinformowała nas, że to tylko ćwiczenia i każe rozejść się do pokoi. Wybrałam inną drogę. Po drabince i rynnie, która zaprowadziła mnie do czyjejś łazienki.....
- Kto tam jest? - Usłyszałam męski, silny głos za kotarą wanny.
- Collins, Rose Collins. 
- Collins..... Czy czasem nie ma ćwiczeń przeciwpożarowych?
- Skończyły się.
- To idź do pokoju, zanim ktoś cię tu nakryje. 
- Bardzo przepraszam pana, ale nie wiedziałam, że tu trafię.
- Dobra, dobra Collins... Idź już do pokoju.
- A......
- Prawo, lewo, schody i prosto.
- Dobrze. Dziękuję i jeszcze raz przepraszam. 
         My God! Wlazłam do czyjegoś kibla.... Mam nadzieję, że to nie był pan od francuskiego... Jakby jego żona mnie przyłapała, to chyba miałabym przerąbane na w-fie do końca mojego pobytu tutaj.
Dobra, na dzisiaj koniec wrażeń....

24 komentarze:

  1. Cóż. ..co na pewno można powiedzieć to to, że przy twoim opowiadaniu mogę się uśmiac do łez. ..tak już kolejny raz wyję jak głupia ze śmiechu
    Akcja z samochodem wygrała, i jeszcze ta ich rozmowa w sklepie xd
    chleb z frytkami? ?? Gdzie tak jedzą? :P
    Pieprzona Amanda -,-
    Jestem mega ciekawa sytuacji z Liamem ;)) tak wiem jeszcze poczekam
    zajebisty rozdział jak zawsze <3
    Życzę dużo weny i czekam na kolejny ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tym komentarzem sprawiłaś, że szczerzę się do telefonu jak jakiś debil..... :D Dziękuję, bo jest cudowny, a weny nigdy nie za dużo :-*

      Usuń
  2. Czytając ten rozdział padłam ze śmiechu..Akcja ze samochodem rozwala system!!! A te jajka czekoladowe...:D Sama bym tak krzykneła:)
    P.S. To teraz wiesz, że ze mną będzie, jak z Poppy i nie uda nam się kupić % xd haha

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z Rose?! Coś ty... One wcześniej, czy później (a w szczególności Rose) dopną swego :D

      Usuń
  3. Ha ha kara czy ten w kiblu to nie louis albo liam ha ha te akcje super the best forever / Veroni mineral

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie powiem kto był w kiblu :D Sami się musicie domyśleć :D

      Usuń
  4. Jezu, co za akcje!
    Ta z samochodem zajebista!
    No sklep niewypal ,ake następnym razem się uda:)
    Czyżby trafiła na Liama? A może to Louis??
    Heheh
    Czekam na nexta

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem mega szczęśliwa, że ci się podobało <3

      Usuń
  5. Nie było cię tak długo, ale warto było czekać, bo rozdział jest wyśmienity!!!! ^^ Ta babka i ta płyta w samochodzie było najlepsze! Ryłam jak debil ze śmiechu, aż się poryczałam :D Jak ty coś wymyślisz, to rozwala system :D a co do kibla, boże co za komiczna sytuacja... :D Ale wydaje mi się, że był to Liam... :D Weny ślę i do następnego <3 :-*

    OdpowiedzUsuń
  6. No to miałam chwilowo przerąbane, bo czytałam twój rozdział na godzinie wychowawczej, tak że pani nie widziała i jak rypłam śmiechem to cała klasa "WTF" :D, a pani foch, że nie słucham jej wykładu na temat wartości rodzinnych... :D Tylko szkoda, że tak smędzi.... Kobitko moja kochana, rozdział jest the Best :-* Wcześniej Ludwik i żaba, a teraz Black Sabbath i woźna w samochodzie.... :D It was very very crazy! :D I want next ♡ ♡ ♡ :-* ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na lekcji... :D Maj Gasz... :D Szkoda, że cię nie widziałam :D

      Usuń
  7. No nie wierzę ! akcja z samochodem i Liamem, który zjadł fasolę ,po prostu przekomiczna , a co do sprawy w łazience to też podejrzewam , że to ten nasz przystojniaczek Liam :D
    Czekam na next :* :*

    OdpowiedzUsuń
  8. Cudowny!!! ♥♥♥ Jak ty to robisz, że jak coś napiszesz to jest po prostu genialne i można zdychać ze śmiechu? :* Ja ci zazdroszczę tego talentu, bo nie każdy jest humanistą i potrafi cokolwiek sklecić, tak aby miało to sens, a tobie to najwyraźniej wychodzi i to bardzo zajebiście!!! :-} Cerber wymiata i to ich wymyślone pierdzenie :D Czekam na nexcik i weny :*** ☆☆☆ ♡

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak ja to robię? Nie wiem.... :D Muszę przez kilka dni oderwać się od rzeczywistości i w tedy wychodzi takie coś :D dziękuję :-*

      Usuń
  9. BOŻE kocham A ten sweterek i wspinaczka do czyjegoś kibla :) rozwaliły mnie :P po prostu leje hahahahah :* Czekam na następny cudowny rozdział <3 i życzę Ci weny kochana :) bo się doczekać nie mogę /dos

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tak myślałam, że kibel ci się spodoba.... :D dzięki za wenę, bo ona jest jak najhardziej wskazana <3 <3 <3

      Usuń
  10. Boski rozdzialik :-* Nie będę się rozpisywać, bo wszystko co chciałam napisać jest w komentarzach wyżej, więc życzę ci tylko całej masy weny. <3 Buziaki kochana ^^ :-* <3

    OdpowiedzUsuń
  11. Kobieto! To jest zajebiste! Przepraszam, że tak długo mnie nie było, ale miałam małą przygodę w domu i niestety nie mogłam wcześniej skomentować, ale już jestem i po prostu nie mogę przestać się śmiać :D Jak ty coś wymyślisz..... :* A Rose innej drogi powrotnej znaleźć oczywiście nie mogła.... i włazła do czyjegoś kibla :D Chyba do Liama..... :D Weny i czekam na next :**** <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie masz za co przepraszać :* Cieszę się, że już jesteś i dodałaś koma <3

      Usuń
  12. No to tak..... Zdjęcia opisujące bohaterów są idealne, a Jennerka idealnie nadaje się na Rose ^^ A co do tego rozdziału, to jest idealny, już nie mogę się doczekać, aż w końcu coś wyjdzie z Liamem.... A może to się już zaczęło, bo może to był jego kibel.... :D OMG! Szkoda, że kotara od wanny nie była odsłonięta.... Dobra, bo wybiegam w przyszłość... ** czekam na next i weny :* :* :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha :D Pewnie dużo osób chciałoby, aby kotary najlepiej nie było.... ^^

      Usuń