czwartek, 29 stycznia 2015

Rozdział 15

MIESIĄC PÓŹNIEJ

           Był maj. Dzień stawał się coraz dłuższy i cieplejszy. Las w pełni się zazielenił, a w tle było słychać przecudny śpiew ptaków. Przez ostatni miesiąc niewiele się wydarzyło. Głównie nasz czas zabierała jazda po prawnikach i przeróżniastych kancelariach adwokackich.  Rozprawa sądowa zaplanowana była na 15 maja. Większość prawników, tak jak i zresztą adwokatów, nie mieli nic ciekawego do zaoferowania. Mówili, że pomogą, ale trudno jest pomóc w takim przypadku, kiedy nie ma się argumentów na obronę. Odpowiedniego i zarazem konkretnego prawnika znalazłyśmy dopiero 10 maja, więc po samych datach można wywnioskować, że zostało 5 dni do rozprawy. Większości może się wydawać, że znalezienie odpowiedniej osoby odpowiedzialnej za obronę to pikuś i długo nie potrwa, lecz jednak jest to totalną bzdurą, jeśli zależy nam na osobie kompetentnej. 
        Dzisiaj nadszedł ten wielki dzień. Mnie i Gemmę czekało zderzenie ze sprawiedliwością, byłyśmy mega zestresowane, zresztą nie tylko my się denerwowaliśmy, bo chłopaki, Honorata i nawet Nikol specjalnie dzisiaj przyjechała, by nas wspierać. Rozprawa miała się zacząć o godzinie 11 w Sądzie Okręgowym w Warszawie. O godzinie 8 poszłam do domu chłopaków, gdzie byli już wszyscy, oprócz Nikol, ale ona miała bezpośrednio dojechać, a w zasadzie dolecieć do stolicy, a potem dojechać do sądu. Taka przyjaciółka to skarb, która rzuca wszystko i leci do mnie z Londynu i ma w tym czasie gdzieś pracę, nową kolekcję, pokazy itd. Cieszę się, że poznałam w życiu taką osobę. 
       Weszłam do willi chłopców ubrana tradycyjnie w białą bluzkę, czarny żakiet i spodnie na kant. Dało czuć się napiętą atmosferę, bo w tym dniu nikomu nie było, ani do żartów, ani do śmiechu. Na dodatek Harry nogę w gipsie miał dalej, bo gdy poszedł na prześwietlenie okazało się, że kość nie do końca się zrosła i potrzeba jeszcze przynajmniej 3 tygodni, aby wszystko było tak jak być powinno.
- Cześć wam. - Powiedziałam.
- Hej. - Odpowiedzieli wszyscy.
- I jak tam Gemma się czujesz? - Spytałam.
- Nawet nic nie mów. Wprost koszmarnie, wciąż nie daje mi spokoju to, że ich zabiłam.
- Przestań. Słyszałaś prawnika, przedstawił nam argumenty, na których podstawie wyrok zostanie złagodzony, ja nie wiem z kolei jak sprawa będzie miewać się ze mną, bo w sumie byłam świadkiem. Oh, dobra ok, kończymy temat. Do rozprawy mamy jeszcze trochę czasu to pogadajmy o czymś innym. Nie wiem, chociażby nawet o kwiatkach.
        Można stwierdzić, że dwie godziny gadania o duperelach, które choć trochę pozwoliły się wyluzować zleciały jak z bicza strzelił, więc równiutko o 10 zebraliśmy się i pojechaliśmy do Wawy. W domu został tylko Harry z Louisem. Pojechaliśmy na dwa samochody, Hon z Niallem, a ja, Gemma, Liam i Zayn drugim. Dojechaliśmy przed gmach wymierzania sprawiedliwości, gdzie już czekała na nas Nikol. 
- Cześć! - Powiedziała i podbiegła do nas, by mnie i siostrę Harolda wyściskać i życzyć powodzenia w dzisiejszym dniu.
Widziałam kątem oka, jak Zayn swoim wzrokiem pożera Nikol. Uśmiechnęłam się sama do siebie i pomyślałam, że byłoby super, gdyby Zayn i moja friend byliby razem. Całe nasze trio, chodziłoby wtedy z najcudowniejszymi chłopakami w całym wszechświecie. Z marzeń wyrwał mnie głos Liama, który mówił, że już czas wchodzić. Weszliśmy do sądu i udaliśmy się pod drzwi numer 258. Nie zostało nam nic innego, jak tylko czekać, aż nas zawołają. Za chwilę doszedł również do nas nasz prawnik i powiedział, że nie mamy się czym martwić, zrobi wszystko, aby Gemma dostała karę w zawieszeniu, a mnie żeby uniewinniono, bo na szczęście nie jestem niczemu winna.
- Możemy już wchodzić. - Rzekł nasz obrońca.
Weszłyśmy i zajęłyśmy odpowiednie miejsca i nagle usłyszeliśmy:
- Proszę wstać. Sąd idzie. 
- W dzisiejszym dniu odbędzie się rozprawa sądowa przeciwko zabójczyni Gemmie Styles i współautorki Dominice Basaj. - Powiedział prokurator.
- Prokuratura, w toku przeprowadzonego śledztwa ustaliła, że oskarżony wraz ze współautorem, dopuścili się.....

***

- Kiedy, oni wreszcie wyjdą? - Zapytała Nikol nerwowo tupając nogami.
- Myślę, że już za niedługo. - Powiedział Zayn.
- Za niedługo? Siedzą już tam dwie godziny i końca nie ma. - Rzekła zdenerwowana Nikol.
- Patrzcie, idą! - Krzyknął  Liam.
         My w tym czasie, ze stoickim spokojem podeszliśmy do całej w oczekiwaniu na dobre wieści, grupie przyjaciół.
- No to chłopcy i dziewczynki idziemy świętować! - Krzyknęła uradowana Gemma.
- To znaczy, że już jest wszystko spoko? - Zapytał Niall.
- Tak, jest już wszystko w porządku. Gemma dostała wyrok w zawieszeniu, a ja jestem uniewinniona, bo nie miałam w planie, nikogo zabić, tylko uciec. - Powiedziałam cała czerwona na buzi od przypływu pozytywnych wiadomości. 
- To co, spadamy na jakieś lody? - Zaproponowała Nikol.
- Oczywiście! - Odparł Niall.
Wszyscy wsiedli już do swoich samochodów, tylko Zayn został z Nikol na dworze jako ostatni.
- Wiesz Nikol, bo ja, no wiesz, ten no.......
- Rusz się!
- No, jaki smak lodów lubisz najbardziej?
- Tiramisu, a co? 
- A, nic. Wsiadajmy do samochodu.
         Kiedy w końcu dojechaliśmy do lodziarni, to weszliśmy do środa, jak jakieś stado słoni, rozpychając się na wszystkie strony. Wszyscy zamówili lody włoskie, w swoim ulubionym smaku, a ja wybrałam moje kochane lody amerykańskie. Prawda jest taka, że mogłabym je jeść tonami, tak samo jak pierogi w wykonaniu mojej babci. Gdy byłam młodsza i jeździłam na ferie, albo w wakacje do babci, siadałyśmy wieczorem przed telewizorem i oglądałyśmy nasz ulubiony serial "Ranczo". Często śmiałam się z babci i mówiłam jej, że powinna otworzyć pierogowy biznes jak Solejukowa, zresztą w "Ranczu", gra najlepsza para kombinantów od czasów "Miodowych lat", tam grali Karola i Norka, a obecnie Senatora i Czerepacha, a mowa tu oczywiście o Cezarym Żaku i Arturze Barcisiu. Dobra, o serialach już starczy, a teraz wróćmy do lodziarni.
- Nie wiem jak wy, ale ja idę po dokładkę. - Zakomunikowałam wszystkim siedzącym. Aha, pójdę zaraz obok do cukierni i kupię coś mojemu Stylesowi, żeby nie czuł się smutny.
- Spoko. My tu czekamy. - Rzekł Liam.
         Weszłam do cukierni, a tam pełen ful wypas. Od słodkich bułeczek po ciasta od najlepszych cukierników. Popatrzyłam na jedną z półek i  ujrzałam ciasto z kremem z brandy i wiedziałam, że to jest to. Kazałam zapakować sobie całą blaszkę, bo znając życie, później wszyscy będą chcieli spróbować ciasta. Wyszłam z cukierni i miałam wrażenie, że ktoś mnie obserwuje, obróciłam się wokół własnej osi i niczego, coby wzbudziło moją czujność nie zauważyłam. Wzruszyłam ramionami i stanęłam pod lodziarnią, bo zauważyłam, ze wszyscy się już zbierają. 
- Nikol, pojedź z nami, kilka nocy przenocujesz u mnie i nadrobimy stracony czas. - Powiedziałam błagalnym głosem.
- No dobrze, tylko zadzwonię do faceta, który trzyma pieczę nade mną i oznajmię mu, że do pracy wrócę za 2 tygodnie. 
- No to świetnie! - Wyrwało się Zaynowi, a mina Nikol była wprost bezcenna. 

40 MINUT PÓŹNIEJ

Szczęśliwi, dojechaliśmy do domu chłopaków i przekroczyliśmy próg w ino szampańskim nastroju. Louis, aż z kanapy się poderwał, bo nie wiedział co się dzieje.
- Wolność Louis, wolność........! - Zaczęłyśmy drzeć się z Gemmą jak jakieś opętane.
- No to supeeeeeeeer! - Wydarł się Lou.
- A tak w ogóle to gdzie jest mój Romeo? - Zapytałam.
- Leży na łóżku u siebie w pokoju i czeka na jakąkolwiek wiadomość od ciebie.
- Dobra, już biegnę do niego.
W biegu ściągnęłam buty i odrzuciłam na bok i szybciutko potruchtałam na górę. 
- Witam cię mój skarbeczku ze złamaną nózią. Jak się czuje moje kochanie? - Zapytałam cała wypełniona euforią.
Harry podniósł swój wzrok z nad laptopa i popatrzył się na mnie jak na wariatkę, a potem rzekł:
- Ja się czuję bardzo dobrze. Lepiej powiedz mi jak minęła rozprawa sądowa.
- Otóż, najpierw kupiłam ci ciasto, proszę special for you. A rozprawa? No cóż, minęła lepiej, niż mogłoby się wydawać.
- Czyli jak?
- Gemma ma tylko wyrok w zawieszeniu, a ja jestem niewinna. 
- Serio? O Boże, nawet nie masz pojęcia jak mi ulżyło, bałem się strasznie, że...... No dobra, nie ważne, było minęło.
- No właśnie, mój ty kochany Loczusiu. 
Odstawiłam ciasto na bok i złożyłam mu soczysty pocałunek na ustach, gdy się oderwałam, on powiedział:
- Co, tylko tyle? Ja chcę więcej! - Zaczął krzyczeć jak małe dziecko.
- Obiecuję ci, że dostaniesz więcej, ale gdy tylko pozbędziesz się gipsu z nogi.
Harry nic nie odpowiedział, tylko wystawił mi język na znak protestu.
- Dobra, przestań się wydurniać, tylko zejdź na dół, trzeba świętować! Liam chodź tu, pomożesz zejść Haroldowi na dół. - Powiedziałam i puściłam oczko do Zielonookiego.
 
 

 

wtorek, 27 stycznia 2015

Rozdział 14

          - Karol?! Co ty tu robisz?! - Zapytałam się raczej wkurzona, niż ciekawa co on tu robi.
- Wiesz, spaceruję sobie. - odparł.
- Ty! Od kiedy ty spacerujesz?! I to w dodatku po mieście, panie księciuniu!
- Ludzie się zmieniają.
- Na pewno nie ty! - Krzyknęłam.
- Spokojnie cukiereczku. Widziałaś dzisiejszą gazetę?
- Nie!
- No to patrz!
        Wręczył mi ją nerwowo do rąk. Popatrzyłam się na niego coś w stylu: "Co to miało znaczyć?!" i odwróciłam gazetę od strony okładki i zobaczyłam siebie i Harrego. Oddałam mu gazetę, a on cały zaczerwieniony z nerwów warknął do mnie:
- Rzuciłaś mnie dla tego, tego czegoś na okładce?! Dlaczego? Bo jest sławny, ma dużo kasy, czy co?!
Niewzruszona jego zachowaniem odparłam:
- Po pierwsze zerwałam z tobą, bo zachowywałeś się gorzej, niż baba, po drugie ważniejsze, niż ja był dla ciebie twój pałac, ziemie, jednym słowem twoje mini królestwo, a po trzecie to nie ja chodziłam po nocach i gnieździłam się z innymi panienkami. 
- Ale......
- Nie ma żadnego "ale", tak samo, jak i nie ma żadnej dyskusji! Żegnam pana!
Odchodziłam już od niego, gdy złapał mnie za ramię i syknął do ucha:
- Jeszcze się doigrasz! Zobaczysz, co to znaczy gniew jednego z rodziny Hamburgów! A i jeszcze jedno. Dzisiaj nie jestem tu przypadkowo, twój ojciec mi kazał tu być.
- Co! - Wyrwałam się z jego uścisku i pobiegłam do kancelarii. 
Wbiegłam do hallu, gdzie siedziała Gemma. Rzuciłam jej nasze napoje i nie zwracając uwagi, na to, że w biurze ojca jest klient, otworzyłam drzwi i z impetem weszłam do środka i zaczęłam krzyczeć:
- Co to ma znaczyć?! Jak mogłeś!
- Oooo, witaj córciu! - Odparł! Czy mogę przeprosić na chwilę pana?
- Oczywiście, już wychodzę. - Odparł facet.
- Witaj córciu?! To twoje "córciu", to sobie w dupę wsadź! Dlaczego, ty go przysłałeś tu, przed kancelarię?! Jak mogłeś! Przecież wiedziałeś, jaki on był w stosunku do mnie!
- Dlatego.
Pokazał mi zdjęcie z okładki. Otworzyłam usta szeroko ze zdziwienia i powiedziałam:
- Ty też? Kiedyś mówiłeś, że będziesz mnie wspierać, w każdym moim wyborze!
- Tak córeczko, ale kiedy kilka dni temu przez telefon powiedziałaś pokrótce, czego sprawa ma dotyczyć, zgodziłem się ci,  a w zasadzie wam pomóc, a dzisiaj, na prawie wszystkich okładkach widzę ciebie w objęciach tego łajdaka!
- Słucham?! Nie masz prawa tak o nim mówić! Przecież on ci nic nie zrobił! 
- On nie, ale jego siostra tak.........
- Wiesz co? Za taką pomoc uprzejmie dziękuję! Żegnam cię! Aha! I nie dziwię się już tobie, dlaczego mama wzięła z tobą rozwód!
         Wyszłam i za sobą trzasnęłam drzwiami. Mój ojciec nawet nie raczył wyjść za mną, nie próbował mnie wołać. Nic, kompletna cisza. Spojrzałam na Gemmę, która stanęła na przeciwko mnie:
- Wszystko słyszałam. - Powiedziała Gemma zduszonym głosem. Nie dziwię się, że twój tato nie chciał mi pomóc.
- Przepraszam cię. On obiecał, że pomoże, wiedziałam, że wszystkiego mogę się po nim spodziewać, ale nie tego....... Nie martw się, znajdziemy innego prawnika, a teraz chodź z tego miejsca. - Powiedziałam 
           Wyszłyśmy z kancelarii, gdy moim oczom ukazał się widok nadal stojącego Karola. Przyśpieszyłam kroku, żeby mu nawtykać i naglę ni stąd, ni zowąd uklęknął przede mną i wyciągnął z kieszeni pudełeczko. Stanęłam jak wryta, wyglądałam na bardzo zaskoczoną i tak samo nagle pojawili się reporterzy. Zaczęli robić zdjęcia i krzyczeć coś w stylu: "Co powie pan Styles, gdy się o tym dowie"? Biedna siostra Harolda, stała z tyłu i wszystkiemu się przyglądała. Karol wstał z chodnika, podszedł do mnie i szybko powiedział:
- Mówiłem, że się doigrasz! Wynająłem tych fotoreporterów, aby cię pogrążyć i pokazać, że nie jesteś taka za jaką się podajesz.
Zaczęłam kiwać głową, na znak, że nie wierzę w to co słyszę, a moje oczy wypełniły się łzami. Złapałam Gemmę za rękę i pociągnęłam ją za sobą do samochodu. Ona wciąż w wielkim szoku zapytała:
- Co to miało znaczyć?
- Ten dupek, mój były zrobił to specjalnie, bo nie mógł się pogodzić, że jestem w związku z Harrym i on to wszystko zaangażował z moim ojcem.
- Naprawdę? Czemu z nim zerwałaś?
- Bo jest arystokratycznym debilem, zdradzającym cię po nocy z każdą napotkaną dziewczyną!
- Ale z niego debil!!!
- Dzięki, że nie uwierzyłaś, w jego zaaranżowane przedstawienie.
- Ja miałabym, w to uwierzyć?! Wystarczająco cię poznałam, by móc stwierdzić, że ty, byś nigdy takiego numeru nie wycięłabyś Harremu.
- Dziękuję ci. Wracajmy do domu, a jakiegoś prawnika znajdziemy w stolicy.

***

      Harry posłusznie siedział na tyłku przed telewizorem, a z chłopaków zrobił sobie służących.
- Przyszedł sms od Nialla. Napisał, że nie wróci na noc. - Powiedział Lou.
- Ale mu dobrze. - Rzekł uśmiechnięty Liam.
- Chłopaki, mam pomysł! - Krzyknął Harry.
- Jaki? - Zapytał się Zayn.
- Mam już dosyć siedzenia przed telewizorem, więc pograjmy w gałę!
- Jak chcesz grać w piłkę nożną skoro masz złamaną nogę? - Zapytał się Liam.
- Normalnie. Stanę na kulach, na tle drzwi od tarasu i to będzie bramka, a wy będzie kopać do mnie piłkę. Gipsem lepiej się  broni! - Rzekł uradowany Loczek.
- Ok! - Jednym głosem rzekli chłopcy.
Zaczęli bawić się jak dzieci, aż w końcu, za którymś razem Louis kopnął piłkę za mocno, z czego odbiła się mocniej od nogi Zielonookiego i w efekcie stłukła żyrandol, potem dzbanek, odbiła się od podłogi i stłukła talerze, które stały na wierzchu. 
- Oj. - Powiedział Harry.
- Musimy to szybko posprzątać, zanim przyjadą dziewczyny. - Rzekł Zayn.
- Chłopaki, słyszycie......, czyjś telefon dzwoni. - Powiedział, nasłuchując Lou.
- To mój! - Wyrwał się poszkodowany z gipsem.
- Siedź, ja ci go przyniosę! - Rozkazał Liam
Liam szybko pobiegł do pokoju Harolda, zabrał z niego mobile phone Harrego, zbiegł na dół i wręczył go w ręce Zielonookiego. 
- Dziwne, numer zastrzeżony? Tak, słucham?
- Wejdź na przysłaną smsem stronę. - Rzekł nieznajomy.
- Halo, halo, kto mówi? - No nic, chyba się rozłączył.
- Kto to był? - Zapytał zaciekawiony Louis.
- Nie mam zielonego pojęcia. Powiedział, żebym wszedł na stronę, którą wyśle mi w wiadomości. O, już przyszła. 
Harry, otworzył jedną z plotkarskich stron internetowych i zobaczył mnie, a przede mną  klęczącego mężczyznę. W jednej chwili zbladł, a w jego oczach pojawiły się łzy:
- Ja nie wierzę, że ona mi coś takiego zrobiła! Ona?!
- Nie przejmuj się nią. Na świecie jest milion dwieście innych dziewczyn. Mi też, jest trudno uwierzyć, że zataiła przed tobą coś takiego. - Odparł Zayn.
- Proszę, zostawcie mnie. - Rzekł Harry.
Chłopaki wedle życzenia zostawili swojego kumpla samego w salonie, a sami poszli do pokoju Zayna, zastanawiając się , jak mogłam "wyciąć" taki numer.

3 GODZINY PÓŹNIEJ

         Podjechałam pod dom chłopaków i powiedziałam do Gemmy:
- Boję się wejść do środka. Wszyscy na portalach plotkarskich pewnie piszą, "co to ze mnie za zdzira", a Harry na pewno już o tym wie.
- Ej no, Dominika! Zdradzasz go?
- No, nie.
- Więc czego się boisz, a po drugie byłam z tobą i wszystko widziałam, a zresztą ufam ci bezgranicznie i tak jak już mówiłam, to nie w twoim stylu!
Weszłam do willi wstrzymując oddech. Udałam się do salonu, a za mną była Gemma. Harold siedział z czerwonymi oczami od płaczu, popatrzył się na mnie, odwrócił głowę w drugą stronę, a chłopaki ulotnili się w drugą część domu.
- Harry, to nie tak jak myślisz. - Powiedziałam, a łzy samoistnie zaczęły spływać po moich policzkach.
- A, niby jak?! - Zapytał się w złości Loczek. - Może zaraz mi powiesz, że była to scena filmowa? Nie chce mi się  z tobą gadać! Spieprzaj z mojego domu! Nienawidzę cię!!!
- Ale.......
- Wynoś się!
- Harry, posłuchaj jej! - Wrzasnęła siostra Zielonookiego.
- Jeszcze ty jej bronisz? 
- Harry, proszę cię......
- Streszczaj się masz minutę i ani sekundy dłużej.
- To wszystko było ukartowane przez mojego ojca i mojego byłego, tego, który był na zdjęciach. On nie mógł znieść wiadomości, że układam swoje życie z kimś porządnym, a mój ojciec nie mógł znieść informacji, że jesteś bratem Gemmy. - Powiedziałam cały czas płacząc.
- Co?
- Tak, niestety to prawda Harry, wszystko słyszałam, jak Dominika kłóciła się ze swoim tatą, oni tych fotoreporterów wynajęli, żeby ją pogrążyć. 
Harold otworzył oczy szeroko ze zdziwienia i powiedział:
- Podejdź do mnie.
Podeszłam do niego, a on powiedział:
- Wierzę ci, ale ze swoim byłym pogadaj, albo coś zrób, bo jak widzisz jestem z tych osób wrażliwych i bardzo łatwo mnie zranić...
- Dobrze, postaram się już, o to, żeby takich scen więcej nie było.
- Kocham cię Dominika!!!
- Ja ciebie też.




 

 

niedziela, 25 stycznia 2015

Rozdział 13

TYDZIEŃ PÓŹNIEJ

             No i stało się. Moim chłopakiem był Harry Styles. Nigdy, nawet w snach nie śmiałam marzyć o kimś takim, wydawało mi się to takie nieosiągalne, już samo to, że poznałam piątkę cudownych chłopaków było dla mnie szokiem. Zostanie przyjaciółmi, było dla mnie niesamowitym wyróżnieniem, ale jednak zostałam doceniona jeszcze wyżej i jestem w związku z najcudowniejszym chłopakiem pod słońcem. Zresztą, przecież nie tylko mi się poszczęściło, Honorata też odnalazła swoje szczęście w postaci Nialla.
           Nie mogliśmy dłużej ukrywać przed resztą chłopaków , co się tak naprawdę wydarzyło, więc któregoś popołudnia język sam nam się rozplótł. Chłopcy byli bardzo zdziwieni i wtedy dopiero doszło do nich co przeżyłyśmy. Sami nawet zaoferowali swoją pomoc, lecz niestety w tej historii, pomoc chłopców była dość zbędna. 
          Tak, jak obiecałam Gemmie, mój tata pomoże jej złagodzić wyrok sądowy, w związku z czym wybierałyśmy się dzisiaj do jego kancelarii prawnej, która znajdowała się w samym centrum Wrocławia.  W tym celu pożyczyłam samochód od Honki, na drogę zaopatrzyłam się jeszcze w 2 zestawy z KFC, żebyśmy z Gemmą nie zdechły z głodu (mimo, że nie jadam tłustego, to od czasu do czasu, pozwolę sobie na kalorie) i prosto z Warszawy ruszyłam pod willę chłopaków. Moje włosy upięte były w wystawny kok, oko było pociągnięte czarnym eyelinerem, a usta muśnięte delikatnie pomadką o kolorze bladego, pudrowego różu. Paznokcie miałam w kształcie migdałków pomalowane na a'la french manicure. Ubrana byłam w małą czarną i dżinsowy, luźny żakiet, do tego założyłam krwistoczerwone szpilki z odkrytymi palcami, jako wisienkę na torcie dołożyłam srebrne, koliste kolczyki, zegarek od Calvina Kleina, elegancki kuferek marki Louis Vuitton i okulary słoneczne rodzaju aviator. Tak odwalona, weszłam bez pukania do domu chłopaków. W kuchni zastałam tylko Gemmę, jedzącą w biegu czekoladowe płatki z mlekiem i w międzyczasie popijającą kawę.
- Cześć Gemma! - Przywitałam się.
- Hej Doma! Daj mi minutkę i będę gotowa, a ogólnie to bardzo ładnie się ubrałaś.
- Ty też. Pierwszy raz, widzę cię, tak elegancko ubraną.
Co prawda siostra Harolda, była ubrana bardzo klasycznie, bo w białą bluzkę i czarne leginsy ze skóry. Usta miała pomalowane na czerwono, a włosy rozpuszczone. Miała na sobie tylko naszyjnik i kolczyki z Pandory, zwykłą torbę na ramię i czarne sznurowane botki na obcasie i w tej stylizacji nie wyglądała już jak ta pracująca w burdelu, tylko na pewną siebie i swoich wartości kobietę. Obcej osobie, która patrzyłaby na Gemmę, ciężko byłoby uwierzyć, że z tej dziewczyny, tak niedawno było niezłe ziółko. 
- A co tu tak pusto? Gdzie się podziali chłopcy? - Zapytałam. 
- Niall 20 minut temu pojechał do Hon, Louis z Liamem poszli do sklepu, a Zayn z Harrym grają w salonie na xboxie. - Odparła siostra Zielonookiego.
- Oki, to ja idę do nich zajrzeć i zaraz spadamy. 
               Szybkim krokiem udałam się na górę, weszłam do salonu i oparłam się o futrynę drzwi. Chłopcy byli tak zajęci grą, że ani jeden, ani drugi nie zauważył, że weszłam do pokoju wypoczynkowego. Swoim bystrym wzrokiem dojrzałam komórkę Loczka w kieszeni jego spodni, więc wyciągnęłam telefon z torebki i wysłałam mu smsa: "Hello Harry! I'm here in yours living room". Zobaczyłam jak Harry zapatrzony w telewizor wyciąga swoją komórkę, czyta smsa i napięcie obraca się w moją stronę, zaraz za nim odwrócił się Zayn i w tym samym czasie obojgu opadła kopara do podłogi na mój widok. 
- Harry, ty to masz gust! - Powiedział Malik.
- Doma, nie wiem co powiedzieć............... Wyglądasz prześlicznie! - Rzekł Harry.
- Dziękuję ci bardzo. - Odparłam.
Zielonooki podszedł do mnie ( w 15-centymetrowych szpilkach, byłam jego wzrostu) i na powitanie pocałował w usta. Z dołu usłyszałam krzyk Gemmy:
- Jestem gotowa!
- Dobra chłopaki to my się zmywamy i będziemy późnym wieczorem. 
Chłopaki zeszli ze mną na dół i odprowadzili mnie i Gemmę do drzwi. Dałam Loczkowi buziaka na pożegnanie, wychodziliśmy już z domu, gdy Zayn krzyknął do nas:
- Szerokiej drogi!
Wsiadłyśmy do samochodu i przez szybę pomachaliśmy chłopakom stojącym w progu. Odpaliłam silnik i ruszyłyśmy w drogę.

***

             Niall w tym czasie dojechał do Warszawy i ruszył do apartamentu Hon. Zaparkował swoim zacnym samochodem, dosłownie pod samymi drzwiami wejściowymi, wyszedł ze swojego pojazdu i nacisnął dzwonek. Wrota do swojego królestwa otworzyła mu Honorata ubrana w dopasowany kombinezon moro, beżowe botki na wysokim obcasie i dość rzucający się w oczy naszyjnik. Bez chwili zastanowienia rzuciła się swojemu Horankowi na szyję i złożyła pocałunek na jego ustach. Zaprosiła go do środka swojego mieszkania. Cały apartament był urządzony bardzo gustownie i elegancko, w kolorach czerni i bieli. Usiedli na sofie.
- Chcesz może coś do picia? - Zapytała się Honorata Nialla. 
- Jeśli mogę prosić o herbatę to z chęcią bym się napił.
- Już robię, zresztą sama z chęcią również się napiję tego napoju.
Hon zaparzyła herbatę i zaniosła ją do salonu, gdy usadowiła się wygodnie pokazała najnowszą okładkę jednego z magazynów o tematyce plotkarskiej. 
- Spójrz, jesteśmy na pierwszych stronach gazet, a tytuł brzmi: "Czyżby szykował się nowy romans? Co połączyło Polkę i Irlandczyka?", zresztą nie tylko my, razem z nami jest Dominika z Harrym.
- To jest niestety ciemna strona sławy. - Rzekł, wzdychając Niall. - A jakie mamy plany na dzisiaj?
- Ja proponuję najpierw iść, a właściwie jechać do kina, potem pójdziemy coś zjeść, zajdziemy do galerii, bo muszę znaleźć kreację na galę Fashion&Style, a potem się zobaczy.
- To sprawdźmy jakie filmy dzisiaj ujrzą światło dzienne. - Powiedział Niall
Honey przyniosła swojego laptopa i weszli na stronę kina Helios, wybrali film pt. "Tylko kochankowie przeżyją". Wypili herbatę do końca czule się pieszcząc, gdy skończyli, zebrali się i pojechali do kina. Przed wejściem do sali kinowej, kupili 2 wielkie pudła popcornu i 2 butelki pepsi. Po skończonym seansie udali się do pizzerii i zamówili, wielką pizzę hawajską z sosem czosnkowym i małą czarną z mlekiem.
- I jak kochanie podobał ci się film? - Zapytał Niall.
- Wiesz, jest coś magicznego i magnetycznego w tym świecie dojrzałych, wszechwiedzących, superfajnych wampirów, jaki tworzy Jarmusch i jakimś cudem nigdy nie wydaje się on naiwnym. Jednak nie jest to kolejny "Zmierzch", tylko prawdziwy horror w czystej postaci, inne filmy tego typu powinny składać hołd tej ekranizacji. 
- Dziękuję za wyczerpującą recenzję. - Powiedział rozbawiony Niall. - Nie wiedziałem, że potrafisz się tak wysławiać, ja powiem tylko tyle, że film bardzo przypadł mi do gustu.
I w tym momencie na stół wjechała pizza. Dwoje głodomorów od razu zabrało się za pożeranie pysznej pizzy, byli tak zajęci jedzeniem, że nawet się do siebie nie odzywali. Po skończonym posiłku zapłacili i wyszli. Na Honoratę czekała teraz jedna z jej ulubionych zajęć, a z kolei, której Niall nie znosił, czyli  zakupy. Chodzili od butiku do butiku, aż w końcu Honka znalazła dla siebie idealną kreację od Dolce&Gabbana, szpilki od Prady i torebkę od Coco Chanel. Po skończonych zakupach Blondyn, nie miał ochoty już na nic więcej. Chodząc za Hon między półkami z ubraniami, zmęczył się gorzej niż ona sama.
- Niall, może wrócimy do domu? Wyglądasz na takiego zmęczonego. - Rzekła Honey
- Dziękuję kotku, tak wróćmy do domu.
Kiedy wrócili do apartamentu, Hon powiesiła swoją kreację w odpowiednim miejscu w garderobie i  zaproponowała, żeby iść odprężyć się w jacuzzi, Nialler bez zbędnego myślenia, zgodził się.

***

- Gemma, co sądzisz, żeby zrobić postój na małe co nieco? - Spytałam.
- Z miłą chęcią. Jestem głodna jak wilk.
Zatrzymałam się na stacji benzynowej ok. 200 km od Wrocka. Wzięłam nasze żarło, które kupiłam w KFC i poszłam kupić nam dwie kawy oraz jakieś ciastko na deser, a Gemma poszła załatwić swoje sprawy w toalecie, kiedy wyszła udałyśmy się na parking dla ciężarówek, a obok niego było kawałek zielonej łączki, a na niej kilka masywnych stołów i ławek ciosanych z drewna. Ze względu na to, że świeciło słońce i nie było zimno (była wiosna) postanowiłyśmy, że posiłek skonsumujemy na świeżym powietrzu, napawając się promieniami słonecznymi.
- Jaka przyjemna pogoda. Nieprawdaż? 
- O tak, masz rację. Jest wprost cudownie, aż nie chce mi się jechać dalej. - Rzekłam.
- Doma, jeszcze raz dziękuję ci z całego serca.
- Jeszcze nie pora na dziękowanie, jak mój tato ci pomoże to wtedy będziesz jemu dziękować. - Odparłam z uśmiechem na twarzy.
Piłyśmy kawę po łyczku, gdy nagle usłyszałam znajomy dźwięk smsa.
- Od kogo dostałaś wiadomość? - Zapytała siostra Harolda.
- To od twojego brata...............
- Co napisał?
- "O mnie się nie martw, o mnie się nie martw ja sobie radę dam...... - złamałem nogę." Zaraz do niego zadzwonię.
- Mój brat jest the best, musiał złamać nogę akurat w takim momencie mojego życia. Serio?!
- Już do niego dzwonię:
- Harry, powiedz mi jakim cudem złamałeś nogę? - Zapytałam z deko zdenerwowana.
- Spokojnie, tylko wygłupialiśmy się z chłopakami na rowerach, no i próbowaliśmy różne triki, które znaleźliśmy na YouTube i tak wyszło, że nie utrzymałem równowagi  i na dodatek kierownica sama mi skręciła i dziwnym trafem wylądowałem na asfalcie z wykrzywioną nogą.
- Sama? No dobra, a wszystko już w porządku? Przez ile będziesz nosił gips?
- Szczęście w nieszczęściu, nie jest to poważne złamanie, a gips mam nosić przez miesiąc.
- Chociaż tyle dobrze. 
- Daleko macie jeszcze do Wrocławia?
- Już nie, jeszcze niecałe 200 km. Dobra, ja kończę i ruszamy dalej w drogę.
- Pa kochanie!
- Pa pa, aha i siedzisz na dupie i nigdzie się nie ruszasz, bo jeszcze coś sobie zrobisz.
- Dobra już, dobra.........
- Twój brat złamał nogę na rowerze. - Powiedziałam do Gemmy.
- Ale to nic poważnego?
- Na szczęście nie.
       Wstałyśmy od stolika i już bez żadnych postojów ruszyłyśmy prosto w kierunku Wrocławia.

***

Honia przebrała się w swoje sexi czerwone bikini i pokazała się Niallowi:
- I jak tam kocie? Podobam ci się?
- Wyglądasz zaczepiaście.
Blondyn został w samych slipach i oboje udali się do bulgoczącego jacuzzi, obok którego stał szampan i dwa kieliszki.
- Uczynisz ten honor i nalejesz nam szampana? - Zapytała się Honey, obsuwając jedno ramiączko od bikini.
- Z miła chęcią. - Odpowiedział Nialler
- Piękny mamy widok, co? Przeszklone "ściany" i panorama Warszawy. - Niewinnie powiedziała do Horana i niepostrzeżenie ściągnęła mu gacie z tyłka i wyrzuciła w tył za siebie.
Niall zrobił minę coś w stylu "What's up?" i za chwilę odpowiedział:
- Oj, ktoś tu jest niegrzeczny........
 Hon była tak napalona, że rzuciła się na Blondyna i niemalże utopiłaby go w jacuzzi, lecz zdążyła się opamiętać. Odkleiła się od Nialla, a ten zaczął zsuwać z niej górę i dół od bikini. Całkiem nadzy wyszli z wanny, zabrali szampana i udali się do sypialni. Tam już wszystko potoczyło się własnym torem, ale za nim to nastąpiło Nialler wysłał wiadomość do Louisa, że zostaje u Honi, chłopaki oczywiście bez większego trudu skapnęli się o co chodzi............

***

Było późne popołudnie, gdy dojechaliśmy do kancelarii mojego taty. Weszłyśmy do potężnego i dość wystawnego hallu, nie mogłyśmy wejść do gabinetu, bo mój tato miał jeszcze klienta, któremu udzielał porad w sprawie spadku po dziadkach, więc usiadłyśmy na wygodnych, a przede wszystkim miękkich krzesłach i spokojnie czekałyśmy. 
- Boję się co powie twój tato, o tej całej sprawie i jak zareaguje na to, że przeze mnie przeżyłaś taki horror. - Powiedziała Gemma,
- Ej, nie masz się czego bać. Powiedziałam, że mój tato ci pomoże, to pomoże, a mną się nie przejmuj, niby co ma powiedzieć, przecież to nie twoja wina, że mnie porwali. Równie dobrze mogli porwać Harrego, albo Liama.
- Może za bardzo się denerwuję.....
- Tak, spokojnie. Idę po coś do picia wziąć ci coś? - Zaproponowałam.
- Zimną, gazowaną wodę.
- Ok, nie ma sprawy, już idę.
      Wyszłam z budynku i weszłam do sklepu obok. Dla Gemmy wzięłam wodę gazowaną, a dla siebie pepsi. Zatrzymałam się przed kancelarią w poszukiwaniu mojej pomadki, gdy za plecami usłyszałam znajomy głos:
- Cóż za miłe spotkanie Dominiko.
Odwróciłam się i automatyczne włosy stanęły mi dęba, przez głowę przeleciało mi 1200 myśli na minutę, zastanawiałam się dlaczego akurat dzisiaj musiałam go spotkać......



piątek, 23 stycznia 2015

Rozdział 12

           Po skończonej rozmowie Harry powiedział do Gemmy, żeby poszła do chłopaków i Honoraty na górę, a mnie, totalnie nieprzytomną, wziął na ręce i zaniósł do jego sypialni. Położył na wygodnym, wielkim łożu, ściągnął wierzchnią część garderoby i przykrył mnie mięciutką jak puch kołdrą. 
- Jak to dobrze, że jesteście całe i zdrowe. - Szepnął nade mną i pocałował mnie w czoło.
Zanim wyszedł z pokoju stanął jeszcze w progu i przez chwilę patrzył się na mnie, po czym zgasił światło i wyszedł zostawiając uchylone drzwi. Udał się do pomieszczenia, gdzie aktualnie są wszyscy oprócz mnie.
- Harry, spójrz! Mamy tu nowe tworzące się "love story"! - Powiedział Liam wskazując palcem na całujących się Nialla i Hon.
- Co, zazdrościsz, panie Payne? - Powiedział Nialler, odrywając się od ust Honey.
- Ja? Ależ skąd. - Odpowiedział Liam, robiąc przy tym śmieszny, ale przeczący ruch dłońmi. Wyglądał jak Mr. Bean. (Jaś Fasola)
Wyglądało to tak komicznie, że wszyscy wybuchnęli niepohamowanym jak nigdy dotąd śmiechem. Kiedy wszyscy się uspokoili Zayn zapytał:
- I co wszystko już w porządku? Wyjaśniliście sobie to co trzeba?
- Tak, wiem już wszystko i teraz miejmy nadzieję, że będzie już tylko lepiej, zresztą musi być lepiej. - Odpowiedział Hazza, ciągle z nieobecnym wzrokiem. 
- Gemma, czemu jesteś smutna? Przecież jesteś cała i zdrowa i co najważniejsze nic ci się nie stało. - Rzekł Louis.
- Chłopaki, nie chcę o tym mówić, wiem, że jesteście bliskimi kumplami, ale to sprawa moja, Harrego i Dominiki. 
- Dobrze, rozumiemy, ale nie smutaj już tak. Głowa do góry, cokolwiek się wydarzyło i cokolwiek miało miejsce. Przecież niema tego złego, coby na dobre nie wyszło. Będzie dobrze! - Powiedział Lou, na tyle optymistycznie, że Gemma zaczęła się uśmiechać i Harry znów powrócił do "świata żywych". - A tak na marginesie to gdzie jest Doma?
- Wiecie, chyba nie zniosła powrotu do wydarzeń, które miały miejsce w ostatnim czasie i nadzwyczajnie w świecie, sięgnęła po wódkę i nachlała się jak Messerschmitt, teraz odpoczywa w mojej sypialni. Zostawiłem uchylone drzwi, tak w razie W. - Rzekł Harold.
- To niepodobne do Dominiki. Ona i alkohol, a już tym bardziej wódka?! To świadczy tylko o tym, że rzeczywiście przeżyłyście koszmar. - Powiedziała Honorata, siedząc na kolanach Blondyna. 
- Tak, masz rację, ale co było, to było. Nie wracajmy już do tego, a teraz może coś zjemy? - Zaproponowała siostra Zielonookiego.
- To nie jest zły pomysł. To może ja coś zrobię do jedzenia. - Rzekła Hon.
- Dobra kocie, pokaż co potrafisz! - Wyrwał się Niall i pocałował Honcię w szyję.
- Oki, oki..... A tobie jeszcze mało? - Zapytała słodkim głosem Honorata. - To ja proponuję, abyście poszli pooglądać TV, albo róbcie co chcecie, a ja się zorientuję co macie do jedzenia i spróbuję wykombinować coś do jedzenia. 
- Mogę ci pomóc? - Spytała się Gemma.
- No pewnie, będzie szybciej.
        Dziewczyny udały się do kuchni, a cała pozostała reszta pomaszerowała przed telewizor i zaczęła oglądać "Jak zostać królem", był to film, który został nagrodzony 12-oma Oskarami i był oparty na faktach.
- Wiesz, wcześniej nie mieliśmy za bardzo czasu się poznać i porozmawiać ze sobą. Jak zapewne wiesz, nazywam się Gemma Styles i jestem siostrą Harolda.
- Ja w takim razie nazywam się Honorata Skarbek, a mój pseudonim to "Honey" i jestem przyjaciółką Dominiki.
- Honey? Tak po prostu miód?
- Tak.
- Fajnie to brzmi! A jak jest historia tego pseudonimu?
- Jak miałam 14/15 lat pisałam na GG z moim kolegą. Zaczęliśmy się o coś kłócić i w ramach odwetu przezwał mnie Honey i tak już zostało.
- Aha. To może zobaczmy co chłopaki posiadają w swoich zacnych zapasach? - Zaproponowała Gemma.
- Oki. Wow! Lodówka chłopaków jest wypchana po brzegi żarciem, jest z czego wybierać. - Powiedziała zdziwiona Hon.
- Haha, zadziwiło cię tyle żarcia? No wiesz, gdyby lodówka nie była pełna, to nie wiadomo czego można spodziewać się po Niallu, wiesz on bez jedzenia, jest jak ryba bez wody.
- Spoksik. Proponuję ziołowe roladki z kurczaka w szynce parmeńskiej z łososiem i serem pleśniowym w cieście francuskim i do tego sałatka cezar. Co o tym sądzisz?
- Brzmi to tak pysznie i ty się pytasz co ja o tym sądzę? Robimy i to bez dwóch zdań, a na deser może zrobimy babeczki różane z miętowym lukrem?
- No to menu ustawione, bierzmy się do roboty!
            Dziewczyny założyły na siebie komiczne fartuszki kuchenne, podwinęły rękawy, wyciągnęły potrzebne składniki i różne patelnie, brytfanki, blaszki i garnki. Zaczęły  przyprawiać, mieszać, przewracać czego efektem była kuchnia, która wyglądała jak Bitwa pod Grunwaldem.
- Hon, poradzisz sobie beze mnie? Ja idę nakryć do stołu.
- Spokojnie, poradzę sobie. Śmiało możesz iść przygotować stół do wieczornej wyżerki.
Gemma poszła do jadalni i z szafki, która tam stała wyciągnęła piękny, wykwinty, czerwony obrus, którym nakryła mahoniowy stół. Porcelanowe talerze ułożyła na każdym miejscu, dla każdego, obok  zastawy położyła fioletowe serwetki, muśnięte delikatnie brokatem, a na nich srebrne sztućce. Z boku stołu postawiła czerwone, wytrawne wino, a na środku stołu położyła piękny wieniec z fioletowych róż. Obok każdego talerza, postawiła dwa kieliszki: jeden do wody, a drugi do wina. Na koniec na stole ulokowała jeszcze wystawny świecznik z równie wystawnymi świecami, które zapaliła. Zgasiła górne światło, a włączyła tylko ledowe, które były po bokach jadalni. Gdy Gemma skończyła "wykańczać" jadalnie, weszła Honorata:
- Wow, jak pięknie! Tak romantycznie.......... Chłopakom, chyba się bardzo spodoba..........
- Aaaaaaa, moje baaaaaabeczkiiiiiiii! - Gemma szybkim ruchem, zerwała się i pobiegła do kuchni. - Ufff, wyłączyłaś piekarnik. Dziękuję.
- Nie ma za co.
- To zanieśmy jedzenie na stół, aha i zostawmy trochę Dominice. - Rzekła siostra Loczka.
- Już jej odkroiłam z każdego dania po trochę. Idź zawołaj chłopców, a ja ustawię jedzenie na stole. 
             Gemma posłusznie pomaszerowała do salonu po cały band.
- Zapraszam do stołu. - Rzekła siostra Harolda, dostojnym głosem.
- No w końcu. Już myślałem, że zdechnę z głodu. - Powiedział poirytowany Niall.
Chłopcy weszli do jadalni i tak jak mówiła Hon, zaniemówili z wrażenia.
- O Mój Boże! Jak tu pięknie! To na pewno nasza jadalnia? - Zapytał zszokowany Zayn
- W 100 % wasza. - Rzekła Hon. - Siadajcie do stołu. 
- Szkoda, że Dominiki nie ma z nami........, ale odstawiliście jej jedzenie? - Zapytał Harry.
- Tak, porcja Dominiki stoi w piekarniku i na nią czeka, a teraz życzę wszystkim bon apetit! 
            Niall, jedząc kolację był wprost wniebowzięty, że ma tak zdolną dziewczynę, a z kolei Loczek myślał, o tym, że jego siostra tak wyśmienicie gotuje. Wszyscy byli, tak głodni, że kolację zjedli w ciszy, koncentrując się na tym co mają na talerzu i ile jeszcze zostało jedzenia do skonsumowania. Kiedy wszyscy najedli się do syta, popili lampką wytrawnego, czerwonego wina i ustawili kolejkę na trzy łazienki, kto idzie się pierwszy kąpać, gdy wszyscy uporali się z wieczorną toaletą, udali się każdy do swojej sypialni. Harry wszedł do swojego pokoju i miał zamiar spać na materacu, lecz gdy zobaczył mnie śpiącą, szepnął:
- Wyglądasz tak słodko.......... i położył się koło mnie. Rano, gdy się obudziłam, byłam zdezorientowana, a na dodatek głowa tak mnie bolała, że nic mi się nie chciało robić. Wstałam z łóżka i zeszłam na dół. Cała reszta jadła już śniadanie.
- O, wstała nasza Śpiąca Królewna. - Powiedział Zielonooki.
- Boże, przepraszam was. Pamiętam, że wczoraj wzięłam wódkę i więcej nie pamiętam, więc chyba się nachlałam, przepraszam was. - Rzekłam cała zawstydzona. 
- Nie masz za co, przepraszać, na twoim miejscu pewnie też bym się nachlał. - Powiedział Liam.
- A mogę wiedzieć, u kogo w pokoju spałam i jak się tam znalazłam?
- Kiedy napiłaś się, tak, że zasnęłaś Harry zaniósł cię do jego sypialni. - Rzekła Gemma.
            Popatrzyłam na Harrego i zaczerwieniłam się ze wstydu, nie wiedziałam, gdzie podziać wzrok. Wróciłam na górę ogarnęłam się w łazience i odświeżona zeszłam do jadalni na śniadanie. 
Zjadłam jedzenie ze wczorajszej kolacji. Smakowało nieziemsko. Popiłam wszystko małą czarną z cukrem i wyszłam na taras zaczerpnąć świeżego powietrza. Usiadłam na ławce, na której tak niedawno pocałowałam Harolda. Nagle zrobiło mi się tak ciepło na sercu, gdy sobie o tym przypomniałam. Chyba się zakochałam......
          Na dworze zrobiło się zimno, więc weszłam do domu. Na dole nikogo nie było, wszyscy byli, każdy u siebie w pokoju, wzięłam głęboki oddech i poszłam na górę do pokoju Loczka. Leżał na łóżku bez koszulki i w spodniach dresowych. Podniósł głowę i popatrzył się na mnie. Nagle ogarnęło mnie to samo przyjemne uczucie, co w tedy.
- Harry, jeszcze raz cię przepraszam, ja nie chciałam. Nie myśl sobie o mnie źle. - Wydukałam. 
Loczek wstał z łóżka i podszedł do mnie, odgarnął moje włosy z twarzy i nic nie mówiąc zaczął mnie całować.


 

środa, 21 stycznia 2015

Rozdział 11

           Był już wieczór, kiedy zatrzymaliśmy się pod domem chłopaków. Wysiadłam z samochodu Honki i zaczęłam iść w stronę domu, co było po krótkiej analizie z mojej strony totalnym tchórzostwem, przecież połowę historii Gemmy przeżyłam razem z nią i jak mogłabym ją opuścić, czekała nas jeszcze, (a dokładniej siostrę Loczka) przeprawa z Harrym, więc po krótkim przetworzeniu danych, odwróciłam się napięcie zmieniając kierunek marszu i wparowałam do salonu, usadowiłam się wygodnie na potężnej kanapie i przed powróceniem do tego, co przeżyłyśmy razem z Gemmą, zaopatrzyłam się w 0,5 litra, a siostra Harrego miała już dość używek, więc wzięła tylko karton soku jabłkowego Cappy i usiadła koło mnie, w obawie przed reakcją swojego brata.
- Chłopaki, proszę zostawcie nas samych, zabierzcie Hon i idźcie na górę.- Rzekł zielonooki z poważną miną i ostrym wzrokiem.
Ja w tym czasie wycedziłam już pół butelki wódki i mętnym wzrokiem wpatrywałam się w Harolda, a Gemma siedziała sztywna jak drut z głową spuszczoną w dół i ze załzawionymi oczami  przepełnionym strachem.
- Nie chlej już tyle! - Harry wyrwał mi z rąk "butelkę smutków".
- Nie masz prawa mi jej zabierać! Nie masz zielonego pojęcia co przeszłyśmy razem z Gemmą! - Rzuciłam się na niego z pięściami.
- Dlatego mam nadzieję, że się dowiem! - Złapał mnie swoimi silnymi dłońmi za nadgarstki i posadził na kanapie, a Gemmę skarcił surowym wzrokiem.
- Harry, to moja wina! Znów zawiniłam! Tak, wiem, obiecałam ci wtedy, że skończę z narkotykami, ale to było silniejsze ode mnie. To co się stało to jest moja wina, nie Dominiki, my się nawet nie znałyśmy, wiesz o tym przecież! - Powiedziała Gemma zduszonym głosem od łez.
- Czyli mam rozumieć, że po moim wyjeździe wróciłaś do starego stylu życia?
- Tak. - Odparła
- Powiedz mi dlaczego?! Co było powodem, przecież wszystko było w miarę w porządku.
- Ja, ja się bałam, bałam się, że bez ciebie sobie nie poradzę. - Wydukała siostra Harolda.
- Ale jak to...... - Harrego zamurowały słowa jej siostry, nie wiedział co powiedzieć.
- To był tylko strach i to on mnie sprowokował i doprowadził do tego wydarzenia, co ostatnio miało miejsce. 
- Nie wiedziałem, że jesteś tak bojaźliwą osobą. Czemu mi nie powiedziałaś? - Zapytał Hazza ze łzami w oczach.
- Po prostu, nie chciałam cię powstrzymywać. To twoje życie i masz prawo gdziekolwiek wyjeżdżać i cokolwiek robić. Z wierzchu zgrywam twardą, ale to tylko skorupa, która pomału zaczyna się rozpadać na kawałki. 
- Proszę nigdy więcej nie rób czegoś takiego! Skończ z trybem życia, które prowadzisz do tej pory i zacznij się normalnie ubierać, a nie jak za przeproszeniem te co stoją koło autostrady.
- Nazwij to po imieniu, jak dziwka, tak wiem i obiecuję, że z tym skończę, teraz już na dobre i niezależnie od tego czy wyjedziesz, czy też nie! Po tym co zrobiłam, nie wrócę do mojego dotychczasowego trybu życia, ale to niech opowie ci Doma, bo zapewne się domyślasz, że znów narobiłam długu i ten diler on chciał mnie zabić, lecz ja go wyprzedziłam............ - Gemma podniosła swój wzrok i nieprzytomnie zapatrzyła się w Hazze.

***

              Kiedy na dole trwała ważna rozmowa reszta chłopaków razem z Honoratą bardzo przypadli sobie do gustu.
- Wiemy, że interesujesz się muzyką, a poza tym masz jakieś zainteresowania? - Zapytał Liam.
- Uwielbiam modę, a moją miłością i pasją i całym życiem jest jedzenie! Co prawda nie jem tonami, ale kocham różne dania pod każdą postacią. - Rzekła podekscytowana Hon.
- No to Niall, właśnie znalazłeś kompana do waszej wspólnej pasji. - Powiedział rozbawiony Zayn
- Uwierz mi, już cię kocham, wielbię i Bóg wie co jeszcze. - Rzekł podniecony Niall do Honoraty.
- No to kiedy idziemy na wyżerkę? - Zapytała się oblana rumieńcem Honey.
- No wiesz, możemy już iść. Polecam kolację u mnie w pokoju.
- No, no Horan nie szalej tak. Najpierw kolacyjka, a potem łózio. Co? - Wypalił Lou.
- To nie jest zły pomysł. Może skorzystam z niego! - Odpowiedział mu radosny Niall.
- Chłopaki, wybaczcie, ale muszę skorzystać z toalety. Zaprowadzi mnie ktoś? - Zapytała Honcia.
- Ja cię zaprowadzę! - Wyrwał się jako pierwszy Niall. 
             Gdy wyszli z pokoju Horan złapał Honoratę za biodra i przyciągnął do siebie. Odgarnął jej włosy na bok i zaczął całować jej kark, na którym widniał napis "Never say never" . Hon nie opierała się, podobało jej się to, do czego zmierzał. Niall obrócił Honey tak, że wpatrywał się w jej oczy i rzekł:
- Kocham cię! Mówię poważnie, nie powierzchownie i nie chcę żebyś sobie pomyślała, że jesteś moją zabawką.
- I love you too. Poczułam to, kiedy wyruszyliśmy na poszukiwanie Gemmy i Dominiki.
             Blondyn nic nie odpowiedział, tylko rzucił się na usta Hon i zaczął je namiętnie, a zarazem bardzo delikatnie całować. Wziął Honoratę na ręce i zaniósł ją do swojej sypialni, położył na łóżku. Horan zaczął ściągać czerwoną koszulę w kratę i stanik z Honey, gdy wreszcie ściągnął górne odzienia natychmiastowo z ust przeszedł do jej dekoltu, a następnie w dół w okolice pępka. Następnie Honorata zaczęła grać pierwsze skrzypce i ściągnęła koszulkę Nialla, popchnęła go na plecy i położyła się na nim nie przestając go całować, poczuła, że "przyjaciel" Blondasa dawał o sobie znać. Podnieciła się mocniej i dzikim ruchem ściągnęła spodnie z Nialla.....
             Po jakimś czasie oboje leżeli nadzy w swoich ramionach i ciężko dyszeli.
- Było cudownie. - Pocałował Horan Hon w czoło.
- Tak, było. Oh, kocham cię najmocniej na świecie. Obiecaj, że nic i nikt nigdy nas nie poróżni i będziemy już together forever. Please, promise me.
- I promise. You can be sure. 
- No to może ubierzemy się i zejdziemy na dół do chłopaków. 
- Good idea!
           Oboje odziali się w swoje ubrania i zeszli na dół trzymając się za ręce.
- Jednak miłość do jedzenia zwyciężyła. Jak tam sypialnia Nialla ci się podoba? - Zapytał się z bananem na ustach Zayn.
- Coż......, bardzo gustownie urządzona. - Powiedziała zadowolona Hon.

***

- Dominika, co się naprawdę stało? Gemma dlaczego nic nie mówisz? - Zapytał wystraszony Hazza.
- Wiesz, kiedy byłyśmy uwięzione, wymyślałyśmy plan ucieczki, gdy wprowadzaliśmy idee w dniu, kiedy mieliśmy zbiec, Gemma nie wytrzymała napięcia i zabiła dilera razem z jego wspólnikiem. - Powiedziałam bełkocząc.
- Co ty pieprzysz trzy po trzy, jesteś naprana w trzy dupy! Pleciesz bzdury! - Wrzasnął zszokowany Loczek.
- Ona nie pieprzy, mówi prawdę. - Rzekła Gemma.
- Ale jak, czym? Ty?! To niemożliwe!
- To było niechcący emocje i strach zrobiły swoje. A czym? Pistoletem jednego z nich. - Powiedziała nieobecna siostra zielonookiego. Posłuchaj, dostałam nauczkę jakiej nigdy się w życiu nie spodziewałam, gorzej być nie może. Teraz musimy mieć nadzieję na lepsze jutro, a teraz proszę wybacz mi, kończę z moim dotychczasowym życiem, ale proszę daj mi drugą szansę.
Hazza objął Gemmę swoimi silnymi ramionami i powiedział:
- Oczywiście, że dam ci drugą szansę. Jesteś moją siostrą i pomogę ci, wyjdziesz z tego cało.
- Oby, Dominika, kiedy była trzeźwa zaoferowała mi pomoc w postaci swojego taty, który jest prawnikiem  i podobno pomoże mi się z tego wyplątać. Powiedziała jeszcze coś takiego, że działałam w obronie własnej i mam spore szanse na wyrok w zawieszeniu.
- Miejmy taką nadzieję.



 

poniedziałek, 19 stycznia 2015

Rozdział 10

          Zaczęło świtać. Obudziły nas promienie ciepłego, porannego słońca, któremu towarzyszyło ćwierkanie przeróżnych ptaków obecnych w całym lesie. Usiadłyśmy i zobaczyłyśmy, że jesteśmy w dolinie, a wokół nas roztacza się widok na górskie szczyty spowite, gdzieniegdzie śniegiem.
- Zabłądziłyśmy!  Zboczyłyśmy ze ścieżki! - Powiedziała podniesionym głosem, wystraszona Gemma.
- Gemma, spójrz! Chyba wiem gdzie się znajdujemy. Tam w oddali, na szczycie, jeśli się nie mylę jest Obserwatorium Meteorologiczne, co oznacza, że jesteśmy koło Śnieżki! Popatrz, jeśli rzeczywiście wzrok mnie nie myli to musimy się udać w lewo, w kierunku szczytu i wtedy dojdziemy do miasta! - Powiedziałam rozradowana.
- Pewna jesteś?
- Tak, jestem. Pomyśl, jeśli pójdziemy w kierunku Śnieżki, to wejdziemy wyżej, a co za tym idzie, będziesz miała zasięg w telefonie i zadzwonisz do Harrego, poinformować go gdzie jesteśmy, bo mogę uciąć sobie rękę, że pewnie nas szukają.
          
***

           Rano chłopaki razem z Honoratą udali się do stołówki na śniadanie. Cały team, stwierdził, że zamówią specjalność, polecaną przez szefa tutejszej kuchni, czyli jajko zapiekane w awokado. Choć propozycja wydaje się dość awangardowa, to wszystkim bardzo posmakowała i jak zwykle Niall nie mógł obejść się bez dokładki, ale należy wziąć pod uwagę, że dokładka w jego miewaniu oznacza jedna porcja razy trzy. Jako dodatek do śniadania każdy zamówił po czarnej kawie z pianką mleczną i kawałkiem tiramisu, aby mieć energię na cały dzień.
- Wczoraj, jak leżałam w łóżku, myślałam o przeszłości, zastanawiałam się czy nie było jakiegoś wydarzenia, które mogłoby ułatwić nam ich poszukiwanie. - Powiedziała  Hon.
- No i co? Przypomniałaś coś sobie? - Zapytał Zayn.
- Co prawda nie wiem, czy to będzie przydatne, ale jak skończyłam nagrywać piosenkę z Dominiką to podeszłam do okna, bo powiedziała mi takie piękne słowa, że po policzku spłynęły mi łzy. Stałam wtedy i patrzyłam przez szklaną powierzchnię gładkiej szyby i zobaczyłam, że Doma wyszła z wami. Co prawda nie ma w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie fakt, że za murkiem stał ubrany na czarno mężczyzna. Był on wysoki i dobrze zbudowany, ale co wydało mi się najdziwniejsze to, to, że wyglądał jakby się przed wami chował. Z dołu nie mogliście tego zobaczyć, ale z góry był świetny widok, na początku pomyślałam, że być może to wasz ochroniarz, ale z drugiej strony, wątpię, aby się przed wami krył.
- To wszystko, czy coś jeszcze się wydarzyło? - Zapytał Lou.
- Nie, to nie wszystko. Potem wy wsiedliście do samochodu, a on starał się nie zostać zauważonym, co jak widać udało mu się. No więc wsiadł do swojego samochodu i w dość dużej odległości ruszył za wami, a dalej to już niestety nie jestem w stanie nic wam powiedzieć.
- A kojarzysz może markę samochodu, albo tablice rejestracyjne? - Zapytał z zaangażowaniem Harry.
- No właśnie, tablice...... Przez nie właśnie, w pierwszej chwili pomyślałam, że to wasz ochroniarz, bo były to angielskie tablice, a samochód do najtańszych nie należy, bo była to AUDI Q7. 
- O mój Boże! - Wrzasnął blady Hazza. - Przecież to diler, z którym jakieś 4 lata temu moja siostra miała już niemiłe spotkanie, przecież wszystko się zgadza: tablice i marka samochodu! Muszę tego gnoja znaleźć i zabić go własnymi rękami, chociaż miałbym dostać dożywocie! - Warknął rozwścieczony do białości Loczek.
- Chwila, chwila...... Jeśli Harry twierdzi, że był to diler to co on robił wokół Dominiki? - Zapytał zdziwiony Liam.
- Wiecie, kiedyś czytałem książkę Agaty Christie i była tam opisana sprawa, która była bardzo podobna do naszej, a mianowicie dziewczyna, która się zadłużyła za narkotyki została pojmana i uwięziona gdzieś za przeproszeniem na wygwizdowiu, a jako zakładnika porwali jej najlepszą przyjaciółkę, więc może Gemma nie ma przyjaciół, a pośrednik to zauważył i zamiast jej koleżanki porwał Dominikę, bo przebywała w naszym otoczeniu  i uznał, że jeśli zaginie Doma to zajmiemy się poszukiwaniami i w ten sposób po śladach Dominiki dojdziemy do Gemmy. - Wyartykułował Niall.
- To nie jest głupie, co mówi Niall, powiedziałabym, że wszystko składa się w jedną całość. - Odparła Honorata.

***

- Daleko jeszcze? - Spytała Gemma jak  osioł ze Shreka.
- Jeszcze z godzinka marszu i powinnyśmy dojść do ścieżki, która prowadzi do Śnieżki. - Odparłam.
- Haha, fajnie ci się zrymowało "(...) Powinnyśmy dojść do ścieżki, która prowadzi do Śnieżki" - Powiedziała ze śmiechem w głosie siostra Harrego.
- No widzisz. Wybacz że zmienię temat, ale powiedz mi, dlaczego po tym pierwszym razie, gdy dostałaś nauczkę, doświadczyłaś tego co to znaczy "mafia narkotyczna", to niczego cię to nie nauczyło? Co było powodem, że wróciłaś do ćpania?
- Widzisz, tak naprawdę, to był strach, strach przed tym, że mój brat wyjeżdża na kilka miesięcy do Polski, kraju, który mimo wszystko nie jest blisko Wielkiej Brytanii, być może wyda ci się to śmieszne, bo przecież to ja jestem od niego starsza i to ja powinnam opiekować się nim, a nie na odwrót.
- Ale nie rozumiem, dlaczego perspektywa wyjazdu Harrego do Polski, tak cię przeraziła skoro przez prawie cały rok i tak nie jest obecny w kraju, bo razem z chłopakami jeździ po świecie uszczęśliwiając miliony dziewczyn w postaci koncertów.
- Po prostu miałam tą świadomość, że po skończonej trasie koncertowej wróci do domu.
- Wow, powiem szczerze, że jestem zdumiona, bo nie sądziłam, że strach może tak wpłynąć na ludzką psychikę, że sprowadziło cię to do korzystania z "usług narkotyków", ale co było, to było, teraz skupmy się na dotarciu do cywilizacji, a ogółem to sprawdź, czy masz już zasięg w telefonie.
- Ok, już sprawdzam. YES, YES, YES!!! Mam zasięg!!! Dzwonię do Harrego! - Krzyknęła uradowana Gemma

***

        Chłopaki razem z Honoratą wymeldowali się z hotelu i udali się w kierunku drzwi, gdy nagle zadzwonił telefon Harrego.
- Co za przeklęty płaszcz, gdzie ten telefon?! - Loczek był tak zdenerwowany, że z trudem znalazł telefon, który był tak naprawdę na wierzchu.
- Halo, halo....... - Wołał Harry.
- Cześć Harry to ja Gemma jestem z Domą w gó....... 
- Gemma, Gemma odezwij się, dokończ mówić! Halo!!! - Rozmowa, dość krótka dobiegła końca.
        Wszyscy popatrzyli na Loczka ze zdumieniem i nadzieją, a co było najważniejsze to, to, że Gemma i Dominika są całe i zdrowe.
- Mów co mówiła Gemma! - Krzyknął Lou z przepełniającą jego sercem euforią.
- Powiedziała, że jest z Dominiką i że są w gó........, no i nie dokończyła mówić, bo nas przerwało.- Spróbuję do niej zadzwonić. Nie odpowiada.
- Niall, mówiłeś, że w tym opowiadaniu Agaty Christie, ofiary były trzymane na zadupiu, a Gemma zaczęła mówić gó......, to znaczy, że one są w górach! - Krzyknęła Honorata.
- Masz rację, a ty Niall w razie czego, to zacznij czytać więcej kryminałów. - Powiedział ze śmiechem w głosie Liam.
- No to zapraszam panowie do samochodu, stąd w góry nie mamy daleko. - Rzekła Hon.
- Ale skąd wiesz jakie góry? - Zapytał Harry.
- Skoro wiemy, że udali się w kierunku Wrocławia to na pewno, nie żadne inne góry jak tylko Karkonosze! Wsiadajcie i jedziemy! - Powiedziała stanowczym głosem Honey.
- No słyszycie, jak kobieta mówi, to się robi, a nie zadaje zbędne pytania. - Wymądrzył się Niall. 
- Wasz kolego mądrze mówi. - Rzekła Honorata i uśmiechnęła się do Horana.

***

- Czy w tym popapranym telefonie bateria musiała paść właśnie teraz?! - Powiedziała poirytowana Gemma.
- Spokojnie znajdą nas, a zresztą zobacz gdzie jesteśmy, tą drogą idąc w górę dojdziemy na szczyt Śnieżki, ale my się tam nie wybieramy, więc robimy kierunek - dół. 
       Tym samym szlakiem, szła moja przyjaciółka Nikol (oczywiście nie miałam o tym bladego pojęcia). Opowiem wam pokrótce historię Nikol, która jest dobrym przykładem na to, że każdy może zarabiać kolosalne sumy, a równocześnie spełniać się zawodowo, otóż, gdy zaczynała karierię projektanki, nie należała do tych najbogatszych, była po prostu przeciętna, lecz gdy nadażyła się szansa postanowiła spróbować. Zaczęło się to od tego, że swoje projekty publikowała w intenrecie na swojej stronie, pewnego dnia otrzymała telefon od Anji Rubik, że jej projekty są powalające i prosi ją o spotkanie. Nikol, nie mjąc nic do stracenia, zgodziła się bez chwili namysłu. Anja, była bardzo oczarowana dziewczyną, która się nie wywyższa jest elegancka w swojej prostocie, aż pewnego dnia załatwiła jej przepustkę do domu mody Chanel w Londynie. Tak się zaczęło i trwa to po dziś dzień. Nikol jest bardzo szanowaną projektantką na całym świecie. Tłumy najlepszych modelek biją się, aby móc wystąpić w jej pokazie. To tak mniej więcej wygląda historia dziewczyny z obrzeży Karpacza.
- Mamo, spójrz! Ta dziewczyna z daleka wygląda jak Dominika! - Krzyknęła Nikol
- Przecież, to niemożliwe, jakby była w górach to napewno, by cię poinformowała. - Rzekła jej mama
- Poco miałaby mnie informować skoro na codzień mieszkam w Londynie, a do Polski przyjeżdżam już coraz rzadziej. A w ogóle ja jej nawet nie powiedziałam, że jestem w Karpaczu. 
      Zatrzymałam się z Gemmą, by chwilę odsapnąć, gdy nagle podeszła do mnie jakaś dziewczyna.
- Dominika? 
- Nikol? 
- O mój Boże, to naprawdę ty? Co tu robisz, w górach, na dodatek jesteś cała brudna, jakbyś z ćwiczeń wojskowych w terenie wróciła. 
- Oj, długa historia, a powiedz co ty w Polsce robisz?
- No wiesz, skończyliśmy pracę nad kolekcją jesienno - zimową, więc postanowiłam odwiedzić moje zakątki.
- Wybacz Nikol, ale ci nie przedstawiłam pewnej osoby. To  jest Gemma Styles.
- Hi! I'm Nikol. Nice to meet you.
- Czekaj Doma, czy jest to ta Gemma Styles, siostra.....
- Tak, to ta Gemma Styles. - Odpowiedziałam uśmiechając się do mojej koleżanki.
- Dziewczyny, to może chodźcie do nas do domu, zjecie coś i opowiecie co się stało. - Zaproponowała mama Nikol.
           Oczywiście, nie pogardziłyśmy tą propozycją, uradowane udałyśmy się w gościnę do projektantki mody. Opowiedziałam całą historię, zjadłyśmy, odpoczęłyśmy i na chwilę zapomniałyśmy o tym co nas spotkało.
- Bardzo dziękujemy za ugoszczenie nas, ale czy mogę skorzystać z telefonu, bo padła mi bateria w telefonie? - Zapytała siostra Loczka.
- Oczywiście. - Odparła mama Nikol
- Hej Harry, to ja Gemma. Jestem razem z Dominiką w Karpaczu u jej przyjaciółki.
- Czy wszytsko u was w porządku? - Zapytał Harry.
- W jaknajlepszym, czekamy na was. Buziaki i do zobaczenia!
- Pa!

***

- Dzwoniła Gemma i mówiła, że jest z Dominiką w Karpaczu u jej przyjaciółki. Wiesz może jak się ona nazywa i gdzie mieszka? - Zapytał Harry.
- Oczywiście, że wiem. Nazywa się Nikol Sznajfer.
- Czy ona czasem nie jest projektantką mody? - Zapytał Liam.
- Tak, to ona. - Odparłam.
- Uuuuuuuu....., obiekt westchnień Zayna. - Wypalił Louis.
- Zamknij się debilu! - Warknął Malik. 

1 GODZINĘ PÓŹNIEJ

- Panowie dojechaliśmy na miejsce. - Rzekła Honorata
         Usłyszałam dzwonek do drzwi i razem z Gemmą zerwaliśmy się z krzeseł i pobiegłyśmy do drzwi, gdy zobaczyłyśmy w nich chłopaków i Honoratę, radości nie było końca. Rzuciłam się na Honoratę i zaczęłąm ze szczęścia płakać i mówić jaką jest cudowną przyjaciółką. Gemma rzuciła się na Harrego i zaczęła go przepraszać i prosić o wybaczenie. Na koniec wszyscy popadliśmy w sobie ramiona. Chłopaki razem z Hon, przegryźli coś u Nikol i ruszyliśmy w drogę powrotną. Bałyśmy się z Gemmą opowiedzenia całej historii, ale wiedziałyśmy, że to nas nie ominie, bałyśmy się jak chłopcy i Hon zareagują na dwóch zabitych ludzi przez Gemmę. 

  



 

sobota, 17 stycznia 2015

Rozdział 9

          Nadeszła pora późnego popołudnia, co oznaczało, że za chwilę zjawią się oprawcy. Siedziałyśmy jak na szpilkach gotowe zacząć działać. Nagle otworzyły się drzwi od hali i ujrzałyśmy w nich dwóch, wielkich mężczyzn. 
- No to zaczynamy! - Szepnęłam do Gemmy
- Jak tam lalunie? Wygodnie się siedzi? - Spytał jeden z nich z parszywym uśmiechem na twarzy.
- A jak myślisz deklu? - Zapytałam się z pogardą.
- Oj, chyba jest ktoś w złym humorze. - Powiedział jego wspólnik
- Czy mogę iść do toalety? - Zapytała Gemma słodkim jak nigdy dotąd głosem.
- Darek (jego wspólnik) idź z nią! - Rozkazał szef.
Tak jak myślałam, rozwiązał ją i udali się do WC. 
- Czy możesz się odwrócić? Chcę mieć, chociaż w takim miejscu trochę prywatności. - Poprosiła siostra Harrego.
Darek przekręcił oczami i wedle życzenia Gemmy, obrócił się tyłem do niej. W tym momencie siostra Loczka chwyciła wiadro i z całej siły uderzyła w głowę wspólnika dilera. 
- Teraz tu zgnijesz szowinistyczna męska świnio! - Syknęła Gemma i w ramach bonusu napluła mu na kark.
Poszła do pomieszczenia za kiblem i zabrała swoje rzeczy i co najważniejsze komórkę. Miała już wchodzić do głównego hallu, gdy przypomniała sobie, że miała zabrać pistolet od Darka. Cofnęła się do kibla, schyliła się, by wyciągnąć broń z kieszeni, gdy nagle ten despota złapał ją za nogę. Próbowała się wyrwać, lecz z marnym skutkiem. Zwyrodnialec wstał z podłogi i rzucił się na Gemmę, niestety zrobił to jak ostatni nieudacznik, bo siostra Harrego bez problemu sięgnęła do pistoletu i przyłożyła mu do skroni.
- I co teraz? Taki twardziel z ciebie? - Zapytała Gemma z triumfującym uśmiechem na twarzy.
- Proszę, oszczędź mi życia to puścimy ciebie i Dominikę wolno!
- Chyba cię porypało! Po tym co mi zrobiliście, oczywiście nie przeczę, że byłam święta, ale za długi zrobić człowiekowi coś takiego?! Zdechniesz razem ze swoim szefem w pierdlu, o to, to się już postaram, a potem będziesz się smażył w piekle, tam gdzie jest twoje miejsce od początku twojego istnienia! - Syknęła przez zęby Gemma.
Myślała co ma z tym katem dalej zrobić, bo przecież wolno nie mogła go puścić, bo nie wiadomo co by zrobił. Najlepszym pomysłem, który przychodził jej do głowy, było po prostu zabicie, ale wiedziała, że jeśli zabije to pójdzie za kratki i po co bardziej paprać sobie życie skoro i tak ma je już spieprzone.
- Proszę, oszczędź mi życia! - Jęczał dalej wspólnik. 
- Wal się! - Wrzasnęła Gemma i odruchowo nacisnęła spust pistoleta.
Oprawca padł martwy na podłogę. Wystraszona i roztrzęsiona Gemma wybiegła z miejsca zbrodni i szybkim krokiem udała się do pomieszczenia, gdzie była Dominika i szef świętej pamięci już Darka.

***

             - Macie pomysł co robimy dalej? - Zapytała Honorata.
- Wiemy, że pojechali w kierunku Wrocławia, jakby nie patrząc to nie mamy nic do stracenia, a nóż, widelec może natrafimy na jakąś poszlakę. - Powiedział Zayn.
- A zna ktoś z was drogę do stolicy dolnego śląska? - Spytał się w dalszym ciągu nieobecny duchem Harry.
- Ja znam. Pochodzę ze Zgorzelca i we Wrocławiu byłam nie raz. - Powiedziała Hon.
              Weszli do samochodu Honoraty i ruszyli w długą podróż. Bynajmniej, tak im się wydawało, że podróż będzie długa. Honey jeździ jak szalona. Nie minęły trzy godziny i cała szóstka dojechała do Wrocławia.
- W tym mieście urywa nam się ślad. Nie wiemy gdzie pojechali dalej, albo czy w ogóle dojechali do Wrocławia. Obrali ten kierunek, ale po drodze mogli przecież skręcić i pojechać gdzie indziej. - Powiedział Louis
- Wiecie, wydaje mi się, że dobrze, że dojechaliśmy do Wrocławia. Mam takie przeczucie. Wiecie - intuicja.  - Rzekła Hon.
- W sumie, ja nie chciałem się odzywać, ale też mam wrażenie, że jesteśmy w dobrym miejscu, chociaż nie wydaje mi się, by przetrzymywali ją w mieście. Jakby nie patrząc to jest to zbyt duże ryzyko. - Przemówił Liam.
- Zbliża się noc, zresztą i tak już nic nie zdziałamy, więc proponuję jechać do jakiegoś hotelu i zarezerwować nocleg. Wszyscy jesteśmy zmęczeni, a gdy rano wstaniemy zastanowimy się gdzie jechać dalej szukać Gemmy i gdzie być może jest Dominika, bo jak na razie to natrafiliśmy tylko na ślad Gemmy. - Rzekł Niall
              Cała szóstka weszła do hotelu i zarezerwowała nocleg, zjedli kolację i każdy udał się do swojego pokoju. Honorata leżała w łóżku i zastanawiała się, gdzie przebywa teraz Dominika. Próbowała odtworzyć, wszystkie obrazy z przeszłości, może było coś w nich na co powinna zwrócić uwagę.

***

             Siedziałam dalej przywiązana do krzesła, ale z tą różnicą, że zaczęłam bajerować dilera.
- No ty mój muskularny ogierze, może masz ochotę na krótką zabawę? 
- Z tobą ślicznotko? 
- A widzisz tu jakąś inną ślicznotkę?
- No to najpierw cię rozwiąże, ale obiecujesz, że nie uciekniesz?
- Ja miałabym uciec? Ty niemądry głuptasie......
Nie przypuszczałam, że wszystko pójdzie tak szybko, nie myślałam o tym, że on będzie chciał mnie rozwiązać, bo przecież miała to zrobić siostra Loczka. Podszedł do mnie i niczego się nie spodziewając zaczął mnie rozwiązywać, gdy skończył rozplątywać supły, wstałam i rzuciłam się na jego szyję. Zastanawiałam się gdzie jest Gemma, powinna już tu być. No ale cóż, dopóki jej nie było musiałam odgrywać ten cyrk. W końcu chciałam być aktorką, więc musiałam to potraktować jak zadanie ze scenariusza. Z obrzydzeniem zaczęłam całować jego usta, a on bez żadnych skrupułów wsadził rękę pod moją bluzkę, już dosięgał stanika, gdy nareszcie do pomieszczenia wbiegła Gemma. Szybko odskoczyłam od tego krwiopijcy, a on nagle się odwrócił w stronę dziewczyny z pistoletem w dłoni.
- Ręce do góry gnojku! - Wrzasnęła Gemma
Było to bardzo zabawne, zobaczyć jak w takim wielkim chłopcu nagle narasta niepohamowany strach, chociaż w tamtym momencie, nie było czasu na śmiech, ani na żadne żarty.
- Bestia zaczęła się zbliżać do Gemmy. Ręce trzęsły się jej jak starszej, schorowanej osobie. Nie wiedziała co będzie dalej i ze strachu powtórnie nacisnęła spust broni. Diler zakończył swój żywot na oczach Dominiki, co było dla niej wielkim szokiem, nie spodziewała się tego, że strach zmusi Gemmę do tego by strzeliła. Gemma nie wytrzymała napięcia, rozpłakała się i przyłożyła sobie pistolet do skroni.
- Dziękuję ci Dominiko za pomoc. Jeszcze raz przepraszam, że cię w to wciągnęłam. Wybacz mi.
- Nieeeeeeee! Stójjjjjjjjj!Ty durna jesteś?! Mój tato jest prawnikiem. Nie pójdziesz siedzieć, jeśli się tego obawiasz. Działałaś w obronie własnej, wcześniej, czy później to przecież oni by nas zabili i wtedy to byłby pies pogrzebany! A teraz bierz swoje rzeczy i uciekamy jak najdalej od tego okropnego miejsca!
           Gemma się uspokoiła i odrzuciła pistolet za siebie. Zabrała swój bagaż i torebkę i szybkim tempem opuściłyśmy halę, gdy wyszłyśmy na dwór, robiło się już ciemno. Widziałyśmy, że hala stoi na jednym ze szczytów jakiś gór. Do samego pawilonu prowadziło kilka dróg, nie wiedziałyśmy, którą miałyśmy wybrać, więc wybrałyśmy tą co biegła na wschód. Niestety, była to ślepa uliczka. Drogą, którą wybrałyśmy doprowadziła nas do gęstego lasu. Cofać się już nie było sensu, więc postanowiłyśmy wejść w ten gąszcz.
- Dominika boję się. - Powiedziała Gemma
- Ja też się boję. Musimy być twarde, damy radę, już tyle pokonałyśmy przeszkód to i las też pokonamy, a na pewno gdzieś wyjdziemy, może nawet i do jakiejś wioski dojdziemy.
          Szłyśmy obie zarośniętą ścieżką, kurczowo trzymając się za ręce. Zapadł już zmrok i las wydawał się niesamowicie straszny. Sowy huczały, było słychać wycie wilków. Miałyśmy wrażenie, że las nas obserwuje, a dzikie zwierzęta tylko czekają, by nas pożreć żywcem. Było dość jasno, bo akurat tej nocy była pełnia, a niebo było bezchmurne. Chociaż za to dziękowałyśmy Bogu, bo co by, było gdyby jednak tej pełni nie było, a sklepienie przykryte byłoby warstwą ciemnych chmur? Żadna z nas nie chciała o tym myśleć Dało się wyczuć, że było już bardzo późno. Po ciemku znalazłyśmy kawałek polanki i przygotowałyśmy się do snu, zanim jednak ten sen nadszedł Gemma kilka razy próbowała zadzwonić do Harrego, jednak z marnym skutkiem, bo w ogóle nie było zasięgu. Znajdowałyśmy się w ślepym punkcie.

piątek, 16 stycznia 2015

Bohaterowie

Witajcie Kochani! Za nami już osiem rozdziałów :D, więc postanowiłam dodać bohaterów, których zdążyliście już poznać jak i również pojawi się kilka nowych osób, które będą brać czynny udział w kolejnych rozdziałach. Mam nadzieję, że przypadną Wam do gustu ;) Nie wspominałam tego wcześniej, bo nie sądziłam, że ktoś będzie czytał mojego bloga, a ku mojemu zaskoczeniu są osoby, które to czytają, za co im bardzo gorąco dziękuję :* Chodzi mi o dodawanie postów. Będą dodawane co drugi dzień, a jutro pojawi się rozdział 9. 

Bohaterowie:


1. Dominika Basaj 
Młoda kobieta, która postanawia nie iść na studia. Rusza w stronę swoich marzeń, a jedno z nich ma prawie na wyciągnięcie ręki - aktorstwo. 

2. One Direction
Charyzmatyczny zespół, w którego skład wchodzą: Harry Styles, Niall Horan, Zayn Malik, Louis Tomlinson, Liam Payne. Postanawiają odpocząć od kariery estradowej, w tym wypadku jako docelowy kraj wypoczynku wybierają Polskę.

3. Honorata "Honey" Skarbek
Przyjaciółka Dominiki, zna ją jak nikt inny na świecie. Jest piosenkarką znaną w Polsce. Uwielbia to co robi, a oprócz muzyki jej pasją jest moda. Uwielbia jeść.

4. Gemma Styles
Starsza siostra Harrego. Mimo swojego wieku jest bardzo nieodpowiedzialna i niegrzeczna. Incydent z przeszłości niczego jej nie nauczył i dalej zachowuje się tak jakby miała 18 lat.

5. Nikol Sznajfer 
Jest kolejną przyjaciółką Dominiki. Znają się od dzieciństwa. Nikol pochodzi z Karpacza, zaś na co dzień jest projektantką dla domu mody Chanel i mieszka w Londynie.

6. Joanna Blos
Rywalka Dominiki z dzieciństwa po dzisiejsze czasy. Nie znosi jej za to, że spełnia swoje marzenia i zawsze we wszystkim była od niej lepsza.

7. Karol von Hamburg 
Pochodzący z arystokratycznej rodziny, były chłopak głównej bohaterki. Dominika zerwała z nim, bo nie mogła patrzeć na jego narcystyczne zachowanie.