poniedziałek, 16 lutego 2015

Rozdział 23

                Sięgnęłam ręką do szuflady w biurku, w sypialni mojej mamy. Nie zapalałam światła, bo nie chciałam, by bijący blask kogoś zbudził. Starczyło, że siedział w ciemnościach ze mną Harry. 
- Co ty robisz? - Spytał Zielonooki.
- Uznasz mnie za wariatkę jak ci powiem poco otwieram tę szufladę, więc po prostu mi zaufaj, bo mam przeczucie, a nawet wiem, że moje kłopoty się skończą i mam skryte marzenie, że to już kres mojego beznadziejnego życia. 
Harry nic nie odpowiedział, tylko popatrzył się na mnie jak na wariatkę, tym bardziej, że mówiłam dość zgadkowo i wiele z mojej wypowiedzi nie można było się dowiedzieć. Otworzona przeze mnie szuflada była pusta z wyjątkiem niedużej zagródki, która mieściła się w jej prawym górnym rogu. Był tam telefon komórkowy mojej mamy, wyciągnęłam go i jakże zdziwiliśmy się z Loczkiem na widok aplikacji, która była włączona. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że był włączony dyktafon. Pomyślałam, że może mama coś kliknęła (była starej daty i kupiła sobie telefon dotykowy) i najzwyczajniej w świecie, włożyła telefon do szuflady. Postanowiłam to sprawdzić. Zatrzymałam, wciąż nagrywający się materiał i dziwnym wzrokiem popatrzyłam na Harrego.  
- Jak myślisz ten telefon znalazł się tu przez przypadek? - Zapytał Zielonooki. 
- Nie wydaje mi się. To co klikać play?
- Sama mówiłaś, że masz wrażenie, że twoje kłopoty się skończą, więc co nam szkodzi, a z resztą może tak miało być i w tym nagraniu jest odpowiedź. Spróbujmy. Już i tak tyle drogi przeszliśmy i przejść jeszcze te kilka metrów musimy. Włączaj nagranie. 
Wzięłam głęboki oddech, przysunęłam się do Harolda, zwiększyłam poziom głośności i kliknęłam play i wtem ukazał nam się cały zapis ostatnich chwil życia mamy. Zresztą postaram się jak najdokładniej opisać co było na nagraniu:
             "Cześć córuniu! Mam nadzieję, że gdy to odsłuchasz nie będziesz na mnie zła. Nagrywanie przebiegu tego co usłyszysz, było moim wyborem i tylko i wyłącznie moim, więc nie obwiniaj nikogo. W tym czasie kiedy poszłaś z Harrym załatwiać sprawy w mieście, ja też poszłam załatwić jedną sprawę, a jaką to dowiesz się słuchając materiał do końca." 
             To był wstęp i od tego momentu słyszałam stukot szpilek mojej mamy do samego garażu, potem gdy wsiada do samochodu i różne piosenki, które w czasie tej podróży leciały w radiu.
- Może to przewiniesz? Słuchamy tego już pół godziny i nic ciekawego nie słychać oprócz piosenek w radiu i odgłosu jadącego samochodu. - Rzekł Harry.
- Nie! - Odpowiedziałam i zorientowałam się, że jest już godzina 6 rano. 
Po około kolejnych dwudziestu minutach dalej nic ciekawego się nie wydarzyło i zobaczyłam, że do pokoju dochodzi do nas Hon z Niallem, Nikol z Zaynem, Liam i Louis. Wstrzymałam nagranie.
- Co wy tak wcześnie wstaliście? Idźcie spać. - Powiedziałam.
- Wstaliśmy, bo nie mogliśmy dłużej spać. A wy czemu nie śpicie? - Zapytał Louis. 
- Nie śpimy, bo odsłuchujemy nagranie z telefonu mojej mamy, w którym jak na razie nic ciekawego się nie dzieje, ale wstęp był na tyle przekonujący, że muszę to odsłuchać do końca. 
- Ok, to posłuchamy razem z wami. W końcu też jesteśmy w to zamieszani. - Rzekł Niall. 
- Ktoś dzwoni do drzwi  czy mi się wydaje? - Zapytała Nikol. 
Zapadła głęboka cisza i zerwałam się szybciutko, by otworzyć drzwi. 
- Komu do diabła zachciało się odwiedzin o 6:30?! - Powiedziałam sama do siebie. 
Zbiegłam na dół i otworzyłam drzwi: 
- Cześć! Pamiętasz mnie jeszcze? To ja Asia. 
- O Boże! Co ty tu robisz? W ogóle skąd wiesz, że ja tu jestem? Hon mówiła, że niedawno wpadłaś do niej.
- Nie trudno było się dowiedzieć gdzie przebywasz, bo wszystkie gazety huczą o twojej mamie i tacie. Mogę wejść?
- Jak musisz. 
Niechętnie wpuściłam ją do środka i zaprowadziłam do naszego całego towarzystwa. Gdy Aśka weszła do pokoju Hon prześwietliła ją swoim wzrokiem.
- Słuchajcie to jest Joanna, o której kiedyś wam wspominałam. - Powiedziałam.
- Cześć. - Rzekli wszyscy krótko i obojętnie. 
- Wiem, że kiedyś byłam niemiła dla ciebie, że nie cierpiałam ciebie i twoich przyjaciółek, ale zmieniłam się. I to nagranie na poczcie głosowej to ja je nagrałam, bo wiem doskonale co się stało, ale do momentu śmierci twojej mamy. Dalej nie wiem co się wydarzyło. - Rzekła Joanna. 
Wszyscy jak siedzieli obojętnie, tak na raz odwrócili się w stronę mojej "koleżanki", kopary opadły nam wszystkim w dół, a ja podeszłam do niej i zapytałam się:
- Czemu nie pojawiłaś się wcześniej, czemu mi nic o tym nie powiedziałaś? 
- Nie mogłam. 
- Jak to nie mogłaś? - Zapytała Nikol
- Po prostu. Powiedziałam, że dowiecie się wszystkiego w swoim czasie.
- Genialnie! - Westchnęłam - Teraz właśnie odsłuchujemy nagranie, które jak wnioskuję było nagraniem sprzed kilku ostatnich godzin życia mojej mamy. Jak chcesz to możesz się przyłączyć. 
- Dobrze, dziękuję. 
                W końcu na nagraniu zaczęło się coś dziać. Samochód, którym jechała moja rodzicielka zatrzymał się i znów było słychać stukot jej butów, który trwał około 10 minut, gdy nagle gwałtownie się zatrzymała i dało się słychać rozmowę dwóch kłócących się ludzi - kobiety i mężczyzny: 
"- Ty sukinsynie, jak mogłeś zabić jej ojca! Pojebało cię! - Krzyczała kobieta. 
- Zamknij się! Przecież wiesz doskonale, że to była konieczność!
- Wcale nie!
- Jakbym go nie zabił, to byłbym skończony! On wiedział o moim handlu narkotykami. Wiedział już o tym, gdy chodziłem z jego pieprzoną córunią! A do Wielkiej Brytanii myślisz, że poco pojechałem?! Po to, by majątek pomnożyć?!"
Popatrzyłyśmy na siebie z Nikol i równocześnie krzyknęłyśmy:
- Karol! 
- Zabiję tego sukinsyna! - Krzyknęłam. - Ja pierdole, a teraz kto dzwoni do drzwi?!
Zbiegłam na dół i otworzyłam drzwi i od razu usłyszałam pretensje.
- Dlaczego, nie powiedziałaś mi o śmierci rodziców, tylko muszę się dowiadywać o tym z gazet?!
- Spieprzaj dziwkarzu! Wiesz dobrze, że rodzina się ciebie wyparła! 
- Ach tak! A gdzie mam spać?!
- Jak dla mnie możesz spać na ulicy? Spieprzaj do hotelu i więcej nie pokazuj mi się na oczy! - Krzyknęłam i trzasnęłam mu drzwi przed nosem.
- Już jestem. Możemy słuchać dalej co Karolek ma ciekawego do powiedzenia! 
- Kto to był? - Zapytał Loczek.
- Kto?! Mój brat dziwkarz. 
- Przecież on je............. - Urwałam Harremu wypowiedź.
- Nie gadamy o nim! Słuchajmy dalej nagrania!
"- Tak, tak myślałam! To powiedz mi dlaczego go zabiłeś?!
- Bo on też był wplątany w narkotyki, lubił sobie powciągać nosem i chciał z tym skończyć i o wszystkim powiedzieć Dominice! 
- Nie wieżę, że to zrobiłeś! Już żałuję, że pomagałam ci przewozić narkotyki! 
- Żałujesz?! Dziwne! Przecież ja go tylko zabiłem strzykawką wypełnioną heroiną!
- Tylko?! Czy ty człowieku słyszysz siebie?!
- Słyszę! A i to porwanie Dominiki, było specjalnie przeze mnie zaplanowane!
- Idź się leczyć! 
Po tych słowach słychać oddalanie się kobiety i krzyk mojej mamy, a potem jej słowa:
- Jak mogłeś, Karol! Przecież twoja rodzina i nasza przyjaźniła się od pokoleń!
- Zamknij ryja babo! Zaraz ty będziesz martwa!
Słychać powtórnie stukot butów mojej mamy, ale teraz jest to nerwowy bieg i wyścig z czasem." 
               Musiało udać jej się uciec, bo słychać było pisk opon i walkę, by wygrać przed tyranem. Potem znów na nagraniu, nic się nie działo, bo nastąpiła droga powrotna. Następnie po około 40 minutach słyszałam zasapany głos mojej mamy i jej głos:
"- Jestem już w domu. Ta dziewczyna, która powiedziała, że wie co się stało to Joanna i to ona kłóciła się z Karolem. Telefon wkładam do szuflady. Karol już tu jedzie, by mnie zabić. Chcę go wyprzedzić. Żegnaj! - Po tych słowach słychać strzał z pistoletu i ciszę. Przeraźliwą ciszę i pustkę, która nie trwała długo, bo po około 15 minut, słychać było głos Karola:
- O jak fajnie! Wyprzedziła mnie ta wredna suka! Nic tu po mnie spadam na lotnisko, jutro wylot do USA o 15:00! - Powiedział sam do siebie i wyszedł."
               Po tym wszystkim nie wiedziałam co mam powiedzieć. Nie chciało mi się płakać. Czułam wielką złość do tego pieprzonego gnoja. 
- Musimy się spieszyć, jest 11:00, a za 4 godziny Karol wylatuje do Stanów. Jedziemy na policję! - Powiedział zdenerwowany Harry. 
Atmosfera była na tyle nerwowa, że do wyjścia byliśmy gotowi w zawrotnym tępie.  

20 MINUT PÓŹNIEJ

               Wpadliśmy do komisariatu jak burza i od razu bez żadnych skrupułów wpadliśmy do biura sierżanta. 
- Oooooo...... Witam panią! Właśnie mieliśmy jechać do pani zebrać zeznania.
- To nie będzie konieczne. - Powiedziałam krótko i wręczyłam mu telefon. - Proszę to odsłuchać, a potem szybko zasuwajcie pod dom Karola von Hamburga! - Rozkazałam.
- Pana szlachcica? Dlaczego? - Zapytał sierżant. 
- Niech pan odsłucha nagranie. Nic tu po nas i tą damę zostawiamy na komisariacie, bo była w to gówno zamieszana. - Wskazałam na Aśkę. - Jadę teraz poinformować księdza o tym, że do pochówku dołączy jeszcze moja mama. Aha......, kiedy już pojmiecie Karola i sprawę przekażecie prokuraturze to bardzo proszę mnie o tym poinformować. To tyle z naszej strony. Do widzenia! - Rzekłam. 
              Kiedy opuszczaliśmy komisariat, wszyscy patrzyli się na nas jakbyśmy przybyli co najmniej z kosmosu. Byłam tak zła, że wystawiłam im mój szlachetny środkowy palec i opuściłam te pieprzone miejsce. Podjechaliśmy pod kościół. W try migi podeszłam do księdza, powiedziałam mu o zaistniałej sytuacji, kiedy wszystko załatwiłam to wyszłam ze świątyni i poczułam taką dziwną, nie do opisania ulgę. Wsiadłam do samochodu i w końcu poczułam się szczęśliwa. To był koniec. No dobra, nie do końca, bo jeszcze Karol ze swoją narkotyczną drużyną nie siedział w więzieniu, ale sama radość, że w końcu niesprawiedliwości stanie się zadość była triumfem, a euforia rozpierała moją duszę.


6 komentarzy:

  1. Super! Wiedziałam ,że to on stoi za tym zabiciem jej mamy i taty..Czekam na następny rozdz. :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Matka zabiła się sama. Ale fakt. Karol i tak by ją zabił :D :*

      Usuń
  2. Lol, wiedziałam, że to ten von Hamburg( nadal leję z tego nazwiska xD)
    i w ogóle to. ..
    no nie wiem co powiedzieć
    bo rozdział jest mega
    JAK ZAWSZE
    Kocham cie i do następnego <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie miałam lepszej koncepcji na jego nazwisko :D. Cieszę się, że udało mi się ciebie zaskoczyć :***** Jak zwykle kochana, dziękuję za miły komentarz <3 ^_^

      Usuń
  3. OMG :* jakie boskie :) czekam na następny porostu zajefajne <3

    OdpowiedzUsuń