czwartek, 15 stycznia 2015

Rozdział 8

           - Harry, kto to był? Kto do ciebie dzwonił? - Zapytał zdenerwowany Niall.
Hazza wyglądał jakby zapadł w letarg, albo co najmniej w jakiś trans, w który został wprowadzony przez rozmowę telefoniczną.
- Obudź się! - Wrzasnął Liam.
- Dzwoniła moja mama i, i...... - Przerwał
- I co?! - Powiedział zaniepokojony Zayn
- Gemma miała być u mnie tydzień temu. Nie dojechała, a ja nawet nie wiedziałem, że miała do mnie przyjechać. Mama powiedziała, że moja siostra znów zaczęła ćpać..... - Dokończył zdanie, które wcześniej zaczął tępo wpatrzony w jakiś obiekt na polu sąsiada.
- No ładnie. Teraz to my mamy dwie zagadki do rozwiązania. Zaginęła twoja siostra i nasza Dominika. - Powiedział, wzdychając Louis.
- Może wejdźmy do domu i poczekajmy na Honoratę. Razem na pewno do czegoś dojdziemy. Przecież je znajdziemy, nic nie mogło się im stać! - Rzekł z nutą nadziei w głosie Liam.
- A co jeśli.....
- Nie ma "jeśli"! - Stanowczo przerwał Zayn Harremu. 

***

- Gemma?
- Tak.
- Mam do ciebie pytanko.

- Pytaj śmiało.
- Jak my się stąd uwolnimy? Wątpię, że chłopcy nas znajdą. Jesteśmy przecież w jakiejś puszczy, w górach. Nawet nie mamy pojęcia w jakiej wyniosłości terenu się znajdujemy.
- Posłuchaj Doma, ja cię w to wplątałam, to i cię wyciągnę z tego bagna. Razem coś wymyślimy. - Rzekła Gemma swoim urzekająco pięknym głosem.
- To może już zacznijmy wymyślać. Może zbierzmy najpierw wszystkie informacje w jedną całość i wtedy zastanawiajmy się nad jakąkolwiek ucieczką. - Zaproponowałam.
- Mi to jak najbardziej odpowiada. To może ja zacznę. Mnie pojmali za dług, ciebie wzięli jako zakładnika, aby chłopcy zaczęli cię szukać i tym samym doszli po twoich śladach do mnie. Przywieźli nas w to miejsce i posadzili na krzesłach, a na końcu związali. Zabrali mi moją komórkę, jak i zresztą moją torebkę i całą walizkę. Postawili moje rzeczy do drugiego pomieszczenia. Przyjeżdżają tu późnym popołudniem, dają jeść, a po jedzeniu biją mnie za długi. Mam nadzieję, że ciebie nie będą bili, bo tego to już chyba nie zniosę.
- No to w sumie, mniej więcej mamy obraz tego co się wydarzyło, ale zastanawia mnie fakt, że oni nas nie pilnują. Nie boją się, że możemy uciec?
- Chyba się nie boją. Sądząc po tym jak mocno nas związali..... - Powiedziała Gemma.
- Mam pomysł. Jest co prawda banalny, ale naczytałam się tyle książek kryminalnych i nie tylko zresztą i wydaję mi się, że to nam pomoże.
- No to czekam na twoją propozycję. - Rzekła siostra Loczka z oczekiwaniem w oczach.

***

             Do domu chłopaków Honorata wbiegła jak burza, nawet nie zapukała do drzwi.
             Zanim zacznę opowiadać dalej powiem jak Honcia poznała się z chłopakami. Nie jest to bardzo długa, ani obszerna historia. Po prostu któregoś dnia, kiedy Honey wybierała się na zakupy do galerii, zahaczyli ją młodzi mężczyźni pytając o drogę (nie pamiętam dokąd). Honorata wiedziała doskonale z kim rozmawia, ale nie robiła zbędnego szumu, bo sama wie doskonale co to znaczy "tłum fanów". Wieczorem poszła do studio nagrywać piosenki i jakie było jej zdziwienie, gdy zastała tam chłopaków. Poznali się, przeszli na T, ale nie wgłębiali się w jakieś stosunki nadmiernie przyjacielskie. Spotykali się przeważnie w studio, a ich rozmowa opierała się o pogodzie i takie tam, jednym słowem po prostu o duperelach.
- I co, wiecie co z nią? - Zapytała zdyszana Hon.
- Właśnie czekaliśmy na ciebie, w nadziei, że pomożesz nam coś wykombinować, a poza tym mamy kolejny problem. Dzisiaj zadzwoniła mama do Harrego, pytając się czy dojechała do niego Gemma - jego siostra. Niestety jej nie ma po dziś dzień, a miała być tydzień temu. - Powiedział Zayn.
- Może poinformujemy policję? - Zaproponowała.
- Nie możemy! - Gwałtownie uniósł się Hazza.
- Ale dlaczego, przecież oni nam pomogą. - Rzekła.
- W tym wypadku to tylko zaszkodzą! Moja siostra prawdopodobnie znowu ćpa i znowu narobiła wielkiego długu i przypuszczam, że miała przyjechać do mnie w formie ucieczki od kłopotów! - Powiedział wkurzony Loczek.
- Twoja siostra leciała samolotem? - Zapytała Honorata.
- Tak. - Odparł Harry.
- To na co my jeszcze czekamy! Jedźmy na lotnisko! - Krzyknęła Hon
           Cała piątka gwałtownie poderwała się z kanapy i wciągu 2 minut wszyscy byli gotowi do wyjścia. Harry drapnął jeszcze jakieś znalezione na szybko zdjęcie jego siostry i ruszyli na lotnisko 7- osobowym jeepem Honki. Po około godzinie dotarli w docelowe miejsce, wbiegli do hallu, a stamtąd prosto do punktu obsługi pasażerów. 
- Dzień dobry! Proszę pani mamy problem, a mianowicie tydzień temu przyleciała na lotnisko pewna dziewczyna, siostra tego pana obok i do tej pory się nie pokazała. Mamy jej zdjęcie. Może pani zauważyła coś niepokojącego? - Zapytała Honey
-Tak, rzeczywiście, kojarzę tę dziewczynę. Mimo takiego przemiału ludzi na lotnisku ona wyróżniała się z tłumu, była bardzo skąpo i wyzywająco ubrana. Wyglądała na przerażoną i w bardzo szybkim tempie opuściła port lotniczy. To tyle, więcej chyba nie mogę państwu pomóc. - Powiedziała pracownica.
- Ależ może pani! Czy możemy zobaczyć nagrania z kamer? - Zapytał Louis.
- Nie powinnam pokazywać, ale ze względu, że wiem kim jesteście pokażę wam. 
         Obejrzeli wszystkie nagrania, a na ostatnim było widać jak na parkingu podchodzi do jego siostry jakiś facet i zaprowadza ją do samochodu. Hazza od razu rozpoznał w nim dilera, który przyłożył mu pistolet do skroni. Zdążyli jeszcze zobaczyć jak pojazd zmierza w kierunku Wrocławia.

***

- Zanim opowiem ci jaki mam plan to zadam ci pytanie, a mianowicie, czy w kiblu jest jakiś twardy przedmiot, którego można użyć? - Zapytałam
- Tak, jest stare, wielkie, metalowe wiadro. - Odparła Gemma.
- Ok, nada się. No to tak plan jest bardzo prosty i powinien zadziałać. Gdy przyjdą nasi oprawcy, powiesz, że musisz iść do toalety, jak przypuszczam to pewnie cię rozwiążą i pójdzie jeden z nich razem z tobą, by cię pilnować. Kiedy on się odwróci tyłem do ciebie chwycisz wiaderko i uderzysz w jego głowę z całych sił, jak straci przytomność wyciągniesz z kieszeni jego pistolet i pobiegniesz po swoje rzeczy, ja w tym czasie zbajeruję tego drugiego i zrobię tak, że gdy przyjdziesz po mnie on będzie stał tyłem do ciebie, podejdziesz do niego i przyłożysz mu pistolet w skroń i szybko wyciągniesz drugą broń z jego kieszeni. Szybko mnie rozwiążesz i podasz mi jego samoobronę. Zwiążemy go i zakleimy mu czymś usta, no i najważniejsze ZWIEJEMY! I co może być taki plan?
- Jak najbardziej, to wdrażamy go dzisiaj jak przyjadą?
- Jak najbardziej! Na co mamy czekać, aż którąś z nas zabiją?
- Masz rację! - Krzyknęła rozradowana Gemma.

3 komentarze:

  1. Ciekawe czy same się uratują czy pomogą im chłopcy :*
    Super rozdział ;)) czekam na kolejny ^^

    OdpowiedzUsuń
  2. jak zwykle cudny <33 szybko dodawaj next, bo jestem ciekawa ich dalszych losów ! :)
    Przy okazji dziękuję za to że zaglądasz na mojego bloga i motywujesz do dalszej pracy :*
    Zapraszam częściej kochana :DD http://1dletniaprzygoda.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Super rozdział❤ Czekam na następny ;*

    OdpowiedzUsuń