wtorek, 27 stycznia 2015

Rozdział 14

          - Karol?! Co ty tu robisz?! - Zapytałam się raczej wkurzona, niż ciekawa co on tu robi.
- Wiesz, spaceruję sobie. - odparł.
- Ty! Od kiedy ty spacerujesz?! I to w dodatku po mieście, panie księciuniu!
- Ludzie się zmieniają.
- Na pewno nie ty! - Krzyknęłam.
- Spokojnie cukiereczku. Widziałaś dzisiejszą gazetę?
- Nie!
- No to patrz!
        Wręczył mi ją nerwowo do rąk. Popatrzyłam się na niego coś w stylu: "Co to miało znaczyć?!" i odwróciłam gazetę od strony okładki i zobaczyłam siebie i Harrego. Oddałam mu gazetę, a on cały zaczerwieniony z nerwów warknął do mnie:
- Rzuciłaś mnie dla tego, tego czegoś na okładce?! Dlaczego? Bo jest sławny, ma dużo kasy, czy co?!
Niewzruszona jego zachowaniem odparłam:
- Po pierwsze zerwałam z tobą, bo zachowywałeś się gorzej, niż baba, po drugie ważniejsze, niż ja był dla ciebie twój pałac, ziemie, jednym słowem twoje mini królestwo, a po trzecie to nie ja chodziłam po nocach i gnieździłam się z innymi panienkami. 
- Ale......
- Nie ma żadnego "ale", tak samo, jak i nie ma żadnej dyskusji! Żegnam pana!
Odchodziłam już od niego, gdy złapał mnie za ramię i syknął do ucha:
- Jeszcze się doigrasz! Zobaczysz, co to znaczy gniew jednego z rodziny Hamburgów! A i jeszcze jedno. Dzisiaj nie jestem tu przypadkowo, twój ojciec mi kazał tu być.
- Co! - Wyrwałam się z jego uścisku i pobiegłam do kancelarii. 
Wbiegłam do hallu, gdzie siedziała Gemma. Rzuciłam jej nasze napoje i nie zwracając uwagi, na to, że w biurze ojca jest klient, otworzyłam drzwi i z impetem weszłam do środka i zaczęłam krzyczeć:
- Co to ma znaczyć?! Jak mogłeś!
- Oooo, witaj córciu! - Odparł! Czy mogę przeprosić na chwilę pana?
- Oczywiście, już wychodzę. - Odparł facet.
- Witaj córciu?! To twoje "córciu", to sobie w dupę wsadź! Dlaczego, ty go przysłałeś tu, przed kancelarię?! Jak mogłeś! Przecież wiedziałeś, jaki on był w stosunku do mnie!
- Dlatego.
Pokazał mi zdjęcie z okładki. Otworzyłam usta szeroko ze zdziwienia i powiedziałam:
- Ty też? Kiedyś mówiłeś, że będziesz mnie wspierać, w każdym moim wyborze!
- Tak córeczko, ale kiedy kilka dni temu przez telefon powiedziałaś pokrótce, czego sprawa ma dotyczyć, zgodziłem się ci,  a w zasadzie wam pomóc, a dzisiaj, na prawie wszystkich okładkach widzę ciebie w objęciach tego łajdaka!
- Słucham?! Nie masz prawa tak o nim mówić! Przecież on ci nic nie zrobił! 
- On nie, ale jego siostra tak.........
- Wiesz co? Za taką pomoc uprzejmie dziękuję! Żegnam cię! Aha! I nie dziwię się już tobie, dlaczego mama wzięła z tobą rozwód!
         Wyszłam i za sobą trzasnęłam drzwiami. Mój ojciec nawet nie raczył wyjść za mną, nie próbował mnie wołać. Nic, kompletna cisza. Spojrzałam na Gemmę, która stanęła na przeciwko mnie:
- Wszystko słyszałam. - Powiedziała Gemma zduszonym głosem. Nie dziwię się, że twój tato nie chciał mi pomóc.
- Przepraszam cię. On obiecał, że pomoże, wiedziałam, że wszystkiego mogę się po nim spodziewać, ale nie tego....... Nie martw się, znajdziemy innego prawnika, a teraz chodź z tego miejsca. - Powiedziałam 
           Wyszłyśmy z kancelarii, gdy moim oczom ukazał się widok nadal stojącego Karola. Przyśpieszyłam kroku, żeby mu nawtykać i naglę ni stąd, ni zowąd uklęknął przede mną i wyciągnął z kieszeni pudełeczko. Stanęłam jak wryta, wyglądałam na bardzo zaskoczoną i tak samo nagle pojawili się reporterzy. Zaczęli robić zdjęcia i krzyczeć coś w stylu: "Co powie pan Styles, gdy się o tym dowie"? Biedna siostra Harolda, stała z tyłu i wszystkiemu się przyglądała. Karol wstał z chodnika, podszedł do mnie i szybko powiedział:
- Mówiłem, że się doigrasz! Wynająłem tych fotoreporterów, aby cię pogrążyć i pokazać, że nie jesteś taka za jaką się podajesz.
Zaczęłam kiwać głową, na znak, że nie wierzę w to co słyszę, a moje oczy wypełniły się łzami. Złapałam Gemmę za rękę i pociągnęłam ją za sobą do samochodu. Ona wciąż w wielkim szoku zapytała:
- Co to miało znaczyć?
- Ten dupek, mój były zrobił to specjalnie, bo nie mógł się pogodzić, że jestem w związku z Harrym i on to wszystko zaangażował z moim ojcem.
- Naprawdę? Czemu z nim zerwałaś?
- Bo jest arystokratycznym debilem, zdradzającym cię po nocy z każdą napotkaną dziewczyną!
- Ale z niego debil!!!
- Dzięki, że nie uwierzyłaś, w jego zaaranżowane przedstawienie.
- Ja miałabym, w to uwierzyć?! Wystarczająco cię poznałam, by móc stwierdzić, że ty, byś nigdy takiego numeru nie wycięłabyś Harremu.
- Dziękuję ci. Wracajmy do domu, a jakiegoś prawnika znajdziemy w stolicy.

***

      Harry posłusznie siedział na tyłku przed telewizorem, a z chłopaków zrobił sobie służących.
- Przyszedł sms od Nialla. Napisał, że nie wróci na noc. - Powiedział Lou.
- Ale mu dobrze. - Rzekł uśmiechnięty Liam.
- Chłopaki, mam pomysł! - Krzyknął Harry.
- Jaki? - Zapytał się Zayn.
- Mam już dosyć siedzenia przed telewizorem, więc pograjmy w gałę!
- Jak chcesz grać w piłkę nożną skoro masz złamaną nogę? - Zapytał się Liam.
- Normalnie. Stanę na kulach, na tle drzwi od tarasu i to będzie bramka, a wy będzie kopać do mnie piłkę. Gipsem lepiej się  broni! - Rzekł uradowany Loczek.
- Ok! - Jednym głosem rzekli chłopcy.
Zaczęli bawić się jak dzieci, aż w końcu, za którymś razem Louis kopnął piłkę za mocno, z czego odbiła się mocniej od nogi Zielonookiego i w efekcie stłukła żyrandol, potem dzbanek, odbiła się od podłogi i stłukła talerze, które stały na wierzchu. 
- Oj. - Powiedział Harry.
- Musimy to szybko posprzątać, zanim przyjadą dziewczyny. - Rzekł Zayn.
- Chłopaki, słyszycie......, czyjś telefon dzwoni. - Powiedział, nasłuchując Lou.
- To mój! - Wyrwał się poszkodowany z gipsem.
- Siedź, ja ci go przyniosę! - Rozkazał Liam
Liam szybko pobiegł do pokoju Harolda, zabrał z niego mobile phone Harrego, zbiegł na dół i wręczył go w ręce Zielonookiego. 
- Dziwne, numer zastrzeżony? Tak, słucham?
- Wejdź na przysłaną smsem stronę. - Rzekł nieznajomy.
- Halo, halo, kto mówi? - No nic, chyba się rozłączył.
- Kto to był? - Zapytał zaciekawiony Louis.
- Nie mam zielonego pojęcia. Powiedział, żebym wszedł na stronę, którą wyśle mi w wiadomości. O, już przyszła. 
Harry, otworzył jedną z plotkarskich stron internetowych i zobaczył mnie, a przede mną  klęczącego mężczyznę. W jednej chwili zbladł, a w jego oczach pojawiły się łzy:
- Ja nie wierzę, że ona mi coś takiego zrobiła! Ona?!
- Nie przejmuj się nią. Na świecie jest milion dwieście innych dziewczyn. Mi też, jest trudno uwierzyć, że zataiła przed tobą coś takiego. - Odparł Zayn.
- Proszę, zostawcie mnie. - Rzekł Harry.
Chłopaki wedle życzenia zostawili swojego kumpla samego w salonie, a sami poszli do pokoju Zayna, zastanawiając się , jak mogłam "wyciąć" taki numer.

3 GODZINY PÓŹNIEJ

         Podjechałam pod dom chłopaków i powiedziałam do Gemmy:
- Boję się wejść do środka. Wszyscy na portalach plotkarskich pewnie piszą, "co to ze mnie za zdzira", a Harry na pewno już o tym wie.
- Ej no, Dominika! Zdradzasz go?
- No, nie.
- Więc czego się boisz, a po drugie byłam z tobą i wszystko widziałam, a zresztą ufam ci bezgranicznie i tak jak już mówiłam, to nie w twoim stylu!
Weszłam do willi wstrzymując oddech. Udałam się do salonu, a za mną była Gemma. Harold siedział z czerwonymi oczami od płaczu, popatrzył się na mnie, odwrócił głowę w drugą stronę, a chłopaki ulotnili się w drugą część domu.
- Harry, to nie tak jak myślisz. - Powiedziałam, a łzy samoistnie zaczęły spływać po moich policzkach.
- A, niby jak?! - Zapytał się w złości Loczek. - Może zaraz mi powiesz, że była to scena filmowa? Nie chce mi się  z tobą gadać! Spieprzaj z mojego domu! Nienawidzę cię!!!
- Ale.......
- Wynoś się!
- Harry, posłuchaj jej! - Wrzasnęła siostra Zielonookiego.
- Jeszcze ty jej bronisz? 
- Harry, proszę cię......
- Streszczaj się masz minutę i ani sekundy dłużej.
- To wszystko było ukartowane przez mojego ojca i mojego byłego, tego, który był na zdjęciach. On nie mógł znieść wiadomości, że układam swoje życie z kimś porządnym, a mój ojciec nie mógł znieść informacji, że jesteś bratem Gemmy. - Powiedziałam cały czas płacząc.
- Co?
- Tak, niestety to prawda Harry, wszystko słyszałam, jak Dominika kłóciła się ze swoim tatą, oni tych fotoreporterów wynajęli, żeby ją pogrążyć. 
Harold otworzył oczy szeroko ze zdziwienia i powiedział:
- Podejdź do mnie.
Podeszłam do niego, a on powiedział:
- Wierzę ci, ale ze swoim byłym pogadaj, albo coś zrób, bo jak widzisz jestem z tych osób wrażliwych i bardzo łatwo mnie zranić...
- Dobrze, postaram się już, o to, żeby takich scen więcej nie było.
- Kocham cię Dominika!!!
- Ja ciebie też.




 

 

4 komentarze:

  1. Co za cham !!! Czekam na 15 rozdz. :**

    OdpowiedzUsuń
  2. Zgadzam się z osobą wyżej :))
    Cham, bubek, idiota, kretyn - wszystko to skierowane do ojca Domy i Karola
    Dobrze, że wszystko się wyjaśniło :*
    Czekam na next <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Ale akcja ! Czekam na następny rozdział z niecierpliwością :)

    OdpowiedzUsuń