Czas leciał jak szalony...... Od pamiętnego wieczoru i wspólnej nocy minęło już tyle czasu...... Wielkimi krokami zbliżała się połowa grudnia. Wokoło było bialutko, słońce świeciło wysoko na niebie, a przymrozek dawał w kość. Zima w tym roku bardzo się pospieszyła, ale wyjątkowo była przyjemna pomimo temperatury jak na Syberii i śniegu "po pachy". Przez minione prawie 3 miesiące nie działo się nic nadzwyczajnego, oprócz tego, że w końcu udało znaleźć mi się pracę w moim zawodzie. Tak, w końcu jestem aktorką! Dostałam rolę w porządnym sensacyjnym filmie i właśnie go realizuję. Fabuła, scenariusz...... Wszystko co związane z filmem jest cudowne! A reżyser.... Nie byle kto, bo sam Steven Spielberg! Tak! Sama jestem w szoku, że bez żadnego wcześniejszego doświadczenia dostałam się do amerykańskiej "śmietanki", a poza tym nadarzyła się okazja, bo sceny do filmu kręcone są w różnych miejscach w Polsce. Jestem wniebowzięta! W końcu przed nami zaczynają odkrywać się nowe karty, te dobre karty.....
Jest godzina 5 rano. Czas na plan. Scenariusz w dłoń i do roboty czas..... Co do Joanny.... Przez ten czas odkryłam, że ma nieczyste zamiary w stosunku do Lou, chce go wykorzystać, ale jeszcze nie wiem jak. Ostatnim czasem za dużo kręci się po naszym domu i za bardzo węszy w szafkach, które powinny ją gówno obchodzić.... W miarę możliwości staram się ją mieć cały czas na oku, ale to nic nie daje, bo Aśka zaczyna coś podejrzewać.....
***
- Koniec! - Krzyczał reżyser. - 1/3 filmu za nami! Dobra robota kochani! Widzimy się w poniedziałek!
Wszyscy wiwatowali i cieszyli się, bo w końcu pierwszy wolny weekend od kilkunastu tygodni...... Był piątek godzina jeszcze młoda, bo 14. Za planem filmowych czekał na nas, aktorów cały tłum fotoreporterów, ludzi, fanów..... I tak zleciała kolejna godzina, na pozowaniu, dawaniu autografów itp. Powiem, że bardzo mnie to dziwiło, bo film nie wszedł jeszcze do kin, a ci wszyscy ludzie rzucili się na nas jak wygłodniałe lwy na swoją ofiarę. Ale nic, o 16 byłam w domu. Myślałam, że piątkowy wieczór spędzimy wszyscy razem, a tu niespodzianka! Żadnego samochodu przed domem, żadnej żywej duszy, brama zamknięta, ale nic. Złapałam za klamkę i ku mojemu zdziwieniu drzwi były otwarte. Weszłam do środka w nadziei, że może ktoś z naszej paczki jednak jest. Przechodząc przez długi korytarz nagle stanęłam jak wryta. Słyszałam obrzydliwe jęki dochodzące wprost z salonu. Szybko ściągnęłam moje szpilki by nie robić hałasu i nie przestraszyć osób, (ktokolwiek to był) pieprzących się w naszym salonie. Zrobiłam krok do przodu i usłyszałam głos Joanny, która wykrzyczała imię niejakiego Denisa!
- Kurwa! Jaki Denis?! A Louis?! - Syknęłam sama do siebie.
- Dziękuję Denis, było cudownie, teraz tylko okradamy dom i spieprzamy na drugi koniec świata. - Powiedziała słodkim głosem ta suka Aśka.
Bez namysłu wyciągnęłam mój telefon komórkowy i wkroczyłam do salonu. Aśka, jeszcze naga ze swoim fagasem zaczęli piszczeć jak opętani. Zrobiłam im kilka fotek i krzyknęłam:
- Spieprzasz z tego domu w try migi i więcej nie pokazujesz mi się na oczy albo dzwonię na policję!
- Ale...
- Ty masz jeszcze odwagę by coś mówić! - Złapałam ją za kudły i powiedziałam na ucho - O Louisie możesz pomarzyć!
Wywaliłam ją razem z tym jej pseudo chłopaczkiem za drzwi razem z jej i jego rzeczami. Tak bardzo szkoda mi było Louisa..... Myślał, że to w końcu ta jedyna, że w końcu się ustatkuje, a tu takie świństwo z jej strony.....
Poszłam do garderoby, wzięłam jakieś ciuchy, popularnie zwane jako te "koło domu" i zabrałam się za sprzątanie póki nie było chłopców. A syf jaki Joanna zostawiła po sobie woła o pomstę do nieba! Butelki po piwie, wódce, fajki i inne świństwa..... Sprzątając zastanawiałam się jak powiem o tym wszystkim Louisowi. Wiedziałam, że będzie to jedna z najtrudniejszych rozmów w moim życiu, które miałam okazję przeprowadzić.....
2 GODZINY PÓŹNIEJ
Siedziałam przy stole w jadalni i analizowałam mój plan na poniedziałek. Jedno było pewne. Był bardzo napięty! Rano plan filmowy, potem spotkanie, papierkowa robota, wieczorem znów plan..... Miałam słuchawki na uszach i słuchałam London Beat, gdy do jadalni weszli chłopcy, tacy szczęśliwi, uśmiechnięci, aż szkoda mi było psuć humor komukolwiek z nich, ale niestety, nie mogłam zataić tego przed Lou.....
- Co słuchasz? - Zapytał Loczek
- "I've been thinking about you".
- Czyżby London Beat?
- Bingo, a teraz chodź musimy pogadać. - Szarpnęłam Loczka i zaciągnęłam go do naszej sypialni.
- Co się stało, żeś ty taka narwana?
- Mamy problem.
- Jaki? - Zapytał, a ja wyciągnęłam telefon i powiedziałam żeby zajrzał w galerię, ale przed tym usiadł wygodnie, bo padnie jak to zobaczy.
Popatrzył się na mnie podejrzliwie, ale usiadł i otworzył galerię w telefonie. Jego oczy błyskawicznie powędrowały na sam dół, gdzie był folder o nazwie "naga prawda", otworzył go:
- Nie mów tylko, że.....
- Tak, niestety. Dzisiaj oprócz pieprzenia się z tym całym Denisem na naszej kanapie w salonie, to miała plan okraść dom i wyjechać z nim na koniec świata......
- Już mi szkoda Louisa......
- Nie tobie jednemu....
- Mam pójść razem z tobą i razem mu to powiemy.
- Nie. Poradzę sobie sama. W końcu to ja ją widziałam, a nie ty.
- Jak chcesz. Zawołać go?
- Jakbyś mógł.
Harry poszedł po Lou, a moje serce waliło jak szalone. Nienawidzę takich rozmów! Ale w końcu kto je lubi?
- Jestem. Wołałaś mnie. - Powiedział Tomlinson.
- Tak.....
- Stało się coś?
- Niestety tak...
- To zaraz mi powiesz, a ja tylko zadzwonię do Asi.
- Nie, wstrzymaj się. Nie dzwoń do niej.
- Dlaczego? O co ci chodzi?
- Gdyby to była błaha sytuacja odpowiedziałabym: o ten tramwaj co nie chodzi, ale niestety tak nie jest. Sprawa jest poważna. - Wzięłam głęboki oddech. - Joanna w stosunku do ciebie jest nieszczera.
- Jak to? Żartujesz sobie ze mnie?
- Nie. Dzisiaj, po pracy weszłam do domu i to co zobaczyłam i usłyszałam wzięło mnie na zawrót głowy.
- O czym ty do cholery mówisz?!
- Aśka od samego początku nie była z tobą szczera. Nie zastanawiało cię to, ze ciągle z kimś pisała i była wycięta z życia? A i za nim przejdę do sedna sprawy, czy ty jej dałeś klucze od domu?
- No tak. I co z tego?
- Właśnie to. - Pokazałam mu zdjęcia. - To nie wszystko.......
- Co jeszcze?
- Chciała ograbić dom z kosztowności......
Louis zrobił się na twarzy bialutki jak kreda do tablicy. Radość w jego oczach szybko ustąpiła miejsca bólowi i smutkowi.
- Tak mi przykro. Ja wiedziałam, że ona była jest i będzie fałszywa, ale nie chciałam ci nic mówić, bo bez dowodów byś mi nie uwierzył...
Ku mojemu zdziwieniu Louis zamiast krzyczeć, denerwować się i robić inne dziwne rzeczy jakie robią zdradzeni faceci, on zachował się inaczej. Oddał mi telefon, a sam wyciągnął swój. Wybrał numer Aśki i napisał do niej smsa:
"Witaj! Zapewne wiesz dlaczego piszę tą wiadomość.... Przykro mi, że tak zachowałaś się w stosunku do mnie, kiedy ja zawsze i wszędzie traktowałem cię jak kobietę, jak kogoś z kim pragnę spędzić resztę życia.... Ty zachowałaś się jak ostatnia szmata. Żerowałaś na mnie, na nas wszystkich. Dziękuję za kilka cudownych miesięcy spędzonych razem. Tobie i Denisowi, życzę "szczęścia na końcu świata".
Twój oddany Louis
P.S. Pamiętaj o oddaniu kluczy. Najlepiej dzisiaj."
Popatrzyłam się na niego jak na jakiegoś wariata.
- Louis, tylko tyle?! Po tym co ci zrobiła, w tym domu?!
- Tak. Jestem facetem z klasą.
Po tych słowach wyszedł, a mnie zamurowało. W moich oczach zdobył tak duże uznanie, że byłam w szoku, zresztą po dziś dzień jestem...... Zeszłam na dół, do wszystkich, a po nim zero smutku, jakby wszystko spłynęło, w tak zawrotnym tempie.
- Hejka! - Wparowała Hon. - Wiecie o co chodzi, że Aśka dała mi wasze klucze?
- Co za tempo. - Powiedział Lou i wziął klucze, a reszta gapiła się na niego jak na przybysza z kosmosu. - No co? Już nie jesteśmy razem.
- Jak to? - Zapytała Hon.
- Moja sprawa, co było przyczyną naszego rozstania.
- Okej, jak chcesz........ Do niczego nie zmuszam.......
- E no, ludzie!!!! - Krzyknęłam.
- Co ci?
- Jak to co?! Nikol dzisiaj wpada przed fashion week'iem!
- Zapomnieliśmy!
- Nie, ja. - Powiedział Malik.
- I ja też nie zapomniałam. - Powiedziałam. - Kto jedzie po nią na lotnisko?
- Nie trzeba. - Powiedziała opatulona w szalik i czapkę.
Rzuciliśmy się na nią, jak na piłkę w rugby. Kiedy ją puściliśmy Zayn podszedł do niej i namiętnie pocałował. Potem zaczęła się już impra na całego. Louis nie pokazywał po sobie, że jest smutny, ale w środku, w głębi duszy, na pewno płakał......
Aśka!!!! Gdyby to się działo na prawdę by dostała taki wpierdol......-,- Jprdl.....Biedny Lou. Dominika wreszcie aktorką!!!! :D Jaka akcja....Czekam na nexta :****
OdpowiedzUsuńAle byś jej nastukała do tego jej pustego łba.... :D
UsuńJezu co ta Aśka zrobiła kochanemu Lou :( sama ryczałam jak to czytałam. Cieszę się ze szczęścia Domy w końcu aktorka. a to jak Lou zareagował samą mną wstrząsnęło taki spokojny i opanowany.Ja bym jej pokazała :/ A to jak wszyscy na Nikol się rzucili kocham :* boski rozdzialik jak każdy <3 czekam na następny rozdział i niech będzie dłuższy :) /dos
OdpowiedzUsuńNie spodziewałam się po tobie takiego komentarzu.... Jestem zaskoczona i to na plus :-*
UsuńWiedziałam od początku ze ona nie jest w stosunku do nich wszystkich uczciwa ha
OdpowiedzUsuńi ja się bardzo cieszę że to się okazało, Lou znajdzie kogoś kto na niego zasługuje
doma aktorką może wystąpią razem z Harrym w jakimś filmie xD
Super rozdział, czekam na kolejny ♥
Dziękuję kochana moja ♡.♡
UsuńBardzo fajny rozdział.
OdpowiedzUsuńCo do tej laski, totalna su***.
Czekam na następny xx
I zapraszam do mnie na nowy post
http://hopelessdreamalmostlover.blogspot.com/2015/04/little-story-of-us.html
Dziękuję ^_^ Tak, Aśka to suka i musiała nią zostać....
UsuńAśka ! ugghhh , idiotka... szkoda tylko Lou, ale mam nadzieje, że niedługo wszystko się ułoży .
OdpowiedzUsuńCzekam na next kochana :*
Niedługo? Cóż za trafne słowo.... Ale zobaczysz z jakim następstwem się ułoży..... :D
UsuńFuck! Aśka, ty pizdo!!! Jak mogłaś, spotykać się z Lou tylko dla własnych korzyści?! Jestem zszokowana zachowaniem Louisa.... Zachował się z klasą i tak szarmancko.... <3 Honka najlepsza :D Ze stoickim spokojem wypaliła z tymi kluczami :D I wszyscy rzucili się na Nikol...... Awwwww ^.^ czekam na next ♡
OdpowiedzUsuńDziękuję <3 Sama jestem zszokowana zuchowaniem Lou ^.^
UsuńLou?! Aż mnie w fotel wgniotło!!! Jestem w szoku... Jego zachowanie przerosło wszystko.... A tej kurwie nie wybaczę tego wszystkiego...... Czekam na next <3
OdpowiedzUsuńDziękuję <3 Teraz będę miała odrobinę luzu w nauce, więc myślę, że rozdział pojawi się niedługo ^^
UsuńOMG OMG OMG
OdpowiedzUsuńTo jest cudowne!
Jestem pod wielkim wrażeniem zachowania Louisa O.o
Nie mogę się doczekać nexta :*
Pozdrowionka :* <3
Dziękuję :-* Ciebie również pozdrawiam ⌒.⌒
UsuńAśka!
OdpowiedzUsuńTy cholero jedna!
Jak ty mogłaś mi tak Lou skrzywdzić?!
Jakbym ją dorwała, to nie wiem czy coś by zostało...
Ma za swoje i dobrze.
A Louis taki dżentelmen mój kochany!
Świetny rozdział, czekam na kolejny i życzę weny!
Dziękuję Ewuniu :-* A wena zawsze się przyda ^_^
UsuńBoż..... Zamiast pospać w sobotę rano, to wstałam bo ścinają drzewa koło mojego domu, a mieszkam w lesie :/ Ale mniejsza z tym.... Przeczytałam rozdział i WOW! Zachowanie Louisa zdziwiło, a może raczej zszokowało mnie najbardziej z całego rozdziału. (Hah, zresztą nie tylko mnie :D) Honka i Nikol.... Obie są udane :D Bo Doma jest taka bardziej spokojna i bardziej stąpająca po ziemi... :) No nic, czekam na next <3
OdpowiedzUsuńDzięki wielkie kochana :*
UsuńAle fajny rozdział :* niech te parę ostatnich będzie mega długich plose / Veroni mineral a ta Asia od początku falszywa. Szkoda Louisa:
OdpowiedzUsuńOMG!!! To jakiś cud! W końcu skomentowałaś moją twórczość :D Czekałam na twój kom, aż się doczekałam :D P.S. Widzimy się w środę ♡.♡
UsuńSuper rozdział! Louis...... No nie wierzę... Jaka klasa! Żeby tacy faceci, żyli na tym świecie..... Byłoby idealnie ♡.♡ Czekam na nextcik :-*
OdpowiedzUsuń