wtorek, 28 kwietnia 2015
Imagin dla Ewy Tomlinson/Louis
Jesteśmy w Kalifornii nad jednym ze słonecznych wybrzeży, nad którym znajduje się moja willa z widokiem na cudnie błękitny ocean.
Nazywam się Ewa i od 10 lat mieszkam właśnie tutaj. Jestem agentką nieruchomości luksusowych posiadłości nad całym zachodnim brzegiem USA . Pracuję w domu. Do biura w LA jeżdżę raz na miesiąc w celu odebrania czeku z moimi pieniędzmi. Czy moja praca jest ciężka? Wbrew pozorom, jeśli masz w sobie to coś i potrafisz przekonywać ludzi to wszystko jest łatwe, nie ma w tym żadnej filozofii. Mogę jeszcze powiedzieć, że mam bardzo dużo wolnego czasu, który poświęcam na podróżowanie i pieczenie różnych słodkich przysmaków. Jestem milionerką, a dzisiaj mój los znów zostanie odmieniony i to na dobre......
- Tak, słucham?
- Cześć Ewa. Dzwonię z biura szefa, bo go dzisiaj zastępuję. - Powiedział Edward.
- Cześć. A co się stało, że go nie ma?
- Aaa, poleciał do Waszyngtonu załatwić jakieś sprawy.
- Aha.
- Słuchaj. Dzwonię do ciebie, bo masz na dzisiaj zlecenie.
- Tak? Mów dalej.
- Pamiętasz tą willę w Malibu, której nie kupiło to starsze małżeństwo?
- No tak.
- No, to właśnie znalazł się dzisiaj nowy kupiec i w związku z tym, podjedź zaraz do mnie, do biura, dam ci dokumenty.
- Ale ja mam dokumenty od tego domu.
- Tak wiem, ale weszła nowa ustawa i pozmieniały się akty na papierach, które masz u siebie.
- Ok. To będę za pół godziny.
Ubrałam się w krótkie spodenki, sandały rzymianki i T-shirt z nadrukiem wieży Eiffla. Zamknęłam chałupę na klucz i pojechałam moim Mitsubishi do agencji nieruchomości.
***
Po odebraniu wszystkich dokumentów, pełna nadziei, że sprzedam ten dom, ruszyłam do Malibu.
Pogoda była dzisiaj przepiękna (zresztą jak zawsze w tym rejonie). Wzdłuż drogi palmy, a po lewej stronie przejrzysty ocean.
Wyciągnęłam komórkę i wybrałam numer mojego dobrego kumpla Stevena.
- Hej Steven!
- Hej Ewa! Stało się coś?
- Czy muszę dzwonić do ciebie wtedy jak coś się stanie?
- No nie.
- Więc, jadę teraz do Malibu bo mam potencjalnego kupca na willę i tak się zastanawiam, czy nie pomógłbyś mi kupić nowy samochód?
- Ok, ale Mitsubishi jeszcze jest sprawne i na chodzie.
- No tak, ale stare. Ma trzy lata...
- Chcesz wymienić trzyletni samochód?! Oszalałaś?!
- Nie, a czemu? Sprzedam Mitsubishi póki nie straciło tak mocno na swojej wartości, a z wielką chęcią powoziłabym się teraz Mustangiem albo Ferrari....
- You're crazy!
- Wiem, wiem.... To co, pomożesz mi?
- Ok. To jak uda ci się sprzedać dom, daj znać i umówimy się na jakiś termin.
- Nie ma sprawy.
Wjechałam do Malibu, a tam korki już od początku i teraz zadanie za 100 pkt. Jak przedostać się na drugi kraniec, a w zasadzie na obrzeża miasta w ciągu 30 min?
Denerwowałam się, bo czasu coraz mniej, korek coraz większy i dodatkowo kilka zamkniętych ulic. Byłam ciekawa dlaczego, do póki nie spojrzałam na wyrąbany na pół wieżowca plakat informujący o dzisiejszym koncercie One Direction...
- Ja pierdolę! Pieprzony koncert! Przez niego spóźnię się do klienta! - Zaczęłam drzeć się sama do siebie.
- Fuck! Jeszcze klimatyzacja się popsuła! Niech ja tylko spotkam któregoś z nich!
Stojąc w korku, wzięłam telefon do ręki i zadzwoniłam do Edwarda, w celu poinformowania go, że nie dojadę na czas. Szczęście w nieszczęściu powiedział, że on również miał do mnie dzwonić z informacją, że klient spóźni się dwie godziny. Z jednej strony ulga, ale z drugiej? Co ja będę robić przez godzinę na posesji? No nic. Jakoś zorganizuję sobie czas.....
***
Jestem na miejscu od godziny. Potencjalny klient powinien być już na miejscu i powinnam go co najmniej oprowadzać po posiadłości. Usiadłam sobie przed domem na tarasie, gdy usłyszałam burczenie Bentleya. Uradowana, że wreszcie przyjechał wzięłam dokumenty i podeszłam do samochodu.
- Dzień dobry! Nazywam się Louis Tomlinson.
- Dzień dobry! Wiem jak się pan nazywa, bo przez dzisiejszy koncert ulice są zablokowane i korki większe niż zwykle.... - Wypaliłam sarkastycznie, a ten gapił się na mnie jak na idiotkę.
- Przepraszam panią.
- Nie ma mnie pan za co przepraszać. Po prostu byłam zła, bo dość, że korki i żar lejący się z nieba to popsuła mi się klimatyzacja...
- Rozumiem...
- Zapraszam pana za mną. Dokonam prezentacji domu.
GODZINA PÓŹNIEJ
- Przyznam, że dom bardzo mi się podoba i jak dla mnie jest w idealnej lokalizacji. - Rzekł Louis.
- Tak to prawda.
- Ile mam czasu na zastanowienie?
- Z reguły 2 tygodnie.
- A cena to 15 milionów?
- Tak.
- Wybaczy mi pani, ale dziwnie się czuję, mówiąc do pani..... Mówmy sobie po imieniu, bo chyba łączy nas ten sam wiek.
- Dobrze. Nazywam się Ewa.
- A ja Lou. Miło mi.
- To ile czasu potrzebujesz na ostateczną decyzję?
- A na kiedy mogę spodziewać się umowy?
- Wow! Jakiż ty szybki! Umowa będzie gotowa na jutro.
- To świetnie! Jeśli chcesz to przyjdź dzisiaj na nasz koncert. - Powiedział i wręczył mi bilet do strefy VIP.
Nie chcę nic mówić, ale poznaliśmy się dopiero dzisiaj, koncert zaczyna się za pół godziny, a Lou zamiast przygotować się do występu z chłopcami to całuje mnie i mówi, zaraz i zaraz......
-----------------------------------------------------------------------------------
-------------------
Mam nadzieję, że ci się spodoba :*
Mam też małą prośbę do Little Dark Angel i Hopeless, abyście napisały mi jak macie na imię, bo piszę imaginy według kolejności i kolejka teraz wypada na Was, a nie wiem jak macie na imię. Nie chcę strzelać na chybił trafił, bo może się okazać, że wybrałam niewłaściwe.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
O jejciu jejciu
OdpowiedzUsuńI co ja mam ci napisać tu, hmmm?
Fajny imagin
Dzięki, jest świetny!
Pozdrawiam
Weny życzę dużo!
<3
Dziękuję :-* A wena się przyda, bo mam takie zaniki, że sama jestem w szoku. -_-
UsuńCudowny imagin.
OdpowiedzUsuńOdpowiadam na twoją prośbę, jeśli pisze o mnie to po
1) Evelyn - tak będzie lepiej
2) Oczywiście o Haroldzie
Weny życzę.
Ściskam i nie mogę się doczekać xx
Dziękuję kochana :-* I już mam pomysł na imagin dla ciebie :)
UsuńNie mogę się doczekać.
UsuńA jeśli masz chwilke wolnego mozesz wpasc do mnie i "ocenic" moje nowe opowiadanie ❤
Xx
Imagin boski ;*
OdpowiedzUsuńKurcze jeszcze nikomu nie
zdradzalam mojego imienia- tajemnica się wyda, no ale cóż nie przepadam za nim
Kinga- tak mam na imię ;))
Pozdrawiam i jeszcze raz Imagin boski ♥♥♥♥♥♥
Dziękuję, a imię masz bardzo ładne ⌒.⌒ :-* ♡.♡
UsuńJupi jaki boski :* dobre to było a korek taki realistyczny <3 po prostu brak słów :) / dos
OdpowiedzUsuń*-*
OdpowiedzUsuń:)
Usuń