- Pozwolisz, że zmienię temat. - Odparłam. Co taki sławny zespół robi u nas w Polsce, a na dodatek wygląda jakbyście osiedlili się tu na dłużej? - Spytałam w dalszym ciągu siedząc na kamieniu.
Zayn usiadł obok mnie i rzekł:
- Cóż, to bardzo krótka historia, a mamy jeszcze ze dwie godziny, bo później jedziemy do studia nagraniowego.
- Ok, to opowiadaj.
- Otóż 3 miesiące temu stwierdziliśmy, że przyda nam się trochę wytchnienia. Długo zastanawialiśmy się jaki kraj wybrać, no i wypadło na Polskę. Nigdy tu zresztą nie byliśmy. Chcieliśmy zamieszkać niedaleko dużego miasta, by w międzyczasie móc nagrywać piosenki. Jest to tajemnica, bo planujemy z estrady zniknąć na jakieś 2 lata i potem, gdy się pojawimy, żeby nie było, że nie mamy nic w zanadrzu to teraz nagrywamy piosenki, a potem zrobimy wielki powrót. Zresztą tu, we wsi mamy święty spokój. Mieszka tu więcej osób starszych, niż młodych i z tego co mnie słuchy doszły, to te osoby w sędziwym już wieku mają nas za biznesmenów, a nie za jakiś zespół, dlatego też cieszymy się z takiego obrotu sprawy. - Powiedział Zayn.
- Cieszę się, że przez 2 lata będziemy sąsiadami. - Powiedziałam z uśmiechem na twarzy wpatrzona w jego piękne, ciemne oczy.
- A powiedz, czym ty się zajmujesz?
- Harry wam nie mówił? - Zapytałam się lekko zdziwiona.
- Nie, nie mówił. - Stanowczo zaprzeczył Malik.
- Jestem początkującą aktorką. - Rzekłam.
- Myślałem, że aktorzy siedzą na planie filmowym od rana do nocy.
- Nie wszyscy. - Odparłam krótko i stanowczo.
- A powiedz w jakiej sztuce, albo filmie aktualnie grasz?
- Aktualnie? Aktualnie to ja jestem w głębokiej dupie! - Wykrzyczałam z płaczem w głosie.
Zayn przytulił mnie do siebie i powiedział:
- Ej, nie płacz, tylko powiedz, dlaczego jesteś w głębokiej dupie? - Rzekł Zayn swoim opanowanym, a zarazem uspokajającym głosem.
- Otóż, na jakikolwiek casting nie pójdę słyszę: "jesteś za dobra na naszą produkcję". Wybacz, ale jak człowiek słyszy coś takiego po raz setny to go szlag jasny trafia! Słuchaj, a może ja powinnam do Hollywood wyjechać, nie wiem, a może do Los Angeles, Nowego Jorku, a może ja jestem tak beznadziejna, że mi tylko wmawiają, że jestem "za dobra"! - Powiedziałam cała wkurzona i zapłakana.
- Nie histeryzuj! Dziewczyno, oni wiedzą co mówią, nie zrażaj się tylko cierpliwe czekaj! Przypomnij sobie jak zaczynali One Direction. Szansa jedna na milion, a ty już tą szansę prawie dostałaś. Jeszcze trochę.
- Przepraszam, masz rację.
- Nie przepraszaj mnie, bo nie masz za co, a chwile zwątpienia się zdarzają i uwierz mi jest to całkowicie normalne.
Popatrzyłam na zegarek, była już godzina 14:00 w południe.
- Słuchaj. Pora się zbierać, jeśli macie zdążyć do studia.
- No to co, wyścigi? Na trzy? - Zaproponowałam. - Raz, dwa START! - Wystartowałam jak z procy strzelił.
- Oszukujesz! - Usłyszałam za sobą zasapany głos Zayna.
- To się nazywa brak kondychy! - Zwolniłam, by mój "rywal" mógł mnie dogonić.
Resztę drogi przeszliśmy na piechotę, bo pan Malik nie był w stanie dalej biec. Doszliśmy do ich domu. Zatrzymaliśmy się jeszcze przed bramą. Zanim się pożegnaliśmy, dostałam jego numer telefonu. Podziękowałam i cmoknęłam go w policzek. Oddaliłam się w ekspresowym tempie i w przeciągu niecałych 15 minut stałam u siebie pod drzwiami. Weszłam do środka i pierwsze co zrobiłam, to było wyciągnięcie prania z pralki. Rozłożyłam suszarkę i rozwiesiłam na niej wyprane ciuchy, w tym koszulkę Zayna.
2 GODZINY PÓŹNIEJ
Nudziło mi się niemiłosiernie. W telewizji nie było nic do oglądania, tylko jak zwykle pełno reklam. Poszłam sprawdzić, czy pranie wyschło. Było suchutkie jak źdźbło trawy na Saharze. Ściągnęłam je ze suszarki i zabrałam się do prasowania. Było to zajęcie, którego nienawidzę. Sto razy bardziej wolę myć naczynia, albo polerować panele niż stać przy żelazku. Po skończonym prasowaniu poskładałam wszystkie ciuchy w kosteczkę i schowałam do garderoby. Bluzkę Malika wsadziłam do reklamówki i , aż mnie korciło, żeby do niego zadzwonić i spytać się, czy już są w domu, ale nie byłam pewna, czy dzwoniąc nie przeszkodzę mu w nagrywaniu piosenki, więc postanowiłam ,że się przejdę i zobaczę, czy są w domu. Szłam sobie spokojnie wdychając wieczorne powietrze, pachnące spokojem i polami tutejszych gospodarzy.
Z daleka zobaczyłam, że chłopaków jeszcze nie ma. Było ciemno, głucho, nikt się nie kłócił, a na podjeździe nie było ani jednego samochodu. Zrozpaczona obróciłam się o 180 stopni i zrobiła w tył zwrot. Kusiło mnie, żeby zadzwonić i spytać się kiedy będą. Wyciągałam telefon z kieszeni, gdy nagle usłyszałam dźwięk sms'a. Była to moja przyjaciółka Honorata Skarbek. Tak, tak.... to ta Honorata co śpiewa m.in. "Lalalove" czy "Nie powiem jak". Treść sms'a brzmiała tak: "Cześć Doma! Wpadnij proszę do mojej wytwórni płytowej. Muszę z tobą pogadać. Całuję Hon." Nie zostało mi nic innego jak tylko zamówić taxi i do niej pojechać.
45 MINUT PÓŹNIEJ
Wbiegłam do wytwórni płytowej i zaczęłam szukać Honki. W końcu nie wytrzymałam i zadzwoniłam do niej.
- Honia, gdzie jesteś? Szukałam cię już prawie wszędzie.
- Jestem na 10 piętrze w pokoju z przeszklonymi drzwiami.
Budynek był tak wielki, że z dobre 10 minut szukałam windy. Gdy w końcu udało mi się ją znaleźć weszłam do niej i przycisnęłam guzik z numerem 10. Wpadłam do pomieszczenia tak gwałtownie, jakby goniło mnie stado wygłodniałych wilków.
- Jestem! Co się stało?
- Spokojnie, nic się nie stało.
- To po co napisałaś mi, że musimy pogadać?
- Napisałam tak, bo mam dla ciebie propozycję.
- Jaką?
- Wiem, że jeszcze nie znalazłaś pracy i pomyślałam sobie, że może zaśpiewałabyś ze mną kilka moich hitów. Wiem, że ładnie śpiewasz, a przede wszystkim potrafisz to robić. Byłaby to płyta dla moich fanów w podzięce za to, że są i w każdej trudnej chwili dodawali mi otuchy. Piosenki nagramy w duetach, jeśli oczywiście się zgodzisz.
- Honka, ty mi życie ratujesz! Takiej przyjaciółki jak ty, może mi każdy pozazdrościć!
- Czyli mam rozumieć, że się zgadzasz?
- Oczywiście, że się zgadzam!
- Więc tak, będzie to płyta z 12-oma piosenkami takimi jak:
1. Naga
2. Lalalove
3. Insomia
4. Runway
5. Nie powiem jak
6. Wings up
7. Sabotage
8. Fenyloetyloamina
9. GPS
10. No one
11. Wołam cię
12. Hard Drive
i proponuję zacząć nagrać dzisiaj chociaż jedną piosenkę.
- Nie ma sprawy. To od, której zaczynamy?
- Może od pierwszej z listy, czyli "Naga". Zwrotki będziemy śpiewać na zmianę, a w refrenie zrobisz mi coś w stylu chórku. Może być?
- Pewnie. Przecież to ty tu rządzisz!
Dostałam tekst do rąk, a brzmiał on tak:
Nie mogę dzisiaj spać
Choć wokół ciemno jest
Nie mogę nawet wstać
Unieść głowę i podnieść się
W powietrzu myśli się kłębią
Ubrana w twe słowa naga czuję się
Ogarnia mnie szał
Ogarnia mnie strach
Lecz nie chce byś uwolnił mnie
Krzyk i hałas w ciszy słyszę
Nie mogę się odezwać
A w myślach krzyczę
Zbudować most chce wnet
By móc nad sobą przejść
Niepewnie stawiam krok
Przyśpiesza oddech i błądzi wzrok
W powietrzu myśli się kłębią
Ubrana w twe słowa naga czuję się
Ogarnia mnie szał
Ogarnia mnie strach
Lecz nie chce byś uwolnił mnie
Krzyk i hałas w ciszy słyszę
Nie mogę się odezwać
A w myślach krzyczę
Nie naprawie się
Choć tak bardzo chcę
W lustrze raz pękniętym ciężko przejrzeć się
Nie naprawie cię
Już nawet nie chcę
W lustrze raz pękniętym ciężko przejrzeć się
Nie, nie, nie naprawie się
Choć tak bardzo chcę
W lustrze raz pękniętym ciężko przejrzeć się
Nie naprawie cię
Już nawet nie chcę
W lustrze raz pękniętym ciężko przejrzeć się
Przejrzeć się!
Krzyk i hałas w ciszy słyszę
Nie mogę się odezwać
A w myślach krzyczę
Zrobiłyśmy próbę i uznałyśmy, że pójdzie nam szybko i sprawnie. Zaczęłyśmy nagrywać piosenkę.
***
W tym samym czasie, chłopcy również nagrywali piosenkę, w tym samym budynku, na tym samym piętrze, tylko z tą różnicą, że dwa pomieszczenia dalej. Kiedy skończyli nagrywać wyszli ze studia i zerknęli w stronę szklanych drzwi i od razu, gdy mnie zobaczyli weszli do środka. Nawet nie zauważyłam, że ktoś mi się przygląda.
- Nasza Domcia ma ukryty talent, nie mówiła, że umie śpiewać, a wychodzi jej to całkiem nieźle. - Powiedział zachwycony Liam.
- A słyszycie jej barwę głosu? Taka charakterystyczna, cudowna.... Mogę wam powiedzieć, że z takim głosem jaki ma Dominika, bardzo pomoże Honoracie, nie tyle co ją rozsławi, ale płyty rozejdą się błyskawicznie. Mówię wam. - Rzekł Niall.
- Może wyjdziemy na korytarz i poczekamy na nią, aż skończy nagrywać, a kiedy wyjdzie przywitamy ją. Co o tym sądzicie? - Zaproponował Harry.
- Ok. - Powiedzieli wszyscy, prawie równocześnie.
***
Skończyłam śpiewać i Honia powiedziała, że mam się wstawić jutro o godzinie 15:30, a teraz mogę już iść do domu.
- Uścisnęłam ją i powiedziałam do niej:
- Wiesz usłyszałam kiedyś taką sentencje, a brzmiała ona tak: " Tylko twój prawdziwy przyjaciel powinien wiedzieć, kiedy jest Ci źle. Reszta niech wierzy i zazdrości, że masz udane życie". Ty wiedziałaś, że jestem bezrobotna, a mimo swoich problemów i nawału pracy znalazłaś sposób, by mi pomóc. Dziękuję!
- Nie ma za co! Idź już, bo się rozpłaczę. Do jutra!
- Pa
Ze studia wyszłam jako najszczęśliwsza osoba na świecie, gdy nagle usłyszałam oklaski i automatycznie zrobiłam się cała czerwona na twarzy jak burak.
- Pięknie śpiewasz. - Powiedział Harry.
- Co wy tu robicie?
- Śledzimy cię. - Powiedział Zayn. Dobra żartuję. Przed chwilą dwa pokoje dalej skończyliśmy nagrywać piosenki i przez przypadek cię zobaczyliśmy i w ten oto sposób postanowiliśmy cię przywitać.
- Bardzo oryginalnie. - Uśmiechnęłam się, nie wiedząc gdzie podziać wzrok.
- Masz jakieś plany na dzisiaj? - Zapytał się Louis.
- Nie.
- To zapraszamy na małą przejażdżkę do galerii, a dokładniej na kolację - Kontynuował Lou
W końcu byłam głodna, więc się zgodziłam. Gdy dojechaliśmy do galerii, rzucił się na nas tłum dziewczyn i dziennikarzy. W praktyce nie widziałam nic tylko flesze. Na szczęście na miejscu czekała również ochrona i spokojnie mogliśmy wejść do galerii.
- To co jemy? - Zapytał Niall
- Może chodźmy na sushi? Wczoraj było na tłusto, a dzisiaj będzie light. Co sądzicie? - Zaproponowałam.
- Ja osobiście nie mam nic przeciwko. - Powiedział Liam
- No to idziemy. - Rzekł Zayn.
Doszliśmy do uroczej restauracji, gdzie serwowali shushi. Usiedliśmy przy stoliku 6-osobowym i złożyliśmy zamówienie. Dość szybko je otrzymaliśmy, bo po niecałych 10 minutach.
- Czemu, nie powiedziałaś nam, że umiesz śpiewać? - Zapytał się Zayn.
- Nie chciałam. Nie jest to zawód, do którego mnie ciągnie i który chciałabym w przyszłości wykonywać.
- To co w takim razie robiłaś w studio? - Kontynuował Zayn
- Po prostu, chwyciłam się deski ratunkowej, a wiem, że Honorata mi pomoże.
Cały Boży wieczór spędziliśmy na gadaniu, o tym, że pięknie śpiewam, że nie powinnam marnować tego talentu bla..bla....bla.... Po skończonej kolacji, ruszyliśmy w stronę samochodu.
- Chłopaki? Mam do was pytanko. Podwieziecie mnie pod dom?
- No pewnie! Pytasz się jak chorego.- Powiedział Lou.
Podwieźli mnie pod dom. Miałam już wchodzić do środka moich czterech ścian, gdy zobaczyłam, że nie jestem sama, a ich samochód przed chwilą odjechał.
kocham <3
OdpowiedzUsuńZostałas nominowana do Libster Awards więcej info u mnie
OdpowiedzUsuńhttp://i-want-to-forget-everythingmydarling.blogspot.com/?m=1