poniedziałek, 23 lutego 2015

Rozdział 26

         Obudziłam się o 10 rano w moim łóżku, podniosłam głowę i ujrzałam zaspanym wzrokiem, że nie ma Nikol, a jej łóżko było równo pościelone, ino w projektanckim szyku. Wyciągnęłam ręce w górę i zrobiłam nimi obrót o 360 stopni, usiadłam na brzegu łóżka, przeczesałam włosy palcami, wstałam i zaścieliłam łóżko, któremu daleko było do równo złożonej pościeli Nikol. Ubrałam moje królicze kapcie na nogi i jeszcze nieprzytomna poszłam do kuchni w nadziei, że zastanę tam moją przyjaciółkę. Ha! Nawet było lepiej, bo w centrum domu oprócz panienki Sznajfer zastałam całą bandę z willi i Hon. Stanęłam przed nimi w mojej krótkiej pidżamie z Hello Kitty i tych "boskich" kapciach, co efektem był ich zabójczy śmiech na mój widok.
- Fajna stylowa! - Powiedział Harry, płacząc ze śmiechu.
Popatrzyłam się na niego zabójczym wzrokiem i skierowałam moje demoniczne oczy na Nialla i Nikol i powiedziałam:
- Czy pytałaś się mnie o zdanie w sprawie założenia jadłodajni dla nadzianych i znanych osobistości? - Patrzyłam się na nich wrogo dosłownie przez chwilę, bo więcej nie dałam rady, Niall wyglądał jak chomik z "toną" jedzenia w buzi, a Nikol była tak przerażona jakby miał zaraz koniec świata nastąpić, więc wybuchnęłam śmiechem. - Dobra, żartuję.......... Jedz Niallerku, jedz........, tylko się nie zadław.......... A tak w ogóle jak już jesteśmy tu wszyscy to mamy jakieś plany na dzisiaj?
- Ja pomyślałam, że możemy iść na polanę poopalać się i pokąpać w jeziorku. - Powiedziała Hon.
- Mi tam pasi. Pogoda jest ładna, słońce świeci, to trzeba ten czas jakoś wykorzystać, tym bardziej, że wy jutro lecicie na Malediwy, a Nikol wraca do Londynu. - Powiedział Zayn.
- No to zbieramy się. Ja strój mam na sobie i w praktyce jestem gotowa. - Rzekła Honey.
- To my idziemy do domu się przebrać i weżniemy coś do żarcia i spotkamy się na miejscu. - Powiedział Louis.
         Chłopcy wyszli z mojego domu, a ja zostałam z projektantką i Hon. Szybko pobiegłam razem z Nikol ubrać się w strój kąpielowy, chapnęłam coś do jedzenia i wyszłyśmy. Zamknęłam mieszkanie na klucz i dostojnym krokiem ruszyłyśmy w umówione miejsce. Kiedy doszłyśmy, chłopców jeszcze nie było, więc rozłożyłyśmy koc, który miała ze sobą Honorata i wygodnie usadowiłyśmy się na nim, gdy usłyszałyśmy dobrze znajome nam głosy:
- Mówiłem, żeby to przed nim schować! Przez niego, musiałem zrobić sobie wycieczkę do sklepu! - Krzyczał Zayn.
- Ale to nie moja wina, to jest silniejsze ode mnie! - Odpowiedział  Niall.  
- Ło, ło, ło........... Co tu się dzieje? - Zapytała Nikol.
- Niall zżarł w nocy wszystkie przekąski jakie posiadaliśmy i przez niego musiałem iść do sklepu, a zczapiła mnie tam jedna fanka i jak to zwykle bywa, z jednej dziewczyny zrobiło się kilkanaście innych osób! A w ogóle co jest dziwne to, to, że Żarłok twierdzi, że to nie jego wina!
- Wy to oboje jesteście dziwni. Niall zjadł to na zdrowie mu za to, a to przeszedłeś się do sklepu dla zdrowotności, przecież jesteś cały i zdrowy.
- Ale....
- Cicho! 
- Okej, okej......... 
          Harry dołożył swój ręcznik kąpielowy do naszego koca, tak, że leżał obok mnie na brzuchu i dziwnie przyglądał się moim dłoniom. 
- Co tak skanujesz moje ręce? 
Harold ocknął się i powiedział:
- Aaaaa......., tak jakoś, zagapiłem się.
- Aha, okejjjjjjj. Nawet nie masz pojęcia jak się cieszę na jutrzejszy wyjazd.
- Nie ty jedna, ja bym chciał, żebyśmy już byli na lotnisku.
- Jeszcze kilka godzin.........., a póki jeszcze jesteśmy tu, gdzie jesteśmy to bardzo cię proszę posmaruj mi plecy tym olejkiem co leży koło Hon. 
        Zielonooki wziął olejek, rozwiązał sznurek od bikini, delikatnie spryskał moje plecy i zaczął je delikatnie masować. Było mi tak błogo, że z rozkoszy poczułam ciarki na plecach i przymknęłam oczy. Wmasowywał oleistą ciecz w moje plecy z dobre 5 minut, pytając się co chwilę, czy taki sposób w jaki mnie masował mi odpowiada. Nie odpowiadałam, tylko zmysłowo wydobywałam dźwięki z moich ust, które układały się w krótkie, ale jednoznacze "mh". W tym samym czasie Nikol przewracała nerwowo oferty wakacyjne z jednego z biur podróży, a Zayn dusił się ze śmiechu.
- Możesz mi łaskawie powiedzieć co cię tak bawi?!
- Te twoje nerwowe ruchy.
- Ach tak?! - Powiedziała pani projektant i rzuciła magazynem w Mulata.
- Okey, widocznie dłużej już nie wytrzymasz.......
- Czego niby?
Pan Malik wstał i podszedł do plażowej torby z której wyciągnął kartkę formatu A4 i wręczył ją zadziornej dziewczynie. Kreatorka mody niepewnie wzięła kartkę z dłoni Zayna i zaczęła czytać napisaną na niej treść. Kiedy jej oczy zatrzymały się na jednym wyrazie, oczy jej się "zaświeciły" z radości i jednym ruchem siedziała już po turecku i wpatrywała się w Zayna, mrucząc pod nosem:
- Kocham cię, kocham cię, kocham cię........
- Ja ciebie też, ale powiedz mi czy ten kierunek ci odpowiada.
- Seszele?! Chyba sobie żartujesz! Pewnie, że odpowiada! - Krzyknęła z radości Nikol i rzuciła się na Malika i jego usta. Szybko oderwała się od nich, a jej rozradowana twarz nagle posmutniała.
- Coś nie tak? - Zapytał Mulat.
- No tak jakby. Lot mamy na jutro tak jak Harry i Doma, ale nie przewidziałeś tego, że Karl jak się dowie, że znów przedłużam wolne, to jednym słowem, ale mnie ukatrupi, jak nie gorzej.
- Don't worry my princes. Wszystko załatwione. Rozmawiałem z Lagerfeldem i dogadaliśmy się tak, że pójdzie na mój układ, a w zamian za to ty dostaniesz przedłużony urlop. 
- Ale jaki układ?
- Nie ważne. - Powiedział Zayn i się uśmiechnął. 
- To skoro już jesteśmy w temacie. - Odezwał się Niall. - My z Honoratą też jedziemy na wakacje, ale w Alpy Włoskie. 
- Louis, to znaczy, że zostajemy skazani na łaskę losu. - Rzekł Liam. 
- Liam, damy radę. Jesteśmy twardzi. Zostaniemy tu gdzie jesteśmy i będziemy dzielnie bronić naszej twierdzy! - Powiedział Lou.
           Popatrzyliśmy się na nich i parsknęliśmy dzikim śmiechem. Gdy emocje opadły, a ja zaczynałam przysypiać, poczułam na moim rozgrzanym od słońca ciele zimne dłonie Harolda. Gwałtownie otworzyłam oczy i pisnęłam. Poderwałam się i miałam już zamiar uciekać, lecz było za późno. Zielonooki złapał mnie i przerzucił przez ramię jak worek ziemniaków, zaczął wchodzić do wody, a ja wierciłam się i piszczałam jak popaprana. Harry tylko się śmiał i zanurzył się razem ze mną pod wodą. Wynurzyłam się, a włosy przykryły mi twarz. Odrzuciłam je i podpłynęłam od tyłu Harolda i zaczęłam go dla zabawy topić, jednak moja przewaga nad nim długo nie potrwała, gdyż za chwilę ja byłam topiona. Wyszłam na brzeg i wspięłam się na kamień, z którego wskoczyłam do wody, mój chłopak poszedł w moje ślady i też skoczył, ino w londyńskim stylu do wody. Objęłam jego szyję rękami, a biodra oplotłam moimi nogami i zaczęliśmy się całować na środku jeziorka. Po skończonej namiętności wyszliśmy i położyliśmy się na słońcu, by wyschnąć. Po godzinie spędzonej na słodkim nic nierobieniu, zebraliśmy się całą paczką i wróciliśmy do domu, każdy do swojego, bo jutro czekał nas ważny dzień, a my nie byliśmy jeszcze spakowani........ 

8 komentarzy:

  1. Kocham kocham kocham! Czekam na nexta :***

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też nie mogę doczekać się do następnego :D

      Usuń
  2. Super mega boski rozdział :*
    jak zawsze zresztą ;))
    i jeszcze raz wszystkiego najlepszego bo to w końcu dzisiaj masz te urodziny ♥ sto lat !
    Do następnego kochana <3

    OdpowiedzUsuń
  3. O mój Boże!! boskie a te chwile nad jeziorem :* cud malina <3

    OdpowiedzUsuń
  4. ekstra :*
    do następnego ! oby szybko ! <3

    OdpowiedzUsuń