niedziela, 21 czerwca 2015

Rozdział 7

       Wstałam, o ile to w ogóle można nazwać wstaniem.... No chyba, że takie o wstanie z łóżka, bo jeśli chodzi o noc to kompletnie się nie wyspałam. Cały czas zastanawiałam się co ja mam powiedzieć madame Charlotte o tym co się wydarzyło wczoraj w nocy. Chociaż jednego byłam pewna..... Jeśli powiem prawdę to wylecę z tej szkoły bez skinienia ręką. Jeszcze 3 tygodnie do tyłu twierdziłam, że nigdy nie polubię tych ludzi, że moim marzeniem jest z tego miejsca uciec. A teraz? Teraz to chyba się popłaczę, bo poznałam tak wspaniałych ludzi i wszystko nagle musi runąć jak jakiś mur, który został kiepsko zbudowany. 
       Zeszłam na dół, do kuchni w ciuchach, które miałam na sobie wczoraj, bo niestety przeze mnie wszystkie osoby z akademika straciły swoje ciuchy. Byłam tak zestresowana dzisiejszym dniem, że w ogóle nie zauważyłam godziny 6:00 rano na zegarku i tego, że wszędzie jest ciemno i wszyscy jeszcze śpią. Zaczęłam się tłuc naczyniami w szafce, kompletnie zapominając, że nie jest to mój dom i najpierw powinnam spytać się, czy mogę cokolwiek brać z szafek.
- Co ty najlepszego robisz? - Zapytał zaspany Lou, wchodząc w samych slipkach do kuchni.
- Kawę. Chcesz?
- Chwila, chwila..... - Podszedł do mnie i złapał za dłoń. - Co ty masz takie zimne ręce i czemu ty o (zerknął na zegarek) 15 po 6 robisz kawę, pomijając już ten fakt, ze nie jesteś w swoim domu. 
        Zatrzymałam się na chwilę, zawiesiłam się i wpatrywałam się w blat z marmuru, na którym było kilka rozsypanych ziaren kawy, po czym popatrzyłam się na stojącego nade mną 10 centymetrów wyżej Louisa. 
- Dlaczego masz tak spuchniętą twarz? - Zapytał, a oczy z jednogroszówek zrobiły mu się duże jak pięciozłotówki. 
        Przyznaję się: tak, płakałam. A wy byście na moim miejscu nie płakali?
- Nie, to nic. - Odpowiedziałam i jakby nigdy nic zaczęłam wycierać blat kuchenny, tym samym wyrywając moją dłoń z jego dłoni..
- Rose?!
- Powiedziałam, że to nic.
- Jak chcesz....
         Usiadł przy stole kuchennym, po czym stwierdził, że jednak mam mu zrobić tą kawę. Zrobiłam i pozwoliłam przysiąść się do niego. Kompletnie olałam to, że siedział obok mnie prawie nagi, na co pewnie większość dziewczyn śliniłaby się, ale ja niestety nie miałam na to nastroju. Przez chwilę był moment, że chciałam mu powiedź, że to moja wina, ale przecież nie mogłam. Jak go w ogóle nie znałam i jakby to wyglądało, gdybym nagle zaczęła mu się żalić, jak starej, dobrej kumpeli? 
        Nasza rozmowa w ogóle się nie kleiła. Była o wszystkim i o niczym. Parę minut po 7 wstała cała reszta, zjedli śniadanie i pojechaliśmy prosto do szkoły na krótki apel, w którym pani dyrektor o wszystkim poinformowała i powiedziała o konsekwencjach tego czynu i w rezultacie dała nam czas do wieczora i przy okazji odpuściła nam wszystkie zajęcia, jakie mieliśmy w planie.
- To co, idziemy na zakupy? - Zapytała Poppy.
- To ja was zostawiam. - Odparł Liam i poszedł do gabinetu swojej mamy.
- Nie mam nastroju na zakupy.
- Przestań. Nie mamy w ogóle ciuchów.
        Co jak co, ale blondyna miała rację. Nie miałyśmy nic. 
- Okej. A mogę twój telefon?
- Nie masz swojego?
- Z tego co pamiętam to jest on uwięziony w sejfie u madame,a mi wybacz, ale nie chce się wracać.
- No dobra, trzymaj.
         Wzięłam telefon od Poppy i zadzwoniłam do moich rodziców. Oczywiście jak zwykle dialog był powierzchowny, ale poprosiłam ich o przesłanie pieniędzy, było kilka wątów, ale po krótkich negocjacjach udało mi się wyciągnąć od nich kilka tysiaków......

***

         Byłyśmy już po zakupach i siedziałyśmy w jakiejś knajpce. Wszystko postawiłam ja. Nie powiem, że nie, ale odrobinę poprawił mi się humor, ale kiedy przypomniałam sobie, o tym co mnie czeka, mój wyraz twarzy wrócił do tego z rana. 
- Co ci, Rose?
- Muszę ci coś powiedzieć.
Blondyna wytrzeszczyła oczy, bo nie wiedziała o co mi chodzi, jeszcze nigdy nie mówiłam tak poważnym głosem.
- Rose..... Bo się zaczynam bać, o co chodzi?
Serce zaczęło walić mi tak mocno, że miałam wrażenie, że słyszą je wszyscy dookoła....
- To ja podpaliłam akademik...
Poppy jak to usłyszała, to bułką, którą miała w buzi o mało co się nie zakrztusiła.
- Co ty gadasz?! Przecież to niemożliwe!
- Możliwe.....
- Ale do cholery, jak?! 
- To było niechcący. Po prostu, bawiłam się zapalniczką i nie zauważyłam, kiedy firanka zaczęła się palić. Złapałam za pierwszą, lepszą ścierkę i zaczęłam gasić pożar. Myślałam, że ugasiłam..... Jednak nie - Dodałam ściszonym głosem.
- Boże, Rose..... Coś ty najlepszego zrobiła?! 
- ..............
- Ale wiesz co?
- Nie wiem nic, Poppy.
- Mimo wszystko nie jestem na ciebie zła. - Powiedziała przyjaźnie blondynka z burzą loków i uśmiechnęła się do mnie. - Nie mam sumienia być na ciebie zła, bo mimo wszystko, ale to ty mnie uratowałaś i wyjaśniła się też sprawa z emailem i tak na prawdę nie wszystko co wygląda groźnie, musi takie być.
- Oh, Poppy! - Powiedziałam radośnie i rzuciłam się jej na szyję.
- Dobra, a teraz chodź, wracamy, bo jeszcze Amanda coś wymyśli i będzie gorzej jak jest.
- Tak....
- A powiedz mi, powiesz o tym mamie Liama, czy czekasz, aż sami dojdą kto to podpalił?
- Powiem, muszę powiedzieć.....
- I słusznie. Lepiej mieć to za sobą. Zresztą jak powiesz dzisiaj, to może załapiesz się na mniejsze konsekwencje tego wszystkiego.
- Pewnie masz rację.... 

***

           Dojechałyśmy autobusem pod prawie samą szkołę. Poppy została pod dębem z naszymi zakupami, a ja udałam się do madame. Weszłam do wielkiego korytarza, a tam swoim uśmiechem przywitał mnie boski Louis, ubrany na sportowo - elegancko.
- Hej Rose! Widzę, że humorek poprawiony.
- Tak, tak Loui, ale pewnie zaraz będę miała zesrany humorek, więc lepiej trzymaj za mnie kciuki, żebym wyszła cała i zdrowa.
- To nawet nie pytam co zrobiłaś, a tak w ogóle to widziałaś gdzieś Liama?
- Nie, nie widziałam, ale mam wielką nadzieję, że go zaraz znajdę.
- Może poszukamy go razem?
- Nie, lepiej nie.... Muszę z nim porozmawiać bez świadków.
- Okej, rozumiem.
             Długo nie musiałam szukać, bo kiedy zostawiłam Louisa i zmierzałam ku drzwiom od gabinetu madame, nagle ni stąd ni zowąd wyskoczył mi Liam jak Filip z konopi.
- Rose, musimy porozmawiać. - Rzekł tak surowym głosem, jakby do niego należałoby zadanie dania mi ostatecznego rozgrzeszenia.....
Złapał mnie za mankiet i pociągnął za sobą do takiego jakby wgłębienia w ścianie i wyciągnął z kieszeni zapalniczkę z napisem "I LOVE USA".....
- Znaleziono to na miejscu zdarzenia i chyba nie muszę ci mówić do kogo to należy!
- Wiem, tak do mnie, ale to był wypadek! Ja nie chciałam tego zrobić! Myślisz, że teraz, kiedy jesteśmy razem, a w Poppy odnalazłam przyjaciółkę, to myślisz, że chciałam, aby tak wyszło?! Jestem jaka jestem i coś z ludzkich cech charakteru też posiadam!
- Wierzę ci, Rose, wierzę i pomogę ci na tyle ile będę mógł. - Rzekł już bez nerwów i w "miarę" spokojnym głosem, po czym przytulił mnie do siebie i pocałował w czoło.
- Idę Liam. Muszę powiedzieć to twojej mamie. - Powiedziałam i z ciężkim sercem opuściłam jego bezpieczne ramiona....
          Przed drzwiami gabinetu, wzięłam głęboki wdech i zapukałam. Usłyszałam jak zwykle "proszę" i weszłam do środka. Cóż muszę przyznać, że rozmowa do najprzyjemniejszych nie należała, ale cóż, kłamać nie mogłam, co zresztą tylko pogorszyłoby moją dotychczasową reputację. Od słowa do słowa i miny pani dyrektor, wiedziałam, że to koniec mojej kariery w tej szkole. Chociaż szczęście w nieszczęściu, że Liam i Poppy nie odwrócili się ode mnie, na razie się nie odwrócili, ale co będzie potem? 
- Jesteś teraz wolna, ale za 3 godziny zwołujemy sąd najwyższy, który zdecyduje nad twoim losem....

CDN

---------------------------------------------------------------------------------------------------------------
---------------------------

Hejka, a w zasadzie dobry wieczór! :-D Jak widzicie rozdział CDN..... Wybaczcie, ale zaczęłam pisać go późno, bo u mnie w domu remont i prawie cały dzień latałam z pędzlem i farbą i mówiąc krótko, padam na zbity pysk. Myślałam, że uda mi się skończyć pisać rozdział, ale oczy mam jak Lou na początku rozdziału - jak jednogroszówki :-D No nic, ja spadam spać i mam nadzieję, że połowa rozdziału się Wam spodoba. Dobranoc :*            
 

18 komentarzy:

  1. Rozdział zajebisty *-* Jejku, oby wyrok nie był taki zły...Normalnie super, że Liam i Poppy jej samej nie zostawili;* Czekam na nexta!

    read-all-aboutit.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Jej
    Oby nie było tak źle!
    Świetny rozdział i czekam na kolejny

    OdpowiedzUsuń
  3. Przecież to jasne, że jej nie wywalą xD
    wiedziałam że Poppy I Liam wybacza Rose chociaż nawet nie mają czego :))
    Louis w slipkach >>> to musiał być piękny widok :P
    Rozdział jest boski ♥ aczkolwiek zadam więcej momentów Rose→Liam
    ale i tak cię kocham <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spokojnie kochana... Momenty będą, tylko wszystko w swoim czasie... ^^

      Usuń
  4. Cieszę się że Liam mimo wszystko jej nie zostawił, podobnie jak Poppy, mam też nadzieję, że jej nie wyrzucą i nie będzie miała jakiejś ogromnej kary, w końcu to był tylko wypadek ! :'(
    czekam nn :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystko wyjaśni się w drugiej połowie rozdziału ^_~

      Usuń
  5. Super!!! Nie będę się rozpisywać, bo to polowa rozdziału, więc czekam na drugą połowę i weny <3

    OdpowiedzUsuń
  6. Trafiłam na twojego bloga przez czysty przypadek i powiem szczerze, że bardzo mi się spodobał, mimo że już trochę ff się naczytałam ^^ Cofnęłam się do prologu i bardzo zaintrygowała mnie cała ta historia. Czytałam komy pod kilkoma rozdziałami i wszyscy w szoku, że zrezygnowałaś z promowania grzecznego wizerunku jaki miała poprzednia bohaterka wcześniejszego opowiadania. :) Osobiście bardzo mi się podobają wszystkie rozdziały i ten jest superowy tylko szkoda, że w połowie. Mam nadzieję, że Rose nie zostanie srogo ukarana, a już tym bardziej wyrzucona.... :( Czekam na kolejną część, a ja zabieram się do czytania tamtego ff. Pozdrawiam <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że ci się spodobała moja twórczość ^^

      Usuń
  7. Podpisuję się pod Little Dark Angel. Potrzeba więcej wątków Rose i Liama. Tak, wiem, że w swoim czasie, ale ja nie mogę się doczekać! ^^
    A co do rozdziału to jak zwykle super i tak jak wszyscy mam nadzieję, że Rose nie poniesie z tego tytułu wielkich konsekwencji.... Czekam na ciąg dalszy <3 :-*

    OdpowiedzUsuń
  8. W końcu nie jestem ostatnia! :D
    I mega mi się podoba i mam wielki niedosyt i powinnaś dostać, bo jak mogłaś skończyć w takim momencie, ja się pytam?!
    Większy komentarz napiszę po drugiej części, ale na chwilę obecną, dobrze, że Rose ma wsparcie Poppy i Liama... <3
    Ja cię proszę o szybką, drugą część :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Świetna pierwsza część! :*
    Tak jak każdy czekam na drugą!
    Mam tylko nadzieję, że Rose nie wyleci ze szkoły, bo to by było straszne....
    Weny i pisz szybko kolejną część :* :* :*

    OdpowiedzUsuń