- Harry, jak daleko mamy do Gemmy? - Zapytałam
-
Niecałe 100 km. Za 40 minut powinniśmy być już na miejscu. Ale najpierw
jedziemy na policję, by powiedzieć im o całym zajściu. Nie możemy jechać
sami, bo nie wiemy czy Karol nie jest uzbrojony.
- Tak, tak
zgadzam się z tobą w 100 %. Tak się boję. To jest jakiś psychopata! Jak
można zwiać z więzienia i wyżynać dalej ludzkość po kolei?! Jaki on ma w
tym cel? Co on chce przez to osiągnąć?
- Nie wiem Doma, nie
wiem........ Już niedługo, jeszcze trochę i wszystko się skończy. Musi
się skończyć. Powiedz mi, czy to jest sprawiedliwe by na przestrzeni
jednego roku, na człowieka spadło tyle nieszczęść? To jest nienormalne!
Boże, co ja takiego zrobiłem?! Przecież nikogo nie zabiłem, chociaż
teraz jestem tak wkurzony i roztrzęsiony, ze gdybym spotkał Karola, nie
zostawiłbym na nim suchej nitki! Mógłby zginąć jak szczur w męczarniach!
-
Nie mów tak! Wiem, że go nie nienawidzisz, zresztą ja też, ale wiesz
doskonale, że nikomu się śmierci nie życzy nawet najgorszemu wrogowi!
- Co ty nie powiesz?! - Zapytał pełen irytacji.
- Kiedyś to wszystko wróci do ciebie z nawiązką, ale w dobrym tego słowa znaczeniu.
- Taaa.... - Odburknął.
- Harry, jak mi nie wierzysz to powiem ci na przykładzie. Kiedyś, kiedy byłam młodsza, chodziłam do podstawówki, miałam sąsiadkę - moją koleżankę, która nienawidziła mnie bardziej niż Aśka. Dręczyła mnie, kopała, szczypała, a to tylko dlatego, że w nauce zawsze byłam number 1. Jakiekolwiek konkursy, czy cokolwiek innego zawsze byłam najlepsza. Nigdy się tym nie chwaliłam, ani nie szczyciłam. Po prostu taka byłam. Zawdzięczałam to wszystko dennemu siedzeniu w książkach i encyklopediach. Pewnego dnia nie wytrzymałam jej traktowania i powiedziałam o wszystkim mamie. Ona twierdziła, że to nie prawda, że dziewczyny wcale takie nie są. Twierdziła tak, bo przy niej zachowywały się zupełnie inaczej. Bolało mnie to, że mama nie chciała w to uwierzyć. Przełom nastąpił kiedy do domu wróciłam cała posiniaczona i zapłakana. Wtedy uwierzyła w to co jej mówiłam, ale i tak nie poszła porozmawiać z mamami tych koleżanek, tylko poszła do pedagoga szkolnego i wtedy zaczęło się piekło. Nasze mamy zaczęły się kłócić, aż się znienawidziły i mamy moich koleżanek zaczęły rozpuszczać po mieście plotki na nasz temat, że my takie i owakie. Bolało mnie to, bo ja nic im nie zrobiłam. Minęło już prawie 15 lat od tamtego czasu i dalej ze sobą nie gadamy. Nie mam pojęcia co się stało z dziewczynami, ale wiem, że jednej z nich narodził się brat, który był nie mową.
- No dobrze, ale co ma jej brat do tego wszystkiego?
- A to, że chodziły i rozpuszczały niefajne ploty związane w roli głównej z nami i w końcu one za to oberwały.
- Nie rozumiem.
- Harry, obgadywały nas i jedna z nich za to została ukarana dzieckiem niemową.
- Aaaaaaaaa. No fakt, może rzeczywiście nie warto szukać zemsty?
- Nie warto.
***
- Harry? - Zapytał policjant Puckhet.
- Yes.
- Oh my God! Hi! How are you today?
- Nie za dobrze. Zaraz ci powiem co i jak i w czym musisz mi pomóc, ale najpierw poznaj moją narzeczoną Dominikę.
- Nice to meet you Dominika.
- Mi też jest bardzo miło panie Puckhet.
- Przestań, żaden pan Puckhet, tylko James. - Powiedział i uśmiechnął się do mnie.
- No Harry, ty to zawsze miałeś oko! Ale teraz przejdźmy do rzeczy. W czym mam ci pomóc?
- Nie będę owijał w bawełnę. Na pewno słyszałeś o tym dupku Korolu von Hamburgu.
- No ba! Z tego co wiem to siedzie w więzieniu, a było o nim bardzo głośno.......
- Właśnie w tym problem, że nie siedzie w więzieniu, tylko z niego zwiał i teraz jest pod akademikiem Gemmy i chce ją zabić. Zgłaszaliśmy ten problem w Polsce, ale nas olali, dlatego wy musicie nam pomóc, a tego szaleńca wsadzić do więzienia.
- Rozumiem. Nie ma sprawy Harry. Już dzwonie do kogo trzeba, załatwiam oddział i jedziemy do....
- Oxfordu przy Wellington Square. - Powiedział Harold.
***
- Jedźmy do Aśki, może się czegoś ciekawego od niej w końcu dowiemy. - Powiedział Lou do Liama.
- Tak, to dobry pomysł.
- Mogę jechać z wami? Wstąpiłbym do Honoraty.
- Nie ma sprawy. A ty Zayn jedziesz z nami czy zostajesz w domu? - Zapytał Liam.
- Zostaję, niby poco mam jechać?
- Ok, jak chcesz. To my spadamy! Do później!
***
- Aśka, ty płaczesz? - Zapytał Lou.
- Nie, ja tylko......., nie ważne.
- Ważne, powiedz.
- Nie, to na prawdę nic takiego. Jest dobrze.
- No dobra, niech ci będzie.
- Powiesz nam co się wydarzyło? - Wtrącił się Liam.
Joanna wzięła głęboki o oddech i zaczęła opowiadać:
- Dowiedziałam się, że Karol uciekł z więzienia. Wystraszyłam się, bo wiedziałam, że będzie próbował mnie namierzyć i zabić za to, że przed "zabiciem" matki Dominiki nie zgadzałam się z nim. Chciałam to wszystko zakończyć, lecz z marnym skutkiem......... Pewnego dnia szłam przez park. Niby nic takiego, bo ja nie byłam jedyną osobą przechodząc przez park w dodatku w centrum Warszawy. Było ciemno. Nie rozglądałam się wokół siebie, ani nie spoglądałam w tył. Bałam się, że ujrzę coś czego nie chcę zobaczyć i to był błąd. W jednej chwili poczułam ostry ból, przeszywający moją klatkę piersiową, a następnie paraliżujący mnie od wewnątrz. Uklękłam, zaczęłam się miotać i wydawać dziwne dźwięki. Tak mnie bolało. Nikt nie raczył przyjść i mi pomóc. Pamiętam jeszcze, że ktoś krzyczał nad moją głową "Zamknij się, bo szczury się zlecą". Chodziło mu chyba o policjantów, zresztą nieważne. Podniósł mnie i rzucił mną do bagażnika jak workiem ziemniaków. Nie czułam bólu. Jechaliśmy dość krótko. Kiedy wyciągnął mnie z bagażnika, doskonale wiedziałam gdzie się znajduję. Był to magazyn Karola, w którym trzymał narkotyki. Próbowałam się szarpać, opierać, lecz z marnym efektem. Wprowadził mnie do środka pomieszczenia i zobaczyłam Hamburga. Wyglądał jak młody Bóg, niczym nie skażony, ubrany był w garnitur, bardzo dobrze skrojony, co dawało tak omylny obraz tego jaki był na prawdę. Podszedł do mnie, kazał usiąść na krześle, związał mnie i zaczął gładzić mnie po twarzy, bardzo zmysłowo. Zaczęłam go przeklinać, wyzywać go od najgorszych lecz za każdym razem dostawałam po twarzy. Kiedy już mu się to znudziło, wyciągnął nóż. Tak bardzo się przeraziłam, już myślałam, że podetnie mi gardło, lecz on zaczął nacinać mi naskórek na każdej możliwej części ciała. Syczałam z bólu, prosiłam by skończył, a ten zaśmiał się i powiedział, że mnie nie zabije, ale trochę szkód narobi. Nie wiedziałam co miał na myśli dopóki mnie nie rozwiązał i zaczął mnie bić. Tak bardzo bolało.... Pamiętam ostatni cios, którym oberwałam prosto w brzuch. Upadłam i dalej nic nie pamiętam. Ciemność. A kiedy się obudziłam, leżałam tu, w szpitalnym łóżku.
- Ten drań to miał tupet! Najpierw pobił cię do nieprzytomności, a potem wyrzucił cię do rowu, koło głównej drogi jak zdechłego kota! - Powiedział zbulwersowany Lou. - Powiedziałaś o tym policji?
- Tak, dzisiaj mieli go namierzyć, ale co z tego będzie to nie mam zielonego pojęcia.
- No to się spóźnili......
- Jak to?
- Harry z Domą pojechali do Anglii, bo Karol czatuje na Gemmę by ją zabić!
- Nie.......
- Spokojnie tamtejsza policja wszystkim się zajmie.
***
Zostaliśmy poinstruowani jak mamy się zachować i co robić. Czekaliśmy w samochodzie przed akademikiem na jakikolwiek ruch od strony policjantów lub Karola. Pogoda była beznadziejna, mimo, że było lato, aura pogodowa była jak taka typowa angielska pogoda. Niezachęcająca do czegokolwiek. Najchętniej to położyłabym się i poszłabym spać. Kiedy się ściemniło, ujrzeliśmy podjeżdżający granatowy bus, który zatrzymał się obok cywilnego pojazdu policyjnego. Staliśmy kilka metrów od nich, ale doskonale widzieliśmy, że były to służby specjalne gotowe do ataku. Karetka też już podjechała i czekała na znak, jeśli znalazłby się ktoś ranny. Widziałam, że zaraz wszystko się zacznie. Moje serce biło jak oszalałe, złapałam rękę Loczka i ściskałam ją najmocniej jak tylko można. On sam, siedział bladziutki jak kreda i z szeroko otwartymi oczami przyglądał się co będzie dalej.
- Harry, chyba się zaczyna.......
- Tak, ustalają ostatnie szczegóły.
Nim się spostrzegliśmy, było już po akcji. Przyszedł do nas James i powiedział, że to koniec.
- Ale jak to? Przecież nie minęło nawet pięć minut!
- Harry, choć ze mną, ty Dominika też możesz o ile masz na tyle siły.
- Siły? Co ty........ - Przytkałam dłonie do twarzy jakby się domyślając co ma na myśli.
Zielonookiemu zaczęły napływać łzy do oczu i wyraźnie przyspieszył kroku. Podbiegłam do niego i złapałam go za rękę.
- Będzie dobrze. Może Gemma uciekła i jest cała i zdrowa.
Nic nie odpowiedział, tylko twardo szedł na przód, nie zważając na nikogo. Pną się w górę, po schodach niczym sprytny wąż dążący prosto do celu, prosto do swojej ofiary. Zatrzymaliśmy się przed drzwiami, oboje wzięliśmy solidny, głęboki wdech i na trzęsących się nogach i kurczowo trzymających się za ręce, weszliśmy do środka. Widok i zapach mnie odrzucił, od razu się odwróciłam, zaczęłam krzyczeć. James złapał mnie za ramię i wyprowadził. Harry został w środku i mętnym wzrokiem wpatrywał się w głąb pokoju nie wydając z siebie żadnego dźwięku........
Nieeeeeee, jak mogłaś w takim momencie zakończyć?!?!! Coś mi się zdaje,że to nie żywa Gemma.. Dawaj szybko nexta! To jest rozkaz!!!!!
OdpowiedzUsuńA dlaczegóż to ma być nieżywa? :D Następny rozdział na pewno nie dzisiaj. Muszę nauczyć się durnych słówek na niemca :-/
UsuńA tak jakoś mi wpadło do głowy :D Współczuje ci z niemcem, ale zamiast się uczyć to piszemy razem :) Hahah xD
UsuńEj, kurwa no nie!
OdpowiedzUsuńTy tego nie zrobiłaś, prawda?
Proszę?
Błagam powiedz, że jednak nie wpadł ci do głowy ten głupi pomysł o zabiciu Gemmy.
Karolcia. ..JAK MOŻESZ?
Przez cały rozdział siedziałam z otwartymi ustami i wytrzeszczonymi galami, ta akcja tak mknie i mknie <3
Nie obraziłabym się gdybyś kolejny rozdział dodała w najbliższym czasie
Ekstra, mega i w ogóle
jak zawsze <3
♥♥♥Miłości ślę ♥♥♥ <3
Dużo weny życzę :D
Kochana mój Aniele, wiem, że się powtarzam, ale kocham twoje komentarze, bo są the best w całym wszechświecie <3 Postaram się dodać rozdział w miarę szybko, ale najpierw, niestety nauka :'( No i ogółem dziękuję za takie słowa <3 ♡.♡ :-*
Usuń* Kochany ma być :D
UsuńNie, nie, nie!!! Prawda, że Gemma żyje?! Tak jak koleżanka wyżej czytałam ten rozdział z rozdziawioną buzią w nadziei, że wszystko się wyjaśni...... A tu..... Surprise! Gemma musi skończyć ten Oxford. Please, nie rób mi tego! Biedny Harold :( Czekam na next i jakieś wyjaśnienia :D
OdpowiedzUsuńNie chcę za dużo zdradzać :D Żyje, czy może jednak nie...... Tą decyzję zostawiam wam moi drodzy czytelnicy <3
UsuńGemma żyje:)
OdpowiedzUsuńŚwietny rozdział!
Powodzenia w Niemieckim
Czekam na next!
Dziękuję <3 W końcu wykułam te cholerne słówka na pamięć :D
UsuńNie wiem co mam myśleć. Z jednej strony wydaje mi się, że Gemma żyje, a z drugiej.....
OdpowiedzUsuńWszystko wskazuje na to, że ona jest martwa. To ten #*%*€#@ ją zabił i pewnie znów zwiał :-/ On to ma tupet............ Czekam na next.<3 *_*
Zobaczymy, zobaczymy.......... :D
UsuńNo nie wierzę co on zrobił Aśce..... I teraz w dodatku Gemma....... Nie, to nie prawda, ona musi żyć! Przecież jak ona uma....... Nie, nie, to mi nie che przejść przez gardło! Czekam na jakieś wyjaśnienia!!! Weny życzę! :*
OdpowiedzUsuńDziękuję <3 Miałam dzisiaj napisać rozdział, ale jak pewnie wiecie była awaria z Neostradą i nici. Myślę, że jutro mi się uda napisać ;-)
UsuńNie wiem co powiedzieć...... Przez cały rozdział siedziałam jak na szpilkach w oczekiwaniu, że w końcu się czegoś dowiem. Miałam taką nadzieję, że Gemma jednak żyje, a tu........ Zresztą mogę się mylić i obym się myliła...... Co ten prostak, cham, debil, skurwiel, jebnięty chuj zrobił Aśce?! Na początku jej nie lubiłam, ale teraz mój stosunek do niej uległ modernizacji :D Czekam na nn<3 ^_^:-*
OdpowiedzUsuńCóż to za słownictwo miodem na moje uszy? :D Bardzo dobre określenia :D
UsuńPlease, tell me it's not true! Nie mogę w to uwierzyć! Gemma umarła..... Why w takim momencie, kiedy zaczęła tak prestiżową uczelnię, jaką jest Oxford? Nie mogę się doczekać kiedy on w końcu zginie, albo pójdzie do tego pieprzonego więzienia w Norwegii. Czekam z niecierpliwością nn<3 :-*
OdpowiedzUsuńJuż niebawem zobaczysz, jak potoczą się ich losy :D
UsuńFuck! Nie rób rego! Nie uśmiercaj Gemmy! Jeśli to zrobisz to ja się chyba załamię! Biedna Joanna, współczuję jej :( Zdzirą była na początku, bo też uczestniczyła w tym biznesie razem z Hamburgiem, ale to jka ją potraktował i w ogóle to zmienia mój sposób patrzenia na nią. Nie taki diabeł zły, jak go malują :D Czekam na next :*
OdpowiedzUsuńJuż się boję waszej reakcji, kiedy dodam nowy rozdział :D
UsuńW końcu przerwa :D No to tak: Czytałam to na szkolnym korytarzu, moje gałki oczne latały jak popaprane, a mina była bezcenna (koleżanki miały polewkę :D) No to tak jak spekulacje wyżej: GEMMA MUSI ŻYĆ!!! Chociaż po tym wszystkim, wydaję mi się, że ona jest martwa :( Jestem ciekawa co to za widok był w tym pokoju..... mam nadzieję, ze nie tak bardzo drastyczny i nie zobaczyli tam Gemmy.... :( Czekam na nn <3
OdpowiedzUsuńDziękuję <3 chciałabym cię zobaczyć jak czytałaś rozdział :D
UsuńProsze next , bo chyba nie wytrzymam! :*
OdpowiedzUsuńKocham to !
Next, next next <3
Cóż za emocje...... :D next już niebawem <3
UsuńOMG jakie boskie :* Nie mogę się doczekać następnego bo w końcu dowiem co się stało w pokoju Gemmy :) /dos
OdpowiedzUsuńRozdział już na blogu :D
Usuń