poniedziałek, 30 marca 2015

Rozdział 36

           - Gdzie jedziesz?! - Krzyknęłam za przekraczającym próg Harrym.
- Do Jamesa. Muszę dowiedzieć się czegoś w sprawie Gemmy i mamy, bo inaczej chyba zwariuję! Ale w dosłownym znaczeniu tego słowa! 
- Ale śledztwo zostało umorzone! Skąd oni mają wiedzieć skoro Karol nie żyje?! A tylko on był w to gówno zamieszany i tylko on miał jakieś dziwne aluzje i tylko on mógłby nam coś powiedzieć!
- Jedziesz ze mną, czy zostajesz w przekonaniu, że nic się nie dowiemy?! - Zapytał z pełną irytacją w głosie. 
- Jadę. - Westchnęłam i przewróciłam oczami. 

***

           James właśnie przeglądał jakiś stos papierów, jadł kanapkę i wszystko popijał kawą ze swoim ulubionym 3 % - wym mlekiem. Podeszliśmy do niego i usiedliśmy na przeciwko jego napoju. Zdezorientowany podniósł wzrok i wrócił do przeglądania swoich papierów. Zupełnie tak jakby nas nie poznał. 
- James? 
- Zaraz szefie to zrobię. Moment, tylko przejrzę akta. 
- James, to ja Harry, a nie szef. 
- Oh, przepraszam. Wyrazy smutku z powodu mamy i siostry. 
- Dziękuję. 
- Mogę wiedzieć co was do mnie sprowadza? 
- Gem i mama........
- Niestety na chwilę obecną nic nie mogę wam powiedzieć, bo wciąż nie ma ekspertyzy od techników, ani prokuratora. Przyjedźcie po 15, akurat będę schodził z dyżuru i będę miał więcej czasu, by dokładnie z wami omówić tamto wydarzenie. 
- Dobra, to będziemy o 15:30. Do zobaczenia.
- Cześć. 

***

            - Harry?
- Co?
- Zastanawia mnie jedna sprawa....
- Hmmm?
- Mamy sierpień, połowę sierpnia. Za 4 miesiące po świętach, wracacie do koncertowania.
- No i co z tego?
- Dasz radę? Dasz radę skakać z radości po scenie i udawać, że nic się nie stało? Dasz radę udzielać wywiadów, wiedząc, że za każdym razem będą pytać się o Gemmę i twoją mamę?
- A co mam zrobić? Zaszyć się w domu? Odciąć się od świata? Muszę jakoś żyć. Nie mogę zawieść fanów, którzy z utęsknieniem czekają na nową trasę koncertową, nowe piosenki, nowe wrażenia! Na koncerty zjadą się osoby, które nigdy nie były na żadnym z naszych show! Spełnią się ich marzenia i nie mogę ich zawieźć!
- Okej. Na co ten bulwers? Ja się tylko chciałam zapytać i tyle. 
- No to już wiesz!
- Co ty taki, jakby cię pszczoła ugryzła?! Rozumiem, że jesteś zły i zrozpaczony, ale do jasnej cholery ze mną chyba mógłbyś normalnie porozmawiać?! 
- Zamknij się!
- Co się z tobą dzieje? Nigdy się tak do mnie nie odzywałeś. Harry? Ja chcę ci pomóc, chociażby duchowo chcę cię wspierać. Proszę, nie odtrącaj mnie za to, na co nie mam wpływu?
- ..........
- Dlaczego milczysz? Czy zraniłam cię jakimś słowem, czynem? Zrobiłam coś nie tak? 
- Nie.
- To w takim razie o co chodzi?
- O nic. To wszystko, to wszystko to moja wina! Śmierć mamy, Gemmy! Gdybym jednak przytrzymał ją w Polsce.......
- Nie waż się tak mówić! Śmierć Gemmy i mamy to nie twoja wina! Karol do tego wszystkiego doprowadził! Ja mogę siebie obarczyć, że to moja wina, ale ty?!
- O nie moja droga, to już na pewno nie jest twoja wina! Jak tak...........
- Co się tak drzecie, słychać was na drugim krańcu ulicy. - Wparowała jakby nigdy nic Nikol. 
- Przepraszam cię bardzo, ale czy ty wiesz, że na tym świecie istnieje coś takiego jak dzwonek do drzwi?! - Wydarłam się do niej z całych moich sił. 
- No istnieje i co z tego? - Rzekła obojętnym głosem, zmierzając w kierunku kuchni i szukając czegoś w lodówce. 
- A ty w ogóle nie w pracy? 
- Nie, dzisiaj sobota. Hello......
- A no fakt........
- A tak w ogóle to co z Gemmą i gdzie jest twoja mama? 
- Nikol! - Powiedziałam z zaciśniętymi zębami. 
Ta nagle zdębiała. Nie wiedziała jak się zachować, ale wiedziała, że skoro tak powiedziałam to znaczy, że jest coś na rzeczy i to nie byle jakiegoś, po czym głupio powiedziała:
- Trafiłam w słaby punkt? 
Harold nie wytrzymał, wkurwił się i to dosłownie. Wyszedł z pokoju i poszedł na górę, dając mi do zrozumienia, że mam o wszystkim opowiedzieć Nikol. 
- Co ja mu zrobiłam?
- Nikol, posłuchaj. Przedwczoraj w rzecze znaleziono ciało Gemmy, a mama Harrego została znaleziona, martwa w akademiku. 
Nikola rozdziawiła buzię ze zdziwienia, a szklankę soku, którą trzymała w ręce, opuściła. Zabrakło jej siły i tchu, a jej oczy pokryły się szklistą powłoką. 
- Nie wierzę....... Przepraszam, że tak  powiedziałam, nie wiedziałam.....
- Nic nie szkodzi.....
- A wiadomo już coś więcej? Policja coś mówiła?
- Niedawno wróciliśmy z komisariatu i prawdę mówiąc, to nie wiemy nic, bo technicy nie zrobili jeszcze wszystkich wykresów i tych innych dupereli, dlatego też mamy jechać po południu i wtedy czegoś się dowiemy. 
- Jestem w szoku! Zaraz pójdę go przeprosić, ale powiedz mi, jak on sobie z tym wszystkim radzi? 
- Niezbyt dobrze..... Przedwczoraj chciał się zabić, a dzisiaj twierdzi, że Gem i mama nie żyją przez niego.....
- Aż tak źle z nim? 
- Mhm.
- Idę go przeprosić.
            Kiedy Nikol poszła prosić o wybaczenie Zielonookiego, ja w tym czasie rozmawiałam przez telefon:
- Cześć Doma! Słyszeliśmy o tym co się stało. Wszędzie o tym mówią....... Jak się czujesz? Wiadomo już coś?
- Cześć Niall. No cóż mam powiedzieć. Jest ciężko nie zaprzeczę, po południu mamy jechać na policję i się czegoś dowiedzieć. 
- A jak tam Harry się trzyma?
- Nie za dobrze..... Nikol poszła go właśnie prosić o wybaczenie, bo głupio powiedziała, nie mając zielonego pojęcia co się stało. 
- Nikol?! A ona nie w robocie? 
- Dzisiaj sobota panie Horan.
- Ty....... faktycznie, zapomniałem! 
- Nie ty jeden...... A co u was słychać?
- U nas? Nudy, nudy i jeszcze raz nudy. Może byłoby ciekawiej, gdyby Honorata była, ale niestety nie ma jej.
- A gdzie jest?
- Cały czas siedzi w  studiu i nagrywa piosenki na nową płytę. Wczoraj do niej poszedłem, to usłyszałem, że skończy za godzinę, a w efekcie czekałem trzy godziny, aż zasnąłem.
- Cała Hon....... Pamiętaj, że jeśli mówi ci, za ile skończy, albo za ile będzie to bierz poprawkę razy trzy. 
- Noooooo, teraz to już wiem. Jak wrócicie z komisariatu to zadzwoń, a ja kończę, bo ktoś dobija mi się na telefon. 
- Pa pa. 
Skończyłam rozmawiać i akurat przyszła Nikol.
- I co? - Zapytałam. 
- Nic. Powiedział, że to on przeprasza, bo to jego wina, a ja miałam prawo nie wiedzieć.
- I?
- No i nic. Powiedział, że nie, ale ja dalej widzę, że jest nie w sosie w stosunku do mnie. 
- Daj mu czas na wrócenie do siebie. 

***

           - Cześć James, jesteśmy. 
- Cześć wam. Siadajcie, bo to co wam powiem to zwali was z nóg. 
Usiedliśmy i z wielką ciekawością, oczekiwaliśmy jakichkolwiek wyjaśnień tamtego dnia. 
- Muszę wam powiedzieć, że sprawa wygląda dość gówniano. 
- Czyli? Proszę cię, przejdź do rzeczy! - Rzekł stanowczym głosem Harold. 
- Dobra, zacznę od początku. Wyniki badań pokazują nam mniej więcej taki obraz tego wszystkiego: W dniu, w którym miałeś przyjechać do Gem, ona zadzwoniła do waszej matki, mówiąc o całym zajściu z Karolem i o tym, że przyjedziesz jej pomóc. Wiadomo, że jak na matkę przystało, zareagowała histerią i mówiła, że zaraz przyjedzie i pomoże jej się wydostać. Zaparkowała pod akademikiem w nadziei, że Karol jej nie rozpozna, jeśli oczywiście znajdowałby się przed budynkiem. Weszła do środka i zobaczyła, że nikogo nie ma, ale rozpłakała się na widok krwi i porozwalanych mebli. Chciała stamtąd uciec, szukać swojej córki, lecz wbiegł Hamburg, krzycząc, że teraz pora na nią i, że wybije tą rodzinę co do cna. Twoja matka zaczęła się szarpać, próbowała uciekać. Lecz niestety, wiesz co się stało dalej........ 
- No dobrze, ale jak zginął Karol? - Zapytałam, bo Harry nie był w stanie nic powiedzieć. 
- Całą kłótnię, usłyszał policjant, ojciec jednego ze studentów, a to, że miał przy sobie broń i w dodatku wychodził z odwiedzin syna, zajrzał do środka, zobaczył Hamburga, a wiedział doskonale, że jest poszukiwany, więc bez namysłu nacisnął spust pistoletu i zadzwonił do nas. Wtedy my już byliśmy w drodze tutaj, a zgłoszenie odebrał jeden z policjantów dyżurujących. 
- I co dalej? - Zapytałam przejęta całą tą historią. 
- Dalej nie działo się już nic spektakularnego, bo ciała zawieziono do analizy, a Gemmę znaleziono w nocy w rzece. Tylko jest problem. 
- Jaki?! - Zapytaliśmy oboje, a nasz puls wynosił "1200".
- Gemma wcale nie......

26 komentarzy:

  1. Gemma wcale nie....... No co?! Powoli się zastanawiam i czekam niecierpliwie na nexta :****

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, że nie szepnęłaś ani słówka ♡.♡ Kocham <3

      Usuń
  2. Cóż ty tu znowu wymyśliłas co? xD
    Gemma wcale nie...
    mam nadzieje ze to o czym myślę <3
    Genialny rozdział jak zawsze ale nadal przystaję przy tym ze urywanie w takich momentach powinno być karalne xD
    kocham, kocham, kocham
    i chce nexta, szybko :*
    prosze? ^^
    ♥♥♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję kochana <3 Lubię kończyć w takich momentach :D ♡.♡

      Usuń
  3. "Gemma wcale nie...umarła?"
    Kurde! W takim momencie? Ah, lubię takie napięcie! Czekam na więcej! :3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję <3 Następny będzie w tym tygodniu :-*

      Usuń
  4. Super kochana <3 Najlepszy rozdział jaki czytałam ^o^ Ale zastanawia mnie Gemma...... Wcale nie....... No właśnie co? Hah, ty wiesz jak podsycić ciekawość w czytelniku (: Kocham cię i twoje ff i czekam na dzisiejszy post ze zdj (dzisiaj ostatni dzień marca :D) W takim razie, do później ♡.♡

    OdpowiedzUsuń
  5. Ooooooo, komentarz wyżej przypomniał m, że dzisiaj koniec marca, a pogoda beznadziejna.......rano śnieg, a teraz grad! Wtf?! Ale twoje ff jest jak słońce na niebie. <3 Rozdział cud malina :-* Końcówka........ Zgadzam się z Little Dark Angel, że to powinno być karane :D Czekam na next i na post ze zdjęciami ⌒.⌒

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooooooo jak słońce na niebie :D To trochę za wielkie porównanie, bo są lepsze ff od mojego :* ale dziękuję <3

      Usuń
  6. Super rozdział, jak zresztą wszystkie twoje <3 Chciałabym tak umieć pisać, no ale niestety Bóg dał mi dar nic nierobienia i lenistwa :D Już nie mogę doczekać się do następnego rozdziału :* No i co z Gemmą? Takie zakończenie! W najlepszym momencie!!! Nieładnie, nieładnie....... Pogniewamy się......... Żartuję :D Czekam :-* <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ufffff, jak dobrze, że żartujesz..... :D Wielkie dzięki za miłe słowa <3

      Usuń
  7. BOŻE....... JA CHCĘ JESZCZE :3 to jest cudowne *o* przeczytałam to wszystko w 3 dni i ja zobaczyłam że nie mam na razie więcej rozdziałów do czytania to prawie zaczęłam płakać ^^ Czekam na next <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hah, nie płacz..... Rozdział pisany już wkrótce :*

      Usuń
  8. Everyody wanna kill Harry's sister.......... Tylko to przychodzi mi na myśl........ Co jest grane? Co z tą końcówką i co z Gemmą? Ty naprawdę świetnie piszesz, ale to przeszło wszystko! Biedny Harry :( Tyle musi znosić........ Ja nie wiem, jak on wróci do koncertowania z chłopcami.... No cóż, jestem zmuszona na czekanie...... :( Ale to nic, bo warto! :D Już nie mogę się doczekać nexta <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czytając twoje pierwsze zdanie z niewiadomego powodu zanuciłam je na wzór Steal My Girl...... :D Next już za niedługo :*

      Usuń
  9. Napiszę tylko tyle, ze rozdział jest cudowny..... <3 Tyle akcji *_*, a ja lubię akcję no i ta ZAJEBISTA końcówka :-* Kochana moją, czekam na następny rozdział z wielkim przejęciem <3 Weny życzę i pozdrowionka ślę :***

    OdpowiedzUsuń
  10. Cudeńko <3 Super napisałaś i ogólnie rozdział cudowny :* Chyba kochasz akcje, bo to zakończenie tak wiele mówi, a zarazem tak mało zdradza....... No nic, czekam na next :*

    OdpowiedzUsuń
  11. co Gemma nie ..... jueuniu w takim napięciu nas trzymasz że masakra. :) ale rozdział super :* kocham <3

    OdpowiedzUsuń
  12. Gemma nie...
    Czyżby popełniła samobójstwo? ?
    No to mi na myśl pierwsze przyszło.
    Nie wiem.
    Ale jestem ciekawa co takiego Gemma nie...
    Pozdrawiam i czekam na next

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja sama jestem ciekawa co Gemma nie....... (jeszcze nie wymyśliłam :D) Ale rozdział na pewno w tym tygodniu :-*

      Usuń
  13. To jest po prostu genialnie...
    Kiedy następny?
    Zapraszam do mnie.
    Ściskam xx

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :* Kolejny rozdział dzisiaj i na pewno wpadnę na twojego bloga :*

      Usuń