poniedziałek, 2 lutego 2015

Rozdział 16

          Po hucznym świętowaniu, wygranej sprawy, lekko upojona razem z Nikol udałam się do mojego domu. Szłyśmy środkiem drogi, co chwilę dając sobie kuksańce w boki i śmiejąc się jakby było coś z nami nie halo. Doszłyśmy do mojego ubogiego domu (oczywiście w porównaniu do willi chłopców) i weszłyśmy do środka. Po omacku znalazłam kontakt ze światłem, włączyłam go i udałyśmy się do mojej sypialni.
- Ej, Nikol? Kto idzie pierwszy brać soczystą kąpiel z bąbelkami,  z szampanem, płatkami róż, świecami i kadzidełkami? - Zapytałam rozbawiona.
- Nie, no Dominika, może już ci starczy szampana. Ja w każdym bądź razie idę pod szybki prysznic, a potem ląduje w łóziu, bo jestem padnięta jak mało kto.
- Ale z ciebie sztywniara. Przez tą swoją pracę projektantki zrobiłaś się tak perfekcyjna, jak mało kto na tym świecie. Swoim nienagannym zachowanie i stylem życia pobijasz nawet samą Perfekcyjną Panią Domu.
- Dobra Dominika, koniec tej paplaniny, przecież wiesz doskonale, że jesteś podpita, ale nie na tyle, żeby nie kojarzyć faktów i otaczającej cię rzeczywistości. Idź pod prysznic, a ja pościele sobie swoją połówkę.
- Okkkkkkeeeeeeejjjjjjjjjj........ - Powiedziałam przeciągle.
         Obrałam kierunek garderoba i już po chwili buszowałam w szafie, w poszukiwaniu mojej pidżamy i w ten oto sposób w szafie robiąc Bitwę pod Grunwaldem, natknęłam się na koszulkę Zayna. Zastanawiałam się skąd ją mam, ale po dłuższym czasie, mój mózg przypomniał sobie, że przed porwaniem miałam ją mu zanieść, niestety nie zdążyłam donieść, a potem, gdy było już po wszystkim wsadziłam ją do mojej szafy i najnormalniej w świecie zapomniałam, że w mojej szafie znajduje się oto taki obiekt, tym bardziej, że leżała na samym dnie, gdzie w praktyce zaglądam bardzo rzadko, można stwierdzić, że raz na ruski rok. Udałam się do łazienki i tak jak mam w zwyczaju siedziałam pod prysznicem, chyba z pół godziny, a woda się lała i lała i końca nie było. Usłyszałam dość gwałtowne i mocne walenie do drzwi:
- Dominika, wyłaź stamtąd! Siedzisz już jakieś pół godziny! Inni ludzie też chcą się wykąpać! - Huknęła Nikol.
- Już wychodzę! - Powiedziałam głosem, który wyrażał "Jak mogłaś mi przeszkodzić, w równie ważnym miejscu w moim domu, zaraz po sypialni!"
         Kiedy Nikol poszła się myć pomaszerowałam już lekko orzeźwiona przez wodę prosto do miejsca wypoczynku i rzuciłam się na łóżko. Zostawiłam tylko światła ledowe, że kiedy moja przyjaciółka wyjdzie z kibla, żeby po prostu najzwyczajniej  w świecie, nie zabiła się po schodach i jak Bóg przykazał doszła do sypialni. Długo na nią nie czekałam, bo już po kwadransie, doszła do mnie i położyła się, na swojej połówce, pod swoją kołdrą.
- A światła to niełaska zgasić?! Nie stać mnie jeszcze na światła, które działają na czujnik! - Zdenerwowana wstałam i ciężkim krokiem, pobiegłam na górę i z powrotem w dół, tylko z tą różnicą, że po drodze gasiłam lampki.
- Oj tam, oj tam. - Zachichotała Nikol - Wiesz, cieszę się, że wzięłam wolne. W końcu spędzimy czas ze sobą, powspominamy stare dobre czasy, pośmiejemy się, a może nawet i popłaczemy.
- Ja też się cieszę. - Powiedziałam łagodnym już głosem.
- Kiedy poznałaś chłopaków z 1D?
- Myślę, że będzie już jakieś pół roku jak się znamy. A ty, skoro mieszkasz w Londynie, to widziałaś ich wcześniej?
- Mogę śmiało stwierdzić, że znam ich z widzenia. Kilka razy widziałam ich  na moim pokazie, raz Harry przyprowadził nawet Taylor, ale to było już jakiś czas temu.
Taylor........ Dla innym dziewczyn Harolda, jak i zapewne co niektórych fanek to imię mogło wzbudzać zazdrość, niechęć, a może nawet i nienawiść. Ja osobiście, nie miałam nic do tej kobiety. Podobała mi się jej muzyka i skromność sceniczna. Nigdy nie widziałam jej w jakimś stroju, który odsłaniałby za dużo, tak samo w prasie nigdy nie przeczytałam o skandalu związanym z nią w roli głównej. Taka dziewczyna to skarb i kolejny chłopak jaki będzie chodził z Taylor, niech ją szanuje, bo taka dziewczyna często się nie zdarza.
- No to świetnie! - Odparłam.
- Opowiedz, proszę jak to się stało, że chodzisz z Loczkiem, a Honia z Niallem.
- Nie ma tu za bardzo czego opowiadać, wiesz po prostu tak wyszło, Harry zrobił ten pierwszy krok po tym porwaniu, a z Hon i Niallem było tak samo, więc jak widzisz nie jest to jakaś bardzo romantyczna historia.
- A spałaś już z nim?
- Pytasz się o seks czy o zwykłe spanie? - Zapytałam z nutą irytacji w głosie.
- No nie udawaj, wiesz o co mi chodzi.
- To cię rozczaruję, bo seksu jeszcze nie uprawiałam, ale w łóżku spaliśmy, wiesz, ja nie jestem Hon.
- Hon?! No nie gadaj.
- Mhm......
- Przecież to taka poukładana dziewczyna.......
- Jak widzisz, pozory mylą. Ale ona to już w ogóle jest the best, bo poszła do łóżka z Niallem, jeszcze tego samego dnia, w którym zostali parą.
- Tego, to bym się po niej nie spodziewałam. Mówię prawdę! - Powiedziała w lekkim szoku, a zarazem rozbawiona Nikol.
- A powiedz, jak tam twoje życie prywatne się układa. Masz kogoś?
- Czy mam? Dobre pytanie.
- Proszę, powiedz.
- Co ja mam ci opowiadać? Miałam chłopaka. Nazywał się Karol. Byliśmy ze sobą może pół roku, a może trochę krócej. Na początku naszego związku było jak z bajki. On zachowywał się jak książę na białym rumaku, a ja byłam jego oczkiem w głowie, jego księżniczką........
- I co dalej? - Spytałam.
- No cóż. - Westchnęła. - Sielanka nie trwała bardzo długo, bo po półtora miesiąca wszystko zaczęło się psuć, dochodziło nawet do rękoczynów, nie wytrzymałam i po około półrocznym toksycznym związku, on ze mną zerwał. Najzwyczajniej w świecie rzucił mnie dla innej, a potem zresztą okazało się, że chodził i mnie zdradzał. Nawet nie wiesz jak okropnie się czułam, taka upokorzona, jakby ktoś kopnął mnie prosto w twarz.
- Kiedy to wszystko miało miejsce?
- Rok do tyłu.
- Mogę ci powiedzieć, że wiem co to znaczy być upokorzoną. Też miałam chłopaka o imieniu Karol i tak jak postąpił z tobą to i tak było ze mną. Chodził i pieprzył się z innymi laskami na prawo i lewo, myślał, że mu wszystko wolno, bo był zapchlonym szlachcicem!
Nikol nagle zerwała się z łóżka i swoimi wielkimi ślipiami popatrzyła się na mnie i rzekła:
- Mój też był szlachcicem! A dokładnie nazywał się Karol von Hamburg!
- Co?! O mój Boże, obie chodziłyśmy z tym narcystycznym tyranem!
Po tych wieściach odechciało mi się jakiegokolwiek spania. Usiadłam na łóżku i intensywnie wpatrywałam się w Nikol, zastanawiałam się dlaczego ja nic o tym nie wiem, ale ja w sumie nie byłam lepsza, bo też nie powiedziałam jej, że chodziłam z tym dupkiem i chamem.

***

- Gemma! - Darł się Harry, z drugiego końca mieszkania. 
- Co chcesz? - Zapytała zdyszana od biegu Gem.
- Podaj mi szklankę wody.
- Serio? Wołasz mnie z drugiego końca twoich 500 mkw,  a pod bokiem masz Nialla. To jeśli preferujesz system wołania ludzi za byle pierdołą, mimo, że przynajmniej jedną osobę masz pod bokiem, to bardzo cię proszę, ale zainwestuj w max 100 mkw.
- Oj Gemma daj spokój. 
Siostra Zielonookiego poszła do kuchni mrucząc pod nosem, różne niefajne wyrazy pod względem Harolda i i ujrzała w kuchni siedzącą Hon.
- Nie śpisz jeszcze? - Zapytała Gem.
- Nie, nie mogę zasnąć. Ta sprawa sądowa nie daje mi spokoju. Coś jest nie tak, oczywiście wyrok jest sprawiedliwy, ale jest ktoś jeszcze, kto powinien zostać pojmany i dostać karę więzienia, tylko nie mam pojęcia kto.
- Poczekaj sekundkę, ja tylko polecę zanieść mojemu bratu wodę i zaraz mi powiesz, co masz na myśli.
Gemma ultra sprintem pobiegła do salonu, wręczyła Harremu wodę i w równie szybkim tempem wróciła do Honki. 
- To chodź do jadalni. Tam usiądziemy i powiem ci co mi nie pasuje. - Rzekła Honorata.
- Ok. 
Dziewczyny wygodnie usadowiły się przy stole i wzięły po słoiczku nutelli. 
- Nie pasuje mi to, że władze nie szukały pozostałej części gangu. Okej, było ich dwóch, których zabiłaś, ale oni na 100 % musieli mieć prezesa, tego, który ten cały syf założył, bo to byłoby za proste, gdyby oni sami kazali cię pojmać, a potem jeszcze Domę. Główny mózg, nie mógł narazić się na coś takiego, bo wiedział, że jesteś waleczna i nie odpuścisz, on tak jakby przewidział, że ty ich zabijesz, więc to zlecenie kazał wykonać najgorszym ciołkom, a porwanie Domy, wcale nie było przypadkowe, tak jak wszyscy myśleliśmy, że to tylko dlatego, że kręciła się blisko chłopaków, przecież to jest bez sensu, bo równie dobrze mogłaby to być ich menadżerka. Ty zostałaś porwana z wiadomego celu, ale Dominika.......... 
- Sugerujesz, że mógłby to zlecić ktoś, kogo o to wcale nie podejrzewamy?
- Niewykluczone.
- Co wy dziewczyny, tak po nocy siedzicie i nutellę pożeracie? - Spytał Niall.
- A tak sobie rozmawiamy. - Rzekła Gemma, nie dając nic po sobie poznać. 
- Ale wiesz, już idziemy spać. - W pośpiechu dodała Honorata i wstała od stołu. - Jutro pogadamy z Domą. - Szepnęła Hon na ucho Gem. 

***

           Nastał piękny, majowy ranek. Do sypialni mojej i chwilowo Nikol wpadły jaskrawe promienie słońca, które swoim blaskiem wypełniły całą powierzchnię pokoju. Ja jak zwykle spałam jak zabita. Od najmłodszych lat nie przeszkadzało mi słońce, albo księżyc, którzy o danej porze dnia i nocy zaglądali przez okno do mojego pokoju.
- Dominika, wstawaj. - Powiedział Nikol, szarpiąc mnie za ramię.
- Jeszcze chwila. - Odpowiedziałam zaspanym głosem.
- No dawaj, ruszaj dupsko. Nie przyjechałam do Polski, tylko po to by spać do Bóg wie której godziny.
Otworzyłam oczy i nieprzytomnym wzrokiem popatrzyłam na Nikol, która stała nade mną jak słup soli, ubrana w ciuchy i  gapiąca się na mnie jak ciele malowane.
- Ty już gotowa? - Zapytałam z niedowierzaniem.
- A coś ty myślała. Wstawaj i idziemy biegać, jak za starych, dobrych czasów.
- Dobra, tylko jeszcze 5 minut.
- Nie ma 5 minut. Wstajesz i koniec kropka! 
Nikol powiedziała to takim stanowczym tonem głosu, że aż się zlękłam i nie zostało mi nic innego, jak tylko iść i się ogarnąć. Nie zajęło mi to dużo czasu, bo nie minęło 15 minut i byłam gotowa do wyjścia. Kiedy miałyśmy wychodzić przypomniałam sobie o koszulce, którą niegdyś pożyczyłam od Zayna. Wzięłam ją i mogłyśmy już iść biegać. Miałam w planie, że zaprowadzę ją do mojej leśnej oazy spokoju.

***

          Hon i Gem, również nie pogardziły pogodą i jak na nie dwie to wstały dość szybko, zrobiły ze sobą porządek i jadły grzanki z dżemem, popijając kakaem.
- To co z tą wczorajszą rozmową. - Spytała Gemma.
- Zadzwonię do Domy i albo one z Nikol niech tu wpadną, albo my do nich podejdziemy, ale zadzwonię trochę później, bo pewnie jeszcze śpią. 
Dziewczyny gadając w jadalni, nie usłyszały, że ktoś wszedł do domu i wtem do jadalni wparowałam ja razem z Nikol. 
- Cześć wam! - Rzekła Nikol
- Co wy tak wcześnie na nogach?  - Zapytała Honka.
- Spytaj się jej. - Odparłam sucho i wskazałam na moją towarzyszkę. 
- Doma jest w złym humorze, bo ściągnęłam ją z łóżka, nie o tej porze, o której zwykle wstaje. 
- Aaaaaaa, ale zresztą to dobrze się składa, bo musimy pogadać.- Rzekła Gem.
- No to wskakujcie w ciuchy do biegania i spokojnie sobie porozmawiamy w pewnym miejscu, a ja idę w tym czasie, zanim się przebierzecie oddać koszulkę Zaynowi. 
- Zaynowi? Przecież ty jesteś z Harrym. - Powiedziała Hon.
- Tak, wiem, ale to stara historia.
- Aha, ale on chyba jeszcze śpi.
- No to ma pecha. - Odparłam krótko.
Nie zważając na konsekwencję, jakie mogą mnie spotkać po obudzeniu Mulata, jak gdyby nigdy nic wparowałam do jego pokoju. Jednak na moje szczęście pan Malik nie spał, tylko układał swoje włosy.
- O hej Doma! Co cię sprowadza w moje skromne progi?
- To. - Po krótkiej i jednoznacznej odpowiedzi, dałam mu reklamówkę do ręki.
- Oooooooo, moja koszulka. Szczerze mówiąc to zapomniałem o niej. Dziękuję. - Powiedział i pocałował mnie w policzek, oczywiście znając moje szczęście w tym właśnie momencie wszedł Harry.
- Co ty odpierdalasz Zayn?! - Zapytał dość mocno wkurzony Loczek.
- Spokojnie Harry. To nie tak jak myślisz. Oddałam tylko koszulkę, którą na początku naszej znajomości mi użyczył.
- Ok. Muszę popracować nad moją zazdrością. 
- Nie gniewaj się stary. 
- E no. Spoks. Nie mam za co się gniewać. Ja też byłbym zazdrosny o taką dziewczynę. 
- Dobra chłopcy, ja z dziewczynami spadam biegać. Widzimy się później. 
- No to do zobaczenia!
          Ku mojego zdziwienia wszystkie dziewczyny były w jako takiej formie i szybkim tempem dobiegłyśmy do jeziorka i skały na polanie.
- Jak tu pięknie. - Powiedziały wszystkie trzy jednocześnie.
Pierwsza z osłupienia wyrwała się Hon i rzekła, że musimy pogadać. Nienawidziłam tego słowa, bo miało ono wiele znaczeń, ale najczęściej oznaczało ono kłopoty, albo jakieś zmartwienia i tak było tym razem.
- To nie koniec kłopotów twoich i Gem. Jest jeszcze ktoś, komu nie została wymierzona sprawiedliwość.

10 komentarzy:

  1. Suuuuupeeeeer post! Czekam na następny rozdz. :** ♥

    OdpowiedzUsuń
  2. Von Hamburg xD rozwala mnie jego nazwisko :*
    Harry taki zazdrosny ;))
    mega, czekam na kolejny <3

    OdpowiedzUsuń
  3. SUPCIO :* czekam na następny <3

    OdpowiedzUsuń
  4. Jej wkońcu oddała koszulkę ale na jej nieszczęście musiał wtedy wejść Harry ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Boski <3 Śliczne :*
    Masz masę talentu <3
    Życzę weny i powodzenia w dalszym pisaniu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O Boże, dziękuję za takie miłe słowa :-* <3

      Usuń