sobota, 14 lutego 2015

Rozdział 22

             Harry objął mnie swoimi silnymi ramionami i uspokajał mój przeraźliwy i pełen rozpaczy krzyk. Louis dzwonił na policję i pogotowie, ale musiał zobaczyć co się stało, więc pobiegł do sypialni mojej mamy, a reszta naszych przyjaciół pogalopowała za nim, w celu zaspokojenia swojej niepohamowanej ciekawości i jakże stanęli jak wryci, gdy zobaczyli co stało się w pokoju mojej rodzicielki. Dziewczyny tak jak ja zaczęły krzyczeć ze strachu, a chłopcy pobledli i wydawało się, że zaraz nie wytrzymają z nadmiaru emocji, które towarzyszyły im już pierwszego dnia w tym przeklętym domu, który obiecałam sobie, że po tym wszystkim co się wydarzyło, sprzedam go i raz na zawsze zapomnę, o tym, że się tu wychowałam, że spędziłam tu całe moje dzieciństwo, a Wrocław będę omijała szerokim łukiem, oczywiście z wyjątkiem 1 listopada. 
- Uspokój się. Sam jestem w szoku. Obiecuję ci, że już wszystko będzie w porządku. - Powiedział oszołomiony Hazza.
- Zamknij się i nie składaj mi obietnic, których nie dotrzymasz! - Krzyknęłam cała rozdygotana. 
             Loczek nic nie odpowiedział na te słowa, tylko przytulił mnie jeszcze mocniej, aż drżenie mego ciało przeniosło się na niego. Kiedy emocje odrobinę zelżały, siedzieliśmy wszyscy bladzi jak trupy, przytuleni do siebie w obawie, że znów stanie się coś złego, wtem usłyszeliśmy wtargnięcie do domu, zerwałam się gwałtownie, cała wystraszona w obawie, że teraz nadszedł czas na mnie, ale na szczęście była to policja razem z pogotowiem. Wskazałam im drogę do wyznaczonego pomieszczenia i wróciłam do salonu, wprost do objęć Harrego. 

***

- Osz kurczę blade! Mamy tu grubą sprawę, ale puls nie odczuwalny, jest zimna i jednym słowem nic tu po nas. Panowie, cała robota należy do was, a my się zmywamy. - Rzekł gościu z pogotowia. 
- Heniek, zabezpiecz ślady! - Krzyknął sierżant.
- Tak jest szefie! 
- Czy to czasem nie jest była żona tego prawnika, co niecały tydzień temu też kojtnął? - Zapytał jeden z policjantów
- Tak, to ona i na moje oko, wygląda to na samobójstwo, chociaż dokładną ekspertyzę i tak będzie musiał zrobić Zdzichu i wtedy się okaże, a zaraz zresztą Anita przedstawi nam wstępne oględziny ciała.
I stało tak sobie na poboczu pokoju dwóch policjantów i debatowało o tym co mogło się wydarzyć, czy było to samobójstwo, a może jednak zabójstwo. 
- Mamy coś?
- No cóż, panie prokuratorze, ciężko stwierdzić bez dokładnych oględzin ciała, ale na szyi, widoczne zadrapania, na dłoniach jak i zresztą na całych rękach widoczne siniaki, co wygląda na silne uderzenia przez kogoś bardzo silnego, co wskazywałoby na zabójstwo od ciosów dłonią, bo kobieta jest dość drobnej budowy, ale należy zauważyć, że koło prawej dłoni jest pistolet, co z kolei wskazuje na samobójstwo. 
- No to rzeczywiście niewiele informacji. - Powiedział prokurator. - Ale proszę zwrócić uwagę na to co napisała na kartce matka poszkodowanej i to pewnie tuż przed śmiercią: "Córeczko tak musiało się stać, nie rozpaczaj nad losem, to był mój czas, będę zawsze przy tobie, nie zapomnij o tym. Zostały upieczone dwie pieczenie przy jednym ogniu. Jeśli masz cierpieć, to lepiej raz, a nie potem znowu i pamiętaj nie pozwól mu uciec. Ja odgadłam, co się stało z twoim tatą, kto zainkasował twoje porwanie i od kogo przyszło nagranie na pocztę głosową i wiem, że ty też to odgadniesz. Przy twoim sprycie, będziesz wiedziała co się wydarzyło już na drugi dzień po mojej śmierci, bo w dniu, kiedy mnie zobaczysz będziesz w za dużym szoku. Kończę mój krótki list za nim on tu przyjdzie i mnie zabije. Żegnaj! Twoja na zawsze kochająca mama. 
- Musimy się dowiedzieć kim jest "on" i dlaczego chciał zabić panią Basaj. - Powiedział policjant.
- Panowie, na dzisiaj koniec. Zwłoki zawierzcie do patomorfologa i na jutro po 14 chcę mieć pełny opis. - Rzekł prokurator. 

***

          Wstałam z niecierpliwieniem i zobaczyłam, jak dwóch facetów niesie na noszach w worku moją mamę, rzuciłam się na nią, chciałam jej dotknąć, przytulić, ten ostatni raz. 
- Pani Dominiko proszę o spokój! - Ryknął jeden z policjantów i odciągnął mnie od trupa, leżącego teraz martwo, a tak niedawno żywego. - Mamy coś dla pani. Leżało to w pokoju pani matki i widocznie treść skierowana jest do pani.
           Wręczył mi delikatnie do rąk białą kartkę ksero, drapnęłam ją drapieżnie, usiadłam na kanapie i zaczęłam czytać. Policjanci w tym czasie opuścili mój dom. Czytałam tekst kilka razy i za każdym razem łzy spływały coraz mocniej i żwawiej zalewając i rozmazując tekst napisany piórem z niebieskim atramentem. Za którymś razem podniosłam moje czerwone i zaszklone oczy znad rozmazanej treści, zgniotłam ją i odrzuciłam za siebie. Czułam wtedy niepohamowaną złość i rozpacz. W głębi duszy rozwalało mnie jak nigdy wcześniej. Nie wytrzymałam i wstałam. Musiałam rozładować moją złość. Zaczęłam tłuc, niszczyć i kopać wszystko co znalazło się na mojej drodze. Weszłam do kuchni i zaczęłam tłuc szklanki i talerze oraz wszystko co się dało, po kolei. Sięgnęłam po nóż i już miałam pociąć tapetę w paski, gdy za moimi plecami zjawił się Harry. 
- Odstaw ten nóż, bo zrobisz sobie krzywdę! 
- Skąd możesz wiedzieć co ja sobie zrobię?! 
Odwróciłam się gwałtownie w jego stronę razem z nożem, którego ostrze skierowałam w Loczka i zaczęłam się pomału do niego zbliżać z wzrokiem tak wrogim, jakiego jeszcze nigdy nie użyłam. Hazza podniósł ręce w górę i dobrowolnie zaczął się cofać.
- Dominika, proszę uspokój się! Przejdziemy przez to razem pomogę ci! Tylko błagam odstaw ten nóż!
Popatrzyłam na narzędzie zbrodni i na Zielonookiego i po krótkim namyśle wsadziłam nóż do szuflady i mocno przytuliłam się do Hazzy.
- Przepraszam, ja wcale nie chciałam skoczyć do ciebie z nożem. Wybacz mi, ale tak dużo przeszłam w ostatnim czasie. 
- Rozumiem cię, ale do jasnej cholery dziewczyno jestem tu razem z tobą i przejdziemy to razem! Rozumiesz? A gdy będzie już po wszystkim zabiorę cię na wakacje! Tylko do diabła, ale musisz być silna, nie możesz się poddać! Rozumiemy się? 
                 Skinęłam głową i usłyszeliśmy wołanie z salonu, szybko przybiegliśmy do pokoju dziennego i zobaczyliśmy błyski fleszy bijące przez szyby okien. Szybko opuściliśmy rolety na parterze i stwierdziliśmy, że na dzisiaj wrażeń było wystarczająco dużo. Ustaliliśmy kolejkę, według, której poszliśmy się kąpać. Gdy wszyscy byli już po wieczornej toalecie, zaprowadziłam ich, każdego do swojego pokoju i poszliśmy spać.
                 Przysypiałam już, kiedy usłyszałam kroki na korytarzu.
- Kto to? - Zapytał Loczek.
- Bądź cicho to usłyszysz. - Powiedziałam gładkim głosem.
Usłyszeliśmy pukanie do drzwi pokoju, który znajdował się obok nas i głos Nikol:
- Zayn, śpisz już? 
- Nie, a co się stało.
- Nie mogę zasnąć w tym przeklętym domu, po prostu się boję i czy mogę spać z tobą?
- Oczywiście, chodź.
                 Zayn przysunął się do ściany i zrobił miejsce dla Nikol. Młoda projektantka usadowiając się koło pana Przystojniaka i niechcący przejechała ręką po jego nagim brzuchu i odruchowo cofnęła rękę. 
- Dlaczego zabrałaś rękę? Mi się podobało, a poza tym to dzisiaj razem śpimy, więc........
- Więc na pewno nie wydarzy się nic. Ja nie jestem jak Honorata. 
                 Brunetka położyła się na boku w stronę pokoju i cieszyła się chwilą, która dla niej była spełnieniem, bo zakochała się w Zaynie od pierwszego wejrzenia, nawet gdy chodziła z Karolem skrycie go kochała. Mulat korzystając z sytuacji, przysunął się do Nikol i położył swoją dłoń na jej piersi. Ona delikatnie się odwróciła, tak żeby nie wykręcić ręki swojemu ukochanemu i popatrzyła mu głęboko w oczy, a widziała go bardzo dobrze, tak jak i on nią, bo ich oczy zdążyły przyzwyczaić się już do mroku jaki panował w sypialni. Niespodziewanie Zayn znalazł się nad Nikol i zaczął ją całować w malinowe usta, oderwał się od nich, ściągnął bluzkę od pidżamy i zmierzał ku piersiom. Całował je tak zmysłowo, a zarazem drapieżnie. Posuwał się coraz bardziej w dół, kiedy nagle powrócił rozum do głowy Nikol i narwanie wyrwała się z jego pocałunków i zaczęła ubierać bluzkę, a Zayn siedział zdezorientowany na łóżku w samych białych bokserkach z Calvina Kleina. 
- Przepraszam cię, ale tak jak już mówiłam, nie jestem Hon. Pobądźmy trochę ze sobą, a potem wszystko potoczy się swoim własnym torem. Nie bądź na mnie zły. 
- Nie jestem zły. Rozumiem cię. Kocham cię i będę czekał, aż będziesz gotowa.
- Dziękuję, że mnie rozumiesz. 
Mulat położył się koło brunetki. Ta przysunęła się do niego pocałowała na dobranoc i wtuliła się w niego jak w swojego ulubionego misia. 

4 GODZINY PÓŹNIEJ

               Coś nie dawało mi spać. Kręciłam się z boku na bok, kiedy w końcu otworzyłam oczy i zobaczyłam postać ubraną w białą powiewną suknię. (Nie wspominałam o tym wcześniej, ale u mnie w domu od pokoleń mówiło się, że osoba, która umarła może przyjść w śnie lub jako zjawa, by pożegnać się ze swoim domem i najbliższymi członkami rodziny)  Nie bałam się, bo wiedziałam, że to mama. Usiadłam na łóżku, przetarłam oczy i spojrzałam na Hazzę, który spał jak kamień. Postać machnęła ręką co znaczyło, że mam ruszyć za nią. Wstałam z łóżka, założyłam moje kapcie i ruszyłam za postacią, która prowadziła mnie do sypialni, która należała do niej i do taty za życia. Wskazała żebym otworzyła drzwi. Zrobiłam to i ujrzałam tatę, który wskazał na szufladę w biurku. Usiadłam na brzegu łoża sypialnianego, gdy do moich uszu doszło trzy razy wypowiedziane moje imię przez moich rodziców, po czym rozpłynęli się w powietrzu, niczym mgiełka wody. Uśmiechnęłam się do siebie i pomodliłam się za ich dusze, gdy nagle usłyszałam ciężkie kroki zbliżające się w moim kierunku. 
- Harry? Co ty tu robisz? Jest po 4 nad ranem, idź spać. - Powiedziałam.
- Tak myślałem, że tu jesteś, bo przebudziłem się, a ciebie już nie było. Nie zasnę bez ciebie. - Rzekł na półprzytomnym głosem. 
- No to usiądź koło mnie. Muszę coś sprawdzić, bo dostałam znak, który jak przypuszczam ma mi pomóc.


12 komentarzy:

  1. Wow, wow, wow
    nie wiem co się dzieje
    naprawdę ;*
    Rozdział jest fantastyczny, zazdroszczę talentu <3
    Podejrzewam, że matkę Domy zabił. ..cholera tak naprawdę nie mam zielonego pojęcia ;))
    omg, teraz pozostaje mi tylko czekać na next
    dużo weny życzę ^^ i szczęśliwych walentynek xd

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ty to wiesz jak uszczęśliwić ludzi :D Dziękuję bardzo i tobie również życzę szczęśliwych walentynek :-* *♡*

      Usuń
  2. Genialna jesteś :* jak zawsze :) boski rozdział czekam na następny <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Naprawdę superowy rozdział! Ta akcja poprostu boska! Czekam na następny rozdział :***

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naprawdę nie wiem co powiedzieć. Wasze komentarze są najlepsze na świecie. Ever <3 ⌒.⌒

      Usuń
  4. Super, super, super!
    To jest niesamowite.
    Tak bardzo chciałabym wiedzieć kto zabił matkę Dony...

    Czekam na nn. :)

    http://secret-harrystyles.blogspot.com/ zapraszam na nowy rozdział

    OdpowiedzUsuń
  5. Thank you very much! <3 A z tym zabiciem to mam nadzieje, że uda mi się was zaskoczyć :D :-*

    OdpowiedzUsuń
  6. Genialny rozdział! To opowiadanie jest jednym z moich ulubionych, uwielbiam tu wchodzic!
    Myślę, że jak każdy jestem ciekawa kto zabił jej matkę, ale nie pozostaje mi nic innego jak czekanie na kolejny rozdział :)
    pozdrawiam
    http://scar-never-fade.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. OMG! Jestem mega w szoku, że moje opowiadanie jest jednym z tych, które przypadły ci do gustu. Dziękuję! :* ^_^

      Usuń
  7. Cudny rozdział <3 Nie mogę doczekać się kolejnego, więc szybciutko pisz next'a <3
    Pozdrawiam ty talencie ogromny :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Brak mi słów, które wyraziłyby moją wdzięczność <3 ^_^

      Usuń