czwartek, 29 stycznia 2015

Rozdział 15

MIESIĄC PÓŹNIEJ

           Był maj. Dzień stawał się coraz dłuższy i cieplejszy. Las w pełni się zazielenił, a w tle było słychać przecudny śpiew ptaków. Przez ostatni miesiąc niewiele się wydarzyło. Głównie nasz czas zabierała jazda po prawnikach i przeróżniastych kancelariach adwokackich.  Rozprawa sądowa zaplanowana była na 15 maja. Większość prawników, tak jak i zresztą adwokatów, nie mieli nic ciekawego do zaoferowania. Mówili, że pomogą, ale trudno jest pomóc w takim przypadku, kiedy nie ma się argumentów na obronę. Odpowiedniego i zarazem konkretnego prawnika znalazłyśmy dopiero 10 maja, więc po samych datach można wywnioskować, że zostało 5 dni do rozprawy. Większości może się wydawać, że znalezienie odpowiedniej osoby odpowiedzialnej za obronę to pikuś i długo nie potrwa, lecz jednak jest to totalną bzdurą, jeśli zależy nam na osobie kompetentnej. 
        Dzisiaj nadszedł ten wielki dzień. Mnie i Gemmę czekało zderzenie ze sprawiedliwością, byłyśmy mega zestresowane, zresztą nie tylko my się denerwowaliśmy, bo chłopaki, Honorata i nawet Nikol specjalnie dzisiaj przyjechała, by nas wspierać. Rozprawa miała się zacząć o godzinie 11 w Sądzie Okręgowym w Warszawie. O godzinie 8 poszłam do domu chłopaków, gdzie byli już wszyscy, oprócz Nikol, ale ona miała bezpośrednio dojechać, a w zasadzie dolecieć do stolicy, a potem dojechać do sądu. Taka przyjaciółka to skarb, która rzuca wszystko i leci do mnie z Londynu i ma w tym czasie gdzieś pracę, nową kolekcję, pokazy itd. Cieszę się, że poznałam w życiu taką osobę. 
       Weszłam do willi chłopców ubrana tradycyjnie w białą bluzkę, czarny żakiet i spodnie na kant. Dało czuć się napiętą atmosferę, bo w tym dniu nikomu nie było, ani do żartów, ani do śmiechu. Na dodatek Harry nogę w gipsie miał dalej, bo gdy poszedł na prześwietlenie okazało się, że kość nie do końca się zrosła i potrzeba jeszcze przynajmniej 3 tygodni, aby wszystko było tak jak być powinno.
- Cześć wam. - Powiedziałam.
- Hej. - Odpowiedzieli wszyscy.
- I jak tam Gemma się czujesz? - Spytałam.
- Nawet nic nie mów. Wprost koszmarnie, wciąż nie daje mi spokoju to, że ich zabiłam.
- Przestań. Słyszałaś prawnika, przedstawił nam argumenty, na których podstawie wyrok zostanie złagodzony, ja nie wiem z kolei jak sprawa będzie miewać się ze mną, bo w sumie byłam świadkiem. Oh, dobra ok, kończymy temat. Do rozprawy mamy jeszcze trochę czasu to pogadajmy o czymś innym. Nie wiem, chociażby nawet o kwiatkach.
        Można stwierdzić, że dwie godziny gadania o duperelach, które choć trochę pozwoliły się wyluzować zleciały jak z bicza strzelił, więc równiutko o 10 zebraliśmy się i pojechaliśmy do Wawy. W domu został tylko Harry z Louisem. Pojechaliśmy na dwa samochody, Hon z Niallem, a ja, Gemma, Liam i Zayn drugim. Dojechaliśmy przed gmach wymierzania sprawiedliwości, gdzie już czekała na nas Nikol. 
- Cześć! - Powiedziała i podbiegła do nas, by mnie i siostrę Harolda wyściskać i życzyć powodzenia w dzisiejszym dniu.
Widziałam kątem oka, jak Zayn swoim wzrokiem pożera Nikol. Uśmiechnęłam się sama do siebie i pomyślałam, że byłoby super, gdyby Zayn i moja friend byliby razem. Całe nasze trio, chodziłoby wtedy z najcudowniejszymi chłopakami w całym wszechświecie. Z marzeń wyrwał mnie głos Liama, który mówił, że już czas wchodzić. Weszliśmy do sądu i udaliśmy się pod drzwi numer 258. Nie zostało nam nic innego, jak tylko czekać, aż nas zawołają. Za chwilę doszedł również do nas nasz prawnik i powiedział, że nie mamy się czym martwić, zrobi wszystko, aby Gemma dostała karę w zawieszeniu, a mnie żeby uniewinniono, bo na szczęście nie jestem niczemu winna.
- Możemy już wchodzić. - Rzekł nasz obrońca.
Weszłyśmy i zajęłyśmy odpowiednie miejsca i nagle usłyszeliśmy:
- Proszę wstać. Sąd idzie. 
- W dzisiejszym dniu odbędzie się rozprawa sądowa przeciwko zabójczyni Gemmie Styles i współautorki Dominice Basaj. - Powiedział prokurator.
- Prokuratura, w toku przeprowadzonego śledztwa ustaliła, że oskarżony wraz ze współautorem, dopuścili się.....

***

- Kiedy, oni wreszcie wyjdą? - Zapytała Nikol nerwowo tupając nogami.
- Myślę, że już za niedługo. - Powiedział Zayn.
- Za niedługo? Siedzą już tam dwie godziny i końca nie ma. - Rzekła zdenerwowana Nikol.
- Patrzcie, idą! - Krzyknął  Liam.
         My w tym czasie, ze stoickim spokojem podeszliśmy do całej w oczekiwaniu na dobre wieści, grupie przyjaciół.
- No to chłopcy i dziewczynki idziemy świętować! - Krzyknęła uradowana Gemma.
- To znaczy, że już jest wszystko spoko? - Zapytał Niall.
- Tak, jest już wszystko w porządku. Gemma dostała wyrok w zawieszeniu, a ja jestem uniewinniona, bo nie miałam w planie, nikogo zabić, tylko uciec. - Powiedziałam cała czerwona na buzi od przypływu pozytywnych wiadomości. 
- To co, spadamy na jakieś lody? - Zaproponowała Nikol.
- Oczywiście! - Odparł Niall.
Wszyscy wsiedli już do swoich samochodów, tylko Zayn został z Nikol na dworze jako ostatni.
- Wiesz Nikol, bo ja, no wiesz, ten no.......
- Rusz się!
- No, jaki smak lodów lubisz najbardziej?
- Tiramisu, a co? 
- A, nic. Wsiadajmy do samochodu.
         Kiedy w końcu dojechaliśmy do lodziarni, to weszliśmy do środa, jak jakieś stado słoni, rozpychając się na wszystkie strony. Wszyscy zamówili lody włoskie, w swoim ulubionym smaku, a ja wybrałam moje kochane lody amerykańskie. Prawda jest taka, że mogłabym je jeść tonami, tak samo jak pierogi w wykonaniu mojej babci. Gdy byłam młodsza i jeździłam na ferie, albo w wakacje do babci, siadałyśmy wieczorem przed telewizorem i oglądałyśmy nasz ulubiony serial "Ranczo". Często śmiałam się z babci i mówiłam jej, że powinna otworzyć pierogowy biznes jak Solejukowa, zresztą w "Ranczu", gra najlepsza para kombinantów od czasów "Miodowych lat", tam grali Karola i Norka, a obecnie Senatora i Czerepacha, a mowa tu oczywiście o Cezarym Żaku i Arturze Barcisiu. Dobra, o serialach już starczy, a teraz wróćmy do lodziarni.
- Nie wiem jak wy, ale ja idę po dokładkę. - Zakomunikowałam wszystkim siedzącym. Aha, pójdę zaraz obok do cukierni i kupię coś mojemu Stylesowi, żeby nie czuł się smutny.
- Spoko. My tu czekamy. - Rzekł Liam.
         Weszłam do cukierni, a tam pełen ful wypas. Od słodkich bułeczek po ciasta od najlepszych cukierników. Popatrzyłam na jedną z półek i  ujrzałam ciasto z kremem z brandy i wiedziałam, że to jest to. Kazałam zapakować sobie całą blaszkę, bo znając życie, później wszyscy będą chcieli spróbować ciasta. Wyszłam z cukierni i miałam wrażenie, że ktoś mnie obserwuje, obróciłam się wokół własnej osi i niczego, coby wzbudziło moją czujność nie zauważyłam. Wzruszyłam ramionami i stanęłam pod lodziarnią, bo zauważyłam, ze wszyscy się już zbierają. 
- Nikol, pojedź z nami, kilka nocy przenocujesz u mnie i nadrobimy stracony czas. - Powiedziałam błagalnym głosem.
- No dobrze, tylko zadzwonię do faceta, który trzyma pieczę nade mną i oznajmię mu, że do pracy wrócę za 2 tygodnie. 
- No to świetnie! - Wyrwało się Zaynowi, a mina Nikol była wprost bezcenna. 

40 MINUT PÓŹNIEJ

Szczęśliwi, dojechaliśmy do domu chłopaków i przekroczyliśmy próg w ino szampańskim nastroju. Louis, aż z kanapy się poderwał, bo nie wiedział co się dzieje.
- Wolność Louis, wolność........! - Zaczęłyśmy drzeć się z Gemmą jak jakieś opętane.
- No to supeeeeeeeer! - Wydarł się Lou.
- A tak w ogóle to gdzie jest mój Romeo? - Zapytałam.
- Leży na łóżku u siebie w pokoju i czeka na jakąkolwiek wiadomość od ciebie.
- Dobra, już biegnę do niego.
W biegu ściągnęłam buty i odrzuciłam na bok i szybciutko potruchtałam na górę. 
- Witam cię mój skarbeczku ze złamaną nózią. Jak się czuje moje kochanie? - Zapytałam cała wypełniona euforią.
Harry podniósł swój wzrok z nad laptopa i popatrzył się na mnie jak na wariatkę, a potem rzekł:
- Ja się czuję bardzo dobrze. Lepiej powiedz mi jak minęła rozprawa sądowa.
- Otóż, najpierw kupiłam ci ciasto, proszę special for you. A rozprawa? No cóż, minęła lepiej, niż mogłoby się wydawać.
- Czyli jak?
- Gemma ma tylko wyrok w zawieszeniu, a ja jestem niewinna. 
- Serio? O Boże, nawet nie masz pojęcia jak mi ulżyło, bałem się strasznie, że...... No dobra, nie ważne, było minęło.
- No właśnie, mój ty kochany Loczusiu. 
Odstawiłam ciasto na bok i złożyłam mu soczysty pocałunek na ustach, gdy się oderwałam, on powiedział:
- Co, tylko tyle? Ja chcę więcej! - Zaczął krzyczeć jak małe dziecko.
- Obiecuję ci, że dostaniesz więcej, ale gdy tylko pozbędziesz się gipsu z nogi.
Harry nic nie odpowiedział, tylko wystawił mi język na znak protestu.
- Dobra, przestań się wydurniać, tylko zejdź na dół, trzeba świętować! Liam chodź tu, pomożesz zejść Haroldowi na dół. - Powiedziałam i puściłam oczko do Zielonookiego.
 
 

 

10 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. Wydaję mi się, że coś z tego będzie........ :*******

      Usuń
    2. Nie tylko Tobie kochana :******

      Usuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Swietny rozdział :* Wiedziałam, że Gemma nie pójdzie siedzieć :3
      no i Zayn i Nikol :D
      Czekam na next <3

      PS:
      Żebyś sobie czegos o mnie nie pomyślała- komentarz usunęłam bo mi klawiatura w telefonie szwankuje i dziwne słowa powychodziły :p

      Usuń
    2. Spoko. Wiem co to znaczy szwankująca klawiatura ;) :***

      Usuń
  3. Bosko ! :* Czekam na next :)

    OdpowiedzUsuń
  4. ojej cudooo ! i jeszcze Zayn i Nikol ahhh <3

    OdpowiedzUsuń