- To chyba jedna z najlepszych kolekcji Nikol! - Powiedziałam, próbując przekrzyczeć tłum ludzi na pokazie.
- Nom, nawet nie byle jakie modelki wzięły udział w tym pokazie!
- Cicho tam! - Warknął do nas gruboskórny ochroniarz.
Popatrzyłyśmy się na niego i odwróciłyśmy głowę w drugą stronę jak gdyby nigdy nic i już do końca pokazu nie odzywałyśmy się do siebie, no prawie do końca....., bo kiedy wyszła modelka zamykająca całe widowisko, a po niej Nikol zaczęłyśmy drzeć się jak jakieś idiotki, po czym szybko pobiegłyśmy w stronę naszej kochanej projektantki. Szkoda, że nie mogliście zobaczyć miny chłopaków, kiedy ogarnęli jak się zachowujemy....... Była wprost bezcenna. Harry ukrył swoją twarz w kapeluszu, a reszta chłopców błądziła gdzieś po wielkim pomieszczeniu, szukając punktu zaczepienia innego niż wybieg. Ha! Mieli pecha, bo siedzieli w pierwszym rzędzie.......
40 MINUT PÓŹNIEJ
Było kilka minut po 18. Wracaliśmy z pokazu całą naszą ósemką na piechotę (taki nasz wybryk) do wielkiego apartamentowca, który należał do domu mody Chanel. Powiedzmy, że pogoda, jak na zimę była bardzo przyjemna. Mimo, że z każdej strony otaczał nas śnieg, a mróz dawał o sobie znać to urok Paryża sprawiał, że zapominaliśmy o chłodzie. Miasto było cudownie rozświetlone ciepłymi barwami lampek bożonarodzeniowych, nie wspominając już o wieży Eiffla, która była doskonale widoczna z drugiego krańca miasta.
- Paryż nocą jest cudowny...... - Powiedziałam, nie mogąc oderwać wzroku od najpiękniejszych widoków, jakie kiedykolwiek mogłam podziwiać.
- Nie byłaś tu nigdy? - Zapytał Liam.
- Nie.
- Jak można mieszkać w UE i nie być w Paryżu?!
- Normalnie. Nie każdy ma miliony dolarów na koncie i jedzie tam gdzie dusza zapragnie.
- No tak.. Nie powinienem porównywać ciebie do mnie.
- Wiesz co?
- Co?
- Jesteś podły!
- Ej, ej, ej..... Spokój, bo zaraz się pobijecie! - Wtargnęła Nikol.
Wzięłam sobie do serca słowa Nikol i szybciutko zamieniłam się miejscami z Haroldem, tak, że teraz on szedł koło Liama, a ja z drugiej strony koło Honoraty.
- Słońce ty nasze, mamy z Nikol dla ciebie niespodziankę. - Powiedziała z bananem na twarzy Honey.
- Dla mnie?
- A widzisz tu jakąś inną Dominikę?
- No nie.... A co to takiego?
- Dowiesz się jutro z samego rana....
- Jeju, już się boję.... Ale jeśli mogę jeszcze spytać, to dlaczego sprawę niespodzianki omawiamy po polsku?
- Nie chcemy, by chłopcy wiedzieli o jakiejkolwiek niespodziance, a już nie wspominając o tym, że mogliby specjalnie wstać jutro rano z ciekawości....... - Rzekła Nikol.
- Nie wiem co wy kombinujecie, ale ja na serio się boję.
- O czym gadacie? - Zapytał Louis.
- Yyyyy, no wiesz....., o świętach. - Wypaliła Honka. - No w końcu za 4 dni Wigilia.
- A no tak........
Potem nasza konwersacja odbyła się bez zbędnych pytań i dziwnych wieści o niespodziankach.
- W końcu doszliśmy. - Powiedziała Nikol otwierając drzwi.
Każdy udał się w swoją stronę. Ja z Loczkiem do naszego apartamentu, Hon z Niallem do swojeg i Nikol z Zaynem do własnego. Tylko Lou z Liamem udali się sami, bez nikogo przy boku do własnych pomieszczeń.
- Co jemy na kolację? - Zapytał Harry.
- Nie mam pojęcia..... Może zamówimy pizzę?
- To takie romantyczne.......
- A od kiedy ty jesteś taki romantyczny?
- Od zawsze......
- To ja dzwonię po pizzę. Jaką zamawiamy?
- Mi to obojętnie......
- Okey. - Wzruszyłam ramionami, by już za 30 minut móc cieszyć się ciągnącym serem i sosem czosnkowym......
- Pizza była przepyszna, ale teraz idę się kąpać. - Powiedziałam.
- Ok. Ja jeszcze pogrzebie w internecie. Wejdę na pocztę, na którą nie wchodziłem chyba z 2 miesiące.....
Siedziałam w wannie, w pianie po pachy i tak sobie myślałam, jak to wszystko jako tako ogarnąć.... Jutro rano wylot do Polski, co oznacza 2 i pół dnia na przygotowanie się do świąt. W sumie nie będzie nas dużo, bo dojedzie do nas tylko Gemma i moja babcia z dziadkiem, która mimo zarzekań, że do mnie przyjedzie i zobaczy jak mieszkam, jeszcze mnie nie odwiedziła. Kurczę, nie wiem jak ja się ogarnę. Jak mi Zielonooki nie pomoże, to ja chyba rozstroju żołądka dostanę.....
- Jak chcesz to możesz iść się myć. - Powiedziałam wychodząc z łazienki.
- Już idę pod prysznic.
- Dobra, a ja idę do łóżka.
Nie minęło 10 minut, a Loczek był z powrotem.
- Śpisz? - Zapytał się mnie wchodząc do łóżka.
- Nie. Myślę.
- Nad czym?
- Mamy masę rzeczy do ogarnięcia.
- Jakich?
- Jak to jakich?! Jutro wracamy do Polski. Reszta z nami nie wraca, bo każdy rozjeżdża się na święta do swoich domów, oprócz Hon i Nikol, które jadą do rodzin Nialla i Zayna, ale mniejsza z tym. Gemma przyjedzie po jutrze, czyli dzień przed wigilią, babcia z dziadkiem będą na 18, czyli przyjadą na kolację. I teraz tak, w 2,5 dnia musimy się zmieścić z ogarnięciem "hektarowego" domu, ugotować potrawy, przygotować pokoje.... Jest masę roboty.
- I tym się tak martwisz?
- A ty nie?
- Nie. Poco? Zdążmy ze wszystkim. Jutro jak przyjedziemy do domu, zabieramy się do pracy i już. Nie przeżywaj tak.
- Ale ty masz luzackie podejście...... I za to cię kocham. - Przytuliłam się do niego.
- Tylko za to?
- Przecież wiesz dobrze, że nie tylko za to......
Nazajutrz, kiedy sobie smacznie spałam z niewiadomych powodów, przyszła o godzinie 5 rano do sypialni Hon i mnie obudziła.
- Chodź, zobaczysz niespodziankę. - Wyszeptała.
Zaspana, podążałam za Honką do jakiegoś pomieszczenia w piwnicy, nie powiem, że nie, ale w podziemiach zawiało takim chłodem, że szybko się obudziłam. Honorata otworzyła drzwi i powiedziała, żebym weszła. Bez najmniejszego wahania ruszyłam do środka i nagle zostałam sparaliżowana z szoku jakiego doznałam.
- I jak ci się podoba? - Zapytała Nikol.
Podbiegłam do niej i ściągnęłam folię ochronną, trzymanych przez nią rzeczy.
- Powiedz, że ja śnię......
- Niestety nie. - Powiedziała i wręczyła mi do rąk suknię ślubną, której gorset wyszyty był kryształkami Swarovskiego.
- Kiedy ty to uszyłaś?
- Nie zadawaj zbędnych pytań, tylko przymierzaj!
Poszłam za kotarę, przebrałam się w kosztowną sukienkę i wyszłam by pokazać się dziewczynom.
- Wow! Wyglądasz jak milion dolarów...... - Rzekła zachwycona Honey.
- Bardzo śmieszne..... Ta sukienka jest chyba tyle warta.
- Nie no, jaki hardkor! Szyłam tą suknię na oko i pasuje idealnie! - Krzyknęła Nikol na tyle głośno, że pewnie zbudziła połowę ludzi mieszkających w tym budynku.
- Nie wiem jak ci dziękować!
- Przestań! A ta druga jest moja! - Powiedziała i poszła szybciutko ją założyć, po chwili wyszła i wyglądała równie zjawiskowo jak ja.
- Powiem szczerze, że w ogóle nie zastanawiałam się jeszcze nad ślubem, ale skoro ty już uszyłaś suknie, to może zrobimy.......... podwójny ślub!
- Myślałam o tym samym!
- To teraz tylko ustalić termin!
- Tak!
- To ja idę ściągnąć suknię i biegnę się spakować! - Krzyknęłam i już po chwili było widać za mną "dymek".
W DOMU
Przez prawie cały lot i drogę powrotną siedziałam zestresowana, pomimo euforii, jaką wywołała we mnie Nikol suknią ślubną, którą bez mojej wiedzy uszyła. Nie wiedziałam jak mam zagadać o ślubie, niby prosta sprawa, ale z drugiej strony spotykam się z tak poważną decyzją po raz pierwszy w życiu. Cóż, musiałam się przełamać i mu o tym powiedzieć.
Po przekroczeniu progu, pierwsze co zrobiłam to nastawienie pralki i pójście się przebrać w jakieś dresy, bo czekała nas niezła harówka i szkoda byłoby zniszczyć jedne z najlepszych ciuchów. Kiedy ogarnęłam wszystko co związane było z fashion week'iem, wyciągnęłam odkurzacz, wzięłam ścierkę, mleczko do mycia armatury i inne chemikalia, które używa się do sprzątania mieszkania i zeszłam na dół.
- To od czego zaczynamy? - Zapytał Loczek.
- Ja idę sprzątać łazienki, bo przy tym jest najwięcej roboty, tym bardziej, że te łazienki z pewnością mogłyby posłużyć za małe kawalerki, a ty zabieraj się za odkurzanie. Potem powycieramy kurze i ja myję podłogi na górze, a ty na dole. Aha! I od razu przygotuję pokoje dla Gem i moich dziadków.
- Ok. - Powiedział z grymasem i mało szczęśliwą miną Harry.
6 GODZIN PÓŹNIEJ
- Nie wierzę......
- W co?
- Jak to co? Harry! W końcu ogarnęliśmy ten zamek, bo tego inaczej nie można nazwać. Nie czuję nóg... W życiu nie sprzątałam tak wielkiego domu. Mój rodzinny dom to tylko skromne 100 mkw i nie ma szału, ale tu! Że też macie manie na duże domy......
- Obiecuję ci, że w przyszłości zatrudnię panią do sprzątania.
- Trzymam cię za słowo......Ale teraz idę się kąpać.
- Ja idę z tobą......
***
Po wieczornej toalecie udaliśmy się do salonu, by popularnie jak większość ludzkości na tej planecie odpocząć przed telewizorem.
- Jakieś specjalne życzenia? - Zapytał Harold.
- Lampkę różowego wina, proszę.
- Już się robi. A jaki film oglądamy?
- Wybierz coś.
Zielonooki przyniósł wino i włączył film. Szczerze mówiąc, zdziwiłam się kiedy zobaczyłam tytuł: "All Good Things''.
- Od kiedy lubisz romantyczne filmy?
- Nie lubię. Ten film to wyjątek, jedyny w tej kategorii, który mi się podoba.
Nie odzywałam się nic więcej, po prostu ciężko mi ogarnąć gatunek Harrego...... Na końcówce filmu nawet nie zorientowałam się kiedy padłam ze zmęczenia. Pamiętam tylko, jak się przebudziłam, gdy Harold zanosił mnie do łóżka.......
WIGILIA
No więc tak, wczorajszego dnia nie opisywałam, bo oprócz przyjazdu Gem nie działo się nic spektakularnego. Dzisiaj zresztą też nie będzie nic ciekawego, bo będzie trzeba zająć się gotowaniem i ubrać drzewko, ale najpierw Loczek pojedzie do miasta i je kupi, a ma mało czasu, bo dzisiaj taki dzień, że wszyscy pracują o wiele krócej niż normalnie.
Godzina 9 rano. Zielonooki smacznie sobie śpi, a my razem z Gemmą skończyłyśmy pić poranną kawę i zabrałyśmy się do gotowania.
- A zanim zaczniemy, to jak robimy święta? - Zapytała Gem.
- Oczywiście, że po polsku. Jesteśmy w Polsce i zobaczycie jak wygląda to u w tym kraju, a Wielkanoc możemy zrobić po angielsku.
- Ok. To od czego mam zacząć?
- Od namoczenia pszenicy w letniej wodzie z miodem, a ja idę rozpalić w centralnym, bo zrobiło się chłodno.
***
Tak jak wspominałam na początku, nie działo się dzisiejszego dnia nic spektakularnego oprócz krzątania się po kuchni, robienia ostatnich poprawek i ubierania drzewka. O 16:45 kiedy wszystko było gotowe, stół nakryty, a gotowe potrawy czekały na nas w kuchni, by je podać, poszliśmy się wystroić. Weszłam do naszej garderoby i wzrokiem przemierzałam półki, szuflady i wnęki w poszukiwaniu odpowiedniego stroju. Po 15 min doszedł do mnie Harold, wziął to co miał wziąć do ubrania i zaczął się ubierać. Po chwili skapnął się, że siedzę na pufie w samej bieliźnie i czarnych rajstopach oparta o regał z butami.
- Co ci, że siedzisz taka skiśnięta?
Podniosłam wzrok, który zatrzymał się na jego torsie i stwierdziłam, że teraz albo nigdy.
- Harry, ja wszystko przemyślałam i przeanalizowałam przez 2 dni i pamiętasz jak na Malediwach mówiłeś o ślubie, dzieciach i wspólnym życiu?
- Tak.
Wstałam, podeszłam do niego, mocno objęłam i wyszeptałam do ucha, a łzy radości spłynęły mi po policzku:
- Jestem gotowa na ślub. Mam już nawet suknię.
Przytulił mnie jeszcze mocniej, podniósł i rzekł:
- Kocham cię! Czekałem na tą chwilę! Nie wierzę, że w końcu mój sen się ziścił!
- Ja też się cieszę, ale proszę nie ściskaj mnie tak mocno, bo się zaraz uduszę.
Puścił mnie i zaczęliśmy się całować, ze względu na nasze skromne odzienie o mały włos i doszłoby do czegoś więcej, ale na szczęście zadzwoniła moja babcia, która powiedziała, że będą za 40 minut. Tak, przed czasem, ale moja babcia miała to w zwyczaju..... Szybko drapnęłam z wieszaka moją łososiową sukienkę z cieniuteńkim paskiem w talii, srebrną biżuterię, bardzo prostą, nie wyróżniającą się "z tłumu" i niebieskie szpilki z srebrną wstawką z boku i biegiem poszłam zrobić szybki makijaż smoky eye, związałam włosy w jakąś wymyśloną w pięć minut fryzurę i szybciutko zbiegłam na dół. Razem z Gem i Zielonookim położyliśmy potrawy na stole w jadalni, włączyliśmy kolędy (w dwóch językach) i spokojnie czekaliśmy w salonie.
Równiutko za 10 minut zjawili się dziadkowie i znów zostałam zaskoczona, tylko z ich strony. Przywitali się po angielsku i zaczęli nawijać w tym języku do Gem i Loczka. Mnie dosłownie wgięło w podłogę.
- Skąd wy znacie angielski? - Zapytałam z "rozdziawioną buzią".
- Wiesz wnusiu, przez 40 lat mieszkaliśmy w Stanach. Jak twoja mama była malutka to przeprowadziliśmy się z powrotem do Polski. - Powiedziała babcia....... Zero wzruszenia z jej strony.....
- Ciekawe czym wy jeszcze mnie zaskoczycie?
- Tak na prawdę wiesz o nas bardzo mało....
Po tych słowach znów mnie zamurowało..... Wiedziałam tylko jedno: Moi dziadkowie są udani!
- Chodźcie, zaprowadzę was do waszego pokoju.
Bez słowa podążyli za mną, rozglądając się po domu. Harold położył ich walizki koło łóżka w ich sypialni i wyszedł.
- Dlaczego ten dom jest taki mały? - Wypalił dziadek.
- Mały?! Wy macie pojęcie jak ja się z Harrym naharowałam, żeby było tu czystko?!
- My w USA mieliśmy większy dom i sprzątaczkę......
- Okey....... Koniec nowości na dziś. Chodźmy na kolację.
Zeszliśmy na dół i tradycyjnie: życzenia, kolacja i śpiewanie kolęd. O północy pasterka, ciepła herbata i spanie..... Tak wyglądała nasza Wigilia, niczym nie wyróżniała się od tej w innych domach, chyba, że wyjątek stanowili moi dziadkowie........
Świetny rozdział dziadkowie mega kocham napiszesz mi jakieś krótkie opowiadanie o mnie i Nilam :* :)
OdpowiedzUsuńOczywiście, że napiszę <3
UsuńHahahaha padłam z tych dziadków mega wyj... w kosmos :* A te sukienki chcę je zobaczyć w realu no i mini chłopaków na samym początku. Jezu nie mogę pękam aha :) naj te sprzątanie domu brak słów <3 /dos
OdpowiedzUsuńHaha :D Musiałam coś wymyślić.... :D
UsuńKara super kocham a ten 1 kom to mój z prośba o opowiadanie zapomnialam podpisać / Veroni mineral
OdpowiedzUsuńOki ^3^ Będzie gotowe na jutro albo środę, w zależności kiedy się spotkamy :-*
UsuńDzieki :* / Veroni mineral
UsuńCudo cudo cudo!!!!! Czekam na nexta :****
OdpowiedzUsuń*♡*
UsuńHmmm... Liam, cóż to za zachowanie?! :/ Paryż nocą na pewno jest cudowny, jeszcze w dodatku w święta bożego narodzenia <3 Ja chcę zobaczyć te dwie suknie ślubne! One we trzy są udane i tworzą najlepsze trio pod słońcem! Ale w końcu ślub i to podwójny! Już nie mogę się doczekać! :D A dziadkowie....., no cóż...., rozwalili system na całego... :D 500 mkw domu to dla nich mało :D Nie wierzę.... Czekam na next ♡ ♡ ♡
OdpowiedzUsuńDziękuję <3 Next jeszcze w tym tygodniu ^_^
UsuńIch ślub do tego jak będzie podwójny ♥
OdpowiedzUsuńMogę umierać xD
zgadzam się ze wszystkimi dziadkowie wymiatają
per-ffect cudo ♥
Czy tylko ja mam takie wrażenie ze to wszystko jest na razie ciszą przed wielką burzą? :))
Dziękuję kochana moja *♡* czy to cisza przed burzą? Oj nie wiem, nie wiem...... :D
UsuńAle mega!!!! Super rozdział!!!
OdpowiedzUsuńOczywiście dziadkowie są the Best....... :D
W końcu ślub!
W dodatku podwójny!!!
Lepiej być nie mogło ♡.♡
Czekam na nexcik kochana moja :-* (*_*)
^_^
UsuńŚ
OdpowiedzUsuńL
U
B
!
!
!
Jupi! Skaczę ze szczęścia jak głupia! :D
Po takim czasie.....
Dziadkowie najlepsi :D
Czekam na next
Haha :D Dziękuję <3
UsuńCudo, cudeńko!!! :* Nie rozpisuję się, bo wszystko co chciałam napisać jest zawarte w komentarzach wyżej. :D Czekam na next kochana i jestem ciekawa imaginu dla Veroni mineral :D Pozdrowionka <3
OdpowiedzUsuńDziękuję :-* Imagin już gotowy i zaraz go opublikuję (:
UsuńYah! Świętuję wolne, bo gimnazjaliści piszą testy..... :D Rozdział mega zarąbiasty! Tak jak wszyscy pisali to i ja napiszę: Dziadkowie rozwalili system :D (Chciałabym, żeby moi tacy byli) Nikol jest kochana <3 Uszyła suknie ślubną dla Domy.... To takie sweet ^^ No nic, czekam na nexcik i podwójny ślub!!! :* :* :*
OdpowiedzUsuńA ja mam przerwę w szkole :-( Liceum.....
Usuń