Moje przypuszczenia się sprawdziły. Ta wielka willa należała do nich. Otworzył przede mną drzwi i jak na dżentelmena przystało wpuścił mnie pierwszą do domu. Zdecydowanym krokiem weszłam do środka i w tym momencie moim oczom ukazał się długi korytarz w odcieniach szarości z niebieską tapetą w pasy po prawej stronie. Zaraz za przedpokojem rozprzestrzeniał się widok na wielgachny salon utrzymany w kolorystyce beżu i brązu z czerwonymi dodatkami. Zaś na ścianie wisiały ich czarno-białe zdjęcia z przeróżnych stron świata. Na przeciwko pokoju wypoczynkowego, była piękna kuchnia z białymi meblami na wysoki połysk i srebrnymi detalami. Podłoga w całym domu była z pięknego drewna mahoniowego.
- Rozgość się w salonie, a ja pójdę po chłopaków. - Powiedział Harry.
Usiadłam na wygodnej sofie, gdy nagle usłyszałam:
- Dobry wieczór pani! - Powiedzieli jednym chórem, lekko już wstawieni chłopcy.
- Cześć wam, nazywam się Dominika!
- My się chyba nie musimy przedstawiać. - Odpowiedział Liam.
Całą piątką udali się do kuchni. Usłyszałam z ich ust coś w stylu:
- No, no Harry wyrwał kolejną laskę do zaliczenia, ale przynajmniej najładniejszą ze wszystkich, które miał. Jak się nią pobawisz to możesz nam ją podrzucić.
- Przestańcie! Nie mogę tego słuchać! Zachowujecie się jak prostaki! Ogarnijcie się w końcu! Ona jest bardzo wrażliwa! Chcecie ją zranić?! - Powiedział Harry.
To było takie słodkie, gdy wstawił się za mną. Jeszcze nikt w życiu tak nie postąpił. Poczułam się szczęśliwa. W tamtym momencie wiedziałam, że jest to osoba, której będę mogła zaufać.
- Ależ, skąd! - Odpowiedzieli chłopcy jednogłośnie.
- Ale i tak jestem zły, bo wy wiecznie musicie wszystko spierdolić! Musieliście pić?! Nie mogliście zaczekać na nas?!
Wkroczyłam do akcji, by opanować sytuację.
- Spokojnie Harry. Złość piękności szkodzi. Nic nie poradzisz na to, że są dzisiaj w takim stanie jakim są. Nerwy nic nie dadzą, bo przecież wiesz jak zachowują się ludzie nawet po odrobinie alkoholu.
- No widzisz. Nawet ona nas rozumie. - Powiedział Louis.
- Ok, masz rację.
- Teraz czas na wyżerkę! - Wrzasnął Niall.
Weszliśmy do przestronnej jadalni o czerwono-czarnych barwach i szyb od podłogi po sam sufit. Przez "przeszklone ściany" rozciągał się piękny widok na oświetlony ogród. Stół był zastawiony samymi niezdrowymi i mega kalorycznymi potrawami.
- O mój Boże! Macie coś bardziej zdrowszego do jedzenia? - Zapytałam.
- Nie dramatyzuj. Jedno udko z kurczaka, z frytkami i pepsi jeszcze nikomu nie zaszkodziło. Jesteś szczupłą osobą. Wcinaj bez problemu. - Powiedział Niall
Cóż, nie zostało mi nic innego jak zająć się jedzeniem, tylko szkoda, że nie wiedział ile przecierpiałam, żeby wyglądać tak jak wyglądam na dzień dzisiejszy. W czasie kolacji cała nasza szóstka zachowywała się jak debile, bo innego określenia na to nie było. Wypiliśmy trochę procentów, a chłopaki poprawili to co wcześniej wypili. Poskutkowało, to tym, że niechcący oberwałam żarciem od Liama i tym samym akcentem zaczęła się wielka bitwa na jedzenie, jakby tego było mało to potem do zabawy dołączyły również napoje.Nie chcąc więcej oberwać piciem, ani jedzeniem zaczęłam uciekać, ale znając moje "pechowe" szczęście dorwał mnie Zayn i wziął na ręce. Zaczął iść w kierunku mi nie znanym, a za nami szła pozostała, roześmiana czwórka. Poczułam zapach chloru i nagle znalazłam się w basenie. Chcąc się odegrać, wyszłam z basenu i podeszłam do Zayna.
- Teraz twoja kolej! - Krzyknęłam i zdecydowanym ruchem z małą pomocą chłopaków wepchnęłam go do wody. Za chwilę wskoczyli do wody Louis, Liam, Niall i Harry.
- Czemu nie skaczesz? - Spytał roześmiany od ucha do ucha Niall.
- Jedna chwilunia! - Odparłam.
Ściągnęłam zbędne okrycie i zostałam w samym staniku i majtkach. Chłopaków z wrażenia zamurowało. Dla lepszego efektu wskoczyłam do basenu na główkę i złapałam się brzegu basenu, tak, że było widać mój stanik.
- Co się tak lampicie! Dziewczyny w bieliźnie nie widzieliście?
- Tak seksownej, uwierz nam, ale nigdy. Harry, wie co dobre.- Powiedział Louis.
Schlebiało mi to w jaki sposób na mnie i patrzyli i jak o mnie mówili. Zaczęliśmy w basenie bawić się jak dzieci, czyli topić, nurkować na czas, a nawet pływać jak syreny, ale nie było to nic innego jak tylko alkohol we krwi, który dawał o sobie znak. Wyszliśmy z wody i całą szóstką udaliśmy się na górę. Ja poszłam pod prysznic zmyć z siebie resztki chloru, a chłopaki wybrać jakiś film do oglądania i przygotować popcorn. Gdy skończyłam brać prysznic zorientowałam się, że nie mam ze sobą ubrań na przebranie.
- Zayn, Zayn! - Zaczęłam się drzeć na cały regulator.
Owinęłam się ręcznikiem i otworzyłam drzwi od łazienki.
- Co się stało? - Spytał
- Proszę cię, daj mi coś suchego na przebranie.
- Poco ci. Bez ubrania wyglądasz pewnie zajebiście, sądząc po tym jak wyglądasz w bieliźnie.
- Kto wie, może kiedyś taką mnie zobaczysz, ale jeszcze nie dzisiaj.
Nie kontrolowałam tego co mówię, nie wiedziałam jakie będzie następstwo tego co powiedziałam. Przyniósł mi koszulkę, założyłam ją i poszłam do drugiego salonu, który znajdował się na górze. Wszyscy już siedzieli i czekali tylko na mnie. Usiadłam po środku, pomiędzy Harrym, a Zaynem.
- No to jaki film oglądamy?- Spytałam.
- The Ring. Mamy nadzieję, że lubisz horrory. - Powiedział Malik.
- Nie, nie cierpię horrorów, ale żeby nie było, że nic mi nie pasuje to obejrzę go dla was.
W czasie seansu było tak jak przypuszczałam piszczałam i co chwilę obracałam głowę to w stronę Zayna, to w stronę Harrego, by zakryć oczy. Oni mieli z tego niezły ubaw.
- Ktoś tu się chyba horrorów boi. - Powiedział Niall szczerząc swoje białe zęby.
Nie minęło pół godziny i padłam jak kawka. Więcej nic nie pamiętam. Wiem, że obudziłam się o 1:00 w nocy, w ramionach Zayna, a na dodatek w jego łóżku. Zeszłam na dół, do kuchni, by się czegoś napić. Zapaliłam światło, a moim oczom ukazał się jeden wielki syf, niczym, Sodoma i Gomora. Napiłam się soku pomarańczowego i bez chwili namysłu wzięłam się za ogarnięcie tego bajzlu. Gdy posprzątałam, zobaczyłam, że drzwi do ogrodu były otwarte. Wyszłam na zewnątrz sprawdzić czy nikt się nie szwenda. Byłam tak zmęczona, że w ogóle się nie bałam. Nie obchodziło mnie, co lub kogo spotkam w ogrodzie.
Zayn Zayn! A czemu nie Harry?
OdpowiedzUsuńZobaczysz w przyszłości :)
Usuń